fot. grafika Huberta Rosielewskiego

Współczesne grona gniewu

Ciekawsza i bardziej angażująca od serialu na Netflixie – konferencja naukowa zorganizowana przez Centrum Humanistyki Otwartej UAM w Poznaniu pod hasłem „Ludzie zbuntowani”, jak rzadko która, zanurzona była w realiach współczesności. Dyskutowano o zbiorowych formach ekspresji gniewu i jego społecznej skuteczności.

Międzynarodowa Konferencja Naukowa „Ludzie zbuntowani. Protesty w Europie XXI wieku – tradycje, cele, sposoby samoorganizacji” dotykała kwestii ściśle związanych ze współczesną rzeczywistością. W dniach 8-10 listopada 2021 zgromadziła – fizycznie i w formie zdalnej – niespełna 50 humanistów różnych dziedzin z Polski i zagranicy, których wystąpienia stanowiły zaskakująco szeroki wachlarz zagadnień związanych z różnymi przejawami społecznego buntu.

 

Odnoszono się do tradycji i kulturowych oraz narodowych korzeni protestów; przedstawiano jego rasowe, klasowe czy genderowe aspekty; analizowano wspólne lub rozbieżne powody buntu, jego cele i obiekty działania; porównywano formy samoorganizacji oraz komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej, wreszcie – prezentowano sposoby, w jaki protest odzwierciedla się w sztuce i rzeczywistości wirtualnej.

Skąd bunty?

W czasie konferencji pojawiły się ogólne rozważania nad naturą różnego rodzaju protestów jako ekspresji gniewu społecznego. Otwierający spotkanie Romain Huët (Université Rennes 2, Francja) wysunął tezę, że przemoc stosowana w trakcie manifestacji ma w sobie niebezpieczny potencjał atrakcyjności. Ich uczestnikami rządzą zazwyczaj przeciwstawne emocje: z jednej strony obawa, z drugiej rodzaj radosnego podniecenia, jako że bunt jest desygnatem mocy.

 

Romain Huët, fot. kadr z zapisu video konferencji

Romain Huët, fot. kadr z zapisu video konferencji

W czasie protestu człowiek wchodzi w pełną pasji relację ze światem, a wielu ludzi cieszy się samym faktem i możnością przeciwstawienia się. Z drugiej strony bunt jest siłą destrukcyjną – samo uczestnictwo w takim zdarzeniu jest potwierdzeniem, że znany świat dobiega końca. Widoczny tu jest także rozziew między tęsknotą za wspólnotą, a przerwaniem kontaktu ze światem, jaki dokonuje się w akcie przemocy.

Aleksandra Szejniuk (Wyższa Szkoła Gospodarki Euroregionalnej) w swoim wystąpieniu szukała odpowiedzi na pytanie, dlaczego w skali światowej dochodzi do fal protestów. Obok globalnego kryzysu gospodarczego i klimatycznego, powodującego zaostrzenie trudności w krajach i warstwach najbiedniejszych, inne powody współczesnych manifestacji związane są ze wzrostem oczekiwań obywateli w społeczeństwach względnego dobrobytu.

 

Program konferencji, grafika: Hubert Rosielewski.

Program konferencji, grafika: Hubert Rosielewski.

W krajach takich jak Turcja czy Bułgaria ruchy protestacyjne biorą się z obniżenia jakości demokracji: korupcji, przechwytywania bogactwa przez wąskie grupy interesów czy komercjalizacji przestrzeni publicznej. Znaczącym zjawiskiem jest powstawanie „wspólnych obrazów” dla buntujących się w różnych częściach świata – uniwersalne wartości zostają przeciwstawione lokalnym praktykom politycznym.

Edwin Bendyk (dziennikarz, publicysta) zwrócił z kolei uwagę na niepokojące zjawisko komercjalizacji buntu, które ma wpływ na skuteczność realizacji postulowanych celów. Przejmowanie symboli manifestujących przez znane marki odzieżowe, podpisywanie się pod deklaracjami w mediach społecznościowych (bez konieczności bezpośredniego i konkretnego zaangażowania w daną sprawę) prowadzą często do przeniesienia punktu ciężkości ze starań o faktyczną zmianę na zadowolenie z samego wykonania protestacyjnego gestu. Bendyk prowadzi nas do pytania: na ile jesteśmy faktycznie gotowi w jakimś obszarze na jednostkową, osobistą zmianę?

Tyłem do demokracji

Dużo miejsca podczas konferencji zajęły rozważania nad naturą i korzeniami wzrastającej na całym świecie popularności populistów. Przemysław Czapliński (UAM) w wystąpieniu o „wojnie w Polsce” lat 2015-2021 zwrócił uwagę na dwa osobne nurty protestów w naszym kraju: jeden – dotyczący praw człowieka i obywatela, drugi – kwestii socjalnych.

 

Przemysław Czapliński, fot. kard z relacji video konferencji

Przemysław Czapliński, fot. kard z zapisu video konferencji

Zwrócił uwagę na brak języka wspólnego dla grup protestujących w obu tych obszarach, a skupiających innych obywateli. „Grzechem założycielskim” lat 90. nazwał zjawisko rozdzielenia praw obywatelskich i socjalnych. W sytuacji  „desolidaryzowania życia publicznego” pojawiła się trzecia grupa protestujących – o rysie nacjonalistycznym.

Słabość grupy walczącej o państwo prawa polega na tym, że skoncentrowana jest na autonomii jednostkowej i tym samym nie buduje poczucia wspólnoty, gdy tymczasem manifestacje nacjonalistyczne odwrotnie – przekraczają granice jednostki. Tutaj chodzi o to, żeby bezpośrednio wpłynąć na drugiego człowieka – wyzwać, uderzyć, zmusić, by opuścił nasz kraj – co wiąże się z poczuciem sprawczości. Rozwiązaniem wydaje się przekroczenie tej dwoistości poprzez świadome włączenie praw socjalnych w zakres praw obywatelskich.

Jan Sowa (ASP, Warszawa) w referacie o przechwyceniu przez prawicę klasowego protestu wskazał na fakt, że dzisiejsza Lewica i liberałowie w oczach wyborców przestali się różnić. Lewica bardziej jest teraz kojarzona z ośrodkami wielkomiejskimi i obroną praw kobiet czy mniejszości seksualnych.

 

Jan Sowa, fot. kard z transmisji video konferencji

Jan Sowa, fot. kard z transmisji video konferencji

Tymczasem Prawica przejęła rewolucyjno-materialistyczne postulaty Lewicy. Demonstracje prawicowe mają często w swoich szeregach dużą grupę słabych mężczyzn tęskniących za dawnym światem. Sowa zwraca uwagę na fakt, że są to głównie mężczyźni ze środowisk biednych, więc czują się podwójnie gorsi: „gorsi, bo słabi” i „gorsi, bo biedni”. Stawia tezę, że bez rozwiązania problemu materialnego, nie będzie emancypacji.

Bliska tej tezie była także Anna Radiukiewicz (Instytut Studiów Politycznych PAN), która referując działalności Komitetu Obrony Demokracji w latach 2015-2017, zwróciła uwagę na fakt, że podejmowane przez Komitet strategie dyskursywne miały wpływ na podział społeczeństwa na „świadomych, kompetentnych uczestników KOD-u” i niewyedukowanej reszty obywateli. Hasło edukacji tych drugich odzwierciedlało założenie, że należy ich „zbawić, a nie wysłuchać”. Doprowadziło to do dysonansu między postulatami obrony demokracji a stosowanym wykluczającym językiem, stwarzając ryzyko, że część osób pozostanie „bez głosu”.

Antyklimaty

O złożoności motywacji protestów antyklimatycznych mówił Mikulas Cernik (Uniwersytet Masaryka w Brnie), pokazując opór przed zmianami energetycznymi w Czechach i Polsce. Jego zdaniem charakter protestów związany jest z lokalnymi symbolami tożsamościowymi. Przypomniał, że w Polsce zasoby węgla powiązane są, a nawet zrównane, z pojęciem niepodległości (hasło: „Nie oddamy węgla Niemcom”). Autor wystąpienia odwołał się też do przemówienia prezydenta Dudy podczas szczytu klimatycznego w Katowicach, w którym głosił, że „Polska jest tożsama z węglem” oraz do wypowiedzi premiera, łączącej pojęcie suwerenności z możliwością dalszego wydobywania węgla. W konkluzji Cernik postawił tezę, że aby działać na rzecz klimatu, potrzeba  pracować nad zmianą skojarzeń i wyobrażeń o naszym bezpieczeństwie.

Antygony i Ismeny

Nie zabrakło głosu kobiecego i o kobiecych ruchach protestacyjnych. Marcin Kościelniak (Uniwersytet Jagielloński) przedstawił nieopisaną dotąd historię i pionierskie postulaty Ruchu Samoobrony Kobiet w Bydgoszczy, na czele którego stała Lewandowska, działaczka konspiracyjna i internowana podczas stanu wojennego. Ruch ten, po Okrągłym Stole, był przeciwwagą dla sojuszu „Solidarności” z Kościołem w Polsce poprzez rozpoznanie tej instytucji jako źródła opresji kobiet.

 

Marcin Kościelniak, fot. kard z relacji video konferencji

Marcin Kościelniak, fot. kard z relacji video konferencji

Żądano zaniechania ze strony Kościoła kampanii antyaborcyjnej, apelując o poszanowanie praw kobiet, dostępność środków antykoncepcyjnych, podniesienie poziomu edukacji seksualnej, także wśród dorosłych mężczyzn, i wreszcie – szacunku dla niekatolickich poglądów. Postulaty grupy były od samego początku artykułowane zarówno w formie manifestacji ulicznych, jak i edukacyjnych ulotek czy listu do Episkopatu Polski.

Ewa Majewska (filozofka i niezależna badaczka) mówiła o „słabym” – czyli kobiecym – „oporze” wobec okrucieństw dzisiejszej rzeczywistości – od praw kobiet poczynając, a kończąc na prawach człowieka naruszanych w rejonie granicy polsko-białoruskiej. Zwróciła uwagę na fakt, że dzisiejszy feminizm nie sytuuje się już na marginesie społecznego dyskursu. Kobiety chcą, by „prywatne było publiczne” i coraz częściej tak się dzieje, a współczesny ruch feministyczny jest heterogeniczny i w jego ramach pojawiają się zróżnicowane głosy protestu. Istotnym wyzwaniem dla współczesnego ruchu kobiet jest próba jednoczenia tak różnych grup, co prelegentka ujęła w znamiennych słowach: „Antygona nie ruszyłaby bez Ismeny”. Oznacza to, że aby „słaby opór” miał swoją skuteczność, wymaga on – jak się wyraziła Majewska – „sojuszu z drugą dziewczynką”.

Podobny problem, ale na przykładzie czarnych ubogich kobiet, przedstawił Marek Beylin (historyk sztuki, publicysta). Postawił tezę, że rasizm i seksizm są ze sobą na tyle powiązane, że tylko odrzucenie systemu klasowego może zbudować więź między protestującymi kobietami z różnych grup społecznych. Uznał gniew za ważny czynnik zmiany, ale też wskazał na konieczność istnienia „gniewnych słów”, by gniew nie był ślepym odruchem. „Krzyk przeciera drogę”, ale w dążeniu do zmiany ważne jest współistnienie środków radykalnych i nieradykalnych.

Ten z zewnątrz

Do obecnej sytuacji na granicy polsko-białoruskiej nawiązała w swoim referacie Katarzyna Czarnota (socjologia, UAM), która mówiła o protestach w obronie osób przymusowo migrujących. Przyczynę zjawiska wykluczania przez Polaków osób z doświadczeniem migracji dostrzegła w powojennej historii naszego kraju, który do niedawna był niemal jednonarodowy.

 

Katarzyna Czarnota, fot. kadr z relacji video konferencji

Katarzyna Czarnota, fot. kadr z relacji video konferencji

Demonstracje pod hasłami „żaden człowiek nie jest nielegalny” i „migracja to nie zbrodnia” pojawiają się w opozycji do przemocy stosowanej przez władzę i rasistowskich nastawień społecznych. Autorka wystąpienia zwróciła uwagę na to, że kryminalizacja migracji jest podstawą opresyjnych działań naszego rządu, zakazującego swoim obywatelom reagowania na przemoc wobec migrantów.

Niepojący jest też niedowład polityki migracyjnej całej UE (przykładem deal z Turcją) – osoby migrujące postrzegamy albo jako zagrożenie, albo wykazujemy postawę filantropijną zamiast solidarności. Tymczasem osoby te nadal podejmują próby stworzenia sobie godnego życia.

Co nam grozi?

Charakter apelacyjny miało wystąpienie prawniczki Agnieszki Korzeniowskiej-Polak (Społeczna Akademia Nauk w Łodzi) o prawie do uzyskiwania informacji od władz jako narzędziu uzyskiwania praw ludzi zbuntowanych. Przypomniała ona, że mamy sporo narzędzi do wyrażania buntu w granicach prawa i zgodnie z prawnie ugruntowanymi prawami obywatelskimi.

 

Agnieszka Korzeniowska-Polak, fot. kadr z relacji video konferencji

Agnieszka Korzeniowska-Polak, fot. kadr z relacji video konferencji

Do takich należy prawo do uzyskiwania informacji o działaniach władzy publicznej, które jest niezbędne do realizacji wolności słowa i wyrażania protestu. Zadała pytanie, czy w Polsce możliwe jest jednak realizowanie tego prawa?

Szczegółowe omówienie problemów z uzyskaniem takich informacji (jak np. w przypadku ujawnienia listy popierających nowych kandydatów do KRS oraz ograniczania praw ambasadorów) prowadzą autorkę wystąpienia do wniosku, że „obecna władza stawia na niejawność i świadomie dąży do zmiany prawa, by ograniczyć dostęp do informacji”. Prawniczka zakończyła apelem, by uważnie obserwować, jak władza próbuje nam to prawo odebrać i by korzystać z prawnych form protestu.

 

Grafika: Hubert Rosielewski

Grafika: Hubert Rosielewski

Na inne niebezpieczeństwo zwrócił uwagę Andrzej Leder (Instytut Filozofii i Socjologii PAN), przedstawiając tezę, że o losach ruchów manifestujących decyduje „charakter wroga”. Przypominając losy rewolucji w Niemczech (na czele której stanęła Róża Luxemburg), pokazał, jak władza gotowa dokonywać niczym nieograniczonej przemocy (zatrudniono wojsko, by strzelało do demonstrantów) spacyfikowała w 1919 roku potężne grupy demonstrantów.

Leder odniósł tę sytuację do sposobu działania władzy na pograniczu polsko-białoruskim, gdzie wojsko ćwiczone jest w działaniach przemocowych wobec migrantów. Ostrzegł, że wewnątrz kraju przeciwnik na razie wydaje się stosunkowo niegroźny, ale że dojrzewa moment do stosowania przemocy na wzór tej dokonywanej w stanie wojennym i możemy przegapić moment, w którym metody wykorzystywane na granicy zostaną przeniesione na opozycjonistów wewnętrznych. Sytuacja ta wymaga dojrzałości i odporności psychicznej od młodych ludzi podejmujących się udziału w demonstracjach, by dany ruch buntu mógł dojrzeć do dokonania rzeczywistej zmiany społecznej.

Bunty nieopisane

Przytoczona garstka refleksji nie wyczerpuje bogactwa treści konferencji, która dała się odczuć w bezpośrednim uczestnictwie. To, co nie znalazło swojego odzwierciedlenia podczas spotkań, to szereg demonstracji i zamieszek związanych z pandemią lub problemami przez nią wywołanymi. Cały ten niejednorodny w swoim charakterze zespół bieżących przejawów buntu czeka na opisanie.

Nagrania wszystkich paneli dostępne są na YouTubie (polska wersja językowa – kanał Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej UAM, Collegium Maius; wersja anglojęzyczna – kanał Ludzie Zbuntowani / Rebellious people Conference. Bezpośrednie linki do tych kanałów dostępne są w zakładce „Streaming” na stronie konferencji.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0