fot. K. Baksalary, Zbrudzewskie maszkary wielkanocne, rok 2016

Zbrudzewskie Niedźwiedzie

Zbliża się Wielkanoc. Warto więc przypomnieć dawny, wielkopolski zwyczaj pochodów przebierańców, które w wielkanocny poniedziałek gwarnie przemieszczały się przez wsie.

W okolicy Śremu były to brodnickie "Siwki" i zbrudzewskie "Niedźwiedzie", zwane też czasem "Kominiarzami". Dziś są nieco zapomniane,  ale w latach 30. i 40 . ubiegłego wieku były bardzo popularne w wielkopolskich wsiach.

 

Fotografował je i opracowywał Jan Horowski, profesor śremskiego gimnazjum, filolog klasyczny z wykształcenia, badacz folkloru z zamiłowania.

To dzięki niemu wiemy, jak wyglądał tradycyjny strój śremski. To on wykonał wiele rysunków motywów haftu z koronkowych czepków. To jemu zawdzięczamy także spis wielkopolskich dudziarzy. 

Wielkanocne maszkary

Wielkanocne korowody maszkar to zjawisko barwne i ciekawe. Jeśli chodzi o ich pochodzenie, to najczęściej wywodzone są ze starożytnych pochodów mimów oraz średniowiecznych widowisk, misteriów i przedstawień.

Nadejście wiosny wiązało się z wierzeniami, że należy je przyspieszyć, zapewnić dostatek i wyjednać moc, która pomoże wegetacji i przyniesie obfite plony. Stąd hałasowanie, tańce i odpowiednie przyśpiewki. Tak twierdzili badacze ludowych zwyczajów, tacy jak między innymi Oskar Kolberg, Józef Burszta, czy Bożena Stelmachowska.

 

Tak uważał też Jan Horowski, który zajął się ich dokumentowaniem.

Niedźwiedzie w Zbrudzewie,  rok 1946, fot. Jan Horowski

Niedźwiedzie w Zbrudzewie, rok 1946, fot. Jan Horowski

Ważne jest, że ta fotograficzna dokumentacja z lat 30 i 40 się zachowała. I to, że niemal od stu lat, z niewielkimi przerwami, zwyczaj jest kultywowany.

Horowski wykonał wiele zdjęć w Zbrudzewie i Brodnicy. W Zbrudzewie, w najbliższym sąsiedztwie Śremu, zwyczaj wielkanocnego kolędowania "Niedźwiedzi" znany jest od niemal 100 lat. Najstarsza fotografia z jego archiwum wielkanocnych maszkar pochodzi z roku 1928 ze wsi Niałek, z okolic Wolsztyna.

W rodzinnych archiwach również zachowało się wiele zdjęć. Najstarsi członkowie rodzin wspominają korowody sprzed wielu lat, a młodzi organizują już własne, przedłużając tym samym ciągłość tradycji.

 

Co roku w lany poniedziałek młodzi chłopcy - bo to zwyczaj, w którym w różne role wcielać się mogą tylko kawalerowie - wyruszają barwnym korowodem przez wieś.

Niedźwiedzie w Zbrudzewie,  rok 1946, fot. Jan Horowski

Niedźwiedzie w Zbrudzewie, rok 1946, fot. Jan Horowski

Zaglądają do każdego domu, „murzą” (brudzą) sadzą i porywają dziewczyny. Kiedyś odgrywane były wcześniej przygotowane scenki, śpiewano tradycyjne przyśpiewki, dziś już raczej przebierańcy robią tylko zamieszanie i hałas.

Każdy chce być „omurzony”, bo to przynosi szczęście na cały rok. Przebierańcy zbierają przy tym do koszyczka datki - pieniądze i jedzenie. Dawniej wieczorem organizowano wspólną zabawę i tańce, teraz datki przeznaczane są na jakiś z góry określony cel - najczęściej charytatywny.

Postaci w pochodzie

Uczestniczące w pochodzie postaci w zasadzie się nie zmieniły, chociaż nieco inaczej dziś wyglądają.

Jak opisywał w latach 30. XX wieku Jan Horowski w pochodzie występowały: jeździec na koniu, niedźwiedź, bocian, kominiarz, diabeł, dziad, baba, nieżywy, grajek, Żyd, Cygan. Większość elementów strojów przechowywało się do następnego roku, część robiło się od nowa. Słoma na powrósła, którymi obwiązany jest niedźwiedź, czekała najczęściej już od żniw, bo wiosną trudno byłoby ją już zdobyć.

Siwki w Brodnicy, fot. Jan Horowski

Siwki w Brodnicy, fot. Jan Horowski

Wielki niedźwiedź otwiera najczęściej  grupę przebierańców. Jest to charakterystyczna postać, owinięta grochowinami lub powrósłami ze słomy, prowadzona na powrozie lub na łańcuchu przez opiekuna, który zachęca go do tańca i psot.

 

Czasem postać niedźwiedzia odgrywa chłopak ubrany w odwrócony na lewą stronę kożuch i wielką futrzaną czapę.

Druga bardzo charakterystyczna postać to jeździec na koniu, w okolicach Brodnicy zwany „siwkiem” - stąd też nazwa brodnickiego zwyczaju: „Siwki”. Dokładny opis wykonania konia znajdziemy u Horowskiego. Postać przypomina konstrukcyjnie krakowskiego Lajkonika, jest jednak uboższa i mniej kolorowa.

Trzecią, tradycyjną postacią jest „nieżywy” lub „nieboszczyk”, budowany na podobnej zasadzie, co koń.

Zbrudzewskie maszkary wielkanocne, rok 2016, fot. K. Baksalary

Zbrudzewskie maszkary wielkanocne, rok 2016, fot. K. Baksalary

Najwięcej hałasu i zamieszania robi grupa kominiarzy, „murzących” sadzą na szczęście napotkanych mieszkańców i gapiów.

Pochodzenie zwyczaju

Występujący, do niedawna niewiele wiedzieli o pochodzeniu zwyczaju, odgrywali tylko tradycyjne role w obrzędowym przemarszu. Jakie jest jego pochodzenie, nie orientowali się też mieszkańcy wsi. Powtarzali tylko tradycyjny obrzęd, „bo tak było”, „tak się u nas robiło” „ tak było od zawsze”.

 

W 2015 roku popularyzowaniem zwyczaju i przypominaniem tradycji zajęli się uczniowie zbrudzewskiego gimnazjum.

Przy aktywnym wsparciu pani dyrektor, zrealizowany został projekt pod patronatem Centrum Edukacji Obywatelskiej w ramach programu edukacji kulturalnej ”Kulthurra ! Zajęcia artystyczne w szkole”. To było bardzo ważne wydarzenie dla lokalnej społeczności.

 

Zbrudzewskie maszkary wielkanocne, rok 2016, fot. K. Baksalary

Zbrudzewskie maszkary wielkanocne, rok 2016, fot. K. Baksalary

Przypomniano korzenie, odświeżono pamięć, a co najważniejsze zachęcono do dalszego organizowania tradycyjnych korowodów.

Mieszkańcy zrozumieli, jak ważna jest ciągłość tej tradycji, jak istotna jest ona dla ich tożsamości oraz, że konieczne jest jej przekazanie kolejnemu pokoleniu.

Czy w tym roku niedźwiedzie przemaszerują przez wieś? Czy zjadą się goście z okolicy? Pewnie nie, ale  zwyczaj nie zaniknie. Wpisał się już mocno zarówno do kalendarza świątecznych atrakcji w okolicy, jak i w świadomość mieszkańców.