fot. Marta Baszewska (fotoedycja)

Żywe tradycje w Wielkopolsce

Najnowsze wydawnictwa Muzeum w Szreniawie opisują konkretne i żywe tradycje Wielkopolski. Trzem z nich warto przyjrzeć się bliżej. Żeby spojrzeć na nasz region z pewnego dystansu i spróbować zrozumieć jego specyfikę. Rzecz jasna, tę kulturową.

DZIEDZICTWO MATERIALNE I NIEMATERIALNE

Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie mieści się na obrzeżach Poznania. Znane jest mieszkańcom tego miasta, a pewnie i regionu, głównie z festynów, jarmarków i… lokomobili. Jeżeli nie rodzice, tu już na pewno ich dzieci przynajmniej raz odwiedziły tę placówkę.

Instytucja ta kojarzona jest z edukacją i bogatymi zbiorami. Jednak mało kto wie, że muzeum specjalizuje się także w badaniach dokumentacyjnych i naukowych. To także ważna dziedzina jego funkcjonowania.

W strukturze tej placówki znajduje się Dział Dokumentacji Dziedzictwa Kulturowego Wsi i Rolnictwa. Za tą poważną nazwą kryje się zespół badaczy, który prawie od 40 lat opisuje nasze dziedzictwo materialne i niematerialne. To pierwsze – w znanej serii wydawniczej „Majątki wielkopolskie”, w ramach której ukazało się już 11 tomów o poszczególnych powiatach. W drugiej kategorii muzeum może pochwalić się serią „Niematerialne dziedzictwo kulturowe wsi wielkopolskiej”, w ramach której do tej pory powstało 8 tomów.

Najnowsze wydawnictwa szreniawskiej placówki opisują konkretne i żywe tradycje Wielkopolski. Trzem z nich warto przyjrzeć się bliżej. Żeby spojrzeć na nasz region z pewnego dystansu i spróbować zrozumieć jego specyfikę. Rzecz jasna, tę kulturową.

PULTERAM

Jako pierwsza w 2017 roku została wydana książka pt. „Pulteram – żywa tradycja w Wielkopolsce”. Opowiada ona o aktywnie praktykowanym przedweselnym zwyczaju pulteram, nazywanym także pulter, polter, butelki, szkło lub – z niemiecka – polterabend. Został on już opisany na łamach portalu Kultura u Podstaw, a książkę można pobrać ze strony Muzeum za darmo.

Warto jednak zaprezentować kilka kontekstów związanych z funkcjonowaniem samego zwyczaju. Zastanawiające jest już to, że w Poznaniu jest on zapomniany, ale poza nim, szczególnie na zachód od miasta – bardzo popularny.

Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie

„Pulteram – żywa tradycja w Wielkopolsce”, Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie, 2017

W trakcie badań nad pulteramem poznaniacy nie rozpoznawali nazwy tego zjawiska, ale wystarczyło je opisać („bicie butelek u panny młodej”) i od razu wspominali, że kiedyś w nim uczestniczyli. To symptomatyczne dla naszych czasów, że „mieszczuchy” często zapominają o zwyczajach swoich rodziców i że są one silne w mniejszych miejscowościach – tuż obok wielkich miast. Ta ostatnia konstatacja mimo wszystko niesie nadzieję.

Druga kwestia jest rzadko dostrzegalna. Badania do książki były prowadzone także w Chomętowie na Pałukach (gmina Szubin, województwo kujawsko-pomorskie). Tam odbył się klasyczny, można by rzec, pulteram. Była beczka do bicia szkła „na szczęście pary młodej”, był bogaty poczęstunek i zabawa do rana.

Kiedy z wydrukowaną książką jej autorzy i autorki znaleźli się w Muzeum Ziemi Szubińskiej, zapytali przybyłych licznie widzów: „Czy czujecie się częścią Wielkopolski?”. Zebrani wręcz oburzyli się na tak sformułowane pytanie! „Tak, jesteśmy, zawsze byliśmy, a świadczą o tym pomniki powstańców wielkopolskich w naszych okolicach”.

I tutaj pojawia się kolejna kwestia. Granice administracyjne Wielkopolski nie pokrywają się z jej granicami etnograficznymi (również historycznymi). Nie miejsce tu na szersze wyjaśnienie tego zjawiska, ale rzeczywiście Pałuki, również cześć regionu Kozła (położona w województwie lubuskim), to także nasza Wielkopolska. Warto o tym pamiętać.

MURADYNY, ŻANDARY, SIWKI

Drugim wydawnictwem opisującym nasze dziedzictwo niematerialne jest publikacja „Muradyny, żandary, siwki – żywa tradycja w Wielkopolsce” – powstała w 2018 roku. Także i tutaj w trakcie pracy nad książką pojawiło się kilka interesujących spostrzeżeń.

Wydawnictwo opowiada o trzech zwyczajach-widowiskach, pochodzących pozornie z trzech odległych od siebie miejsc naszego regionu.

 

Muradyny odbywają się w Walkowicach (gmina Czarnków), żandary na poznańskiej Ławicy, a siwki w wielu wsiach na zachodzie województwa.

Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie

„Muradyny, żandary, siwki – żywa tradycja w Wielkopolsce”, Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie, 2018

Łączy je czas, w którym się odbywają – poniedziałek wielkanocny – oraz podobne, a czasem identyczne postacie, które biorą w nim udział. Wśród nich jest: siwek (czyli jeździec zespolony z koniem, jak lajkonik), niedźwiedź, kominiarz, baba i dziad. W korowodzie idą wsią od domu do domu, życząc szczęścia i w zamian otrzymując podarki. To właśnie ci bohaterowie są charakterystyczni dla dużej części Wielkopolski. To jedna z tych tradycji, które są dla nas, mieszkańców kraju na Wartą – wspólne.

Jest jeszcze jedno interesujące odkrycie. Dzięki wykonanej przez Martę Nowicką ze skansenu w Wolsztynie ankiecie udało się zidentyfikować prawie wszystkie miejscowości, w których występował lub występuje zwyczaj zwany „siwkiem”. Okazało się, że jeszcze 30–40 lat temu było ich 93, dziś jest 31. Gdy zaznaczymy je na mapie naszego (ale i lubuskiego) województwa, szybko zauważymy, że położone są one obok siebie. I tylko okolice Zbąszynia wydają się „puste”.

Mimo to zajmują dość zwarty obszar pomiędzy Międzychodem na północy, Mosiną na wschodzie, Kościanem na południu i Kargową na zachodzie. Możemy mówić więc, że mamy „region siwkowy”, trochę jak region Kozła. To kolejny wyznacznik naszej tożsamości: wielkopolskiej, ale i lokalnej.

PODKOZIOŁEK, BERY, CYMPER

Trzecią książką jest „Podkoziołek, bery, cymper – żywa tradycja w Wielkopolsce” – materiał wydany pod koniec 2019 roku. Publikacja opowiada o bardzo podobnych w formie (korowód – widowisko) i treści (zbieranie datków) trzech tytułowych zwyczajach.

Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie

„Podkoziołek, bery, cymper – żywa tradycja w Wielkopolsce”, Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie, 2019

Również tutaj możemy znaleźć konika (siwka), dziada i babę, kominiarza, niedźwiedzia. Najważniejszą różnicą w stosunku do muradyn jest czas. Odbywają się one pod koniec karnawału. Zwykle w ostatni weekend tego szczególnego okresu.

Już dziś warto wspomnieć o kilku ciekawych spostrzeżeniach, które pojawiły się w trakcie badań. Pierwszym jest niesamowita żywotność opisywanych zjawisk. Wszystkie mają „długą tradycję trwania”. Na przykład cymper (nazywany także mięsopustami) w Łomnicy (gmina Zbąszyń) odbywa się nieprzerwanie od 100 lat.

Miejscowości, w których funkcjonuje ten zwyczaj, jest dziś sześć – kiedyś było 14. Wszystkie znajdują się w okolicy Zbąszynia, ale dwie już poza granicami województwa. Jeżeli zaznaczymy je na mapie, to także tutaj zauważymy zwarty obszar – coś w rodzaju „regionu cympra”.

Kolejnym zaskakującym spostrzeżeniem jest korespondencja tych dwóch „regionów”. Zarówno tu, jak i tam występuje zwyczaj prowadzania niedźwiedzia, siwka, kominiarza itp. Często ich kostium jest wręcz identyczny. Strefy te bezpośrednio sąsiadują ze sobą. Różnica jest podstawowa. Cymper odbywa się pod koniec karnawału, zaś siwki – w poniedziałek wielkanocny. Zadziwiające.

Jak to możliwe, że poniekąd ten sam zwyczaj może mieć w sąsiednich wsiach inny czas praktykowania? Jak to się stało? Żeby to wyjaśnić trzeba sięgnąć do książek.

 

Wszystkie opisane powyżej publikacje Muzeum w Szreniawie mają jedną wspólną cechę. Opowiadają o żywych, ciągle praktykowanych zwyczajach, które jednak potrafią się zmieniać, wchodzić w interakcje z popkulturą i w ten sposób bronić się przed nią.

Jednocześnie dzięki temu są nadal atrakcyjne dla młodszego pokolenia, które włącza je do swojego kapitału kulturowego. To ważne, bo dzięki temu umacnia się lokalna komunikacja społeczna i współpraca. Równie ważna jest duma z własnych tradycji wszystkich Wielkopolan.

Wbrew stereotypom, może czasami kompleksom (na przykład wobec górali podhalańskich), nasze niematerialne dziedzictwo kulturowe nie jest w takim złym stanie. Funkcjonuje, jest przekazywane następnym generacjom, umacniając naszą regionalną tożsamość.

Na koniec warto wspomnieć, że badania wspólnie prowadzili etnolodzy ze Szreniawy, poznańskiego uniwersytetu, wolsztyńskiego skansenu oraz fotograficy z galerii PIX.HOUSE. Uczestniczyli oni w latach 2017–2019 w wyjazdach terenowych do wielu Wielkopolskich miejscowości. Były one finansowane przez Samorząd Województwa Wielkopolskiego oraz Ministerstwo Kultury.

Jednak największe podziękowania należą się Wielkopolanom – tym, którzy pielęgnują swoje tradycje, a zarazem chcieli podzielić się nimi ze współtwórcami opisanych publikacji.