fot. polishartcorner, portrety księcia Konstantego i księżnej Joanny

Szwagierka cara, wiejski cmentarzyk i fascynująca historia

Cień średniowiecznych i gotyckich murów, żar południowego słońca – niczym cienie i blaski, chwile wytchnienia i wycieńczające dnie u boku pełnego temperamentu męża. Prosta, granitowa płyta epitafijna, a obok niej groby dwóch ukochanych sióstr i charyzmatycznego szwagra. Na płycie inskrypcja i zaklęta w słowach historia wyjątkowej kobiety – Joanny z Grudzińskich księżnej łowickiej, bratowej cara Aleksandra I Romanowa.

Zaledwie 50 kilometrów od Poznania znajduje się miejsce ostatniego spoczynku kobiety uważanej za jedną z najpiękniejszych w swej epoce. Urodziła się 29 września 1791 roku w rodzinie Marianny z Dorpowskich i Antoniego Grudzińskiego, szambelana królewskiego.

 

Była siostrą zmarłych w dzieciństwie Nepomuceny, Małgorzaty, Pelagii oraz Antoniny (późniejszej żony Dezyderego Chłapowskiego) i Józefy (wybranki Wacława Gutakowskiego). Rodzice Joanny rozwiedli się, a Marianna w 1805 roku poślubiła Adama Brońca. Dziewczęta przeniosły się do Warszawy.

Portret Joanny pędzla Józefa Sonntaga, fot. z archiwum Emiliana Prałata

Portret Joanny pędzla Józefa Sonntaga, fot. z archiwum Emiliana Prałata

Ojczym Joanny był dworzaninem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Miał za sobą służbę w wojskach napoleońskich. Musiał sobie nie najgorzej radzić, gdyż został później marszałkiem dworu Księstwa Warszawskiego, a następnie Królestwa Kongresowego. Joanna wychowywała się zatem blisko dworu. Jakkolwiek Broniec nie należał ani do najświatlejszych osób swej epoki, ani też do najzamożniejszych, czy chociażby oszczędnych, to jednak wspólnie z żoną zadbał o przyszłość pasierbic, z którymi łączyły go serdeczne relacje. Brońcowie nie należeli do zamożnych rodzin, a to za sprawą wystawności życia, jakie prowadzili. W późniejszym czasie ustawiczne problemy finansowe powodowały częste zwracanie się z prośbą o pomoc do cara.

 

Ślub z księciem

Siostry Grudzińskie słynęły z urody – smukłe sylwetki, piękne symetryczne twarze z ciemnymi oczami, gęste, kręcone włosy a do tego dobre wychowanie, zaowocowały uznaniem ich za atrakcyjne partie małżeńskie. Podobne do siebie fizycznie, całkowicie różniły się charakterem. Antonina była niezwykle dynamiczna, aktywna, Joanna bierna i spolegliwa, wreszcie Józefa o nad wyraz „bladym” usposobieniu. Wszystkie trzy namalował drezdeński portrecista Józef Sonntag.

To właśnie na dworze królewskim w Warszawie Joanna, nazywana Żanetą, poznała swego przyszłego męża wielkiego księcia Konstantego Pawłowicza Romanowa, brata imperatora Wszechrusi Aleksandra I. Konstanty w 1796 roku, na żądanie carycy Katarzyny II poślubił księżnę Julię Sachsen-Coburg-Saalfeld. Małżeństwo nie należało do udanych. Julia urodziła kilkoro nieślubnych dzieci, a para przez większość czasu pozostawała w separacji. W 1820 roku ich związek został zakończony.

 

Portret księcia Konstantego pędzla Józefa Sonntaga, fot. zbiory prywatne Emiliana Prałata

Portret księcia Konstantego pędzla Józefa Sonntaga, fot. zbiory prywatne Emiliana Prałata

Mimo, iż w jego trakcie Konstanty miał kilka kochanek, to jednak zrezygnował z nich dla Joanny.

24 maja odbył się ślub. Ceremonia objęła ślub prawosławny, katolicki i cywilny. Jako, że Joanna należała do niskiej rangą szlachty (była raptem hrabianką), to też ich małżeństwo było morganatyczne (byli sobie nierówni stanem i pozycją), wobec czego nie było mowy o tym, aby Joanna weszła do rodziny carskiej, jako potencjalna caryca, w sytuacji gdyby Konstanty objął tron.

Po ślubie podpisał tajny dokument, w którym zrzekał się praw do korony. Joanna otrzymała od cara Aleksandra tytuł księżnej łowickiej i dawne dobra prymasów Polski obejmujące Łowicz i Skierniewice.

Ślub wywołał pewną konsternację zarówno wśród arystokracji rosyjskiej, jak i wśród Polaków – zwłaszcza w rodzinie Joanny. Jej szwagier, generał Dezydery Chłapowski, zagorzały bojownik o sprawę polską, został szwagrem carskiego brata. Obaj utrzymywali ze sobą kontakty, jednak – co nie dziwi – były bardzo chłodne, zdystansowane i zgodne z etykietą dworską, której nawiasem mówiąc – Chłapowski nie znosił.

 

Małżeństwo

 

Joanna Grudzińska - grafika Stephane Pannemaker, fot. Biblioteka Narodowa w Warszawie

Joanna Grudzińska - grafika Stephane Pannemaker, fot. Biblioteka Narodowa w Warszawie

Joanna i Konstanty mieszkali na Zamku Królewskim w Warszawie i Belwederze. Od 1815 do 1830 roku Konstanty był formalnym władcą Królestwa Polskiego. Słynął z wybuchowego temperamentu, sadystycznej wręcz lubości w prowadzeniu wielogodzinnych, wycieńczających żołnierzy musztr. Chętnie używał przemocy wobec podkomendnych.

 

Z wielką konsekwencją i okrucieństwem tłumił dążenia niepodległościowe Polaków.

W relacjach wielu współczesnych Joannie, utrwalił się dobroczynny jej wpływ na męża, którego potrafiła temperować i uspakajać. Za jej sprawą wielu polskich żołnierzy unikało śmierci czy dotkliwych kar. Starała się nie angażować politycznie (również ze względu na szwagra Chłapowskiego), dlatego też poświęciła się działalności filantropijnej i społecznej.

Po wybuchu powstania listopadowego uciekła wspólnie z mężem do Rosji. Konstanty zmarł na cholerę pod Witebskiem w 1831 roku. 29 listopada z kolei, zmarła w pałacu Carskie Sioło pod Petersburgiem Joanna. Tam też została pochowana.

Rodzina zachowała sporo pamiątek z nią związanych – poza podobiznami i korespondencją, również klęcznik, bibeloty, jak chociażby chusteczki z monogramami czy drobną biżuterię. Wiele z nich miał w swych zbiorach Wacław Gutakowski. Przechowywał je w pałacu w podkościańskim Kopaszewie, a po jego pożarze i przeniesieniu się do Turwi Chłapowskich, to właśnie w niej je zdeponował. Dzisiaj – niedostępne – znajdują się w Warszawie.

Grób Joanny - z lewej, fot. Emilian Prałat, 2019

Grób Joanny - z lewej, fot. Emilian Prałat, 2019

Grób

 

Kilkadziesiąt lat później, po przejęciu władzy w Rosji przez bolszewików, pojawił się problem grobu Joanny. Jako przedstawicielka narodu polskiego, nawet po śmierci była persona non grata. Podjęto zatem działania mające na celu sprowadzenie jej szczątków do Polski. Ekshumacja odbyła się w 1929 roku. Zachował się opis trumny Joanny:

 


"Dobrze zabalsamowane ciało – jak donoszą świadkowie ekshumacji – dochowało się w stanie doskonałym. Księżna spoczywała w białej jedwabnej sukni, bogato przybranej koronkami, w splecionych dłoniach trzymając różaniec. Twarz jej przysłaniał gęsty woal muślinowy, z pod którego widać było również obfite pukle włosów pokrywających czaszkę."

 

Joanna Grudzińska, fot. Muzeum Narodowe w Warszawie

Joanna Grudzińska, fot. Muzeum Narodowe w Warszawie

Joanna spoczęła na nekropolii Chłapowskich w Rąbiniu – obok dwóch sióstr. Wraz z jej szczątkami sprowadzono do Polski tablicę epitafijną z pięknego czarnego kamienia z mosiężnymi literami. Wisiała ona w holu pałacu w Turwi przy schodach. Została zniszczona w czasie okupacji, kiedy hitlerowcy zajmujący pałac rozbili ją.

 

O historii Joanny przypomina prosta tablica z krótkim tekstem, który relacjonuje m.in. przenosiny jej trumny z Carskiego Sioła – letniej rezydencji władców Rosji.

Przy tej okazji pojawiło się sporo wzmianek i relacji dotyczących Joanny. Jej podobizna znalazła się w „Ilustracji Polskiej” z 1931 roku (w stulecie śmierci). Rok później powstał film o księżnej, w której postać wcieliła się Jadwiga Smosarska.

 

O szwagierce cara powstało również sporo opracowań, w tym prozy. Dość wspomnieć książki: Adama Czartkowskiego "Księżna łowicka – portret biograficzny (1791–1831)", Jana Czyńskiego i Hippolyte Jules Demoliera "Le Czarewitz Constantin et Jeannette Grudzinska ou Les Jacobins polonais", czy Wacława Gąsiorowskiego "Księżna łowicka. Powieść historyczna z XIX wieku".

Pozostały też portrety Joanny, które – oby w nieskończoność – utrwalały piękno rysów wyjątkowej postaci i oglądane przywoływały wspomnienie o niezwykłych jej losach…