fot. Mariusz Forecki

Amadeus gra już 50 lat!

„To będzie dla nas bardzo intensywny rok. Będziemy przypominać utwory ważne dla historii Amadeusa, powrócą też soliści, którzy w przeszłości wielokrotnie z nami pracowali” – mówi Agnieszka Duczmal. Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus rozpoczyna jubileuszowy, 50. sezon artystyczny. Koncert inauguracyjny 1 października.

ADAM OLAF GIBOWSKI:  „Agnieszka zadyruguj!” – takie okrzyki wznosili pani koledzy w czasie juwenaliów pod koniec lat 60. ubiegłego wieku, kiedy pani orkiestra dopiero powstawała. Czy w tamtym czasie myślała pani, że za pół wieku będzie kierować jedną z najlepszych orkiestr kameralnych na świecie?

AGNIESZKA DUCZMAL: Rzeczywiście, koledzy krzyczeli: „Agnieszka zadyryguj!”. No i dyryguję do dziś, choć w tamtym czasie nie wybiegałam myślami tak daleko do przodu. Najważniejsza była dla nas muzyka. Dla dyrygenta orkiestra to podstawa, to mój instrument, na którym gram. Dlatego na tym się skupiałam.

Pracowałam samodzielnie, wszystkie partytury realizowałam według własnego pomysłu, bez opieki mojego profesora, którym był Witold Krzemiński. Kiedyś profesor przyszedł na nasz koncert, na którym graliśmy „Serenadę” Karłowicza. Po koncercie złożył mi gratulacje, powiedział wtedy: „Nie wiem, jak ty to zrobiłaś, nie jesteś smyczkowcem, a orkiestra grała dokładnie w taki sposób, w jaki ty chciałaś”. To była dla mnie wielka nagroda, tym bardziej że prof. Krzemiński nie należał do osób, które komplementują wszystko dookoła.

 

Wybrała pani jedną z najtrudniejszych specjalizacji muzycznych, którą bez wątpienia jest kameralistyka. Dlaczego?

Kameralistykę wybrałam z miłości do niej. Był także drugi powód. Mianowicie, w kameralistyce można zbliżyć się maksymalnie do tego, co chce się osiągnąć w tworzeniu muzyki. Tu jest czas na to, aby szukać wspólnego brzmienia i porozumienia. W swojej orkiestrze znam każdego muzyka, wiem, jak każdy z nich brzmi. Wiem, czego mogę oczekiwać. Oczywiście to działa także w drugą stronę. Muzycy znają mnie i nie chodzi tu o moje gesty. Mamy to porozumienie, czujemy siebie wzajemnie. Powiem więcej, my jesteśmy jednym organizmem i dlatego to dobrze funkcjonuje. Kocham swoją orkiestrę, trudno aby było inaczej.

 

Przez 50 lat Amadeus pod pani dyrekcją zagrał ogromną ilość dzieł. Które z nich zapamiętała pani najbardziej?

Jest kilka takich dzieł, do których mam szczególny rodzaj uczucia. Z pewnością – „Souvenir de Florence” Piotra Czajkowskiego, ale i „Wariacje na temat Franka Bridge’a” czy „Les Illuminations” Benjamina Brittena. Oczywiście, do tego grona zaliczają się „Wariacje Goldbergowskie” Jana Sebastiana Bacha oraz „Verklärte Nacht” Arnolda Schönberga. Bardzo istotna była dla mnie także twórczość Mozarta. Dzieła Mozarta dawały nam muzykę, ale i dyscyplinę. Dzięki temu, że graliśmy sporo Mozarta, mogłam później wziąć się za wykonawstwo muzyki Czajkowskiego. Bardzo głęboko zapadło mi w pamięć „Requiem” Mozarta. To z pewnością jeden z najważniejszych utworów w moim życiu.

 

Dlaczego akurat „Requiem”?

W tym dziele kompozytor zawarł całą prawdę, dotyczącą ludzkiego życia. Przygotowując się do wykonania, bardzo dokładnie analizowałam tekst. Okazało się, że łacina jest językiem bardzo obrazowym, dzięki niej wiele zrozumiałam także pod względem muzycznym. Weźmy na przykład część Lacrimosa. W moim przekonaniu nie może być ona zagrana zbyt szybko, ponieważ świat w niej zamiera. To takie oko cyklonu, wewnątrz którego panuje absolutny spokój. Co innego „Dies irae”, gdzie walczą ze sobą skrajne żywioły uczuć i emocji. Śmierć walczy z życiem, a radość ze smutkiem. To najczystsza poezja. Do tego fantastycznego dzieła z pewnością wrócę, ale najpierw musimy skończyć naszą pięćdziesiątkę.

 

Jaki program z okazji jubileuszu Amadeus przygotował dla melomanów?

Będzie to dla nas bardzo intensywny rok. Z jednej strony będę przypominać „kamienie milowe”, o których rozmawialiśmy przed chwilą, powrócą też soliści, którzy w przeszłości z nami wielokrotnie pracowali. Połączyłam ich w duety. I tak w listopadzie z Amadeusem wystąpi skrzypek Konstanty Andrzej Kulka z pianistą Piotrem Palecznym. Będzie to jednocześnie ukłon w stronę patrona naszej orkiestry, ponieważ panowie wykonają „Koncert na skrzypce i fortepian”.

W marcu będziemy grać z Krzysztofem i Jakubem Jakowiczami. Ciekawy koncert zapowiada się także w lutym, ponieważ zagra z nami Wynton Marsalis wraz ze swoim zespołem, zrobi się więc nieco jazzowo. Obchody jubileuszowe zakończymy w październiku przyszłego roku. Z tej okazji zaplanowaliśmy trzy koncerty. Wystąpią kolejno Mischa Maisky, następnie Daniel Hope, a na koniec zagra z nami Maxim Vengerov. Tak w skrócie przedstawia się jubileuszowy program w Polsce, jubileuszowo zagramy także w Japonii i Meksyku.

 

Co usłyszymy podczas koncertu inauguracyjnego?

Przede wszystkim wystąpią znakomici soliści. Karolina Jaroszewska oraz David Radzyński, którzy wykonają “Koncert podwójny na skrzypce, wiolonczelę i orkiestrę” Jana Radzyńskiego. W drugiej części zagra z nami Ingolf Wunder, austriacki pianista, laureat Konkursu Chopinowskiego, który zagra “Koncert fortepianowy e-moll” Fryderyka Chopina. Natomiast na początek zagramy “Trzy tańce w dawnym stylu” Romualda Twardowskiego. Myślę, że to będzie mocne otwarcie naszego jubileuszu.

 

Koncert inaugurujący jubileuszowy 50. sezon artystyczny Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus odbędzie się 1 października o godz. 18 w Auli UAM