fot. Mariusz Forecki

Bez algorytmu

„Mam do historii, również lokalnej, podejście krytyczne. W Ostrowie, a prawdopodobnie i w innych miejscowościach, istnieje skłonność do nadmiernego pompowania pewnych faktów, a nawet mitów, kosztem odnajdowania cichych bohaterów historii” – mówi Witold Banach, organizator Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego.

Jak 29-letni prozaik zostaje dyrektorem muzeum?

Nie myślałem wtedy o sobie jako prozaiku, chociaż miałem za sobą całkiem konkretne osiągnięcia literackie. Od końca podstawówki łączyłem i rozwijałem w sobie co najmniej trzy pasje: historię, science-fiction i astronomię. W 1976 roku wziąłem udział w dorocznym konkursie Polskiego Radia na słuchowisko o tematyce fantastyczno- lub popularno-naukowej.

 

Wiedział pan, jak napisać słuchowisko?

Szczerze mówiąc, nie bardzo, ale Poznań był wtedy gospodarzem 3. edycji Euroconu, czyli międzynarodowego konwentu miłośników fantastyki. Temu wydarzeniu częściowo poświecono jeden z numerów miesięcznika „Nurt”, w którym opublikowano słuchowiska Stanisława Lema „Noc księżycowa”. Zobaczyłem, jak powinno być napisane słuchowisko, miałem swój pomysł i nadesłałem na konkurs tekst pt.Czarna dziura”.

Ku mojemu, a może jeszcze większemu zdumieniu moich najbliższych (miałem wtedy 17 lat), znalazłem się w gronie siedmiu laureatów spośród ok. 170 nadesłanych prac konkursowych. Przyznano wtedy 3 równorzędne nagrody i 4 wyróżnienia, jedno z nich otrzymałem. Później jeszcze pięć moich słuchowisk SF trafiło na antenę, jedno z nich „Człowiek-literatura” otrzymało II nagrodę.

 

W tym czasie w lokalnej prasie systematycznie publikował pan też artykuły z historii regionalnej…

W tym trzy cykle: „Katalog prasy ostrowskiej 1852–1984”, „Ostrowskie przystanki literackie”, „Ilustrowane dzieje Ostrowa” (komiks rysowany przez Józefa Bendziechę).  Byłem wtedy monopolistą jeśli chodzi o liczbę artykułów o tematyce historycznej, stąd lokalna władza pomyślała o mnie jako o osobie, która może kierować tworzoną w naszym mieście placówką muzealną. W takim charakterze zostałem zatrudniony w 1984 roku, ale ponieważ muzeum formalnie jeszcze nie istniało, etat miałem w Urzędzie Miejskim, a później w nowo otwartej placówce Młodzieżowego Centrum Kultury.

Witold Banach, Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, fot. Mariusz Forecki

Witold Banach, Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, fot. Mariusz Forecki

 

Jak uczył się pan zawodu?

Początkowo jeździłem po okolicznych muzeach i podpatrywałem, jak funkcjonują muzea m.in. w Pleszewie, Jarocinie (tutaj wiele podpowiedział mi pan Eugeniusz Czarny), Kaliszu, Zduńskiej Woli. Sprowadziłem księgi inwentarzowe, wydrukowałem dokumenty przyjęcia darów, depozytów, opracowałem apel do społeczeństwa. W końcu przyszedł moment, kiedy można było już zacząć pracę w odremontowanych pomieszczeniach ratusza. Wtedy zorientowałem się, że coś jest nie tak.

 

Co to było?

Władza unikała ze mną konkretnej rozmowy, wkrótce zrozumiałem, że partia nie chce się zgodzić na moją posadę, bo podpadłem w szkole, w której prowadziłem kilka godzin historii na zastępstwie. Nie uczyłem jednak zgodnie z linią partii. Swoje perypetie z tamtego czasu opisałem w rozdziale: „Sławny sołtys doradza, co należy zrobić z rodzinnym miastem” w książce „Kroniki literackie prowincji”.

Widząc, co się dzieje w MCK-u, złożyłem wypowiedzenie, a szkoła i tak nie przedłużyła ze mną umowy. Udało mi się zatrudnić w Muzeum Okręgowym Ziemi Kaliskiej. Minęły ponad dwa lata, w lutym 1988 r. władze ostrowskie doprowadziły do powołania muzeum, ale bez szefa. W maju zaproponowano mi to stanowisko. Okazało się, że zmiany (w kraju i w mieście) zaszły na tyle daleko, że powołanie mnie stało się możliwe. Byłem wtedy chyba najmłodszym dyrektorem w Ostrowie i jedynym bezpartyjnym.

 

Pamięta pan pierwsze wyzwania na nowym stanowisku?

Muzeum startowało bez kolekcji, co wtedy było raczej wyjątkiem. Poza zbiorami harcerskimi nie mieliśmy prawie nic.

Witold Banach, Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, fot. Mariusz Forecki

Witold Banach, Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, fot. Mariusz Forecki

Zdawałem sobie sprawę, że budowanie kolekcji wymaga czasu. Dlatego też od początku staraliśmy się być również instytucją kultury, przygarnęliśmy dwie inicjatywy, które powstały poza muzeum: Jazz w Muzeum i Międzynarodowe Biennale Małej Formy Graficznej i Ekslibrisu. Ostrowianie zaufali nowej instytucji, szybko przybywało nam zbiorów.

Mankamentem był fakt, że pomieszczenia ratusza przeznaczone na muzeum właściwie nie były przystosowane do pracy muzealnej. Nawet wedle ówczesnych standardów. Brak doświadczenia sprawił, że zdarzały mi się również pomyłki personalne w zatrudnieniu. Pomimo trudności instytucja rozwijała się, przybywało zbiorów, robiliśmy ciekawe wystawy.

 

Czy w powietrzu było „czuć” zbliżający się przełom 1989 roku?

Aktywnie uczestniczyłem w tym przełomie. Moje kontakty (jeszcze z czasów studenckich) z profesorem Jerzym Pietrzakiem i perypetie z powołaniem sprawiły, że profesor zaprosił mnie do tworzenia ostrowskiego Komitetu Obywatelskiego. Byłem chyba jedynym dyrektorem w mieście, któremu to zaproponował. Zostałem radnym pierwszej kadencji, przez dwa lata byłem redaktorem niezależnego pisma „Orędownik Ostrowski”. Jedna z pierwszych wystaw, które zorganizowałem, nosiła tytuł „Do wczoraj zakazane” i była poświęcona wydawnictwom tzw. II obiegu.

 

Jak zarządzanie Muzeum Ostrowa Wielkopolskiego zmieniło się wraz z upadkiem komunizmu?

Wreszcie można było korzystać z pełnej wolności bez oglądania się na cenzurę. Najogólniej mówiąc, konsekwencją zmiany ustroju, była również zmiana ustroju organizacji muzeów. Muzea uzyskały dużą samodzielność i jeżeli tylko organizator za bardzo nie przeszkadza, możemy naprawdę bardzo dużo.

Witold Banach, Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, fot. Mariusz Forecki

Witold Banach, Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, fot. Mariusz Forecki

 

Z jakimi wyzwaniami pan i pracownicy musicie się dziś mierzyć?

Dzięki środkom pozyskanym przez miasto zrealizowaliśmy projekt, który krystalizował się w mojej głowie od kilku lat i był trochę inspirowany nowinkami z innych muzeów. W marcu 2018 roku na parterze ratusza otworzyliśmy „Muzeum 3D. Ulicami dawnego Ostrowa i Café Muzeum”. Realizacja ta jest przyjmowana przez zwiedzających entuzjastycznie.

Udało nam się znacznie przewietrzyć magazyn, ale w ciągu ponad trzydziestu lat zgromadziliśmy tyle obiektów, że moglibyśmy wypełnić kolejne przestrzenie. Mamy też wspaniałą, licząca prawie 20 tys. obiektów, kolekcję współczesnej małej formy graficznej i ekslibrisu z całego świata. Krótko mówiąc, w niezbyt odległej przyszłości Muzeum w Ostrowie powinno zyskać nową siedzibę.

 

Czy w dobie social mediów i powszechnego dostępu do internetu muzeum jest reliktem przeszłości?

Przeciwnie. Muzea przechodzą od kilkunastu lat renesans, powstają nowe, modernizuje się stare. Sami odczuwamy miłe skutki udostępnienia przestrzeni, w której harmonijnie współgrają obiekty muzealne z multimediami.

Ostrów Wielkopolski, który miastem turystycznym nie jest, dzięki Muzeum 3D zyskał produkt turystyczny. W Café Muzeum wystawiliśmy kronikę, do której mogą wpisywać się zwiedzający. Mam wielką satysfakcję, czytając wpisy osób, które obejrzały ekspozycję. Obiecują do nas wracać, polecać innym, nie spodziewali się w naszym mieście tak ciekawego muzeum, gratulują świetnego pomysłu – tak brzmi dominująca narracja zwiedzających.

 

Jest pan również założycielem serii wydawniczej „Biblioteka Ostrowska”. Proszę przybliżyć tę inicjatywę.

Pierwszym tomem serii, zresztą bardzo skromnym objętościowo, były „Listy z Ostrowa” Jarosława Iwaszkiewicza, który latem 1920 roku służył w ostrowskiej jednostce zapasowej, a jego kolegą w służbie był Aleksander Chwat (Wat). To niezwykle ciekawe świadectwo, które potwierdza pobyt w Ostrowie słynnego rosyjskiego pisarza, Dymitra Mereżkowskiego.

Witold Banach, Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, fot. Mariusz Forecki

Witold Banach, Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, fot. Mariusz Forecki

W serii ukazują się książki bardzo różne gatunkowo: tomy poetyckie (w tym antologie), śpiewniki, opowiadania i powieści, przyczynki historyczne, albumy dawnej pocztówki, rozprawy doktorskie, leksykony, prace historyczno- lub krytycznoliterackie. Łączy je jedno – stanowią o dziedzictwie kulturowym Ostrowa Wielkopolskiego.

W ramach serii przygotowałem do druku książki: Wojciecha Bąka, Edwarda Schapera, Jadwigi Żylińskiej, Leo Hirscha, Jerzego Ofierskiego (znanego jako sołtysa Kierdziołka), Kazimierza Radowicza. W serii znaleźli się też współcześni poeci: Wojciech Gawłowski, Roman Bąk, Paweł Berkowski, Artur Fryz. Dotychczas ukazały się 52 tytuły o łącznym nakładzie ok. 60 000 egzemplarzy. Przez serię przewinęło się ok. 100 autorów (wydaliśmy kilka antologii), z czego ponad 20 miało swoje autorskie wydania. Nasze książki są recenzowane, otrzymały kilka nagród i wyróżnień edytorskich, w tym najważniejszą dla muzealników. Za album mojego autorstwa „Ostrowska Nostalgia” otrzymaliśmy Grand Prix w konkursie na najważniejsze wydarzenie muzealne roku w Wielkopolsce w kategorii wydawnictw.

 

To chyba nieczęste, aby niewielki ośrodek muzealny prowadził tak prężną działalność wydawniczą? I to z takimi rezultatami!

To prawda, na ogół nasza działalność wydawnicza spotyka się z uznaniem i podziwem, że potrafimy realizować tak ambitny program. Chociaż nie wszystkim się to podoba.

 

Na przykład komu?

Drobnych hejterskich złośliwości nie będę komentował, ale prawie w każdej kadencji Rady Miejskiej pojawiają się radni, którzy na naszą działalność – delikatnie mówiąc – krzywo patrzą. Nasze wydawnictwa są ulubionym tematem kontroli komisji rewizyjnej.

 

Z czego to wynika?

Chciałbym myśleć, że tylko z nieznajomości „Ustawy o muzeach” i statutu naszej instytucji. W obu przypadkach działalność wydawnicza jest jedną z najważniejszych form realizowania misji. Muzea to dzisiaj bardzo poważni wydawcy, w tym zakresie radzą sobie lepiej niż niektóre uczelnie. Z podziwem i zazdrością patrzę na działalność wydawniczą wielkich muzeów w Polsce.

Witold Banach, Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, fot. Mariusz Forecki

Witold Banach, Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, fot. Mariusz Forecki

Podczas ostatniej kontroli zapytano mnie o to, kto decyduje o tym, co wydajemy. Trochę było mi niezręcznie odpowiadać na tak sformułowane pytanie, bo jak tłumaczyć ostrowskim radnym, że wydaję kanon ostrowskich autorów? Powiedziałem, że kieruję się swoją wiedzą i doświadczeniem. W odpowiedzi, w protokole pokontrolnym znalazł się niezwykły zapis: „Dobór pozycji wydawniczych powinien być obwarowany wystandaryzowaną procedurą. Nie powinien bazować wyłącznie na intuicji Dyrektora Muzeum Miasta”. Ale jaki algorytm miałby określać, czy wydać uznaną ostrowską pisarkę Jadwigę Żylińską, czy Edwarda Schapera, autora rodem z naszego miasta, mieszkającego w Szwajcarii? Tego radni nie podpowiedzieli. Ja po prostu wiedziałem, że należy ich wydać. Bez algorytmu.

 

Czy w wydawanych przez Muzeum Ostrów pojawia się jako bohater powieściowy?

Dzieje tradycji literackiej Ostrowa są przedmiotem moich badań od ponad trzydziestu lat. W prowadzonej przeze mnie serii przypomniałem to, co o Ostrowie pisali wspomniani autorzy związani z miastem. Oczywiście nie jest to rozdział zamknięty, nawet patrząc wstecz. Niedawno wydaliśmy zupełnie nieznane wspomnienia ks. Stanisława Śniatały z przełomu XIX i XX wieku. Dla mnie niedościgłym wzorem pisania o Ostrowie jest książka Jadwigi Żylińskiej „Dom, którego nie ma”, której fragmenty też opublikowałem.

 

Z tematem Ostrowa zmierzył się pan też we własnej twórczości…

Tak, to w końcu musiało nastąpić. Jak to wypadło – nie mnie oceniać, ale recenzje i oceny na blogach literackich są bardzo dobre… „W Kronikach literackich prowincji” buduję osobisty mit miejsca, z którym jestem związany od urodzenia. Zwracają na to uwagę recenzenci mojej książki.

Witold Banach, Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, fot. Mariusz Forecki

Witold Banach, Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, fot. Mariusz Forecki

 

Nie wydaje się panu, że patriotyzm lokalny odchodzi do lamusa?

Patriotyzm w takiej formie istnieje w każdej społeczności lokalnej. Pytanie tylko, jaką ma siłę w danym miejscu, czy niesie pozytywny przekaz dla współczesnych. Gdyby w „moim” mieście zapytać o jego siłę, pewnie większość odpowiedzi byłaby pozytywna. Ja jednak mam do historii, również lokalnej, podejście krytyczne. W Ostrowie, a prawdopodobnie i w innych miejscowościach, istnieje skłonność do nadmiernego pompowania pewnych faktów, a nawet mitów, kosztem odnajdowania cichych bohaterów historii.

 

Może pan podać przykład?

Bardzo zasłużony dla Ostrowa Stefan Rowiński, księgarz, wydawca, działacz społeczny i polityczny, pierwszy burmistrz naszego miasta po odzyskaniu niepodległości, został upamiętniony na kilka sposobów. Jest plac jego imienia, tablica pamiątkowa, pomnik (tzw. stoliczek burmistrza), jego imię nosi miejscowa biblioteka i bursa. Podczas gdy Stanisław Musielak, burmistrz Ostrowa w latach 1920–1929, współautor największego boomu inwestycyjnego w dziejach miasta, zamordowany przez Niemców w Lasku Winiarskim w 1939 roku, nie ma nawet skromnego skweru. Uważam jednak, że podobnie jak nie będzie końca historii, dopóki nie będzie końca świata, równie długo do lamusa nie odejdzie patriotyzm lokalny. Bo kim bez niego będziemy?

 

WITOLD BANACH — historyk, organizator Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, którym kieruje od 1988 roku. Autor kilkuset publikacji, artykułów, opowiadań i słuchowisk. Założyciel serii wydawniczej „Biblioteka Ostrowska”, w której ukazują się opracowania naukowe, albumy, literatura piękna i prace z zakresu nauk humanistycznych. Laureat Nagrody Marszałka Województwa Wielkopolskiego w 2019 roku.

CZYTAJ TAKŻE: Uliczki dawnego Ostrowa w ratuszu

CZYTAJ TAKŻE: Inwestycje kulturalne

CZYTAJ TAKŻE: „Izabelle” 2018 już w dobrych rękach