fot. Mateusz Kiszka, wystawa "Booki. Studying Photobooks 2021"

BOOKI

BOOKI. Studying Photobooks to trzecia edycja międzynarodowego przeglądu książek fotograficznych zrealizowanych przez studentów i absolwentów uczelni artystycznych, prezentującego autorskie, zrealizowane w ostatnich latach fotopublikacje. Wśród dziesiątek wydawnictw wybranych z uczelni w Belgii, Czechach, Francji, Polski i Słowacji znajdują się unikalne, rzadko prezentowane szerszej publiczności, niskonakładowe publikacje fotograficzne. Wiele z nich wykonanych zostało w nieszablonowych i niepowtarzalnych formach. Z Jarosławem Klupsiem, kuratorem wystawy prezentowanej w poznańskim Zamku, rozmawia Michał Sita.

Michał Sita: To już trzecia edycja przeglądu książek fotograficznych związanych z europejskimi uczelniami artystycznymi. Zauważasz jakieś zmiany w tych publikacjach? Książki zmieniły się w tym czasie?

Jarosław Klupś: Książki w wykonaniu studentów i absolwentów fotografii niewątpliwie stają się coraz bardziej oryginalne. Przestają być niskobudżetowymi „albumami” zdjęć czy lekkimi, spinanymi zinami. Ich twórcy coraz odważniej czerpią z możliwości autorskich rozwiązań formalnych – odnoszę wrażenie, że zauważyli, że photobook stał się pewnym standardem i starają się iść na przekór tej tendencji, wymykać się schematowi. Więcej jest tu zaskakujących form, pomysłowo zrealizowanych, nielinearnych narracji. Tu zauważam pozytywną zmianę na przestrzeni ostatnich czterech lat. Z całą pewnością także techniczne wykonanie publikacji bardzo się przy tym sprofesjonalizowało – jeszcze niedawno w stylu książkowego „indie”, dziś są perfekcyjnie projektowane, drukowane i oprawiane.

 

BOOKI, fot. Mateusz Kiszka

MS: Studenci fotografii po prostu nauczyli się robić książki?

JK: Część autorów dała sobie spokój z samodzielnym wykonywaniem wszystkich czynności w obszarze produkcji. Pojawiły się punkty, gdzie można świetnie zszyć książkę, dostępna paleta papierów stała się o wiele bogatsza, drukarnie pracują na wyższym poziomie.

 

Photobooki weszły w obszar powszechnie dostępnych usług. Dzięki temu jakość niskonakładowych książek jest o wiele wyższa. To widać.

Szyte ręcznie, wydane w jednym czy dwóch egzemplarzach dummie-booki, zostały wyparte przez książki funkcjonujące w szerszym obiegu, są one promowane przez małe wydawnictwa, dostępne wysyłkowo. To nie są już unikaty, ale niewielkie serie. Najróżniejsze formy inicjatyw internetowo-drukarsko-wydawniczych bardzo sprzyjają takiemu rozwojowi książek autorskich, zwiększają zainteresowanie odbiorców, upowszechniają czytelnictwo i kolekcjonowanie photobooków.

 

MS: Jak oceniasz proces standaryzowania photobooków jako medium przekazu? Te zmiany i dostępność sprawiają, że bardzo łatwo jest wyprodukować książkę służącą za nośnik zdjęć. A może mimo to nadal ciekawość każe dekonstruować i podważać samo medium, a autorzy posługują się książkami świadomie? To eksperymentalne podejście nie ucierpiało na popularności książek?

BOOKI, fot. Mateusz Kiszka

JK: Myślę, że ono nie ucierpiało, a nawet nieźle się rozwija. Niemniej taki podział – na dwa różne sposoby rozumienia książek fotograficznych – jest na wystawie wyraźny.

Na przykład, jeśli przyjrzeć się książkom zaprezentowanym przez uczelnię imienia Louisa Lumière’a z Saint-Denis, widać, że ich autorzy zaczęli ostatnio sięgać po materiały internetowe i zastane kolekcje. Używają ich. Nie tylko umieszczają zdjęcia w przestrzeni książki, ale twórczo je „tasują”, poszukując w nich nowych treści i nowych znaczeń dzięki niecodziennym zestawieniom i kontekstom. Takie podejście nie leżało wcześniej w centrum zainteresowań tej uczelni. Ich studenci skupiali się raczej na dokumentalnych opowieściach.

 

Okres pandemiczny to zmienił. Gdy nie dało się realizować konwencjonalnych cykli zdjęciowych, zainteresowanie młodych twórców przesunęło się ku innym obszarom, zmieniły się więc także ich książki.

Z kolei prezentacja Instytutu Twórczej Fotografii z Opawy składa się tradycyjnie z wielu klasycznych opowieści dokumentalnych, których spora część wydana została w wysokich nakładach, jak na photobookowe, studencko-absolwenckie warunki. Co ciekawe, pojawia się tu coraz więcej książek. Podkreślam – książek – mając na myśli publikacje, których obszerną część stanowią teksty. Są to wartościowe prace teoretyczne, świetnie przygotowane, ilustrowane dysertacje, funkcjonujące w szerszym wydawniczym obiegu. Za przykład może tu posłużyć książka o kultowym magazynie fotograficznym „Imago” czy publikacja poświęcona działalności Środkowoeuropejskiego Domu Fotografii w Bratysławie.

BOOKI, fot. Mateusz Kiszka

Książki studentek Paris College of Art podejmują za to aktualne problemy społeczne, związane z nietolerancją, dyskryminacją czy wykluczeniem społecznym.

 

Bodaj najpiękniejsza z tego zbioru, książka Kaamny Patel, mówi o nich z osobistej perspektywy doświadczeń dziadków autorki, mieszkających w Indiach.

Jeśli zaś chodzi o Uniwersytet Artystyczny, to nasze książki zaczęły nabierać rozmachu. Są zdecydowanie obszerniejsze niż dawniej, gdy przybierały formę skromnych zeszytów przeszytych nićmi, małych ćwiczeń wizualnych. Obecnie studenci i studentki, którzy decydują się pracować w medium książki, traktują ją jako najbardziej uzasadnioną formę wypowiedzi, nośnik ważnych dla nich treści czy eksperyment z fotograficzną narracją. Nie jest to szkolna wprawka, która miałaby służyć temu, by doświadczyć zagadnień dotyczących tworzenia publikacji fotograficznej: budowania narracji, jej formy, struktury, kontekstu i relacji między obrazami… Ten etap mamy już za sobą, czerpiemy z niego i to wspaniale owocuje.

 

MS: Zauważasz jakieś regionalne zróżnicowanie wśród fotograficznych szkół prezentowanych na tej wystawie? A może światek twórców fotograficznych książek jest na tyle mały, że funkcjonujemy po prostu w europejskim kontekście i trudno tu szukać lokalnej specyfiki?

JK: Trudno powiedzieć, czy taki lokalny podział ma nadal sens. Wśród pozycji prezentowanych przez Paris College of Art mamy przecież książki z przeróżnych regionów, ze Stanów Zjednoczonych, Francji czy Indii. Widać też, że dwa lata, jakie spędziliśmy on-line, spowodowały, że nieco zatarła się specyfika uczelni. Może ta sytuacja jest istotniejsza?

 

BOOKI, fot. Mateusz Kiszka

Może paradoksalnie właśnie przez izolację i zdalne kształcenie stół z książkami z różnych części Europy i świata staje się bardziej spójny?

Oczywiście pewne różnice nadal są zauważalne. Opawa pewnie zawsze będzie kojarzona z fotografią dokumentalną, ciążącą w stronę społecznego zaangażowania, to cenna i wyrazista cecha charakterystyczna tej uczelni. Książki powstające u nas, na Wydziale Fotografii UAP, zapewne też są specyficzne. Chodzi w nich często o formę i sposób traktowania obrazu. Nie jesteśmy szczególnie przywiązani do tego, by książki zawierały fotografie wykonane osobiście przez autorów, czerpią więc oni  ze zdjęć pobieranych z popularnych lub bardzo osobliwych zbiorów w sieci, kreują obrazy fotograficzne z wykorzystaniem internetowych botów, edytują materiały archiwalne itp.

 

To mogłyby być dwa bieguny.

Pozostałe ośrodki, ale i pojedyncze książki i ich twórcy, plasują się gdzieś pomiędzy. Pojawia się też wśród nich niezwykle cenny radykalizm w wykonywaniu książek. Mam na myśli uwagę, jaką autorzy poświęcają specyfice narracji wizualnej zawartej  przedmiocie, jakim jest książka. Takie książki są rozproszone po całej wystawie – pojawiają się we wszystkich ośrodkach.

 

MS: Na poznańskim UAP funkcjonował przez kilka lat kierunek studiów związany z książkami fotograficznymi. Może format photobooka stał się po prostu integralnym, istotnym elementem artystycznej edukacji? A jeśli tak, to co w niej zmienił? Przesunął się obszar zainteresowań studentów? Może dzięki książkom zaczęli inaczej myśleć o funkcji i możliwościach fotografii? A może w książkach tkwi jednak pewne ryzyko? Może łatwo jest wpaść w pułapkę sztampowych rozwiązań?

BOOKI, fot. Mateusz Kiszka

JK: Trudno mi to ocenić. Książki powstawały tutaj zawsze. Ja i moi koledzy mieliśmy w swoich portfolio, jako studenci fotografii ówczesnej ASP w Poznaniu, nieporadne próby szycia papieru barytowego, powielania takich książkowych makiet w dwóch czy trzech egzemplarzach. Dzisiaj jest inaczej. Studenci podchodzą do książki jak do czegoś naturalnego w całej palecie artystycznych form wyrazu, z których może korzystać fotografia i media pokrewne. Fotografia łączy się z rysunkiem, malarstwem, obiektem czy performansem, tak jak i z każdą inną dziedziną sztuki, czerpie z procesów historycznych, funkcjonuje w cyberprzestrzeni itd. Książka jest po prostu jedną z wielu możliwości. Nie wydaje mi się, by następował jakiś podział studentów na tych, którzy „myślą książkami” i na tych, którzy poruszają się w przestrzeni galerii lub pracują z innymi formami wyrazu. W dorobku autorów, których prezentujemy tutaj, photobook był pierwszą albo kolejną tego typu pracą.

 

Niektórymi książkami byłem nawet zaskoczony, bo znam ich twórców ze świetnych wystaw, a tu zaprezentowali prace w postaci książek fotograficznych.

Wspomniany wydawniczy zakres studiów na poznańskiej fotografii nadal jest obecny. Poszerzony został o inne działania, których owocem jest fotografia, fotoobiekt, fotonarracja, fotodokument, opowieść lub eksperyment filmowy itp. Przy czym działania stricte photobookowe, obok innych materialnych (często historycznych!) form, dominują w prowadzonej przeze mnie, wraz z Kamilą Kobierzyńską, II Pracowni Fotografii – Pracowni Obrazów Utajonych w Katedrze Fotografii.

 

BOOKI, fot. Mateusz Kiszka

MS: Nie wszystkie działania na polu fotografii muszą się przecież spełniać w formacie książki. Czasami o wiele lepiej znajdą się w galerii, w intermedialnym działaniu w sieci, albo w formie interwencji w publicznej przestrzeni…

JK: Przyznaję, parę takich książek i tutaj się znalazło. Nie zawsze przekonująco operują materialną specyfiką papierowej publikacji. To pojedyncze egzemplarze. Zdarza się oczywiście, że autorzy traktują książkę jak przenośną ścianę. Jakby były ruchomą, wyrafinowaną formą prezentacji zdjęć. W takich książkach nie ma miejsca na dialog między obrazem a medium wydawniczym. Mają nas skłonić, byśmy bardziej skupili się na samych zdjęciach, podczas gdy forma książki sprowadzona jest do funkcji ładnego passe-partout, obojętnej przestrzeni wokół obrazu.

 

MS: I warto je zobaczyć choćby w charakterze antyprzykładu tego, czym fotograficzna publikacja stara się być w jej bardziej świadomych emanacjach.

JK: Podejście do książek, strategia, jaką staramy się realizować w ramach pracowni na UAP, polega na tym, że książkę fotograficzną traktujemy inaczej niż album. Bo to dwa zupełnie różne podejścia. Zależy nam na integralności treści z wydawniczą formą. Książki fotograficzne rozumiane w ten sposób proponują inne rozwiązania i inne narracje niż te, których spodziewalibyśmy się po typowej publikacji, jaką spotykamy na półce w księgarni. Na takich niesztampowych, świadomych fotograficznych publikacjach staramy się skupiać. Takie podejście pojawia się oczywiście także w innych uczelniach, prezentowanych na wystawie. Booki 2021 to ponad 70 różnorodnych, autorskich photobooków, do których uważnej lektury serdecznie zapraszam.

 

dr hab. Jarosław Klupś prof. UAP – kierownik Katedry Fotografii Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, absolwent fotografii na tej uczelni, w 2011 roku obronił pracę doktorską z zakresu sztuk projektowych. Zafascynowany procesami powstawania i rejestracji obrazu fotograficznego, tworzy prace oparte na naukowo-technicznym potencjale fotografii. Używa historycznych procesów fotograficznych, w tym także najstarszego z nich – dagerotypii, często sięga do zjawisk pokrewnych powstawaniu fotografii, takich jak światłoczułość, camera obscura, projekcje itp. Zaangażowany jest w szeroko dostępne formy promocji fotografii; w CK Zamek prowadzi autorską pracownię skupioną na historycznych procesach fotograficznych, współtworzy realizowany w Nowym Kinie Pałacowym cykl „Kino wokół fotografii”; organizator przeglądów książek fotograficznych „Booki. Studying Photobooks”, redaktor prowadzący magazynu „COMO”.

Booki. Studying Photobooks 2021
1–24.10.2021
Galeria Fotografii pf
Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu, kurator: Jarosław Klupś
współpraca: Dominika Karalus, Wojciech Luchowski

 

Wyboru książek do tegorocznej edycji „BOOKI. Studying Photobooks” dokonali:
Anne De Gelas — École supérieure des arts de l’image, LE 75 – Bruksela, Belgia
Vladimír Birgus — Institut tvůrčí fotografie, Slezské univerzity v Opavě, Czechy
Franck Maindon — École nationale supérieure Louis-Lumière, Saint-Denis, Francja
Klaus Fruchtnis — Paris College of Art, Francja
Jarosław Klupś — Wydział Fotografii Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu
Olja Triaška Stefanović, Juraj Blaško — Vysoká škola výtvarných umení v Bratislave, Słowacja
gościnnie: BLURRING THE LINES