fot. redakcja

Chopin na dwie wrażliwości

Charles Richard Hamelin, laureat II nagrody XVII Konkursu Chopinowskiego oraz ulubieniec publiczności Georgijs Osokins zagrają w poniedziałek z orkiestrą Amadeus. „Jestem bardzo podekscytowana tym koncertem, ponieważ obaj soliści są od siebie zupełnie różni, prezentują odmienne typy wrażliwości” – mówi Anna Duczmal-Mróz, dyrygentka.

ADAM OLAF GIBOWSKI: Poniedziałkowy koncert będzie jednym z pierwszych w Polsce, na którym wystąpią laureaci Konkursu Chopinowskiego. Usłyszymy obydwa koncerty Chopina. pani nimi zadyryguje?

ANNA DUCZMAL-MRÓZ: Ja poprowadzę wykonanie Koncertu f-moll wraz z Charlesem Richardem Hamelinem. Bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ wysoko sobie cenię tę kompozycję, z wielu względów. Jest bardziej tajemnicza niż Koncert e-moll, bardziej intymna. Ogromnej dojrzałości wymaga pokazanie wszystkich aspektów tego utworu, nie tylko czysto muzycznych, ale przede wszystkim emocjonalnych. Przyznam szczerze, że nie rozumiem skąd bierze się pewna podrzędność Koncertu f-moll, przecież on także jest wirtuozowski. Proszę zwrócić uwagę na jego trzecią część, która wymaga wyjątkowej sprawności technicznej, biegłości i perlistości w prawej ręce, jednocześnie nie zapominając o prowadzeniu frazy.

Koncert e-moll rzeczywiście bardzo eksponuje możliwości solisty, technikę pianistyczną, biegłość i wirtuozerię. Zagra go Georgijs Osokins, a orkiestrę poprowadzi Agnieszka Duczmal.

 

Czy Hamelin ma wrażliwość, o której pani mówi?

Zdecydowanie tak, ten pianista posiada niezwykle przyjemny, okrągły dźwięk, co bardzo mnie ujmuje. Hamelin nie potrzebuje rozciągać frazy, aby przekazać określony ładunek emocjonalny. Poprzez fantastyczną pracę nad dźwiękiem, potrafi przekazywać wszelkie emocje i to jest piękne w jego grze.

 

Dość powszechnie uważa się, że partia orkiestry w koncertach Fryderyka Chopina jest niezwykle prosta i schematyczna. Co pani sądzi o tak postawionych tezach?

Myślę, że nie do końca są prawdziwe. Należy uświadomić sobie, że w tym przypadku orkiestra przede wszystkim nadaje barwy całej kompozycji, a nie wyłącznie sprowadza się do podrzędnej roli akompaniamentu. Przecież w Koncercie e-moll w pierwszej części mamy bardzo bogatą introdukcję, która aż skrzy się pełną paletą barw orkiestry, podobnie jest w drugiej części Koncertu f-moll. To nie jest bez znaczenia.

 

Ciekaw jestem pani zdania o całości zakończonego kilka dni temu Konkursu Chopinowskiego.

Myślę, że była to edycja niespotykanie wielu ciekawych osobowości, które czarowały publiczność swoją grą i talentem przez trzy tygodnie. Każdy z etapów był bardzo ciekawy, łącznie z burzliwym finałem, w którym do samego końca nie można było przewidzieć, jakie laury przypadną uczestnikom. Uważam, że jury konkursu stanęło w obliczu bardzo trudnych wyborów.

Wokół każdego konkursu tworzą się kontrowersje, związane z przyznaniem nagród. W tym roku czarnym koniem wydawała się Amerykanka Kate Liu, a jednak to nie ona dostała zwycięski medal. 

Zasadniczo zgadzam się z werdyktem jury, choć trudno pogodzić mi się z faktem, że Szymon Nehring nie został nagrodzony, a jedynie wyróżniony. Uważam, że to wspaniały pianista, o niepospolitej wrażliwości, jego interpretacje nie odbiegały od tych, które zostały nagrodzone.

 

Istnieje jedna kwestia, która mnie szczególnie nurtuje. Często szafuje się określeniem ideału, czy też wzoru interpretacji utworów Chopina. Czy rzeczywiście coś takiego istnieje?

Bardzo często zastanawiam się nad tą kwestią i nieco drażnią mnie zerojedynkowe sądy, mówiące o tym jak należy grać lub nie muzykę Chopina. O ile istnieją pewne ramy, które intuicyjnie wyczuwamy, jakie wykonania są utrzymane w duchu czy też Chopinowskiej aurze, o tyle w muzyce naszego wielkiego kompozytora istnieje wiele swobody wykonawczej. Te ramy stwarza nam sama partytura i właściwe jej odczytanie, pozostawiając nam również miejsce na własne odczucia i interpretacje. 

Nie ma jednej recepty na właściwą interpretację, którą należałoby bezwzględnie respektować. Poza tym, muzyka nie jest reliktem, zawsze jest poddawana nowym odczytaniom, najlepszym dowodem na to jest zmienność szkół i stylistyk wykonawczych. Dotyczy to nie tylko Chopina, ale wszystkich kompozytorów.

 

Mówiliśmy o kontrowersjach. Podczas konkursu wiele wzbudzał ich drugi solista, który zagra z Amadeusem – Georgijs Osokins. Jakie ma pani zdanie o tym artyście?

To zdecydowanie niezwykle ciekawa i barwna osobowość. Widać, że Osokins ma do powiedzenia wiele własnych prawd i to robi. Nie zawsze jest to zgodne z tradycją i pewnie dlatego wzbudza sprzeczne odczucia. Należy pamiętać o tym, że to bardzo młody człowiek, przed którym jeszcze wiele ciężkiej pracy, a scena ma to do siebie, że uczy pokory największych geniuszy. Myślę, że osobowość Georgija Osokinsa będzie podlegała wielu zmianom, trudno więc na tym etapie wyrokować, w jakim kierunku potoczy się jego kariera.

 

Myśli pani, że na naszych oczach rodzi się drugi Ivo Pogorelich?

Istnieją pewne podobieństwa. Pogorelich w czasie konkursu, w roku 1980 uchodził za enfant terrible, jedni go pokochali, inni nie mogli znieść. Czupurny, idący pod prąd. Osokins stał się ulubieńcem publiczności, myślę, że to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie możgą spotkać artystę. Przecież my nie gramy dla nagród, one są pomocne w budowaniu kariery, ale największym marzeniem każdego artysty jest miłość publiczności. Georgij Osokins już to zyskał, czekam na kolejne jego sukcesy, dzięki którym będziemy mogli mówić o narodzinach nowej gwiazdy wśród pianistów.

 

CZYTAJ TAKŻE: Ucieczka od przeszłości nie jest możliwa. „Polacy-Niemcy. Sąsiedzi pod specjalnym nadzorem”

CZYTAJ TAKŻE: Akademia Gitary 2018: Wsłuchać się w siebie

CZYTAJ TAKŻE: Dobre powroty i nowe wyzwania. Festiwal „Pamiętajmy o Osieckiej”

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0