fot. obraz Antoine'a Wiertza "Przedwczesny pogrzeb", źródło: Wikimedia Commons

Dom dla pozornie zmarłych

Antoine Wiertz, kontrowersyjny belgijski artysta, namalował w 1854 roku obraz „Przedwczesny pogrzeb”, ilustrując w ten sposób lęk przed pogrzebaniem żywcem (tafefobia). Obawy przed pochowaniem za życia udzielały się szczególnie ludziom w XVII i XVIII wieku, a także w pierwszej połowie XIX. W latach dwudziestych XIX wieku ów strach padł także na poznaniaków.

Pogrzebani żywcem?

Była wiosna 1828, w związku z decyzją władz pruskich o budowie fortyfikacji na Cytadeli musiano zlikwidować znajdujący się tam cmentarz. Podczas prowadzonej ekshumacji natrafiono na szkielety ułożone w różnych dziwnych pozycjach. Mogło to sugerować, że osoby zostały pogrzebane za życia i przebudziły się w trumnie. Plotka szybko rozeszła się po Poznaniu, co wywołało paniczny lęk wśród mieszkańców. Wiadomość dotarła również do Edwarda Raczyńskiego, któremu także udzieliły się emocje, podsycane dodatkowo listami brata – Atanazego.

 

„Utwierdź Edwarda w tym, bym nie został pochowany, lecz by postąpił ze mną tak, jakbym był pogrążony w letargu. Wszystko najdokładniej Edwardowi wyjaśniłem i on obiecał mi najszczerzej zatroszczyć się o to. Mam nadzieję, że nie odmówi mi spełniania ostatniej prośby brata, którego tak kocha i przez którego zawsze był tak kochany” – pisał do Konstancji z Potockich.

Ochronić Poznań

Portret Edwarda Raczyńskiego, fot. Polona

Portret Edwarda Raczyńskiego, fot. Polona

Raczyński zaczął poszukiwania sposobu, jak ochronić siebie i poznaniaków przed pochowaniem żywcem. W przeszłości stosowano różne metody, w szczególności odwlekanie pogrzebu i lanie gorącego wosku na czoło, ale były też bardziej drastyczne, jak przypalanie „zmarłego”, polewanie wrzątkiem czy nawet obcięcie głowy.

 

To ostatnie oczywiście dawało sto procent pewności, że nieboszczyk nie obudzi się w grobie. Pod koniec XVIII wieku skonstruowano dla księcia Ferdynanda Brunswicka pierwszą trumnę bezpieczeństwa wyposażoną w otwór, który umożliwiał dopływ powietrza.

List do Eisenach

Chociaż Raczyński był bardzo zapracowany, nie ustawał jednak w poszukiwaniu sposobu na zapobieżenie pogrzebania żywcem. Dowiedział się, że w Eisenach (Niemcy) istnieje dom dla pozornie zmarłych.

 

W marcu 1843 roku wysłał list do C.M. Maya – radcy miejskiego, w którym poprosił o przesłanie dokumentacji tego zakładu. Po dwóch tygodniach otrzymał odpowiedź. Dokumenty przekazał Karolowi Libeltowi, aby ten sporządził instrukcję w języku polskim dla pracownika zakładu. Ponadto zgłosił władzom miejskim chęć wybudowania takiego obiektu w Poznaniu i pokrycia kosztów jego utrzymania.

Brama prowadząca na Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan, fot. M. Dachtera

Brama prowadząca na Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan, fot. M. Dachtera

W kolejnych latach hrabiego zajął w szczególności spór o Złotą Kaplicę. Napis na pomnikach Mieszka I i Bolesława Chrobrego – „Ofiarował do tej kaplicy Edward Nałęcz Raczyński” – spowodował powszechną krytykę Edwarda, co znacznie odbiło się na jego zdrowiu. Wreszcie kazał usunąć feralną sentencję, a krótko później popełnił samobójstwo, strzelając sobie w głowę z armatki na wyspie w Zaniemyślu 20 stycznia 1845 roku. W testamencie polecił synowi Rogerowi, żeby ten dokończył dzieła i zbudował dom dla pozornie zmarłych.

 

1 stycznia 1848

Blisko trzy lata po samobójczej śmierci Edwarda, 1 stycznia 1848 roku jego syn Roger zgodnie z wolą ojca otworzył dom dla pozornie zmarłych. Budynek znajdował się na Wzgórzu Św. Wojciecha, w rejonie Cmentarza Zasłużonych Wielkopolan. W „Gazecie Wielkiego Księstwa Poznańskiego” pisano:

 

Projekt trumny ratunkowej z 1892 według Wojciecha Kwiatkowskiego z Poznania

Projekt trumny ratunkowej z 1892 według Wojciecha Kwiatkowskiego z Poznania

„Pomiędzy wielu okazałemi, a nade wszystko dobroczynnemi zakłady, jakiemi śp. hr. Edward Raczyński miasto tutejsze zbogacił, dar jego ostatni – zaiste nieostatnie zajmuje miejsce. Owszem, testamentem przekazany, a przeto spoza grobu niejako świadczący jeszcze o szlachetnych jego chęciach, jest on raczej najczulszym a razem i najwymowniejszym pomnikiem wspaniałomyślności jego i ludzkości. Mówimy tu o Domu Zaimanych, czyli o przysionku dla pozornie zmarłych, który hr. Roger Raczyński, posłuszny ostatniej woli ojca, przy cmentarzu św. Marji Magdaleny wybudować i na dniu l stycznia r. b. otworzyć kazał”.

Przysionek śmierci

Budynek zbudowano w technologii ryglowej (mur pruski), gdyż w pobliżu wałów zakazano stawiania murowanych budynków, „niemniej przecież” był „gustowny i bardzo obszerny”.

 

Wewnątrz znajdowało się kilka pomieszczeń. Na prawo i lewo od wejścia mieściły się dwie sale, oddzielnie dla każdej płci. W izbach tych stały katafalki, tam miały spocząć ciała pogrążonych w letargu.

Kolumna i figura Matki Boskiej na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan, fot. M. Dachtera

Kolumna i figura Matki Boskiej na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan, fot. M. Dachtera

Do rąk i nóg osób przywiązywano sznurki połączone z dzwoneczkami znajdującymi się w trzecim pomieszczeniu, przeznaczonym dla dozorcy, najętego do czuwania i nasłuchiwania dźwięków. W razie alarmu miał udzielać pierwszej pomocy i z pomocą kogoś z rodziny wzywać lekarza. W budynku znajdował się także gabinet lekarski, izba dla ocuconego, kuchnia oraz mieszkanie dozorcy. Roger Raczyński zobowiązał się utrzymywać zakład przez sześć lat, a później obiekt miało przejąć miasto.

Rozbiórka

Minęły dwie dekady od znalezienia szkieletów na Winiarach i strach przed pogrzebaniem żywcem znacznie osłabł, toteż i dom dla pozornie zmarłych nie cieszył się powodzeniem. Podobno nie przyjęto w nim ani jednego „pacjenta”. Dlatego w 1852 roku Roger Raczyński kazał rozebrać budynek, a pozyskany materiał przeznaczono na budowę szpitala.

 

 „Nie słyszysz? Słyszę za to ja, słyszałem od dawna – od dawna, od dawien dawna, od wielu chwil, od wielu godzin, od wielu dni słyszałem – lecz nie śmiałem – o, biada mi, nieszczęsnemu tchórzowi! – nie śmiałem – nie śmiałem powiedzieć! Pogrzebaliśmy ją żywcem w mogile!  (Edgar Allan Poe).

 

 

 

Literatura:

Witold Molik, „Edward Raczyński”, Wydawnictwo WBP, Poznań 1999
„Gazeta Wielkiego Księstwa Poznańskiego” 13.01.1848, nr 10
Daina Kolbuszewska, „Ile złota jest w Złotej Kaplicy?”
Cyt. w zakończeniu za: Edgar Allan Poe, „Opowieści nadzwyczajne”, tom I, wyd. Tow. Akc. S. Orgelbranda S-ów, s., 209
Cyt. z listu Atanazego Raczyńskiego za: Sylwia Sałwacka „Przysionek śmierci, czyli obsesyjny strach Raczyńskiego przed zakopaniem żywego w trumnie”, wyborcza.pl, 11 listopada 2015, https://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36001,19150441,przysionek-smierci-czyli-uwaga-kiedy-zadzwoni-dzwoneczek.html