fot. Marta Baszewska (fotoedycja)

Dzieci w klimacie („Śmieciogród” i „Rok z Linneą”)

Relację między człowiekiem a naturą czy – daleki od racjonalności – stosunek człowieka do środowiska naturalnego współczesne książki kierowane do młodych odbiorców opisują na różne sposoby. W zależności od intuicji i ambicji twórców.

Pojawiają się tytuły zachęcające do uważniejszego przyjrzenia się pobliskiej zieleni i jej mieszkańcom, albo nieco inaczej – akcentujące kwestie związane z ekologią. Autorzy tej drugiej grupy wydawnictw, często o wyraźnie interwencyjnym charakterze, nie poprzestają jednak na czarnych diagnozach, ale edukują w sposób twórczy, odrzucając nieefektywny dydaktyzm.

ŚMIECI W OBIEGU

Przykładem tak pomyślanej książki – pełnej rzetelnych informacji przekazanych w humorystycznym duchu – jest Śmieciogród (Papilon 2019) Oli Woldańskiej-Płocińskiej. W formule zbliżonej do wcześniejszej „Zwierzokracji” (Papilon 2018) autorka opisuje i wyjaśnia konkretne zjawiska, tym razem już nie w kontekście nieuczciwego traktowania zwierząt przez człowieka, a w kwestii nieracjonalnego obchodzenia się z naturą.

Podobnie jak w poprzednim wydawnictwie temat opracowany jest w sposób przystępny (przykładem słowniczek trudnych pojęć na końcu), bez mentorskiego tonu i zasypywania czytelnika zbiorem suchych danych.

Autorka (tekstu i ilustracji) choć nie rezygnuje z ukazania kontekstu historycznego czy korzystania z fachowego nazewnictwa, odwołuje się do codziennych doświadczeń młodego odbiorcy. W formie ciekawostek, którym towarzyszą zabawne tytuły i niepozbawione humoru ilustracje (większość z nich śledzi wytrwała mucha), daje wgląd w „dzieje” opakowań (podkreślając przy tym pomysłowość samej natury), tłumaczy aktualne zagadnienia związane z ekologią (ślad węglowy, segregacja śmieci), wskazuje wpływ konsumpcyjnego nadmiaru na środowisko naturalne.

W książce jest też miejsce na przykłady postaw pozytywnych – autorka, prezentując konkretne osoby (Rob Greenfield, Bea Johnson) i inicjatywy (banki żywności, freeganizm), nie tylko uświadamia rangę problemu, ale uwiarygodnia twierdzenie, że niewielkie zmiany przyzwyczajeń mogą mieć wielkie znaczenie.

Śmieciogród

Ola Woldańska-Płocińska, „Śmieciogród”, Papilon 2019

Krok dalej znajdziemy więc kilka wskazówek, których zastosowanie nie wymaga ani wielkiego bohaterstwa, ani życiowej rewolucji – jak choćby troska o własny prowiant zamiast kupnego (w plastiku) czy zrezygnowanie z posiadania na rzecz (wy)pożyczania.

 

Postulowana w „Śmieciogrodzie” konieczność zmiany podejścia do najbliższego otoczenia zakłada jednocześnie nieodzowność codziennej refleksji, potrzebę uważności i podejmowania świadomych wyborów.

Trudno po tej lekturze uwolnić się od pracy wyobraźni i torby foliowej czy plastikowej nakrętki nie skojarzyć z żołądkiem mewy lub żółwia morskiego.

 

O JERZYKACH I ZNALEZISKACH

Warto także zwrócić uwagę na książkę starszą, której przekaz – choć nie można mu odmówić waloru edukacyjnego – pozbawiony jest alarmującego czy jawnie postulatywnego charakteru. Rok z Linneą (Zakamarki 2010) – konsekwencja spotkania (sprzed ponad trzydziestu laty) dwóch szwedzkich artystek Christiny Björk (tekst) i Leny Anderson (ilustracje) – wyrasta z przekonania, że obcowanie z naturą to przyjemność, a cierpliwe jej obserwowanie może dać prawdziwą satysfakcję.

Rok z Linneą

Christina Björk, il. Lena Anderson, tłum. Agnieszka Stróżyk, „Rok z Linneą”, Zakamarki 2010

Pierwszoosobowa narracja „Roku z Linneą” (tłum. Agnieszka Stróżyk) przypomina pamiętnik pisany przez wrażliwą i żywo zainteresowaną światem przyrody dziewczynkę, tytułową Linneę. Bohaterka, wprowadzając czytelnika w swoją codzienność, opisuje najważniejsze wydarzenia z każdego miesiąca roku. Okazuje się, że zwykłe sprawy, gdy poświęcić im więcej uwagi, tracą na oczywistości i (po prostu) fascynują.

Rezolutnej mieszkance Sztokholmu w rozwijaniu pasji towarzyszą dwaj sąsiedzi: emerytowany ogrodnik pan Blomkvist i jego przyjaciel – pan Kalle (szczęśliwy właściciel działki za miastem). Obydwóch, poza niewymuszonym humorem i życzliwością, wyróżnia „ręka do kwiatów” oraz daleka od powierzchowności wiedza o zwyczajach zwierząt i upodobaniach roślin.

Linnea do swoich zainteresowań podchodzi nie mniej poważnie: o godnym samego Linneusza (który jeśli nawet nie obsadzać go w roli jednego z bohaterów książki, z pewnością jej patronuje) zacięciu przyrodniczym daje znać na każdej stronie „pamiętnika”, dzieląc się z czytelnikiem wnikliwymi obserwacjami i poradami.

W comiesięcznych zapiskach znajdziemy nie tylko szereg ciekawych i pożytecznych informacji z ptasiego czy mysiego życia, wiadomości zebranych w szklarni, na działce i łące (równie zajmujących i przydatnych), ale też konkretne pomysły inspirujące czytelników do działania.

 

Z przepisu Linnei zrobić można zupę pokrzywową lub sok z czarnego bzu, według jej wskazówek uda się wiosną zbudować własny ogródek domowy, latem – latawiec, stworzyć profesjonalny zielnik czy sekretarzyk z pudełek po zapałkach.

W lipcu na plaży dziewczynka „dokonuje znalezisk”, w grudniu, po autorskiej obróbce, obdarowuje nimi przyjaciół.

Linneę warto poznać, żeby odetchnąć, zatrzymać się, popatrzeć. Dużo w niej dobrego spokoju, uważności na drobne zdarzenia z jednej strony i zachłanności w poznawaniu świata z drugiej. I tego można (próbować) się uczyć.