fot. autor tekstu

Gdy zakwitną magnolie

Wypatrujemy każdej oznaki wiosny. Koi oczy świeża zieleń trawy, tłumy biegają po lasach, wypatrując pierwszych kwiatuszków. Rachityczne one, blade i nijakie. Wysmagana zimnem przyroda nie pali się do ukazywania swego piękna. Natura wolno budzi się do życia. I nagle wszystko się zmienia. Wiosna wybucha szalona, gdy zakwitną magnolie.

Wypatrujemy każdej oznaki wiosny. Koi oczy świeża zieleń trawy, tłumy biegają po lasach, wypatrując pierwszych kwiatuszków. Rachityczne one, blade i nijakie. Wysmagana zimnem przyroda nie pali się do ukazywania swego piękna. Natura wolno budzi się do życia. I nagle wszystko się zmienia. Wiosna wybucha szalona, gdy zakwitną magnolie.

Kwitnące magnolie wyglądają nieziemsko. Wielkie kokardy zawieszone tysiącami na gołych jeszcze gałęziach to czysty absurd. Żaden krzew, ani drzewo nie urządza tak niesamowitego, wizualnego spektaklu.

Te kwiaty nie mają sobie równych. Czasem wyglądają jak wielobarwne, pękające kule, czasem jak gwiazdy. Osiągają do 30 centymetrów średnicy, ale nawet te drobne powalają wyglądem, tworząc niepoliczalne, srebrzyste chmury. Bywają śnieżnobiałe, bladoróżowe aż po błękit i po ostry fiolet i purpurę. Są kremowe, żółte i żółtozielone. Te ostatnie uzyskano niedawno, w wyniku krzyżowania odmian.

Pierwsze zakwitają już w marcu, większość w końcu kwietnia. Są odmiany pokrywające się kwiatami latem, potrafią też powtórzyć kwitnienie. Są delikatne, może porwać je wiatr i zwarzyć mróz. Ale zdarza się, że kwitną długo, ponad miesiąc. I zmieniają przy tym kolor, zaczynając od głębokiego fioletu, a kończąc na bladym różu.

Płatki kwiatów są czasem grube, sztywne i mięsiste, a kiedy indziej powiewają zwiewnie jak skrzydła gigantycznych motyli. To zadziwiające, naturalne origami wygląda czasem jakby powstało z grubego kartonu, a czasem jak z cienkiej bibułki. Raz sztywne i ostre, a niekiedy powyginane miękko i elegancko. Bywają purpurowe na zewnątrz i białe w środku. Układają się w dwóch okółkach po 3 do 6 płatków. I rozchylają się dzień po dniu, odsłaniając kudłate wnętrze.

Magnolie to prastara grupa roślin, której niepotrzebne są pszczoły. Bo pochodzą z czasów, kiedy pszczół jeszcze nie było. Dlatego zapylają je chrząszcze wabione słodkim, miodowym zapachem i podobną do nektaru wydzieliną. Od milionów lat tak samo. Kwiaty niektórych magnolii nie pachną, a z tych pachnących wytwarza się wyrafinowane w swej nucie perfumy.

Pąki kwiatowe, owłosione jak wierzbowe bazie, tworzą się już późnym latem poprzedniego roku. Ozdobne są też liście, zwykle duże, eliptyczne, które pięknie wybarwiają się jesienią na intensywnie żółty kolor. Intrygujące są też czerwone lub bordowe owoce zgrupowane w mieszkach o nieregularnych kształtach.

Magnolie zawdzięczają swoją nazwę Linneuszowi, który nazwał je tak na cześć francuskiego botanika Pierre`a Magnola. Rodzina magnoliowatych liczy sobie ponad dwieście gatunków, dziko rosnących we wschodniej Azji i obu Amerykach. Tylko kilka z nich daje sobie radę w naszym, dość ostrym klimacie. Są to niewielkie krzewy lub drzewa dorastające aż do 30 metrów. Mogą żyć nawet kilkaset lat.

W Chinach magnolie uważa się za symbol czystości i szczerości. Dziewice wpinają ich kwiaty we włosy. W sąsiedniej Korei Północnej są symbolem narodowym. Ich kora i pączki mają właściwości lecznicze. Uspokajają, działaja antyalergicznie, pomagają w trawieniu. Na Dalekim Wschodzie marynuje się płatki kwiatowe, a sproszkowanymi liśćmi przyprawia się ryż. 

Do Europy magnolie dotarły po koniec XVII wieku. W zachodniej Polsce od dawna sadzono je w parkach i ogrodach dworskich. Najstarsze zachowane u nas okazy mają ponad 160 lat (arboretum w Kórniku). W poznańskim parku Wilsona magnolie są od stu lat. Jest w nich coś arystokratycznego, nic też dziwnego, że w siermiężnym PRL-u były niedostępne.

Dopiero od niedawna stały się bardzo popularne. W znacznej mierze przyczyniły się do tego działania hodowlane arboretum kórnickiego i tamtejsze, doroczne święto kwitnącej magnolii, przyciągające tysiące zwiedzających. To wszyscy wiedzą, ale mało kto wie, że w Wielkopolsce jest jeszcze jedna wielka kolekcja tych spektakularnych roślin. Tworzy ją od 1977 roku Stanisław Zyman w podkaliskiej Tłokini Wielkiej. Zgromadził on na 20 hektarach swojej plantacji ponad 240 odmian magnolii. To jedna z najwspanialszych kolekcji w Europie. Dodam dla porównania, że w Kórniku uprawia się tylko 60 odmian tej rośliny.

Komu mało zamieszczonych tu zdjęć, zdąży jeszcze zobaczyć kwitnące magnolie na żywo w przyzamkowym arboretum w Kórniku. Tylko trzeba się spieszyć, bo już przekwitają. Wielki spektakl natury dobiega właśnie końca i znów trzeba będzie czekać cały rok, aż zakwitną magnolie.

Zimy mamy coraz łagodniejsze, toteż przyszłość magnolii w Polsce widzę świetlaną. I dobrze. Czystego piękna nigdy za wiele.