fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

„Gwiaździsta eskadra” ciągle poszukiwana

Od dziesięciu lat najdroższy film II Rzeczpospolitej jest poszukiwany przez poznańskich historyków w ramach projektu UAM, któremu patronuje Filmoteka Narodowa. Być może „Gwiaździsta eskadra” znajduje się gdzieś w zbiorach prywatnych na zachodzie Europy lub w USA?

W przedwojennej Polsce było to wydarzenie bez precedensu. 10 kwietnia 1930 r. na ekrany kin wszedł niemy batalistyczny film „Gwiaździsta eskadra” w reżyserii Leonarda Buczkowskiego.

 

Był to bodaj pierwszy polski film fabularny o lotnictwie. Opowiadał o amerykańskich pilotach, uczestniczących w walkach na froncie polsko-bolszewickim w latach 1919–1920.

Byli pilotami 7. Eskadry Myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki, kilku z nich poniosło śmierć.

 

Sensacja z porwaniem i pościgiem

 

„»Gwiaździsta eskadra« (…) nie przeszła do historii polskiej kinematografii jako dzieło o wybitnych wartościach artystycznych. Szczerze mówiąc, była melodramatycznym sensacyjnym kiczem i tylko lotniczy temat fabuły sprawił, że miała duże powodzenie” – wspominał po latach Janusz Meissner, legendarny polski pilot i literat.

 

Janusz Meissner, fot. Wikipedia

Janusz Meissner, fot. Wikipedia

Początki polskiej megaprodukcji, którą dwa lata później udźwiękowiono, opisał w swoich wspomnieniach „Wiatr w podeszwach”:

 

„Wytwórnia »Klio-Film« (Marszałkowska, róg Hożej) w niczym nie przypomina gigantów z Hollywood, ale wyprodukowała już parę filmów, posiada stały lokal biurowy i podobno zaczyna się liczyć w polskiej kinematografii. Jednym z reżyserów pracujących dla tego przedsiębiorstwa jest Leonard Buczkowski, twórca filmu »Szaleńcy« (o legionistach I Brygady). Ukończył niedawno swój następny film »Rapsodia Bałtyku«, a teraz szuka autora, który napisałby scenariusz o lotnikach. Ponieważ jestem jedynym autorem, który zna ten temat od strony fachowej, nie mając innego wyboru, zwraca się do mnie. Nie bardzo mam czas i ochotę na coś takiego. Po pierwsze, za dwa dni zaczynam urlop: jedziemy z chłopcami do Gdyni. Po wtóre, nie mam pojęcia, jak się pisze scenariusze. Po trzecie, nie wiem, jakiego zażądać honorarium. Ponieważ jednak reżyser nie daje się łatwo spławić, obiecuję, że postaram się w ciągu miesiąca wakacji napisać szkic, który potem wraz z nim opracuję. Honorarium? Tysiąc pięćset złotych. Pewnie powiedziałem za mało, bo nawet okiem nie mrugnął, więc prędko dodaję, że przed rozpoczęciem pracy chciałbym otrzymać pięćset złotych zaliczki”.

 

Film miał być produkcją sensacyjną:

 

„z jakimś porwaniem, pościgiem, z niebezpieczną przygodą, a wszystko to na tle działań bojowych eskadry lotniczej”.

 

Reżyser Buczkowski zapowiadał dużo zdjęć plenerowych, walkę powietrzną i wielką bitwę z udziałem kawalerii, piechoty i artylerii.

 

Janusz Meissner i Leonard Buczkowski na planie "Gwiaździstej eskadry", fot. Wikipedia

Janusz Meissner i Leonard Buczkowski na planie “Gwiaździstej eskadry”, fot. Wikipedia

– Jak będzie potrzebna dywizja wojska, to już moja sprawa, żebyśmy ją mieli. Jak panu wypadnie przeprawa przez rzekę, bombardowanie miasta albo wysadzenie w powietrze mostu z pociągiem – zrobi się! – przekonywał Meissnera.

 

Na Ławicy i w Biedrusku

Szczegóły scenariusza filmu Meissner konsultował na plaży w Gdyni, na którą pofatygował się Buczkowski. Pod wpływem tych zachęt, uwolniony od realiów technicznych autor scenariusza wrzucił w niego

 

„rzeczy niezwykłe, zapierające dech w piersi, mrożące krew w żyłach, ale przecież jako tako prawdopodobne”.

 

Meisner zdziwił się wszakże, bo przyszli producenci filmu zatwierdzili jego dzieło do realizacji, otrzymał również żądane honorarium. Wkrótce został też oficerem łącznikowym przy filmowcach, którzy rozgościli się na lotnisku w podpoznańskiej Ławicy. Większość zdjęć do filmu została bowiem nakręcona latem i jesienią 1929 r. właśnie tam – oraz na terenie poligonu w Biedrusku.

Aktorzy i filmowcy mieszkali w hotelu „Polonia”, zbudowanym specjalnie na Powszechną Wystawę Krajową przy ul. Grunwaldzkiej. Sceny kręcono również w studiu, zaaranżowanym na terenie targowym, w jednej z hal zbudowanych na PeWuKę.

 

Strona tytułowa "Wielkopolskiej Jlustracji" z 1930 r. z kadrem z filmu "Gwiaździsta eskadra", fot. Wikipedia

Strona tytułowa “Wielkopolskiej Jlustracji” z 1930 r. z kadrem z filmu “Gwiaździsta eskadra”, fot. Wikipedia

Producenci mogli liczyć na szeroką pomoc ze strony armii. W roli oddziałów polskich i bolszewickich wystąpili żołnierze poznańskiego garnizonu: z 57. i 58. Pułku Piechoty, 15. Pułku Ułanów Poznańskich oraz 7. Dywizjonu Artylerii Konnej.

Sceny batalistyczne w powietrzu nakręcono dzięki kamerom, montowanym na samolotach. Najtrudniejsze ujęcia odgrywali piloci 3. Pułku Lotniczego, aktorzy występowali w zbliżeniach i scenach kręconych we wnętrzach. W dwóch głównych rolach kobiecych zagrały Barbara Orwid (żona reżysera) i Jana Krysta. Pilota amerykańskiego o nazwisku Bond zagrał Jerzy Kobusz. Oprócz nich wystąpili także m.in. pilot major Franciszek Haberek (ps. Halny), Andrzej Karewicz, Stefan Szwarc i Barbara Ludwiżanka.

 

Sukces okupiony ofiarami

Na planie filmu nie brakowało scen autentycznie dramatycznych.

 

„Latam w kółko na małej wysokości z odważnym operatorem, który używając ręcznej kamery i walcząc z pędem, nakręca podrywający się atak na bagnety, szarżę kawalerii, huraganowy ogień artylerii” – wspominał Meissner. „Zawracam tuż nad okopami, wyciągam w górę na pełnym gazie, znów zawracam, nurkuję ostro – niżej, jeszcze niżej! – a pode mną i na wprost ziemia tryska od tych wybuchających fugasów, cwałuje szwadron ułanów, naciera królowa broni, grzeją baterie dział polowych! W ciągu całej kampanii roku 1920 nie widziałem tyle naraz i tak blisko… Wtem, gdy już kończę kolejną pikę – dwa metry nad dymiącymi lejami – pod maszyną wybucha spóźniona petarda: wstrząs, gruchot, gejzer piachu i żwiru smagnął po sterach i po kadłubie! O, do diabła… Wychylam się, wykręcam szyję. Połowę statecznika poziomego obdarło z płótna, a z pokrycia ogona pozostała postrzępiona firanka. Jak się to wszystko zaraz rozsypie… Akr jakoś się nie rozsypuje. Próbuję ostrożnie, czy ster działa? Działa! Tylko samolot zrobił się ciężki w ogonie. Wytrzyma do lotniska, czy lepiej tu gdzie wylądować? (…) Wolno zwiększam obroty, lecę w kierunku Ławicy. Operator trochę przybladł, raz po raz spogląda to na powiewające strzępy, to na mnie. Uśmiecham się (z niejakim wysiłkiem), żeby go uspokoić. – Nic wielkiego! Dolecimy – ale sam wcale nie jestem tego bardzo pewny. Dolecieliśmy jednak”.

 

Nie wszyscy mieli tyle szczęścia.

 

„12 listopada (1929 r. – przyp. red.), podczas jednej z (…) dokrętek wydarzyła się śmiertelna katastrofa: wskutek zderzenia z inną maszyną w powietrzu zginął młody pilot, por. Jan Bilski, wraz ze swym obserwatorem, ppor. Feliksem Lipińskim. Cały wypadek został utrwalony na taśmie przez operatora kamery, ale Buczkowski nie wmontował tego odcinka do filmu”– napisał Meissner.

 

Film odniósł w Polsce wielki sukces. Jednak po wojnie zapadł na niego „wyrok” – znawcy tematyki podejrzewają, że wszystkie kopie zostały wywiezione lub zniszczone przez Rosjan.

 

Leonard Buczkowski (w berecie) na planie filmu "Zakazane piosenki", fot. Wikipedia

Leonard Buczkowski (w berecie) na planie filmu “Zakazane piosenki”, fot. Wikipedia

Pozostały z niego nieliczne kadry, zebrane w archiwum Filmoteki Narodowej. Mimo to od 10 lat trwają poszukiwania filmu na całym świecie. A Leonard Buczkowski? Po wojnie kontynuował z sukcesami karierę filmową.

Nakręcił niezapomniane obrazy: „Zakazane piosenki”, „Skarb” i wreszcie „Orła” – film o losach załogi słynnej polskiej łodzi podwodnej w czasie II wojny światowej.

 

Piotr Bojarski – pisarz i publicysta, autor książek „Fiedler. Głód świata”, „Cwaniaki” i „Na całego”.