fot. Dobromiła Tenerowicz-Grądzka

Jedz jarmuż, bo zdrowy

Żar płynie z nieba i ustąpić nie zamierza. Powoli zmieniamy się w republikę bananową, nie tylko od strony rządów, ale i klimatu. Trzeba by się zastanowić, czym w taki skwar najlepiej się odżywiać.

Chleba może zbraknąć, bo zboża chlebowe nie sypną, nawet ciastka zdrożeją, a to oznacza, że powiastka Marii Antoniny może się nie sprawdzić. To, rzecz jasna, żart. Żyjemy w świecie pełnej globalizacji. W jednym miejscu się nie uda, nawiozą z drugiego. Tylko za wszystko zapłaci pacjent stojący na końcu tego łańcucha, czyli ostateczny płatnik VAT-u zwany konsumentem. Żarty jednak na stronę, a ja tym razem chciałbym Ci, Szanowny Czytelniku, zaproponować potrawkę z rośliny wracającej do łask, a jeszcze niedawno zapomnianej. Chodzi o jarmuż. 

Jadali go już Grecy w 4 w. p.n.e. W średniowieczu był jednym z najpopularniejszych warzyw w naszej części Europy. W Wielkopolsce czuł się bardzo dobrze, odpowiadał mu nasz niezbyt ciepły klimat. Potem, nie wiedzieć czemu, trochę o nim zapomniano. Teraz nastała na niego moda, nie bez powodu. Te zielone, kędzierzawe liście są bowiem pełne zdrowia, a do tego są dla nas dostępne praktycznie przez cały rok. Po jarmuż można wyjść zimą do ogrodu i po otrzepaniu go ze śniegu i lodu wrzucić do garnca. Jednak to ten letni jest najlepszy. Zawiera spore dawki witamin z C, A i K na czele. Do tego jest niskokaloryczny, a ma sporo błonnika. Trochę się będę jako serowar boczył, pisząc te słowa, ale prawda przede wszystkim! ma w sobie więcej wapnia niż mleko. Nie sądzę jednak, by przez jarmuż moje produkty straciły klientów (śmiech). Trzeba też wspomnieć o karotenoidach i flawonoidach. Dzięki nim lepiej będą pracowały Twoje oczy, Szanowny Czytelniku, a wolne rodniki jak miotłą zostaną wymiecione z organizmu. Zielone liście kapustne, bo przecież jarmuż pochodzi z tej właśnie rodziny, zawierają sulforafan – związek o silnych właściwościach przeciwnowotworowych, które pomagają chronić nas przed rakiem m.in. piersi, jajnika, żołądka, jelit i prostaty. Czyż to zbyt mało zalet, które powinny nas skłonić do częstszej niż do tej pory konsumpcji tego warzywa?

Skorom się już tak rozpisał o korzyściach, czas przystąpić do meritum. Wariacji kulinarnych na temat jarmużu jest bez liku. Zacznijmy od hipsterskiego i tak modnego obecnie smoothie. To nic innego jak nasz swojski koktajl. Wystarczy wziąć jarmuż, oczyścić go z grubszych, zdrewniałych części, dodać na przykład ze dwa ząbki czosnku, pół obranego winnego jabłka i całość zmiksować. Pić należy natychmiast po zabiegu. Napój będący dość gęstą miksturą, ma skłonność do rozwarstwiania. Jednak wypicie sporej szklanicy spowoduje, że odczujesz, Szanowny Czytelniku uczucie sytości przez najbliższe dwie godziny.

Teraz coś na ciepło. Bierzemy tenże jarmuż, znowu obieramy z grubych łodyg, siekamy na drobno i wrzucamy na gotującą się, posoloną wodę. Po kilku minutach odcedzamy całość i kładziemy na patelnię, na której wcześniej roztopiliśmy świeże masło. Można przed jarmużem podpiec odrobinę pokrojonego w plasterki czosnku. Podczas zapiekania należy dosolić go do smaku, a na koniec zaciągnąć jogurtem. Tak sporządzony jarmuż może być albo samoistnym daniem, albo warzywnym dodatkiem do duszonego kurczaka w sosie czy makaronu. Drzwi kulinarnej fantazji rozwarte szeroko i wprowadzić można przez nie wiele. Do dzieła więc!

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0