fot. ze zbiorów Z. Sochy, Kino Panorama w Lesznie, w latach 70. XX w.

Jutro idziemy do kina

Co wspólnego mają z Lesznem: genialny wynalazca i konstruktor oraz pionier edukacji filmowej? Dlaczego zbójca nie dotarł do Leszna? I w czym mieszkańcy Leszna przypominali nowohucian?

Rozwój kina w Lesznie nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych miast. Pierwsze seanse odbywały się na wolnym powietrzu. Na początku drugiej dekady XX wieku kupiec i działacz społeczny Antoni Żakowski urządził w swoim domu pierwsze publiczne kino. Ciekawostką jest, że Miejski Urząd Komorniczy, w tymże miejscu, organizował przetargi przymusowe. Następnie pojawiały się kolejne kina, najczęściej działające przy miejskich hotelach. Zanim jednak w mieście pojawiła się możliwość oglądania filmów, przyszedł tutaj na świat niezwykły fotograf.

Ottomar Anschütz

O Ottomarze napisano już wiele. Nie ma wątpliwości, że zasłużył na przydomek „ostrego fotografa”. Jego zdjęcia charakteryzowały się wyjątkową ostrością. Stworzył ze swoim sąsiadem prototyp kinematografu. Przypisuje mu się także powstanie pierwszych sali kinowych. Więcej o samym wynalazcy można przeczytać: tutaj

 

 

W artykułach traktujących o Ottomarze najczęściej pojawia się wątek braci Lumiére, filmowych konkurentów. Ciekawostką jest, że pionierzy kinematografii i fotografii walczyli nie tylko ze sobą, ale i z malarzami. Ci ostatni bali się utraty pracy, w związku z rozwojem zainteresowania nowymi sztukami, co wbrew wielu opiniom nie okazało się chwilową modą.

Brama kina Panorama obecnie, fot. M. Gołembka

Brama kina Panorama obecnie, fot. M. Gołembka

W Lesznie często powraca temat upamiętnienia wynalazcy. Na razie nie patronuje on jednak żadnej ulicy, nie ma także tabliczki pamiątkowej. Nie jest przy tym postacią zapomnianą.

Jeden ze swoich filmów z cyklu „1001 Drobiazgów” poświęcił Ottomarowi leszczyński antykwariusz Janusz Skrzypczak, który posiada w swoich zbiorach kilka zdjęć wykonanych w atelier wynalazcy. Zdjęcia Anschütza znajdują się także w zbiorach Muzeum Okręgowego w Lesznie. Równie ciekawym, muzealnym eksponatem jest aparat z sygnaturą Anschütza. Należy jednak zaznaczyć, że nie jest to aparat używany przez niego samego.

W publikacji pt. „50 najsłynniejszych aparatów fotograficznych w historii” autorstwa Michaela Pritcharda czytamy m.in.:

 

„Migawka Anschütza została zamontowana w aparacie produkowanym przez C.P. Goerza, który początkowo miał kształt ściętej piramidy, a od 1982 w bardziej konwencjonalnej formie skrzynki, z migawką umieszczonej w tylnej części”.

Konstrukcja Goerza Anschütza była często naśladowana przez innych producentów, a jeden ze zbudowanych później aparatów został nazwany British Anschütz i używany był przez fotografików prasowych aż do lat 50 XX wieku.

Kazimierz Urbański

Kolejną ważną postacią na filmowej mapie Leszna jest Kazimierz Urbański. Urodził się w 1929 r. w Święciechowej (miejscowości graniczącej obecnie z Lesznem). Był pomysłodawcą i założycielem Pracowni Rysunku Filmowego przy Studium Scenografii Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Była to pierwsza placówka w Polsce i jedna z pierwszych na świecie kształcąca na kierunku animacji. Urbański prowadził zajęcia również w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, Łódzkiej Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej, a także za granicą.

 

W imponującym życiorysie twórcy nie brakuje związków z Wielkopolską.

W latach 80. ubiegłego wieku Urbański współtworzył w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (aktualnie Uniwersytet Artystyczny) w Poznaniu Pracownię Filmu Animowanego na Wydziale Malarstwa, Grafiki i Rzeźby (obecnie Katedra Animacji). Z kolei w Lesznie uczęszczał do liceum, skąd przed maturą przeniósł się do liceum plastycznego w Poznaniu. Także w Lesznie podczas półfinału Indywidualnych Mistrzostw Polski na żużlu w lipcu 1963 r. zrealizował zaskakujący kilkuminutowy film przedstawiający zawodników podczas przygotowań oraz samego wyścigu.

 

A to wszystko na tle niepokojącej jazzowej muzyki. Film został zatytułowany „Diabły”. Odnoszę wrażenie, że obecnie Kazimierz Urbański jest postacią zapomnianą w rodzinnych stronach.

O filmowych relacjach Leszna z konińsko-tureckim okręgiem przemysłowym

 

Przenieśmy się na moment do roku 1964. Na świat przychodzą wtedy: Nicolas Cage i Russel Crowe. W Lesznie rozpoczyna się przebudowa i modernizacja Parku Tysiąclecia. A na deskach teatru Jednego Aktora działającego przy Domu Kultury w Lesznie przygotowywany jest monodram na podstawie tekstów Oskara Kolbergera.

Ciekawa sytuacja miała też miejsce we wrześniu tegoż roku w leszczyńskim kinie Panorama. Widzowie chcący zapomnieć o codzienności wybrali się do kina, aby obejrzeć film z gatunku płaszcza i szpady „Cartocuhe-zbójca”. W samej przedsprzedaży zakupiono 400 biletów na wyczekiwany seans.

 

Wnętrze dawnego kina Panorama obecnie, fot. M. Gołembka

Wnętrze dawnego kina Panorama obecnie, fot. M. Gołembka

„W miejsce tego filmu kino otrzymało w dniu 10 września br. film pt. „Herbaciarnia pod księżycem”. Miejscowe kino na filmy bardziej kasowe prowadzi przedsprzedaż biletów w miejscowym Orbisie i kasie kina” – widzimy jednak w piśmie kierowanym do Obywatela Dyrektora Centrali Wynajmu Filmów w Poznaniu przy ul. Bułgarskiej 9.

 

Jednocześnie poproszono o przekazywanie filmów dzień przed wyświetlaniem, przywołując incydent z filmem „Żona dla Australijczyka”, który został przekazany w godzinach popołudniowych w dniu planowanego wyświetlania. Odpowiedź brzmiała:

 

„Przykry fakt zmienienia repertuaru przez CWF (Centrala Wynajmu Filmów) w kinie Panorama w Lesznie został spowodowany nadspodziewanym powodzeniem filmu Cartouche-zbójca w konińsko-tureckim okręgu przemysłowym posiadającym priorytet w dziedzinie zgrywania filmów. Nie mniej jednak w celu usatysfakcjonowania zawiedzionych widzów Leszna „Cartouche-zbójca” był wyświetlany w kinie „Panorama” w dniach 16-17 bm., a w późniejszym terminie będzie grany w normalnym 5-6 dniowym okresie”.

 

Czytamy dalej:

 

„Sytuację taką wytwarza fakt posiadania przez naszą Ekspozyturę zbyt małej ilości kopii rezerwowych i tym samym repertuarowanie zmusza nas do zgrywania kopii w mniejszych ośrodkach przed Lesznem. Niemniej staramy się zawsze, w miarę naszych możliwości, uwzględnić Leszno w pierwszej kolejności przy terminowaniu nowych filmów. I tak np. w ostatnim okresie kino Panorama w Lesznie grało przed Krotoszynem, Kościanem i Wrześnią takie tytuły jak „Krzyk strachu”, „Wyspa tajemnicza” czy „MadameSans-Gene””.

Wnętrze dawnego kina obecnie, fot. M. Gołembka

Wnętrze dawnego kina obecnie, fot. M. Gołembka

Dwa kina, jedno miasto

W Panoramie Leszczyńskiej nr 44 (99) z listopada 1981 r. (dostępnej w Leszczyńskiej Bibliotece Cyfrowej) możemy przeczytać interesujący artykuł. Stanisław Sekuła ówczesny kierownik kina „Panorama” odnosi się do spadku liczby widzów w ciągu ostatniej dekady. Powodem jego zdaniem nie jest powszechny dostęp do telewizora, a rozbudowa miasta Leszna.

Autor artykułu Grzegorz A. Pejda przytoczył także kilka wypowiedzi mieszkańców osiedli:

 

„W tym roku byłam w kinie tylko raz – mówi mieszkanka oś. Przyjaźni, z zawodu prawnik – na „Człowieku z żelaza”. Może chodziłabym częściej, ale kiedy dobrnę wreszcie do domu, najczęściej z pełnymi siatkami i wystawszy się w kolejkach, to odechciewa mi się wszystkiego, a już na pewno gnania taki kawał po to, żeby obejrzeć jakiś film, choćby i najlepszy…”

 

Kolejna z opublikowanych opinii:

 

„Nie chodzę wcale do kina – mówi emeryt mieszkaniec oś. Estkowskiego. Po pierwsze dlatego, że człowiek jest z natury leniwy i woli usiąść w domu przed telewizorem niż wędrować do kina… Chodziłbym, gdyby było kino gdzieś na osiedlu, blisko. Po drugie, to do „Panoramy” nie lubię chodzić, bo pełno tam rozwydrzonych młodzików, a ja nie cierpię, jak mi ktoś rechocze nad uchem czy komentuje w wulgarny sposób to, co dzieje się na ekranie…”

 

Czytając zamieszczone wypowiedzi, miałem wrażenie, że udzielili ich bohaterowie „Poematu dla dorosłych” Adama Ważyka. A bohaterami przywołanego poematu są spracowani mieszkańcy krakowskiej Nowej Huty, z których wielu nigdy nie było w teatrze. Po pracy wracają i kładą się do łóżka, a bardziej ambitni siadają we fotelach.

 

Pejda, podsumowując artykuł, zaznaczył, że w mieście potrzebne jest drugie kino. I tak się stało. W mieście mamy teraz dwa kina.

Jedno z nich znajduje się w północnej części Leszna w galerii handlowej, a drugie „Małe Kino”, które w styczniu wznowiło działalność po dwóch latach przerwy, funkcjonuje przy leszczyńskim teatrze.

 

Spełnił się zatem sen o dwóch kinach w Lesznie. Tylko, że żadne z nich nie powstało na terenie osiedla mieszkaniowego…

Kino Panorama

„Panorama” działała w Lesznie przez ponad pół wieku. Było to popularne miejsce na pierwszą randkę – wśród mieszkańców Leszna oraz okolicznych miejscowości. Można sobie tylko wyobrazić ile wzruszeń i śmiechu wywołały wyświetlane obrazy. Ostatnie seanse odbyły się w 2005 roku, a budynek wystawiono na sprzedaż. Po pewnym czasie właścicielem obiektu została grupa firm, zajmująca się dostawą sprzętu medycznego i usług dla ochrony zdrowia.

 

 

„Można śmiało powiedzieć, że nadal są tu prezentowane wyjątkowe obrazy. Tym razem intensywnie i cyklicznie organizujemy szkolenia dla studentów kierunków medycznych i młodych medyków z zakresu usług ultrasonografii. Wróciliśmy do podstaw kina – tego czarno-białego i niemego. W ciągu ostatniego roku przez mury starego kina przeszło ponad 1500 medyków.” – opowiada Zuzanna Janowicz z fundacji Mocni na starcie (jednej z organizacji mającej teraz tutaj swoją siedzibę), która oprowadziła mnie po imponujących wnętrzach dawnego kina.

 

 

Brama prowadząca do kina z widocznym neonem, fot. Rafał Łęcki

Brama prowadząca do kina z widocznym neonem, fot. Rafał Łęcki

Warto zaznaczyć, że budynek jest integralną częścią kamienicy przy ulicy Słowiańskiej 30. Takie było założenie architektów zabudowy dawnego Leszna i tak jest do dziś. Wystarczy pokonać korytarz i trafiamy do wspomnianej kamienicy, gdzie po kilku dekadach przerwy, ponownie prowadzona jest działalność hotelowa.

Z dawnym kinem związana jest jeszcze jedna kwestia, dotycząca pamiętanego przez wielu mieszkańców neonu. Do tej pory nie udało się ustalić, co się z nim stało. Niezależnie od wszystkiego jestem dobrej myśli, że został zachowany. Obecnie sytuację z neonem można wyrazić za pomocą tytułu jednej z komedii: „Poszukiwany, poszukiwana”.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
2
Świetne
Świetne
8
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0