fot. Mariusz Forecki

Kameraliści w znakomitej formie

Prawykonania aż dwóch utworów, napisanych specjalnie dla Amadeusa, usłyszała publiczność, podczas koncertu inaugurującego jubileuszowy sezon poznańskich kameralistów. Podczas wieczoru zabrzmiał też Koncert e-moll w wykonaniu Ingolfa Wundera, a na koniec prawdziwy rarytas – „Souvenir de Florence” Piotra Czajkowskiego, który podbił serca słuchaczy.

W niedzielę Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus, zainaugurowała 50. rok swojej działalności. Obchody potrwają równy rok, co oznacza że oficjalnie zamknięcie sezonu jubileuszowego nastąpi w październiku przyszłego roku. W tym czasie w Poznaniu wraz z Amadeusem zagra plejada polskich i zagranicznych gwiazd. Pojawią się m.in. Konstanty Andrzej Kulka, Maxim Vengerov, czy Misha Maiski. Radiowi kameraliście jubileuszowo zagrają także w Japonii i Meksyku. Należy się spodziewać, że ten sezon będzie wyjątkowy, nie tylko ze względu na półwiecze istnienia zespołu, ale także pod względem artystycznych doznań.


Program niedzielnego koncertu był niezwykle bogaty i różnorodny, można rzec – skomponowany pod znakiem współczesności i romantyzmu. Dodatkowym wabikiem były z pewnością nazwiska solistów, którzy dostarczyli publiczności wielkich uniesień.

Wieczór rozpoczął się wykonaniem jednego z dwóch utworów, napisanych specjalnie dla orkiestry Agnieszki Duczmal. Mowa o „Trzech tańcach w dawnym stylu” Romualda Twardowskiego. To utwór bardzo zgrabny i efektowny. Zwłaszcza jego ostatnia część „Polonez”, który w moim odczuciu jest znacznie bardziej udany, niż osławiona kompozycja Wojciecha Kilara, napisana do ekranizacji „Pana Tadeusza” Andrzeja Wajdy. Miło byłoby usłyszeć ten utwór w przyszłości raz jeszcze. Taneczny klimat udzielił się muzykom, pod batutą Agnieszki Duczmal, którzy wykonali kompozycję Romualda Twardowskiego z lekkością i rytmicznym nerwem.


Nie było to jedyne  prawykonanie tego wieczoru – następnym był „Koncert podwójny na skrzypce, wiolonczelę i orkiestrę” Jana Radzyńskiego. W roli solistów wystąpili wiolonczelistka Karolina Jaroszewska oraz skrzypek David Radzyński. Przyznam, że już dawno nie miałem okazji słuchać utworu współczesnego, napisanego z tak dobrym wyczuciem kształtowania formy, a jednocześnie niezdominowanego przez jej ramy.

Jan Radzyński stworzył dzieło niebanalne, o głębokich walorach intelektualnych, pozbawione banału. „Koncert podwójny” w trzech częściach jest dziełem bardzo zwartym, o gęstej fakturze, utkanej z całego bogactwa technik kompozytorskich. Mamy więc do czynienia z bardzo czytelną polifonią, ale i wyrazistym akompaniamentem orkiestry. Wisienką na torcie są partie solowe, które szczęśliwie nie dręczą słuchacza efekciarskimi ozdobnikami, a przy tym ukazują bogactwo barw, jakie można wydobyć z wiolonczeli i skrzypiec. Jest to zauważalne zwłaszcza w drugiej części Koncertu, która jest najbardziej rozbudowana pod względem trwania, ale i ekspresji solistów.

Potencjał, płynący z partytury Radzyńskiego, został w pełni wykorzystany przez parę solistów, których porozumienie zdawało się stapiać z intencjami samego kompozytora. Słowa uznania należą się także Agnieszce Duczmal, której wyjątkowy talent dyrygencki po raz kolejny udowodnił, jak zaskakującym instrumentem może być orkiestra smyczkowa. Utwór Jana Radzyńskiego oraz niedzielne wykonanie wręcz się proszą o wydawnictwo płytowe. Chapeau bas!

Jeszcze przed przerwą na scenie pojawił się trzeci solista wieczoru. Doskonale znany w Polsce pianista Ingolf Wunder, zdobywca II nagrody na Konkursie Chopinowskim w 2010 roku. Po siedmiu latach Wunder powrócił do Poznania. Z Amadeusem pod dyrekcją Anny Duczmal-Mróz grał tuż po Konkursie Chopinowskim, wtedy wykonał „Koncert f-moll” Chopina. Tym razem w interpretacji austriackiego pianisty zabrzmiał „Koncert e-moll” Fryderyka Chopina.



Interpretacja Wundera wywołała we mnie mieszane uczucia, tym bardziej, że mam w pamięci koncert sprzed siedmiu lat. Dość zaskakujące okazało się, w moim odczuciu, wykonanie I części Koncertu. Dla mnie, zbyt agresywne pod względem dynamicznym, nieco nerwowe i w sumie nieprzystające do pozostałych dwóch części. W części środkowej odezwała się liryczna natura, podkreślana przez cudowną grę legato i potoczystość frazy. Natomiast w ostatniej części zachwycała popisowość gry pianisty, którego umiejętności stoją na niezwykle wysokim poziomie technicznym. Porywające okazały się także sposoby realizowania rubata. Wszystko to razem wzięte, brzmiało tak, jak gdyby jeden utwór był grany przez dwóch różnych pianistów. I choć sztukę pianistyczną Ingolfa Wundera cenię wysoko, trudno mi jego interpretację „Koncertu e-moll” Chopina uznać za w pełni przekonującą, ze względu na jej niespójność.

W drugiej części wieczoru usłyszeliśmy „Souvenir de Florence” Piotra Czajkowskiego. Przepojony bogactwem kolorów, tematów i niezliczonej ilości motywów jest prawdziwą perłą muzyczną. Cieszę się, że właśnie ten utwór został wybrany na koniec. Czajkowski napisał dzieło z myślą o sekstecie smyczkowym, na większy skład zaaranżowała go Agnieszka Duczmal, i to z dużym wdziękiem. Muzyka Czajkowskiego jest przepiękna, ale też utkana z najrozmaitszych trudności wykonawczych. Mnogość harmonicznych modulacji, zmiennej artykulacji i niełatwej metryki przyprawia o zawrót głowy.

Agnieszka Duczmal uczyniła z dzieła Czajkowskiego coś na kształt małej symfonii, co zresztą przemawia do mojej wyobraźni, a sądząc po oklaskach – nie tylko mojej. Żeby zagrać tę muzykę właściwie, trzeba mieć to, co posiada Amadeus – najwyższy rodzaj umiejętności prowadzenia frazy i odpowiedniego oddechu.