fot. Dawid Tatarkiewicz

Komiksy czekają na badaczy

Forma literatury kojarzona często z obrazkowymi historyjkami dla dzieci i młodzieży stanowi ważną część twórczości literackiej, wciąż mało opisywaną przez naukowców w Polsce. O fascynacjach komiksem i poznańskim festiwalu mówi Michał Traczyk, literaturoznawca i Kierownik Pracowni Komiksu Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu.

Barbara Kowalewska: Moje przygody z komiksem rozpoczęły się w dzieciństwie „Przygodami Koziołka Matołka”, potem był „Tytus, Romek i A’Tomek”, „Kajko i Kokosz”, wreszcie francuski „Asterix i Obelix”. I na tym się skończyło, potem przyszła „poważna literatura”. Czy komiks jest „niepoważną literaturą”?

Michał Traczyk: Moja przygoda z komiksem również zaczęła się w dzieciństwie: albumy z serii „Kajko i Kokosz”, Żbiki, Klossy, „Podziemny front”, komiksy Tadeusza Baranowskiego i Szarloty Pawel, „Relax”, historie ze „Świata Młodych”, a następnie „Fantastyki” – właściwie wszystko, co dostępne było młodym czytelnikom w ostatniej dekadzie PRL, a potem – w sposób naturalny – także to, co dotarło do nas z Zachodu po przełomie 1989 roku, czyli serie amerykańskie i frankofońskie. Literatura nie przyszła potem, ale równolegle.

 

Michał Traczyk, fot. Dawid Tatarkiewicz

Michał Traczyk, fot. Dawid Tatarkiewicz

Czytałem bardzo dużo książek, więcej niż komiksów (czyli inaczej niż dzisiaj), ale brało się to zapewne z faktu, że komiksów wówczas wcale nie było aż tak dużo, a dziecięca wyobraźnia potrzebowała jakiejś pożywki.

Komiksy w moim odczuciu nigdy nie były gorsze, oferowały to samo, co literatura czy film, tylko w inny sposób. To od czytelników zależy, czego szukają i gdzie.

 

BK: Jakie tematy podejmują autorzy komiksów?

MT: Twórcy komiksowi od dawna oferują dzieła poruszające te same tematy, które znajdziemy w literaturze, filmie, sztuce w ogóle – na porządku dziennym są przemiany społeczne, śmiertelne choroby, konflikty zbrojne, historyczne zdarzenia. To, co dotyczy człowieka w skali mikro i makro. I to, czego doświadczamy na co dzień, i to, czego na szczęście nie musimy przeżywać. Dzieła w każdym możliwym stylu, kierowane do wszystkich grup wiekowych, oczywiście adekwatnie do ich kompetencji i doświadczeń. I komiksy dla dzieci w tym zestawie wcale nie dominują.

 

Deprecjonowanie komiksów bierze się najczęściej z ich nieznajomości i niezrozumienia. Jeśli będziemy czytać komiksy, oczekując od nich, że będą literaturą albo jej erzacem, zawiedziemy się tak samo, jak w sytuacji, gdy będziemy próbowali odwrócić ten proces i przeczytamy powieść, oczekując, że zastąpi nam komiks.

Owszem, komiks jest nazywany literaturą obrazkową, przez wzgląd na pewne podobieństwa (np. sposób  konstruowania fabuły, papier jako podstawowy nośnik), ale o jego istocie decyduje dopiero zestawienie tych dwóch słów. Powiedziałbym nawet, że epitet „obrazkowa” jest w tym przypadku dużo ważniejszy, co potwierdzają tzw. komiksy nieme.

 

 

 

BK: Co to jest komiks? Jakie formy wyewoluowały w ramach tego gatunku?

fot. Dawid Tatarkiewicz

zbiór komiksów, fot. Dawid Tatarkiewicz

MT: Komiks to, najprościej rzecz ujmując, opowiadanie obrazami. Oczywiście im ktoś dłużej, poważniej zajmuje się komiksem, tym bardziej ta uproszczona definicja przestaje mu wystarczać. Ale kiedy tak się dzieje, to znak, że należy sięgnąć po literaturę fachową, zapoznać się z różnymi propozycjami, poznać argumenty, ewentualnie wziąć udział w dyskusji. Większości odbiorców nie jest to jednak potrzebne. Tak jak miłośnikom literatury najczęściej nie po drodze jest z jej teorią.

Przez lata komiks wykształcił przeróżne formy, nie rezygnując z żadnej już znanej – prasowe paski i dodatki, amerykańskie zeszyty komiksowe, japońskie tomiki, europejskie albumy, powieści graficzne, wreszcie komiksy internetowe, będące w gruncie rzeczy nową odsłoną tradycyjnych historyjek prasowych.

 

To krótkie zestawienie jest oczywiście pewnym uproszczeniem – komiks rozwijał się na całym świecie, w różnym tempie, w zależności od regionu bądź kraju, jednak nie w całkowitej izolacji, historie obrazkowe od zawsze przekraczały granice, a twórcy z różnych zakątków świata inspirowali się wzajemnie.

 

BK:  Jak pan się odniesie do stwierdzenia, że „miarą wartości komiksu jest jego literackość”?

MT: Jak już wspomniałem, komiks i literaturę cechują pewne podobieństwa, ale ten pierwszy jest gatunkiem artystycznym, zbudowanym z ułożonych sekwencyjnie obrazów. Jeśli literackość rozumieć jako umiejętność opowiadania historii, to tak – jest to niezwykle ważny element komiksu. Jednak to, co i w jaki sposób artysta opowiada, zależy także od wielu innych czynników: umiejętności i ambicji twórcy bądź twórców, poruszanej tematyki, grupy odbiorców, do których kierowany jest przekaz, wreszcie nośnika (gazeta, zeszyt, album, Internet). No i zawsze niezwykle istotna jest warstwa graficzna, nawet wtedy, gdy jest zredukowana do minimum.

 

BK: Co było dla pana motywacją do zajęcia się naukowo komiksem?

plakat tegorocznego Poznańskiego Festiwalu Sztuki Komiksowej, autor Tomasz "Spell" Grządziela

MT: Chciałem odpocząć od piosenki, którą przez kilka lat intensywnie się zajmowałem, pisząc doktorat. A komiks w Polsce (zwłaszcza polski) cierpiał, nadal cierpi, na brak  badawczego zainteresowania. Co prawda, z refleksją nad opowieściami obrazkowymi jest coraz lepiej, ale wciąż pozostaje wiele do zrobienia. Zwłaszcza że komiks jako gatunek wciąż się rozwija, z każdym rokiem pojawiają się nowi twórcy, powstają nowe publikacje.

Dorastałem z komiksem, ale też w którymś momencie przestało mi na niego wystarczać czasu, obok starych pojawiły się nowe zainteresowania i możliwości spędzania wolnego czasu. Ale komiksu się nie zapomina. Gdy wróciłem do niego, podchodząc do tematu zdecydowanie bardziej świadomie niż kiedyś, i uświadomiłem sobie, ile jest do zrobienia, zostałem z nim do dzisiaj. Właśnie zdałem sobie sprawę, że trwa to już dziesięć lat. I nie wygląda, żeby miało się szybko skończyć.

 

BK: Jest pan autorem książki „Komiks na świecie i w Polsce”.  Jakie obserwujemy kierunki w jego rozwoju?

MT:  Trudno odpowiedzieć na to pytanie krótko. Komiks to w tej chwili blisko dwieście lat tradycji. W tym czasie pojawiło się wielu twórców, którzy odcisnęli swoje piętno na tym gatunku, by wymienić tylko Rodolphe’a Töpffera (nazywanego ojcem komiksu), Hergégo (ojca Tintina i techniki ligne claire, z której do dziś korzystają rzesze twórców), Joego Shustera i Jerry’ego Siegela (twórców Supermana), Osamu Tezukę (boga mangi), Willa Eisnera (tego od powieści graficznych), Arta Spiegelmana (autora Mausa, który udowodnił, że nie ma tematów, których komiks nie jest w stanie udźwignąć).

 

 Każde z tych nazwisk oznacza zmiany właściwie rewolucyjne, ukazujące inne, nieznane wcześniej oblicza komiksu. Komiksu, który z prostych, żartobliwych historyjek prasowych wyewoluował w samodzielne, nierzadko kilkusetstronicowe opowieści poruszające ważkie tematy. Oczywiście nie każdy szuka w komiksach głębi i powagi, egzystencjalnych tematów.

Albo hermetycznych, trudnych w odbiorze eksperymentów formalnych. Znalezienie niewymagającej intelektualnego zaangażowania rozrywki także nie stanowi problemu. Gdy ktoś mnie pyta, po co sięgnąć, od czego zacząć czytanie komiksów, odpowiadam: to zależy; powiedz, czym się interesujesz, a znajdziemy coś odpowiedniego dla ciebie.

 

BK: Jakie są motywy podejmowania badań naukowych nad komiksem?

Michał Traczyk, fot. Dawid Tatarkiewicz

Michał Traczyk, fot. Dawid Tatarkiewicz

MT: Przede wszystkim ogrom nieopisanego, nieopracowanego materiału. Zwłaszcza u nas. Mamy względem świata kilkudziesięcioletnie opóźnienie, którego zapewne nigdy nie da się nadrobić, ale warto próbować. A że jest co robić, pokazują chociażby „Zeszyty Komiksowe” – magazyn poświęcony refleksji nad sztuką komiksu, ukazujący się od 2004 roku. Każdy numer ma inny temat (na rynku ukazał się właśnie numer 29: „Superkobiety”). Od jakiegoś czasu pojawiają się „komiksowe” numery innych czasopism. Odbywa się coraz więcej konferencji, sam maczałem palce już w trzech, a jesienią organizuję następną. Ukazują się kolejne książki (kilka wydało moje wydawnictwo Instytut Kultury Popularnej). Jednak dotychczasowe doświadczenia uświadamiają, że cały czas wystarcza tematów, które pozwalają badaczom na uprawianie własnych poletek. Brakuje dyskusji.

 

BK: Dziś w Bibliotece Uniwersyteckiej mamy osobną czytelnię komiksów i ich zbiory z całego świata. Które z nich są szczególnie interesujące?

MT: Kolekcja komiksów Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu to największy instytucjonalny zbiór tego rodzaju w Polsce, liczący sobie w tej chwili ponad 17 tysięcy woluminów. Składa się nań niemal wszystko, co ukazało się dotąd na naszym rodzimym rynku, oraz reprezentatywne pozycje zagraniczne, zarówno w językach dobrze znanych (angielski, francuski, niemiecki), jak i tych mniej oczywistych (np. fiński, chorwacki, gruziński).

 

Mamy w zbiorach pozycje rzadkie i cenne (jak np. pierwsze wydanie „Przygód Koziołka Matołka”), tytuły ważne i znaczące w kontekście rozwoju gatunku, wydania standardowe i kolekcjonerskie, pokaźny zbiór zinów i czasopism komiksowych, a także ponad pół tysiąca książek poświęconych opowieściom obrazkowym. Całość zgromadzona jest w Czytelni Komiksów i Gazet NOVA (to jedyne tego rodzaju miejsce w Polsce), dostępna przez okrągły tydzień.

No i warto wspomnieć, że od lipca 2018 w strukturach BU działa Pracownia Komiksu, którą mam przyjemność kierować, pierwsza i jedyna (znowu, zaczyna to wyglądać na przechwałki) taka jednostka biblioteczna w kraju, która powstała po to, by gromadzić, badać, opracowywać historie obrazkowe, ale jednocześnie stanowić centrum wsparcia dla wszystkich chcących zajmować się naukowo komiksem.

 

BK: Był pan koordynatorem projektu edukacyjnego „W poszukiwaniu polskich superbohaterów – polski komiks w służbie edukacji kulturalnej”. Czy ten projekt jest kontynuowany?

MT: Już nie, ponieważ nie udało nam się utrzymać wsparcia dla tego ważnego i potrzebnego – a piszę to na podstawie zarówno reakcji uczestników, jak i pytań kierowanych do nas przez tych, którym nie udało się wziąć udziału – projektu. Zależało nam na dotarciu do dzieci ze szkół w małych miejscowościach, w których dostęp do kultury, w tym do komiksów, jest mocno ograniczony. Uczyliśmy i uczniów, i nauczycieli, czym jest komiks, jak powstaje, co potrzebne jest do stworzenia swojego superbohatera i że do bycia superbohaterem niekoniecznie potrzebne są supermoce.

 

 

BK: Jaka jest dzisiaj recepcja komiksu w naszym kraju?

MT: Recepcja komiksu w Polsce jest przede wszystkim coraz bardziej świadoma. Coraz więcej ludzi dowiaduje się o komiksie, poznaje go i zaczyna uwzględniać w swoich planach zakupowych i lekturowych. A my, zarówno w ramach działań Fundacji Instytut Kultury Popularnej, jak i Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu, nie ustajemy w promowaniu komiksu, a przez wzgląd na lokalizacje naszych siedzib siłą rzeczy większość projektów realizujemy w Poznaniu i okolicach.

Największą naszą wspólną inicjatywą, do której co roku zapraszamy kolejne podmioty (w tym roku będą z nami m.in. Uniwersytet Artystyczny, Barak Kultury, Galeria Centrala) jest Poznański Festiwal Sztuki Komiksowej, którego trzecia edycja odbędzie się (mam ogromną nadzieję) 22–25 października. Będziemy gościć artystów polskich, czeskich, niemieckich, rumuńskich, łotewskich (na pewno zapomniałem o którejś nacji), przygotowujemy konferencję naukową, prelekcje, spotkania autorskie, wystawy, warsztaty, giełdę.

Michał Traczyk, fot. Dawid Tatarkiewicz

Michał Traczyk, fot. Dawid Tatarkiewicz

 

I przede wszystkim tysiące darmowych komiksów, bo nasz festiwal wyrósł z tradycji Dnia Darmowego Komiksu – imprezy, której istotą jest właśnie rozdawanie, dzielenie się komiksami. Do tego dochodzi drugie, mniejsze wydarzenie – 24-godzinne rysowanie komiksów, wyzwanie dla artystów (i tych profesjonalnych, i amatorów) polegające na narysowaniu na zadany temat 24 plansz w 24 godziny.

Oprócz tego jeździmy po innych festiwalach i targach z Obwoźną Czytelnią Komiksów, pokazując namiastkę zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu.  Natomiast w trakcie roku akademickiego zapraszamy na comiesięczne spotkania w ramach Poznańskiej Dyskusyjnej Akademii Komiksu, podczas których z wykładami występują badacze komiksu z różnych ośrodków akademickich z całej Polski.

 

BK: Czy jest zatem jeszcze coś, co moglibyśmy zrobić dla komiksu?

MT: Panuje takie przekonanie (świadomie używam czasu teraźniejszego, bo wielu ludzi nadal myśli w ten sposób), że komiks ogłupia. Cóż, jeśli to prawda, to jestem jednym z najgłupszych ludzi w tym kraju. Szczerze wszystkim życzę, aby dali sobie szansę zgłupieć dzięki komiksom. Bo naprawdę są tego warte.

 

Michał Traczyk – Kierownik Pracowni Komiksu Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu, członek Zarządu Fundacji Instytut Kultury Popularnej, redaktor naczelny „Zeszytów Komiksowych”, autor książek „Od Tuwima do Świetlickiego. Mechanizmy funkcjonowania poezji w piosence” i „Komiks na świecie i w Polsce”.