fot. Mateusz Kiszka

„Krajobrazy tymczasowe” Anki Gregorczyk i Łukasza Szamałka

„Wystawa skupiona jest na prezentacji procesu budowlanego, czyli, zdawałoby się, potwornie nudnej sytuacji – bo co może być ciekawego w budowaniu drogi? Parę wykopów, trochę błota i piachu. Ale dla nas powstawanie odcinka drogi ekspresowej S5 było bardzo istotne”. Wernisaż wystawy fotografii w poznańskiej Galerii Centrala relacjonuje Michał Sita.

„«Krajobrazy tymczasowe» to wizualna refleksja nad krajobrazem zmienianym przez człowieka i naturę. Wieloletni proces budowy trasy ekspresowej S5 między Poznaniem a Bydgoszczą wywarł ogromny wpływ nie tylko na środowisko i krajobraz, ale i na życie lokalnych społeczności. Podróżując wzdłuż i wszerz trasy DK5 oraz nowo powstającej S5, autorzy skupili swoją uwagę na skali budowy, jej infrastrukturze, obiektach inżynieryjnych oraz związanych z ich powstaniem przemianach i nowej topografii” (z tekstu wprowadzającego).

 

Michał Sita: Spędziliście pośród nieoczywistych krajobrazów budowlanych kilka lat. Jak to się stało, że zaczęliście fotografować powstawanie trasy S5?

„Krajobrazy tymczasowe”, fot. Mateusz Kiszka

Anka Gregorczyk: Mieszkam w Poznaniu, ale wychowałam się w Bydgoszczy. W sierpniu 2017 roku obszary wokół trasy, którą pokonywałam regularnie, spustoszył huragan. Gigantyczne połacie terenu uległy potężnym naturalnym przemianom. Nie dość, że krajobraz podlegał transformacjom związanym z budową drogi S5, nałożył się na nie kataklizm naturalny. Wspólnie z Łukaszem obserwowaliśmy te zmiany miejsc, które dobrze znaliśmy.

 

Był jeszcze jeden powód. W 2016 roku, zupełnie gdzie indziej, ulegliśmy wypadkowi drogowemu. Wiele się dla nas od tego czasu zmieniło.

Wypadek wpłynął na sam fakt dalszego podróżowania, na moją fizyczność. Moglibyśmy od tego momentu trzymać się z dala od dróg, aut i fizycznego bólu, który towarzyszył mi podczas rehabilitacji, ale postanowiliśmy inaczej. Fotograficzny projekt był poniekąd terapeutyczny – pozwolił skupić bardzo szczególną uwagę właśnie na drodze.

 

„Krajobrazy tymczasowe”, fot. Mateusz Kiszka

Trasę S5 zaczęliśmy fotografować niedługo po huraganie i rok po naszym wypadku.

Zastanawialiśmy się nad naszym funkcjonowaniem w tym otoczeniu, nad modyfikacjami społecznych relacji i środowiska naturalnego, które są wynikiem procesu powstawania drogi.

 

M.S.: Czym więc są wasze „tymczasowe krajobrazy”?

A.G.: „Krajobrazy tymczasowe” to takie krajobrazy, które istniały tylko przez krótki czas, w trakcie budowy trasy ekspresowej S5. Obserwowaliśmy je i fotografowaliśmy od 2017 roku. Dokumentowaliśmy odcinek budowy drogi od granicy Wielkopolski i Kujawsko-Pomorskiego aż do Bydgoszczy. Od momentu, gdy wykopano pierwszą dziurę w ziemi.

„Krajobrazy tymczasowe”, fot. Mateusz Kiszka

Łukasz Szamałek: „Krajobrazy tymczasowe” to stany techniczne, w których znajdował się pas drogowy w okresie budowy. Nie tylko powstająca jezdnia, ale cały kontekst tego przedsięwzięcia – szeroki na dwieście, czasami trzysta metrów obszar długości kilkudziesięciu kilometrów. Cały ten teren ulegał głębokiej transformacji. Ostateczny kształt drogi dopiero się rysował.

 

Przed zdjęciami celowo nie zapoznawaliśmy się z dostępną dokumentacją techniczną.

Nie wiedzieliśmy dzięki temu, jak droga będzie ostatecznie wyglądać. Z etapu na etap pojawiało się coraz więcej detali, które mogliśmy próbować w jakiś sposób identyfikować. Materializowały się zarysy czegoś, co zaczynało przypominać wiadukt, przeczuwaliśmy, że w innym miejscu będzie przeprowadzony nurt uregulowanej rzeczki. Krajobraz był lepiony z takich ingerencji aż do momentu, gdy nabrał kształtu drogi z jezdniami, z oddzielającą je trawą i z drogą techniczną.

 

„Krajobrazy tymczasowe”, fot. Mateusz Kiszka

Nas jednak interesował nie efekt, ale wszystkie te tymczasowe, pośrednie, niejednoznaczne stany przestrzeni.

A.G.: Wiele obiektów technicznych tkwiło przez dłuższy czas samotnie, nawet przez półtora roku. Nie były z niczym połączone. Mogliśmy sobie tylko wyobrażać, że zostanie do nich dobudowana droga i jej cała infrastruktura. Podczas fotografowania stały jednak osamotnione w krajobrazie pól i łąk.

 

Właśnie poprzez takie miejsca obserwowaliśmy niejednoznaczne etapy przejściowe „tymczasowych krajobrazów”.

Pokazywaliśmy je z naszej perspektywy, okiem planistki przestrzennej oraz budowlańca, którzy rozumieją ten proces nieco szerzej. Doświadczamy podobnych krajobrazów inaczej niż zewnętrzny obserwator. Beton to dla nas szczególna manifestacja obecności człowieka w codziennym krajobrazie.

 

„Krajobrazy tymczasowe”, fot. Mateusz Kiszka

M.S.: Kiedy podobne zdjęcia z budowy powstają na zamówienie drogowców, zwykle chodzi w nich o to, by zwrócić uwagę na rzeczywistość, która dopiero ma zaistnieć. Takie zdjęcia mówią: oto powstaje droga, która sprawi, że będzie nam wszystkim lepiej, będziemy podróżować szybciej i bezpieczniej, przyroda wróci do ładu – zające i żaby już za moment będą się mogły swobodnie przemieszczać z jednej strony na drugą. Jednak was nie interesował ten projektowany cel i sens drogi. Nie skupialiście się też na nostalgicznym spojrzeniu w przeszłość – czy w danym miejscu rósł wcześniej las albo kwitła łąka, teraz zaorana i zalana asfaltem? Takich pytań nie zadajecie. Bardzo uważnie przyjrzeliście się za to sytuacji, która rozwijała się w tym krótkim, szczególnym okresie konstruowania i transformowania krajobrazu. Taki moment niełatwo opisać, chociaż przez kilka lat właśnie w tej tymczasowej rzeczywistości funkcjonują tysiące ludzi.

A.G.: Samą budowę potraktowaliśmy jako coś naturalnego. Realizowanie podobnych inwestycji to coś, co po prostu musi się wydarzać. Nie opowiadamy się w naszych zdjęciach za ani przeciw temu procesowi. Interesowała nas raczej obserwacja. Dokumentowaliśmy codzienność i konsekwencje drogowej inwestycji.

Ł.S.: A ta codzienność jest specyficzna. Budowa drogi jest inna niż pozostałe rodzaje budów. Jest całkowicie otwarta. Nie tylko widać, co się na niej dzieje, ale też przez wiele lat wpływa na to, jak ludzie mieszkający wokół doświadczają przestrzeni.

 

„Krajobrazy tymczasowe”, fot. Mateusz Kiszka

Życie toczy się dookoła na tymczasowych zasadach.

Panuje atmosfera oczekiwania na to, co będzie. Rozmawia się o przyszłości. Czy będą ekrany akustyczne? A jeśli tak, to czy będą przezierne? To, co jest, umyka uwadze. Budowa jest raczej czymś, z czym trzeba sobie poradzić – na przykład przedostać się na drugą stronę powstającej trasy improwizowanymi ścieżkami.

A.G.: Na jednym ze zrealizowanych już wcześniej odcinków, by dostać się do sklepu, mieszkańcy nadal po latach od zakończenia budowy używają przejść dla zwierząt. To jest dla nich łatwiejszy i szybszy sposób, by dostać się na drugą stronę S5, niż gdyby jechać samochodem – drogą prowadząca naokoło podróż trwałaby o dwadzieścia minut dłużej. Właśnie takie tymczasowe, ale i nadal trwające konsekwencje budowy drogi dla ludzi, miejsc i przyrody są drugim, poza krajobrazem, tematem naszej pracy.

Żywioł budowlany

Ł.S.: Interesowało nas też starcie żywiołów: wiatru, który nawiedził te tereny, diametralnie zmieniając krajobraz; ziemi – materiału, w jakim drogowcy pracują, czy wody – którą należało ujarzmić… Do tego dochodzi też sam żywioł budowlany, czyli ludzka potrzeba transformowania przestrzeni tak, by dopasowała się do założonych przez nas celów. Staraliśmy się pokazywać te siły, ujawniające się w tym konkretnym miejscu, między Poznaniem i Bydgoszczą.

 

„Krajobrazy tymczasowe”, fot. Mateusz Kiszka

M.S.: Żywioł budowlany? To świetne hasło. Co to znaczy?

Ł.S.: Całe budownictwo pełne jest specyficznej terminologii, zbliżonej do wojskowej nomenklatury. Mamy „front robót”, „narady”, drogowcy tworzą hierarchiczne struktury, dzielą się na „brygady”. Prowadzą kampanię – przeciwstawiają się żywiołom, jednocześnie tworzą kolejny, bardzo potężny.

 

Sam jestem budowlańcem, z tym że rodzaj budów, na których pracuję, jest inny – to o wiele mniejsze przemysłowe inwestycje, zamykające się na jednym hektarze, czasem dwóch.

Tu natomiast mieliśmy do czynienia z linią ciągnącą się przez wiele kilometrów o szerokości trzystu metrów. Zaskakiwała mnie ta skala. Kiedy z jakiegoś wzniesienia udawało się dojrzeć krajobraz rozciągniętej po horyzont budowy, czułem potęgę tego przedsięwzięcia. Da się to nazwać inaczej niż żywiołem?

 

„Krajobrazy tymczasowe”, fot. Mateusz Kiszka

„Krajobrazy tymczasowe”
24 kwietnia – 18 czerwca 2022 roku
Galeria Centrala, pl. C. Ratajskiego 6a w Poznaniu, wstęp wolny
wystawa czynna wtorek – piątek 15.00–19.00 i w wybrane soboty w godz. 12.00–16.00 oraz podczas Nocy Muzeów – 14 maja 17:00–23:00
spotkanie autorskie, prowadzenie Paweł Strzec – 13 maja 19:00
oprowadzanie autorskie – 19 maja 19:00, finisaż – 18 czerwca 19:00

Anka Gregorczyk – artystka wizualna, planistka przestrzenna, fotograf i promotor architektury. Stypendystka, absolwentka programów mentorskich ISSP oraz Parallel Platform, studiowała fotografię na UAP w Poznaniu. W swojej fotografii skupia się na reinterpretacji przestrzeni życia człowieka i zmienianych przez jego aktywność krajobrazach. Od 2019 r. prowadzi Galerię Centrala, a od 2014 r. inicjatywę twórczą FOTSPOT. Jest laureatką polskich i zagranicznych konkursów i przeglądów fotograficznych, m.in. Wielkopolska Press Photo, Moja Wielkopolska, Moscow International Foto Awards, The Budapest International Foto Awards, Międzynarodowe Biennale Fotografii Krajobrazu.

Łukasz Szamałek – fotograf dokumentalista, absolwent cybernetyki ekonomicznej w Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, studiował inżynierię i budownictwo na Politechnice Poznańskiej. Absolwent Programu Mentorskiego Sputnik Photos. W fotografii skupia się na formach architektonicznych, przestrzeni życia człowieka oraz procesach zmian wywoływanych przez człowieka w krajobrazie. Współzałożyciel stowarzyszenia twórczego FOTSPOT i Galerii Centrala, zawodowo związany z budownictwem przemysłowym. Laureat konkursów fotograficznych, m.in. Wielkopolska Press Photo, Moja Wielkopolska, doc! Debuts 2017.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
1
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0