fot. Plakat Festiwalu Węgierska Wiosna Filmowa 2019

Mit, kosmos i kozioł ofiarny

Prześladowania Cyganów, korupcja władzy, wojna i powojenne traumy – to tematyka tegorocznej XIII Węgierskiej Wiosny Filmowej w Kinie Muza. Opowiadane ściszonym głosem albo odbite w lustrze groteski trafiają do widza dzięki transformacji tego, co lokalne, w uniwersalną historię.

KTO NAPRAWDĘ BYŁ PIERWSZY W KOSMOSIE?

(„Lajkó – Cygan w kosmosie”, 2018, reż. Balázs Lengyel, scen. Balázs Lengyel, Balázs Lovas)

Zaczyna się jak w micie, trzeba przecież wyjaśnić początek. Tyle że to mit w krzywym zwierciadle groteski.

Matka mówi Lajkó, że począł się z gwiazdy i kiedyś tam wróci, jak wszyscy. Od tego momentu wszystko w życiu chłopca jest podążaniem ku gwiazdom. Mały chce zostać kosmitą, rysuje konstelacje i konstruuje modele rakiet, które czasami, niespodziewanie działają.

Próby uniesienia się w przestworza wpływają na biografię. Tak skutecznie, że wychodek, w którym siedziała matka, zostaje wysadzony w powietrze i kobieta podąża ku gwiazdom. Lajkó zostaje pojmany przez Armię Radziecką za próbę ataku i osadzony w więzieniu.

Uwolniony w wyniku interwencji komunizującego wuja, zostaje niespodziewanie wyznaczony do lotu w kosmos z ramienia Związku Radzieckiego. Spotyka Jurija Gagarina i rywalizuje o prawo do stania się pierwszym kosmonautą z trzema innymi kandydatami.

Mamy więc: Cygana Lajkó, byłą faszystkę Helgę, buddystę z Mongolii i estońskiego separatystę. Ten niecodzienny wybór okazuje się podyktowany tym, że radzieccy naukowcy potrzebują kandydatów do kolejnych eksperymentów, bo z dotychczasowych nikt jeszcze nie wrócił.

W wyniku serii groteskowych zdarzeń to właśnie Lajkó leci w kosmos: chce przeprosić matkę, że ją zabił przez swoje pirotechniczne próby. Jako pierwszy wraca ze stratosfery i tu czeka go niespodzianka. Gratuluje mu sam Breżniew, tłumacząc jednak, że pierwszy w kosmosie może być tylko „sowietskij czieławiek”, którym będzie Jurij Gagarin, co oznacza, że Lajkó i jego towarzysze zostaną wysłani do łagru.

„LAJKÓ – CYGAN W KOSMOSIE”, 2018, 90’; reżyseria: Balázs Lengyel

„LAJKÓ – CYGAN W KOSMOSIE”, 2018, 90’; reżyseria: Balázs Lengyel; scenariusz: Balázs Lengyel, Balázs Lovas; nagrody: Nagroda Publiczności (Festiwal Science + Fiction, Triest)

Mityczna opowieść kończy się przypomnieniem Łajki, psa wysłanego w kosmos. Koincydencja imion nie jest, oczywiście, przypadkowa. Z mitu przechodzimy do otwartej refleksji: żeby polecieć w kosmos, Związek Radziecki poświęcił wiele zwierząt i ludzi, którzy nigdy nie wrócili na Ziemię.

Ujęcie kamery na więźniów gułagu z „perspektywy gwiazd” przynosi refleksję, że być może tylko mit jest w stanie unieść ludzkie losy, rozpacz i bezradność wobec systemu. Jak inaczej pogodzić marzenie o lataniu z okrutną rzeczywistością?

ŚCISZONY GŁOS I CIELESNOŚĆ OBRAZÓW

(„Genesis”, 2018, reż. Árpád Bogdán, scen. Tamás Dobos)

Kolejny obraz opowiada przypadkowo ze sobą splecione losy trzech osób: cygańskiego chłopca, młodej dziewczyny i doświadczonej prawniczki.

Chłopiec przeżywa traumę po pogromie, w którym zginęła jego matka, a on sam został postrzelony. Młoda dziewczyna odkrywa, że jej chłopak zamieszany jest w napaści na Cyganów dokonywanych przez byłych pracowników służb specjalnych.

Prawniczka dokonuje moralnego wyboru i zamiast bronić sprawców pogromu, czego się od niej oczekuje, uwalnia z więzienia ojca cygańskiego chłopca, który trafił tam na dwa lata za kradzież drewna.

Z lokalnego tematu zrobiono opowieść uniwersalną: Cygan jest kozłem ofiarnym, na każdym kroku grozi mu społecznie usankcjonowana przemoc, natomiast ci, którzy dokonują linczu, są bezkarni dzięki powiązaniu ze strukturami władzy.

 

Siłą filmu jest sposób, w jaki ta historia została opowiedziana środkami filmowymi. Podzielony na trzy części obraz pokazuje świat z punktu widzenia trzech bohaterów.

„GENESIS”, 2018, 120’; reżyseria: Árpád Bogdán

„GENESIS”, 2018, 120’; reżyseria: Árpád Bogdán; scenariusz: Tamás Dobos; nagrody: Nagroda Jury, Najlepszy film wg Młodego Jury (MFF w Sofii), Nagroda Główna, Dyplom uznania (MFF Cinema Jove, Walencja), Nagroda Główna (FF w Fünf Seen)

Pierwsza część, opowiadana z punktu widzenia chłopca, to w większości zbliżenia, tak silne, że prawie jesteśmy w ciele ofiary, czując panikę i zaszczucie. Kamera często zniża się do poziomu widzenia dziecka, wyolbrzymiając niebezpieczny, pozbawiony stałości świat dorosłych.

W części drugiej podobne wejście w rzeczywistość bohaterki następuje poprzez grę dźwiękową, dziewczyna nosi bowiem aparat słuchowy. Kiedy więc go zdejmuje, widzowie zostają wciągnięci w introwertyczny świat osób niedosłyszących. Dźwięki docierają do nas jak zza szyby albo spod wody, dając odczuć odosobnienie młodej kobiety, ale też wzmacniając wrażenia zmysłowe.

Wreszcie w części trzeciej, kręconej z punktu widzenia prawniczki, zostajemy zagarnięci przez ruch i przyspieszony puls (bohaterka po śmierci dziecka wciąż ćwiczy na bieżni, żeby zmęczeniem pokonać rozpacz).

Ta cielesność trzech obrazów buduje intensywne zaangażowanie widza, pozwala silniej odczuć strach ofiar i bezradność wobec losu, śmierci i siły systemu.

Film daje też nadzieję, bez taniego sentymentalizmu i krzykliwego moralizatorstwa. Wiele spraw budzi rozpacz i niezgodę, ale coś jednak możemy zrobić: dziewczyna odkrywając zło, wzywa policję, a prawniczka rezygnuje z obrony nazistowskich przestępców, a tym samym z awansu, ale przywraca małemu Romowi ojca i decyduje się z mężem na adopcję cygańskiego niemowlęcia.

Wypowiedziana ściszonym głosem opowieść, nie traci nic na swojej sile, a może właśnie tym głośniej wybrzmiewa.

BIOGRAFIE UKRYTE

(„Zorza polarna”, 2017, reż. Márta Mészáros, scen. Márta Mészáros, Éva Pataki, Zoltán Jancsó)

To, że wojna odciska się silnym piętnem na życiorysach ludzi, nie jest zaskakujące. Ważniejsze dla filmu jako sztuki jest to, na ile historia zostanie przedstawiona wiarygodnie i potrafi emocjonalnie zaangażować widza.

„ZORZA POLARNA”, 2017, 104’; reżyseria: Márta Mészáros

„ZORZA POLARNA”, 2017, 104’; reżyseria: Márta Mészáros; scenariusz: Márta Mészáros, Éva Pataki, Zoltán Jancsó; nagrody: Nagroda Publiczności (MFF w Chicago), Nagroda dla Márty Mészáros za całokształt twórczości (MFF Transylwania), Nagroda Juliusza Burskiego (Lubuskie Lato Filmowe, Łagów)

W „Zorzy polarnej” zostajemy zabrani w podróż silnie emocjonalną: Maria, która przeżyła wojnę, po otrzymaniu niespodziewanego listu z Rosji dostaje udaru i zapada w śpiączkę. Jej córka i wnuk trafiają na strzępki przeszłości w postaci listów, zdjęć i szkiców. Dopiero jednak usilne namowy córki Olgi sprawiają, że Maria ujawnia traumatyczną dla nich obu przeszłość: śmierć narzeczonego, gwałt dokonany przez rosyjskich żołnierzy, porzucenie nieakceptowanego dziecka i to, że Olga nie jest jej dzieckiem.

Wyznanie prowadzi do odnalezienia prawdziwej córki Marii, dzięki czemu staruszka może umrzeć w spokoju.

 

Siłą filmu jest nie sama historia, ale to, że zostajemy uczestnikami intensywnych emocji, które towarzyszą pierwszej miłości, wojennym tragediom i życiu w cieniu traumatycznej tajemnicy.

Napięcie w narracji podbudowane jest skupioną, przekonującą grą aktorską. Reżyserka zadbała o autentyczność scen i psychologiczną prawdziwość zachowań postaci. Z tego samego powodu na szczególne uznanie zasługują trzy aktorki grające role kobiece: Mari Töröcsik (Maria), Ildikó Tóth (Olga) i Franciska Töröcsik (młoda Maria). Dzięki ich kreacjom jesteśmy w stanie odczuć odrazę do dziecka urodzonego z gwałtu i rozumiemy bardzo dobrze ból, z powodu którego Mari nie chce ujawnić przeszłości.

Biografia Marty Meszaros zdaje się wyjaśniać podjęcie tematu. Urodzona w 1931 r., jako pięciolatka emigruje z rodzicami do Rosji, do Kirgistanu, gdzie matka umiera przy porodzie, a ojciec zostaje wysłany do łagru. Potwierdzenie, że tam zginął, Marta Meszaros otrzymała dopiero w 1999 roku.

Ukryte biografie zdają się być częścią jej własnego życia. Nie znaczy to, że źródło sztuki musi być zawsze uprawomocnione przez biografię, ale w tym przypadku osobiste przeżycia reżyserki wydają leżeć u źródła wiarygodności i intensywności emocjonalnej przenikającej cały film.

NIE WYSTARCZY WAŻNY TEMAT

(„Projekt Babcia”, 2018, reż. Bálint Révész, scen. Merredith Colchester, Ruben Woodin-Dechamps, Bálint Révész)

„PROJEKT BABCIA” 2018, 90’; reżyseria: Bálint Révész

„PROJEKT BABCIA” 2018, 90’; reżyseria: Bálint Révész; scenariusz: Merredith Colchester, Ruben Woodin-Dechamps, Bálint Révész; nagrody: Nagroda MDR (DOK Leipzig), Nagroda Next Generation (TAIPEI TIDF, Tajwan), Nagroda Publiczności (MIFF Listapad, Mińsk)

Wiarygodności brakuje natomiast w dokumencie trzech młodych twórców. To rozmowy trzech wnuków z ich babciami, pamiętającymi czasy wojny: jedna pochodzi z rodziny o nazistowskich korzeniach, druga prześladowana była z rodziną przez Niemców, trzecia łamała w Wielkiej Brytanii kody w korespondencji wojennej.

Każda z kobiet ma wiele do opowiedzenia o przeszłości wojennej. Niestety ich historie nie mogą wybrzmieć swobodnie.

 

Silnie emocjonalne opowieści przerywane są w montażu wstawkami, w których młodzi realizatorzy sami siebie rejestrują w infantylnych zachowaniach, pozostających w rażącym kontraście z tonem, w jakim toczy się opowieść starszych pań.

Czy rzeczywiście zabawa na klatce schodowej w strzelanie do Żyda albo nagabywanie babci ze śmiechem, czy chciałaby się zemścić, są na miejscu?

Zresztą to jedna z nich odpowiada wnukowi, że „nie są to sprawy do śmiechu”. I tym stwierdzeniem można by podsumować dokument. Żeby podejmować temat traum przeszłości potrzeba pokory, przyzwoitości i minimum dojrzałości.

BUDAPESZT, ALE NIE NOIR

(„Budapeszt noir”, 2017, reż. Éva Gárdos, scen. András Szekér)

„BUDAPESZT NOIR”, 2017, 95’; reżyseria: Éva Gárdos

„BUDAPESZT NOIR”, 2017, 95’; reżyseria: Éva Gárdos; scenariusz: András Szekér; Nagrody: Najlepsza muzyka do filmu zagranicznego (Hollywood Music in Media Award), Najlepsze kostiumy (Węgierska Nagroda Filmowa)

Wypracowany scenograficznie i kostiumowo kryminał z epoki (Budapeszt lat 30. XX wieku) okazał się ładnym obrazkiem, z nastrojową, nawiązującą do początku wieku muzyką.

Historia zamordowanej Żydówki odkrywana przez prasowego dziennikarza, zajmującego się zbrodniami, angażuje go szczególnie, a jego śledztwo doprowadza do odkrycia przestępczych struktur wysokich rangą urzędników państwowych.

Mamy sceny w półświatku pornograficznym, mroczne zaułki Budapesztu, proces rozwiązywania zagadki, ale brakuje atmosfery kryminału. Nie boimy się, nie czujemy napięcia, nie możemy też zidentyfikować się z postaciami, które są papierowe i mało wiarygodne.

Scenom brak oddechu, wybrzmienia, aktorzy nie mają czasu na zagranie tego, co można by wygrać: strachu, wątpliwości, niepewności. Brak też solidnego zbudowania tła historycznego: w Budapeszcie roku 1936, jak w innych krajach Europy, narasta nazistowska ideologia. Mimo że śmierć bohaterki powiązana jest pośrednio z jej pochodzeniem, temat faszyzmu w filmie jest ledwo dotknięty.

Z „Budapesztu noir” zostaje nam trochę widokówkowej stolicy, ładnych zdjęć, bogatych kostiumów (Węgierska Nagroda Filmowa) i dobrze napisanej muzyki (Hollywood Music in Media Award). Całość jest jednak zaledwie kolorowym komiksem, pięknym, więc można obejrzeć obrazki.

Plakat Festiwalu Węgierska Wiosna Filmowa 2019

Plakat Festiwalu Węgierska Wiosna Filmowa 2019

Jak zwykle jednak bez dobrego scenariusza i solidnej reżyserii film jako całość z trudem się broni.

GŁOS MNIEJSZEGO

Tegoroczny przegląd kina węgierskiego zaciekawił mnie tematyką scenariuszy i zróżnicowanym językiem filmowym. Twórczość naszych niedalekich sąsiadów wydaje się nam bliska w swojej wrażliwości, chociaż ma swój niepowtarzalny rys.

W potopie produkcji amerykańskich, opartych na dużym budżecie, ważna wydaje się sama wymiana i promowanie kina krajów bloku postkomunistycznego, ów „głos mniejszego”, który opowiada o świecie innym językiem. I ten głos wart jest wysłuchania.

XIII Węgierska Wiosna Filmowa, 17-23 czerwca 2019, Kino „Muza”, organizator: Centrum Węgierskie w Krakowie

 

CZYTAJ TAKŻE: Kino Muza – powrót do przyszłości. Rozmowa z Dorotą Reksińską

CZYTAJ TAKŻE: „Najważniejsze jest to, co między ludźmi”. Cinema Italia Oggi 2019

CZYTAJ TAKŻE: „Wychodząc z pudełka”. 11. Short Waves Festival 2019 „Outside the box”