fot. Mariusz Forecki

Modlitewniki królów

Modlitewniki królów – nigdy wcześniej niezreprodukowane w całości, jeszcze do niedawna obecne były w polskiej (i zagranicznej) literaturze przedmiotu tylko w postaci pojedynczych, często czarno-białych fotografii. Dziś te pięknie zdobione książki każdy może mieć w swoim domu.

NIESPOKOJNY, IMPULSYWNY I LEKKOMYŚLNY…

Taki obraz jednego z najwybitniejszych mistrzów polskiego malarstwa książkowego XVI stulecia, Stanisława Samostrzelnika (ok. 1480–1541), wyłania się z zachowanych akt kancelarii kapitulnej i diecezjalnej. Skłonność artysty do wpadania w tarapaty była nieomal tak duża jak jego talent, a życiorys mógłby śmiało posłużyć za scenariusz do filmu przygodowego.

Urodzony w krakowskiej rodzinie mieszczańskiej Anny i Piotra (?) Samostrzelników, Stanisław wstąpił do klasztoru Cystersów w Mogile (zwanego Clara Tumba, co dało mu później przydomek „brata Stanisława z Mogiły” – Stanislaus Claratumbensis), ale raczej nie z powodu powołania do życia zakonnego, lecz ze względów praktycznych.

MISTRZ W KŁOPOTACH

Gdy tylko zyskał popularność, która zwróciła nań uwagę Krzysztofa Szydłowieckiego, najbliższego współpracownika króla Zygmunta I Starego i kanclerza wielkiego koronnego, natychmiast skorzystał ze sposobności do legalnego opuszczenia murów klasztoru. I choć formalnie Samostrzelnik był kapelanem Szydłowieckiego, to w praktyce pełnił funkcję jego nadwornego malarza. Dzięki rozległym kontaktom swego opiekuna zyskał także innych, równie wysoko postawionych zleceniodawców, w tym Piotra Tomickiego, biskupa krakowskiego i sekretarza królewskiego, który – jak wiele na to wskazuje – zaprotegował go na dwór królewski. I właśnie prace wykonane dla króla Zygmunta I oraz jego małżonki Bony są tymi, które przyniosły artyście największą sławę.

 

Sporządzone dla królewskiej pary iluminowane modlitewniki odznaczają się bowiem wyjątkową urodą i starannością wykonania. Głównymi cechami obu dzieł jest bogactwo i różnorodność ornamentów, budujących bordiury okalające poszczególne karty oraz monumentalność miniatur, zajmujących całe stronice.

Popis wirtuozerii Stanisław daje jednak przede wszystkim w sposobie oddawania przyrody stanowiącej tła poszczególnych przedstawień. Jego prace zdradzają też świetną znajomość współczesnej mu grafiki, z której nierzadko czerpał silną inspirację, wzory do swych kompozycji wybierając spośród dzieł takich mistrzów jak Albrecht Dürer, Hans Baldung czy Łukasz z Lejdy.

Modlitewnik Zygmunta I Starego, 1524 r.

Zdobyta szybko sława sprawiła, że liczba zleceń przerosła możliwości artysty, co przysporzyło mu kłopotów. Wziąwszy zaliczki, a nie wykonawszy prac, stawał przed sądem pozwany o zwrot pieniędzy. W zmaganiach z liczbą zamówień nie pomogło Samostrzelnikowi nawet to, że stosunkowo szybko przestał pracować samodzielnie – zatrudniał współpracowników, którym rozdzielał zadania. Powstałe w ten sposób dzieła są zatem w istocie rezultatem pracy zespołowej. I choć sam Samostrzelnik nierzadko zdobił w nich tylko pojedyncze karty, to nie zmienia to faktu, że powstałe w jego warsztacie iluminowane manuskrypty należą do jednych z najpiękniejszych, jakie sporządzono w Polsce w latach 20. i 30. XVI wieku.

ŹRÓDŁO TAJEMNIC

 

Modlitewnik Zygmunta I Starego, 1524 r.

Niestety dzisiaj tylko nieliczne z nich znajdują się nadal w kraju. Większość, w tym modlitewniki Zygmunta I i jego małżonki, a także Olbrachta Gasztołda, kanclerza wielkiego litewskiego i Krzysztofa Szydłowieckiego przechowywane są aktualnie za granicą. Nigdy wcześniej niezreprodukowane w całości, jeszcze do niedawna obecne były w polskiej (i zagranicznej) literaturze przedmiotu tylko w postaci pojedynczych, często czarno-białych fotografii, nie zawsze zresztą dobrej jakości. To sprawiało, że ich znajomość – mimo ogromnej wagi dla dziejów zarówno literatury, historii sztuki, jak również duchowości – była wciąż niedostateczna i niewspółmierna do ich wartości.

 

Do niedawna, bo w 2015 roku światło dzienne ujrzała pierwsza edycja reprintowa, która zainaugurowała serię „Libri Precationum Illuminati Poloniae Veteris” i była rezultatem projektu opracowanego przez Wiesława Wydrę, Katarzynę Krzak-Weiss i Rafała Wójcika związanych z UAM w Poznaniu.

Modlitewnik królowej Bony, 1492 r.

Projektu, który zrodził się przede wszystkim z chęci udostępnienia badaczom materiału pięknego, bezcennego i wciąż jeszcze skrywającego tajemnice, których odkrycie wymaga wnikliwej analizy źródła. By osiągnąć cel, konieczne było wydanie wybranych rękopisów tak, by oddać każdy zawarty w nich szczegół i pełnię ich urody, a więc w postaci wysokiej jakości reprintów.

NIE TYLKO DLA BADACZY

Modlitewnik królowej Bony, 1492 r.

Wybór manuskryptów mających znaleźć się w serii nie budził żadnych wątpliwości. W pierwszej kolejności wydane miały być w niej te z dzieł warsztatu Samostrzelnika, które znajdowały się poza granicami kraju, zaś w drugiej te przechowywane w polskich zbiorach. Ostatecznie seria objęła siedem rękopisów, z których cztery uważane są za bezsporne prace Stanisława z Mogiły (Modlitewnik króla Zygmunta I, Modlitewnik królowej Bony, Modlitewnik Olbrachta Gasztołda i Modlitewnik Krzysztofa Szydłowieckiego), a dwa to dzieła jego warsztatu (Modlitewnik rodziny Szydłowieckich i Modlitewnik Pawła Dunin-Wolskiego). Wydanie w serii XV-wiecznego modlitewnika przypisywanego królowej Bonie też nie było przypadkowe, choć jego związek z Samostrzelnikiem ma zupełnie innych charakter.

 

Jak na serię przystało każdy z tomów wydany został według tego samego schematu opracowanego przez wybitnego projektanta graficznego Andrzeja Tomaszewskiego.

Wszystkie tomy otwiera wstęp (najpierw w wersji polskojęzycznej, a następnie anglojęzycznej), zawierający aktualny stan badań nad każdym z reprodukowanych kodeksów oraz próby rozstrzygnięcia rozmaitych niejasności, które przez lata narosły w powstałej na ich temat literaturze przedmiotu.

Seria „Modlitewniki” Wydawnictwa „Poznańskie Studia Polonistyczne” nie jest przeznaczona tylko i wyłącznie dla badaczy. Uroda wydanych w niej dzieł sprawia bowiem, że jej odbiorcą może być każdy kochający piękne książki.

KATARZYNA KRZAK-WEISS – historyk sztuki i literaturoznawca, profesor nadzwyczajny, kierownik Zakładu Nauk Pomocniczych i Edytorstwa w Instytucie Filologii Polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Tekst ukazał się w dodatku do „Głosu Wielkopolskiego”, Kultura u Podstaw, Szlaki/Wielkopolska, 30 listopada–1 grudnia.

CZYTAJ TAKŻE: Śladami