fot. materiały prasowe

Muzyka – o tym się nie mówi?

Frank Zappa – jeden z najwybitniejszych artystów w historii muzyki rockowej – twierdził, że „pisanie na temat muzyki jest jak tańczenie na temat architektury”. Zupełnie innego zdania jest Maciej Geming, który porozmawiał z polskimi muzykami, czego rezultatem jest książka „O muzyce się (nie) gada”.

Jeśli Zappa miał rację, wówczas pojawia się pytanie, dlaczego akurat tę dziedzinę sztuk pięknych mielibyśmy wykluczać. A także kolejne: czy dyskutując o muzyce, powinniśmy starać się zachowywać obiektywizm? I czy jest on w ogóle możliwy, jeśli przedmiotem naszego komentarza jest materia, której za nic w świecie nie zdołamy jednoznacznie określić?

Niejednoznaczność, efemeryczność i emocjonalność muzyki stanowi ogromną przeszkodę dla nas wszystkich. Bez względu na to, czy dyskutujemy o niej niezobowiązująco – np. w pubie, w gronie znajomych – czy zbieramy materiały do pokaźnej książki.

Czy rzeczywiście jesteśmy skazani na uprawianie nonsensu? Podobno na jedną kompozycję przypada sto różnych, często skrajnych opinii. Co więcej, każdą z nich można łatwo podważyć, zarzucając wypowiadającej się osobie, że czegoś po prostu „nie czuje”.

INFORMOWAĆ, NIE OCENIAĆ?

Wiele osób twierdzi, że słowo o muzyce może być pożyteczne jedynie wtedy, jeśli będzie sprawować funkcję czysto informacyjną. Kiedy nie będzie oceniające, lecz nieomal sprawozdawcze. „Przez kogo?”, „kiedy?”, „jak?”, ale nigdy „dlaczego?”.

Czy właśnie w taki sposób powinniśmy ujarzmiać „sztukę organizacji struktur dźwiękowych w czasie”? Czy wówczas nie zrobimy jej krzywdy?

Opisana wyżej propozycja pozornie wydaje się kusząca. Wtedy nikt nie ma do nikogo pretensji i nikt się z nikim nie kłóci, bo cała dyskusja opiera się wyłącznie na przytaczaniu suchych faktów. Wszyscy jednak wiemy, że nie są one naturalnym środowiskiem dla muzyki.

 

Podchodząc do niej „na chłodno”, możemy zdusić jej esencję, sprawić, że stanie się ona zupełnie niewidzialna.

W czasach, kiedy muzyki mamy coraz więcej, to niebezpieczne bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Czy faktycznie robimy coś szkodliwego, próbując wskazywać sobie wzajemnie, jaka muzyka wydaje się nam wartościowa, a do jakiej się nie przekonaliśmy? Człowiek jest już tak skonstruowany, że chce się dzielić – również opinią. Nawet najbardziej niepoprawny introwertyk.

MUZYKA BEZ DROGOWSKAZÓW

Książka „O muzyce się (nie) gada”, Maciej Geming, il. Łukasz Kacperczyk, wydanie własne 2018.

Przywołane na początku twierdzenie Zappy za wszelką cenę stara się obalić Maciej Geming w swojej niedawno wydanej, debiutanckiej książce „O muzyce się (nie) gada”. Poznaniak, jak sam o sobie mówi: „zakochany – zgoła nieprzytomnie – w muzyce na żywo, autor uparcie niezależny”. Teksty publikuje od pięciu lat, zaś ich tematem najczęściej jest scena muzyki improwizowanej. Zaliczył ponad sześćset koncertów, zorganizował kilka kulturalnych projektów.

Można by zapytać, czy posiada odpowiednie uprawnienia, by grać na nosie zwolennikom filozofii Zappy. Nawet jeśli dojdziemy do wniosku, że są one niewystarczające, to uznać za niekompetentnych jego rozmówców będzie już wyjątkowo trudno.

 

Książka „O muzyce się (nie) gada” – warto podkreślić, że wydana dzięki udanej zbiórce crowdfundingowej – składa się z trzydziestu rozmów z polskimi muzykami, którzy zechcieli opowiedzieć o swoich doświadczeniach w naprawdę wdzięczny sposób.

Kim są? Na liście figurują choćby takie nazwiska, jak: Wojciech Waglewski z Voo Voo, Józef Skrzek z SBB czy Mikołaj Trzaska. Pospieszalski, Mazzoll, Rychły, Moretti, Olter i wielu, wielu innych, których najbardziej kojarzyć będą miłośnicy szeroko pojętej muzyki jazzowej lub po prostu takiej, w której najważniejszy akt twórczy dokonuje się podczas występu na żywo.

„Idą własnymi drogami, nie oglądając się na drogowskazy „trzeba”, „wypada”, „teraz właśnie” – zauważa we wstępie do książki saksofonista Grzegorz Piotrowski.

EMOCJE I TECHNIKALIA

Józef Skrzek, szkic autorstwa Łukasza Kacperczyka.

Czy to oznacza, że dzieło Geminga może zaciekawić wyłącznie fanów gatunku? W żadnym wypadku! „O muzyce się (nie) gada” wiele nam mówi nie tylko o kluczowych postaciach polskiej sceny jazzowej, ale o muzyce w ogóle.

 

Na potrzeby książki jej bohaterowie podzielili się z autorem refleksjami o „życiu w muzyce” w sposób naturalny, szczery i trafiający do serca, nawet jeśli bliższa naszemu jest twórczość artystów z zupełnie innego świata. Mało w niej wywiadu, o wiele więcej pogawędki.

Największą wartością tej książki jest podchodzenie do materii muzycznej w sposób adekwatny do jej natury – rozbudowanej i wieloaspektowej. Tym samym tematem rozmów jest nie tylko prymarna rola emocji, ale też wszelkiego rodzaju kwestie techniczne czy warsztatowe.

By powstało dzieło, potrzeba nie tylko wrażliwości i wiedzy, ale również odpowiednich narzędzi, o których – jak powszechnie wiadomo – muzycy mogą opowiadać całymi godzinami. Czasem może nawet zbyt drobiazgowo, przez co pewne fragmenty wypowiedzi mogą być mało czytelne dla statystycznego Kowalskiego, jednak ich skłonność do niuansów tylko pokazuje, z jak wielką pasją podchodzą do tego, czym zajmują się na co dzień. Zapewne niejeden/niejedna z nas będzie im tego szczerze zazdrościć.

LICZY SIĘ TYLKO TA CHWILA

 

Rafał Mazur, szkic autorstwa Łukasza Kacperczyka.

„O muzyce się (nie) gada” jest książką niekompletną i kompletną zarazem. Zawarte w niej rozmowy nie są podsumowaniami dotychczasowej działalności artystów, nie mają nawet wyraźnie zaakcentowanego początku i końca. To raczej zapis tego, o czym obie strony chciały rozmawiać w danej chwili, co zresztą ma wymiar symboliczny, bo przecież dla każdego improwizatora „ta chwila” posiada szczególne znaczenie.

Nic więc dziwnego, że w pytaniach Geminga panuje wielki, „twórczy” bałagan. Karima Martusewicza pyta o bycie „scenicznym zwierzęciem”, Patryka Zakrockiego o wartość studiów muzykologicznych, a Raphaela Rogińskiego o więź z publicznością. Janusza Siemienasa o gitarowe efekty, Przemka Ślużyńskiego o wierność jednemu instrumentowi, a Tomasza Pawlickiego o opowiadanie nim – instrumentem właśnie – historii.

W tej książce tematy zmieniają się jak w kalejdoskopie albo dobrym utworze, w którym dynamika gra na emocjach odbiorcy od początku do końca. Czy doczekamy się jej drugiej części? Autor mógłby się o nią pokusić, bo przecież o muzyce gadać zawsze warto… Prawda?

 

Książka „O muzyce się (nie) gada”, Maciej Geming, wydanie własne 2018.

Autorem wszystkich szkiców znajdujących się w książce jest Łukasz Kacperczyk.

CZYTAJ TAKŻE: Peja: Inne życie, inny rap („25_godzin”)

CZYTAJ TAKŻE: Muzyka bezcenna w Wielkopolsce #7

CZYTAJ TAKŻE: Swiernalis: Operacja na żywym ciele