fot. materiały prasowe i archiwalne Borysa Kaźmierczaka, na zdjęciu Borys Kaźmierczak

Muzyka to coś więcej niż dźwięki

„Wyjątkowym był moment, gdy zrozumiałem, że potrafię wyrazić swoje emocje za pomocą klarnetu oraz wpłynąć na moich słuchaczy – dając im radość, wzruszenie czy melancholię. Takie chwile zostają ze mną na zawsze” – mówi klarnecista Borys Kaźmierczak, który niedawno otrzymał stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego.

Sebastian Gabryel: Niedawno Marszałek Województwa Wielkopolskiego wręczył ci stypendium w dziedzinie kultury. Co czujesz, kiedy słyszysz o sobie jako jednym z najbardziej utalentowanych polskich klarnecistów młodego pokolenia?

 

Borys Kaźmierczak*: Stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego to dla mnie ogromne wyróżnienie, które umacnia mnie w moich dalszych muzycznych poczynaniach. Takie uznanie budzi we mnie ogromną dumę i radość. Każda nagroda i wyróżnienie to dla mnie motywacja do dalszego rozwijania swoich umiejętności i sięgania po kolejne muzyczne wyzwania.

 

SG: W twojej rodzinie zawsze było pełno muzyki. Mama – nauczycielka muzyki, młodszy brat – saksofonista. Jak zapamiętałeś te pierwsze momenty, kiedy zaczynałeś rozumieć, że dźwięki będą mieć dla ciebie większe znaczenie?

 

Borys Kaźmierczak, fot. materiały prasowe i archiwalne Borysa Kaźmierczaka

BK: Mój dom rodzinny od zawsze wypełniała muzyka. Nie ukrywam, że gdyby nie moja mama, to pewnie nie zaszedłbym tak daleko i wykonywałbym teraz inny zawód.

 

Jestem jej ogromnie wdzięczny za całą przekazaną wiedzę oraz za utwierdzanie mnie w przekonaniu, że muzyka to coś więcej niż tylko dźwięki.

Wyjątkowym był moment, gdy zrozumiałem, że potrafię wyrazić swoje emocje za pomocą klarnetu oraz wpłynąć na moich słuchaczy – dając im radość, wzruszenie czy melancholię. Takie chwile zostają ze mną na zawsze.

 

SG: Podobno na początku wcale nie myślałeś o klarnecie, ale marzyłeś o saksofonie?

 

BK: Dokładnie. Za namową mojego taty chciałem spróbować sił na saksofonie. Pech chciał, że w szkole muzycznej, gdzie zaczynałem edukację, tego instrumentu nie było. Zaproponowano mi klarnet, a że byłem w gorącej wodzie kąpany, to przystałem na tę propozycję. Teraz nie potrafię sobie wyobrazić życia bez klarnetu, nie zamieniłbym go na żaden inny instrument!

 

SG: Muzykolog Janusz Ekiert napisał kiedyś, że klarnet to instrument, który „jednoczy w sobie śpiewny charakter oboju i sprawność techniczną fletu”. Co sprawiło, że tak bardzo go pokochałeś?

 

Borys Kaźmierczak, fot. materiały prasowe i archiwalne Borysa Kaźmierczaka

BK: To instrument, który wielu słuchaczy zaskoczyłby swoją wszechstronnością. Ja kocham go przede wszystkim za jego głębię dźwięku oraz elastyczność gatunkową. Daje mi unikalną zdolność do wyrażania szerokiego zakresu emocji i sprawia, że mam ogromną swobodę w ekspresji artystycznej.

 

SG: No właśnie, dzięki swojej wszechstronności i bardzo charakterystycznemu brzmieniu klarnet jest popularny zarówno w muzyce klasycznej, jak i jazzowej. Podejrzewam, że w obu przypadkach masz swoich ulubieńców – mistrzów, których warsztat najczęściej podpatrujesz. Kto ma na ciebie największy wpływ?

 

BK: Nie ukrywam, że czerpię inspirację z różnych gatunków, ale najbliższa mojemu sercu jest oczywiście muzyka klasyczna. Obecnie na świecie mamy niezliczenie wielu wirtuozów klarnetu. Na mnie największe wrażenie wywarli: Andreas Ottensamer – solista Berliner Philharmoniker oraz Kevin Spagnolo – włoski klarnecista młodego pokolenia. W ich grze możemy zaobserwować sugestywną żartobliwość, spontaniczność oraz nieograniczone „popychanie” swojej gry do granic możliwości instrumentu.

 

Wiele zawdzięczam też klarnecistom, pod których skrzydłami miałem okazję się rozwijać – prof. Pawłowi Drobnikowi oraz dr. Jakubowi Drygasowi.

Borys Kaźmierczak materiały prasowe i archiwalne Borysa Kaźmierczaka

Zainspirowali mnie do dalszego rozwoju i poszukiwania własnej ścieżki artystycznej i do dziś obdarowują mnie wsparciem oraz motywacją. To właśnie pod ich opieką rozwinąłem się w sferze artystycznej, jak i osobistej.

 

SG: W Poznańskich Ogólnokształcących Szkołach Muzycznych z dużym powodzeniem prowadzisz klasę klarnetu. Chyba śmiało można tak powiedzieć, mając na uwadze, że twoi uczniowie są laureatami już niemal setki konkursów! Co najbardziej lubisz w swojej pracy dydaktycznej? I co jest największą trudnością? Pytam, bo podejrzewam, że twoja pasja sprawia, że już nieraz zastanawiałeś się, jak uczyć, by dobrze nauczyć.

 

BK: Rozpoczynając pracę jako nauczyciel klasy klarnetu, nie miałem pojęcia, że moje życie odmieni się o 360 stopni. Momentalnie poczułem, że praca z młodymi ludźmi to moje powołanie. Gdybym miał wybrać jedną rzecz, za którą najbardziej cenię swoją pracę, to byłoby czerpanie ogromnej satysfakcji z obserwowania, jak moi uczniowie rozwijają swoje umiejętności, pokonują trudności i osiągają sukcesy.

 

Staram się dzielić z nimi miłością do muzyki. Inspirowanie nowych pokoleń muzyków to dla mnie jedno z najcenniejszych doświadczeń.

Zdaję sobie sprawę, że nauczyciel musi ciągle nad sobą pracować, udoskonalając swój warsztat pracy i podnosząc swoje kwalifikacje. Praca z uczniami to duże wyzwanie – nie tylko pod względem dydaktycznym, ale również wychowawczym. Jestem stosunkowo młodym nauczycielem i często powtarzam, że przez najbliższe lata to raczej ja więcej nauczę się od swoich uczniów niż oni ode mnie.

 

SG: Wiem, że stypendium przeznaczysz na rozbudowę swojego instrumentarium. Na co konkretnie?

 

Borys Kaźmierczak, fot. materiały prasowe i archiwalne Borysa Kaźmierczaka

BK: Mam w planach zakup klarnetu Bb wraz z akcesoriami. Kupno nowego instrumentu będzie miało ogromny wpływ na mój rozwój artystyczny i pedagogiczny. Stypendium poszerzy moje możliwości wykonawcze oraz pozwoli realizować się w szeregu projektów i występów solowych. Nowy instrument będzie mi codziennie służyć i pozwoli na wykonywanie swojego zawodu na jeszcze wyższym poziomie.

 

SG: „Staram się skupiać na tym, co gram. Ale przyznam, że czasami odpływam i gdy kończę, powracam na ziemię” – przyznałeś w wywiadzie dokładnie dziesięć lat temu. Dalej lubisz tak muzycznie pomarzyć? Co najbardziej przez te lata zmieniło się w twoim podejściu do gry, a co pozostało niezmienne?

 

BK: Moja dzisiejsza odpowiedź na to pytanie brzmi identycznie. Jedyne, co się zmieniło, to miłość do muzyki, która z dnia na dzień przepełnia mnie coraz bardziej. W końcu wykonuję najlepszy zawód na świecie i mam okazję dzielić się moją radością z innymi, właśnie dzięki temu pięknemu instrumentowi, jakim jest klarnet.

 

*Borys Kaźmierczak – klarnecista młodego pokolenia, laureat wielu międzynarodowych oraz ogólnopolskich konkursów klarnetowych. Obecnie prowadzi klasę klarnetu w POSM I st. nr 1 im. Henryka Wieniawskiego oraz POSM II st. im. Mieczysława Karłowicza. W ramach stypendium zakupi klarnet, który pozwoli mu na realizację wielu projektów.

Podziel się kulturą!
What’s your Reaction?
Ciekawe
Ciekawe
1
Świetne
Świetne
7
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
1
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0