fot. Wydawnictwo Poznańskie

Nawigować w czasie zamętu

Czasy nasze są naznaczone zamętem, medialnym rozproszeniem uwagi poza granice kontroli. Poczucie nierealności, fałszywości docierających do nas z mediów informacji tak spowszedniało, że traktujemy to jakoś coś normalnego.

W zamęcie postprawdy

„To jest fejk” stało się powszechnie wymienianą w mediach społecznościowych odzywką. Przestało też mieć już znaczenie inne niż to, że jest to pałka do wzajemnego okładania. Niektórzy, jak Adam Curtis, nazywają to hipernormalizacją:

 

„Żyjemy w świecie oszustwa. Wiemy, że władza kłamie, władza też wie, że my wiemy, że ona kłamie, ale się tym nie przejmuje. Mówimy, że nam zależy, ale nic z tym nie robimy. Nic się nie zmienia. To normalne. Witajcie w świecie postprawdy”.

 

Świat mediów społecznościowych i podążające za nim w rozdrganiu media bardziej tradycyjne w walce o dobre wyniki klikalności wiodą ku zgubie. Tak, obraz ten jest niestety prawdziwy i przygnębiający. Dziś w świecie wymęczonym pandemią COVID-19 konsekwencje postprawdy ujawniają swoje śmiercionośne konsekwencje.

 

Wojna o szczepionki

Brian Deer: Wojna o szczepionki. Jak doktor Wakefield oszukał świat? Wydawnictwo Poznańskie

Dodać należy, że owa władza to nie tylko i nie tyle istniejące rządy, ale także władza pieniądza i mediów. Te z kolei są w dużej mierze wynikiem tego, komu uda się choć na chwilę zawłaszczyć naszą uwagę, przyciągnąć, abyśmy kliknęli link, podali dalej wiadomość czy twitt.

Dlatego docenić należy, że właśnie teraz Wydawnictwo Poznańskie wydało książkę Briana Deera zatytułowaną „Wojna o szczepionki. Jak doktor Wakefield oszukał świat?”. Książka w Polsce ukazuje się równocześnie z jej światową premierą. Dobrze też, że stało się to tak szybko, gdyż jak dobrze pokazuje książka Deera, dziś słowa Twaina:

 

„Zanim prawda włoży buty, kłamstwo obiegnie Ziemię” – brzmią wyjątkowo aktualnie.

Cierpliwa praca dziennikarskiego rzemieślnika

„Wojna o szczepionki” ujawnia  w jaki sposób Andrew Wakefield poprzez swoje sfałszowane badania doprowadził do powstania globalnej paniki związanej ze szczepieniami na odrę (MMR) i zrodzenia się mitu, wedle którego szczepienia powodują autyzm. Siła książki Deera to nie tylko samo pieczołowite ukazanie materiału dowodowego, dzięki czemu oszustwo Wakefielda zostało odkryte. Publikacja ta to bowiem pean na rzecz tradycyjnego dziennikarstwa śledczego, przypomnienie, czym była rola dziennikarza kiedyś i jaka ciążyła na tym zawodzie odpowiedzialność.

 

Brian Deer, fot. Wikipedia

Brian Deer, fot. Wikipedia

Deer opisuje, bywa, że nie bez złośliwości, ale i autoironii, długoletnie śledztwo, ukazuje nam pracę, jaką należy wykonać, aby móc przedstawić rzetelny obraz rzeczywistości. Podobnie jak w filmie „Spotlight” praca to nie pościgi samochodowe, sceny rodem z filmów, ale żmudne przekopywanie dokumentów, tworzenie domowego archiwum, setki, tysiące telefonów, dziesiątki wywiadów.

To także łut szczęścia, jak w przypadku opowiadanej w książce historii, gdzie przez niedbałość prawnicy Wakefielda sami ujawnili zbyt wiele. Czytanie „Wojny o szczepionki” może nużyć tych, dla których świat musi przebiegać w tempie Twittera. Deer cierpliwie, krok po kroku prowadzi nas poprzez zawiłości śledztwa, droga jest bowiem równie ważna co wynik. Jej zapis pozwala na weryfikację. Tak, to cenna lekcja dla nas – nie ufajmy w „wynik”, o ile ktoś nie potrafi nam pokazać, jak do tego wyniku doszło. Zawsze poprośmy o pokazanie, jaka praca została wykonana, aby do prawdy dotrzeć, udowodnić ją i wykazać. Nie wahajmy się zwolnić, sypać „piach” w rozkręcone młyny medialnej machiny. Dziś paradoksalnie postęp jest możliwy właśnie dzięki zwolnieniu. Na razie bowiem zbyt często jesteśmy jak postacie w filmie animowanym: kręcimy nogami w obłędnym tempie, stojąc w miejscu.

 

Szekspirowski dramat

Książka Deera to także szekspirowska historia, w której początkowo mały „przekręt” zaczyna jak tornado wciągać w swój zasięg cały świat. Andrew Wakefield z powodu swej ambicji, chęci osiągnięcia sukcesu i pozytywnej w sumie pasji badawczej dokonał nadużycia.

 

Andrew Wakefield, fot. Wikipedia

Andrew Wakefield, fot. Wikipedia

Nie będąc lekarzem klinicznym, używając swojej charyzmy, namówił zdesperowanych rodziców, których dzieci miały zaburzenia ze spektrum autyzmu do serii kontrowersyjnych, niebezpiecznych badań. Dobrana tendencyjnie próba, nadużycia w interpretowaniu rezultatów, fałszowanie wyników medycznych to kolejne kroki obsuwania się Wakefielda w grząski świat fałszu.

Jak w dramacie Szekspira, drobne zdawałoby się kłamstwo rozrasta się, ambicje, władza korumpują. Wakefield wie, że nie może się cofnąć – sfałszowane wyniki dały mu sławę i artykuł w „Lancecie”, drugim najważniejszym piśmie medycznym na świecie. Przyznanie się do błędu stało się bardzo trudne. Gdy stał się popularnym, samozwańczym liderem ruchów antyszczepionkowych, światło jupiterów, szum internetowej sławy i łatwe pieniądze spowodowały, że nasz nazbyt ambitny lekarz musiał podtrzymywać i rozbudowywać świat kłamstwa, wciągając weń lekarzy, rodziców, media. Drobne kroki i małe kłamstwa oraz dziwne sojusze rozrastają się do dużych kłamstw oraz sojuszy z bardzo nieciekawymi personami i instytucjami. Niezatrzymany w porę doktor Wakefield w swej chęci sławy podpalił cały świat medyczny, gdy jedynym rozwiązaniem wydawała mu się konfrontacja i oskarżenie wszystkich innych o kłamstwa i fałsz, aby odwrócić uwagę od siebie.

 

Rozniecona przez niego kontrowersja spowodowała masowy spadek zaufania do szczepień, odra, a także inne choroby zakaźne wróciły, przynosząc cierpienia i śmierć.

Czytając „Wojnę o szczepionki”, miałem wrażenie, że odbywam podróż podobną do tej z Condradowskiego „Jądra ciemności” im dłużej płynąłem do źródeł szczepionkowego kłamstwa, tym bardziej narastało przerażenie z powodu pogrążania się w kolejnych warstwach fałszu, cynizmu i władzy.

A sprawa poznańska

Przyznam, że osobiście cieszę się, że książkę wydało Wydawnictwo Poznańskie, nasze miasto bowiem dzierży niechlubną palmę pierwszeństwa, jeśli chodzi o ruchy antyszczepionkowe.

 

To w Poznaniu ma siedzibę stowarzyszenie Stop Nop na którego zaproszenie w ubiegłym roku przyjechał i przemawiał na marszu bohater omawianej książki Andrew Wakefield.

Mam nadzieję, że ta publikacja pozwoli choć trochę zrównoważyć strony. Że da to impuls lokalnym dziennikarzom śledczym do tego, aby pomogli „prawdzie obuć buty”, tak by choć trochę była w stanie dogonić unoszące się na skrzydłach mediów elektronicznych kłamstwo. Do tego czasu czytajmy Deera, pamiętając o Szekspirze – że drobne kłamstwa, wygórowana ambicja i brak osób, które w porę mogłyby zainterweniować, mogą doprowadzić do globalnej katastrofy.

Czytanie tej książki dziś, w obliczu pandemii, która stała się naszą przerażającą codziennością, pomaga nawigować w czasie zamętu. Korzystajmy z niej jak z busoli, nie mamy ich tak wiele.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0