fot. Mariusz Forecki

Nietolerancja mleka

„Chciałem przejść w tym marszu i zaakcentować fakt, że o tolerancję nie walczą tylko wielkie miasta. Że młodzi ludzie potrafią akceptować drugiego człowieka” – mówi Dawid Gańczak, licealista, współorganizator Marszu Tolerancji w Koninie.

KUBA WOJTASZCZYK: Czym dla ciebie jest tolerancja?

DAWID GAŃCZAK: Wbrew pozorom nie jest to łatwe pytanie. Tolerancja dla mnie jest tym, co każdy powinien mieć w sobie – akceptowaniem i poszanowaniem drugiego człowieka bez względu na to, jaki jest, co wyznaje, jaką ma orientację seksualną czy kolor skóry. A ze względu na przyziemne sprawy dnia codziennego jest to po prostu akceptacja siebie nawzajem.

 

Myślisz, że twoja odpowiedź spodobałaby się przedstawicielom konińskiej skrajnej prawicy?

Tego nigdy nie wiemy. Kiedy słyszeliśmy wypowiedzi młodej prawicy, która początkowo zgadzała się z postulatami powszechnego poszanowania i akceptacji, po pewnym czasie, gdy dochodziły komentarze przede wszystkim starszych przedstawicieli prawicy, okazywało się, że tolerancję rozumiemy zupełnie inaczej.

 

Kiedy to porozumienie było, a kiedy następował jego brak?

Na lokalnym portalu przedstawiciel konińskiej młodej prawicy Jakub Eltman wypowiadał się, że tolerancja należy się każdemu i każdy powinien akceptować i szanować drugiego człowieka. Natomiast jeżeli wkraczamy na tematy orientacji seksualnej, tęczowych flag czy wydarzeń typu Parady Równości, to rozmowa ulega zmianie i zaczyna się narracja o ideologii.

 

Z prawicowym hejtem związane było powstanie Marszu Tolerancji w Koninie. Zaczęło się od II LO im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, które na swoim Facebooku umieściło promujący tolerancję film ogólnopolskiej akcji „Nasz chleb powszedni”. Następnie twojej szkole – III LO im. Cypriana Kamila Norwida – dostało się za konkurs plastyczny pod hasłem „Czym jest dla ciebie tolerancja?”.

Te ataki bardzo zdziwiły całą społeczność szkolną. Nasz konkurs został ogłoszony pod koniec kwietnia ubiegłego roku, a interpretacja pytania „Czym jest dla ciebie tolerancja?” była dowolna. Można było zrobić pracę nawet o nietolerancji mleka [śmiech].

Ogłoszenie o konkursie pojawiło się na naszym szkolnym fanpage’u. Nie wiem, czy samo pytanie było punktem zapalnym, czy problem leżał gdzie indziej, ale zaczęło się.

 

Na plakacie pojawiła się tęczowa flaga jako symbol szeroko pojętej tolerancji. Z minuty na minutę zalewała nas fala obraźliwych, niecenzuralnych komentarzy.

W międzyczasie dostrzegliśmy, że Młodzież Wszechpolska zachęca do ataku na nas. Zebrali wszystkie dane, jakie były możliwe, między innymi telefony i maile do dyrekcji szkoły, pedagoga, nauczyciela administrującego szkolnego Facebooka. Cała akcja działa się we wczesnych godzinach porannych. Nie wiem, skąd ludzie mają tyle wolnego czasu, aby takie rzeczy organizować.

Jak te negatywne emocje się rozwijały?

Dawid Gańczak, współorganizator Marszu Tolerancji w Koninie, fot. Mariusz Forecki

Fot. Mariusz Forecki

Nieustannie dzwoniono do szkoły, skrzynki mailowe były przepełnione, pisano na prywatne facebookowe konta nauczycieli i szkoły, powstał fanpage ze zdjęciem profilowym przedstawiającym naszą pedagog z przekreśloną twarzą, straszono zgłoszeniem naszej szkoły do kuratorium. Nie mogliśmy nadążyć ze zgłaszaniem wszystkich ataków. Była to typowa zorganizowana nagonka – bez żadnych logicznych argumentów.

 

Nic dziwnego, że szkoła się wystraszyła…

Była to sytuacja niecodzienna, podczas której każdy z nas mógłby zachować się zupełnie inaczej. Chciano jak najszybciej ten pożar ugasić i szkoła wycofała się z konkursu. Wtedy włączyła się druga strona, która popierała naszą akcję, twierdząc, że tak nie powinno być. Podobnie uważali nauczyciele i uczniowie, ale decyzja została podjęta przez dyrekcję. Oczywiście nikt nie ma o to pretensji. W takich sytuacjach reagujemy raz lepiej, raz gorzej.

 

W jaki sposób to wydarzenie przerodziło się w Marsz Tolerancji?

Dawid Gańczak, licealista z Konina, fot. Mariusz Forecki

Dawid Gańczak, współorganizator Marszu Tolerancji w Koninie, fot. Mariusz Forecki

Do internetu trafiła wiadomość, że moją szkołę i wcześniej II LO w Koninie zalała fala hejtu. Zawiązała się grupa, która chciała sprzeciwić się działaniom prawicy. Pojawił się pomysł organizacji Marszu Tolerancji.

 

Konin nie jest wielkim miastem i niczego podobnego wcześniej tutaj nie zorganizowano. Informacja się rozeszła, a wraz z nią pojawiali się przedstawiciele szkół chętnych do przyłączenia się do naszej manifestacji.

Od razu dostaliśmy także wsparcie mediów regionalnych i różnych organizacji, jak Grupa Stonewall czy Kampania Przeciwko Homofobii, które zaoferowały swoją pomoc.

 

Baliście się?

Obawy były. Byliśmy przekonani, że zawiąże się jakaś kontrmanifestacja. Nie wiedzieliśmy tylko, ile osób będzie liczyła i gdzie ją spotkamy. Przed samym marszem powołaliśmy sztab kryzysowy, w skład którego weszli przedstawiciele straży i policji. Po tych wszystkich sprawach organizacyjnych nadszedł 18 maja, czyli data Marszu Tolerancji.

 

Jakie emocje ci wtedy towarzyszyły?

Pamiętam poczucie powinności obywatelskiej. Chciałem przejść w tym marszu i zaakcentować fakt, że o tolerancję nie walczą tylko wielkie miasta, że nie tylko one są tolerancyjne. A Konin naprawdę taki jest. Mówię to z punktu widzenia ucznia liceum. Młodzi ludzie potrafią akceptować drugiego człowieka.

Powstała bardzo kolorowa manifestacja – wspólnie maszerowało ponad 400 osób. Najliczniej przybyli przedstawiciele środowisk LGBTQ, ale nie byli oni jedyni, bo pojawili się również członkowie Gminy Żydowskiej i reprezentanci innych wyznań, przyjechały też osoby z niepełnosprawnościami i te walczące o prawa kobiet.

Myślisz, że ataki hejterskie są potrzebne po to, aby zmobilizować ludzi do kontrmanifestacji?

W społeczeństwie idealnym takich marszy i inicjatyw nie powinno być; byłyby niepotrzebne, ponieważ każdy żyłby w zgodzie i akceptacji. Nie żyjemy jednak na takim świecie. Naszą rzeczywistość przepełnia mowa nienawiści, a w ostatnim czasie ona się wręcz nasila. Często – nawet z dnia na dzień.

 

Marsze akcentują ten problem i pokazują, że trzeba coś zmienić. Ale czy ta tolerancja będzie, zależy wyłącznie od każdego z nas i naszego sumienia.

Nikogo nie zmuszę do tego, żeby akceptował innych. Mogę mieć tylko nadzieję, że takie inicjatywy jak nasz marsz dadzą do myślenia i sprawią, że inni poczują się akceptowani. Przecież nie chodzi o to, aby przebywać z kimś 24 godziny na dobę – i od razu się kochać. Wystarczy się nawzajem tolerować.

 

Jaki oddźwięk wywołał wasz marsz?

Ciągle w pamięci mam kierowców, którzy – jadąc drugą stroną ulicy – machali nam i klaksonami wyrażali poparcie. Już po wydarzeniu docierały do nas głosy aprobaty, mówiono, że czegoś takiego w Koninie jeszcze nie było i bardzo tego brakowało. W końcu przez miasto przeszła kolorowa „chmara” i pokazała, co myśli. Nie spotkałem się ze złym słowem na temat Marszu Tolerancji.

 

Wspomniałeś, że młodzi ludzie są tolerancyjni. Jakie wśród twoich rówieśników mają zabarwienie takie słowa, jak: „gej”, „lesbijka”, „Żyd”?

Wszystko zależy od tego, w jakim środowisku człowiek się obraca, gdzie funkcjonuje. Pewnie te słowa będą obraźliwe wśród dorastającej młodzieży. Ale raczej już nie są stosowane do obrażania, może tylko w pojedynczych przypadkach, kiedy ktoś komuś chce dokuczyć. Myślę, że uważanie tych słów za obraźliwe powoli wygasa.

 

Myślisz, że szkoła robi wystarczająco dużo, aby oduczyć mowy nienawiści?

To zależy od nauczycieli, pedagogów, społeczności szkolnej. Myślę, że szkoła robi naprawdę dużo. Jest wielu nauczycieli, którzy organizują spotkania, rozmawiają z uczniami, zapobiegają, a przede wszystkim reagują, kiedy dzieje się coś niepokojącego. Na swojej drodze spotkałem co najmniej kilkanaście takich osób.

 

Czy szkoła jest bezpiecznym miejscem dla młodych? Jeżeli zdarzy się mowa nienawiści, macie do kogo się zgłosić?

Dużo zależy od konkretnej szkoły i osób, które w niej pracują. Zdarzają się nauczyciele czy pedagodzy, którzy są przyjaźni, otwarci na rozmowę, wykazują dużo zrozumienia i ciepła. Dzięki temu łatwiej się przed taką osobą otworzyć i szczerze z nią porozmawiać. Tak też jest w moim liceum. Te osoby, jak wspomniana przeze mnie pani pedagog, często przeznaczają swój czas wolny, aby pomóc innym. Sprawiają, że absolwenci z sentymentem wracają w odwiedziny do szkoły, opowiadają, co robią, gdzie studiują.

 

Co takiego się dzieje, że wy, nastolatkowie, wychodzicie na ulice i protestujecie?

Dawid Gańczak, licealista z Konina, fot. Mariusz Forecki

Dawid Gańczak, współorganizator Marszu Tolerancji w Koninie, fot. Mariusz Forecki

Wszystko zależy od rozwoju technologii – żyjemy w czasach nowoczesnych, w których dostęp do informacji jest nieograniczony. Świadomość w społeczeństwie jest większa. Młodzi mają otwartą przestrzeń, do której docierają impulsy z różnych stron świata.

 

Ten powszechny dostęp do informacji sprawia, że młodzież może zobaczyć, co się dzieje, jakie to przynosi skutki, a to znacząco poszerza jej świadomość i jest w stanie mieć własne zdanie, nie bojąc się go wyrażać.

 

W Koninie aktywnie uczestniczysz w M-Labie, czyli miejscu dla młodych stworzonym przez młodych. Co to za przestrzeń?

Dawid Gańczak, licealista z Konina, fot. Mariusz Forecki

Dawid Gańczak, współorganizator Marszu Tolerancji w Koninie, fot. Mariusz Forecki

Jest to projekt, który trwa już ponad rok. To odpowiedź na panujący wśród młodych ludzi trend opuszczania miasta. M-Lab ma na celu stworzenie unikalnej przestrzeni, gdzie nastolatkowie mogą przyjść i kreatywnie spędzić czas, dobrze się bawić i integrować. Takich miejsc w Koninie jest niewiele, a my oczekujemy czegoś więcej niż galeria handlowa czy McDonald. M-Lab jest też rodzajem aktywizacji młodych do aktywności społecznej, obywatelskiej. Możemy się realizować podczas różnych spotkań czy warsztatów. Na pierwszych warsztatach pracowaliśmy nad określeniami, które pasowałyby do M-Labu. Pojawiły się takie przymiotniki, jak: „bezpieczne”, „otwarte”, „tolerancyjne”.

 

Narodowiec też znajdzie wśród was miejsce?

Wydaje mi się, że – jak w Marszu Tolerancji – każdy może je znaleźć. Narodowiec to osoba jak każda inna. Byleby miała w sobie odrobinę człowieczeństwa i była kulturalna, a nie atakująca. Można mieć różnorodne poglądy, ale sposób ich wyrażania jest szczególnie ważny, bo od niego bardzo dużo zależy. Podczas Marszu Tolerancji mijaliśmy prawicową grupę i wołaliśmy do nich: „Chodźcie z nami!”. Być może kiedyś dołączą.

DAWID GAŃCZAK – współorganizator Marszu Tolerancji w Koninie, Młodzieżowy Lider Dialogu fundacji Forum Dialogu, wiceprezes Stowarzyszenia M-Lab, aktywny działacz, społecznik.

CZYTAJ TAKŻE: Zwieramy szyki. Rozmowa z Mateuszem Sulwińskim z Grupy Stonewall

CZYTAJ TAKŻE: Faux queen? Nie, dziękuję! Rozmowa z Małgorzatą Maciaszek vel Lolą Eyeonyou Potocki

CZYTAJ TAKŻE: Nie kolonizujemy Marsa. Rozmowa z Piotrem Buśko vel Twoją Starą