fot. kadr z filmu „Oshin”, reż. Shin Togashi

„Nieznane oblicza Japonii” – przegląd filmów japońskich

W języku japońskim mniej się mówi wprost, kultura japońska jest wysokokontekstowa, pewne rzeczy trzeba sobie dopowiedzieć na podstawie sytuacji komunikacyjnej. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do bardziej bezpośredniego wyrażania życzeń czy zastrzeżeń.

BARBARA KOWALEWSKA: W 2019 roku obchodzimy 100. rocznicę nawiązania stosunków polsko-japońskich. Czym się państwo kierowali, dokonując wyboru filmów na pokaz z tej okazji?

RENATA WÓDKOWSKA*: Zdecydowaliśmy się na kino popularne, niepokazywane dotąd w Polsce. Filmy japońskie ostatnio rzadko trafiają do regularnej dystrybucji. Chcieliśmy pokazać nie tylko to, co jest nagradzane na festiwalach, ale też to, co lubią oglądać na co dzień Japończycy. Kino popularne pozwala dobrze poznać codzienność mieszkańców Japonii, ich kulturę, mentalność czy duchowość. Mamy nadzieję, że dobra współpraca z Centrum Kultury ZAMEK utrzyma się w kolejnych latach.

 

Jaki stereotyp Japończyków panuje w Polsce?

Jest to raczej pozytywny obraz: postrzegamy Japończyków jako ludzi pracowitych, a ich kraj jako egzotyczny, czasem trudny do zrozumienia, ale ciekawy. Ludzie mówią, że to odległa od nas kultura, że więcej nas dzieli, niż łączy, ale z częścią tych opinii staramy się polemizować.

 

Żywy jest u nas wizerunek Japończyka-samuraja, mamy w Polsce wiele klubów sportowych nauczających japońskich sztuk walki (judo, karate, kendo, sumo), podczas gdy sami Japończycy nie zawsze postrzegają siebie jako walecznych samurajów.

Nie jest to jednak bezpodstawny stereotyp, pewne jego elementy są widoczne w ich zachowaniu na co dzień. W wielu przypadkach lojalność i powinność wobec firmy bywa przekładana nad życie osobiste i rodzinę.

 

„Koci samuraj”, reż. Yamaguchi Yoshitaka, 2014

Kadr z filmu „Koci samuraj”, reż. Yamaguchi Yoshitaka, 2014

Komizm filmu oparty jest na grze z archetypem samuraja. Pastisz samurajskich filmów z przeszłości pokazuje, jak współcześni Japończycy traktują jeden z filarów swojej tradycji. Wygnany z zamku (za skrupuły i powstrzymanie się od śmiertelnego ciosu) samuraj dostaje zlecenie zabicia… kota jednego z walczących ze sobą rodów. To wydawałoby się upokarzające i śmieszne zadanie staje się okazją do przejścia innej drogi samuraja niż ta tradycyjna. Jaka to była tradycja?

XVIII-wieczny samuraj Yamamoto Jōchō w „Hagakure” wyznaje: „Sens Drogi Samuraja odnalazłem w śmierci. Jeśli masz wybór, czy żyć czy umrzeć, pozostaje jedynie szybka śmierć. [...] Również na polu bitwy musisz starać się, by nikt cię nie wyprzedził, i myśleć tylko o przełamaniu linii wroga” (tłum. Krystyna Okazaki).

Droga filmowego bohatera wiedzie w inną stronę. „Koci samuraj”, wyśmiany, pozbawiony zajęcia podejmuje się zadania, ale zamiast zabić, ocala kota, który z lojalności, mimo oporów wojownika, zamieszkuje z nim. Ten, którego wygnano za odmowę zabijania, uczy się współczucia i opieki. Staje się dzięki temu rozjemcą między dwoma skłóconymi rodami…

 

Jakie różnice kulturowe mogą stać się przeszkodą we wzajemnym zrozumieniu między Polakami i Japończykami?

Kadr z filmu „Koci samuraj”, reż. Yamaguchi Yoshitaka, 2014

W języku japońskim mniej się mówi wprost, kultura japońska jest wysokokontekstowa, pewne rzeczy trzeba sobie dopowiedzieć na podstawie sytuacji komunikacyjnej. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do bardziej bezpośredniego wyrażania życzeń czy zastrzeżeń, w Japonii robi się to delikatniej. Stąd mogą wynikać różne nieporozumienia.

Japonia była długo odizolowana, wytworzyła się więc komunikacja wewnątrzkulturowa, której zasady dla jej użytkowników były jasne. Jest to też związane z rytualnością kontaktów – ważne, żeby przy pomocy dobranego stylu wypowiedzi odpowiednio usytuować swojego rozmówcę w hierarchii społecznej.

 

W jakim stopniu Japończycy nadal kultywują dawne tradycje, a na ile odwracają się od nich?

Kadr z filmu „Koci samuraj”, reż. Yamaguchi Yoshitaka, 2014

Jesteśmy obserwatorami z zewnątrz, więc sztucznie dokonujemy podziału na tradycję i nowoczesność. Japończycy inaczej na to patrzą, proces zmian jest dla nich naturalny. Ten kraj w swojej historii podlegał bardzo gwałtownym zmianom. Gdy zakończył się okres Edo, Japonia weszła na ścieżkę nowoczesności w stylu zachodnim i w ciągu kilkudziesięciu lat stała się potęgą. Sama obserwuję, jak Japończycy chętnie sięgają do tradycji Edo. To był ciekawy okres historyczny, w którym bardzo rozwinęły się miasta.

 

Edo, dzisiejsze Tokio, w XVII wieku było niedużą mieściną, a w połowie XVIII wieku zyskało już około miliona mieszkańców i stało się jedną z największych metropolii na świecie.

Był to czas rozwoju mieszczan – kupców i rzemieślników – jako grupy społecznej. Ich codzienna kultura stała poniekąd w opozycji do tak zwanej kultury wyższej, czyli wojowników czy arystokracji, kultywowanej w Kioto, wokół dworu cesarskiego. Rakugo – humorystyczne monologi wygłaszane przez jednego z bohaterów filmu „Jeszcze raz” – powstały właśnie w okresie Edo i wciąż są popularne.

 

„Jeszcze raz”, reż. Hiroyuki Itaya, 2014

Plakat filmu „Jeszcze raz”, reż. Hiroyuki Itaya, 2014

Popularna komedia zabiera nas w okres Edo, czas rozkwitu kultury mieszczańskiej. To historia o leczniczej mocy opowieści na tle życia ubogich mieszczan. Wrażliwy chłopiec, terminujący u sprzedawcy jest obiektem szykan ze strony kolegów, do czasu gdy ogląda mistrzowski występ aktorski prawdziwego rakugoki i zostaje jego uczniem. „Rakugo” znaczy po japońsku „spadające słowa” i jest czymś w rodzaju teatru jednego aktora, który wciela się w różne postacie i przy pomocy pantomimy, mimiki, rekwizytów (tylko wachlarz i chustka) przekazuje jakąś historię o charakterze przypowieści ze specyficznym rodzajem humoru.

W filmie gra profesjonalny rakugoka, Taihei Hayashiya, co dodaje wiarygodności opowieściom i pozwala odczuć charakter tradycyjnego rakugo. Chociaż ta performatywna sztuka jest specyficznie japońska, opiera się na zestawie określonych zasad i przekazywana jest z mistrza na ucznia, przypowieściowy charakter spektakli monologów zaskakuje swoją uniwersalnością. Finalne morały są w większości czytelne również dla nas. Popularność filmu w Japonii potwierdza, że tradycja rakugo odżywa, a wielu zafascynowanych nim młodych ludzi szkoli się w tej sztuce.

 

Ambasada Japońska w Warszawie organizuje co roku konkurs krasomówczy. Czy w Japonii istnieją zasady dobrej wypowiedzi jak w europejskiej retoryce?

To konkurs adresowany do uczących się języka japońskiego w Polsce, okazja dla studentów i licealistów, żeby sprawdzić swoje umiejętności mówienia. W ostatnich latach w konkursach krasomówczych spore sukcesy odnoszą studenci z UAM w Poznaniu. Jeśli zaś chodzi o wypowiedź japońską, mamy w niej mniej niż w Europie radykalnych stwierdzeń, że coś jest na pewno tak, a nie inaczej. Mniejszy akcent kładzie się na kategoryczność, więcej miejsca zostawia się na nieokreśloność. Używa się słów zmiękczających wypowiedź, dających do zrozumienia, że nie możemy być niczego do końca pewni. Tego typu wyrażeń jest w języku japońskim więcej niż w polszczyźnie.

A japoński językowy savoir-vivre?

W języku japońskim widoczne są różne stopnie grzeczności, mamy tu większy niż w języku polskim zasób wyrażeń grzecznościowych i szczególne sposoby wypowiedzi, które bywają trudne do zrozumienia lub dostosowania się dla obcokrajowców.

 

Japończycy starają się wywyższyć osobę, z którą rozmawiają, zwłaszcza jeśli ta osoba jest wyżej w hierarchii, jednocześnie uniżając siebie. Ma to swoje odbicie językowe.

Kadr z filmu „Jeszcze raz”, reż. Hiroyuki Itaya, 2014

U nas wypowiedzi mające uniżyć mówiącego mogłyby zostać odebrane jako ironiczne. W Japonii natomiast funkcjonuje to jako kanon zachowania. Warto umieć się tym stylem posługiwać.

Na przykład w języku japońskim dużo mniej stosuje się zaimków osobowych: „ja”, „ty”, „on”. O tym, czy mówi się o „nas” czy o „sobie” wnioskujemy z innych sformułowań albo odpowiedniego doboru czasowników. Może to być na początku trudne dla uczących się języka japońskiego. Nie chodzi tu bowiem tylko o podręcznikowe formułki, ale raczej o użycie odpowiedniej wypowiedzi w konkretnej sytuacji.

 

Zaniedbanie takich formuł może źle wpłynąć na komunikację z Japończykiem?

To sprawa indywidualna. Jako obcokrajowcy, gdy o czymś zapomnimy, ale mamy dobre intencje, które widać, nie spotkamy się z żadnymi konsekwencjami. Popełnienie jakiegoś faux pas nie oznacza, że nikt nie będzie z nami rozmawiał. Oczywiście zależy na kogo trafimy. Ja spotkałam się z dużym zrozumieniem.

 

A gdy dochodzi do jakiegoś międzykulturowego nieporozumienia, Japończycy próbują porozmawiać o tym, czy przemilczają sprawę?

W kulturze japońskiej ważne jest, żeby nie urazić w żaden sposób rozmówcy. Nawet jeżeli będą zwracali nam uwagę, to najczęściej zrobią to bardzo delikatnie i może to być trudne do odczytania. Robią to „na około”, bez stwierdzeń w rodzaju: „źle się zachowałeś”. Dbają o to, żeby nie wprowadzać rozmówcy w niekomfortowy nastrój.

Japończycy bywają zaskoczeni naszą bezpośredniością, która z ich perspektywy jest odbierana jako nieco inwazyjna. Ale ludzie starsi też narzekają, że w ich kraju młodzi nie potrafią się teraz zachować.

 

Jakie inne tradycje nadal są żywe?

Kadr z filmu „Mawari Kagura”, reż. Endo Kano, Osawa Mirai, 2018

Kultywowane są wciąż teatry nō (arystokratyczny) czy kabuki (mieszczański), a osoby związane z teatrem otoczone są dużym szacunkiem. Wciąż kultywuje się zwyczaje związane ze zmianami pór roku. Poszczególne elementy rytuałów mogą się zmieniać, ale są istotne kulturowo, np. święta matsuri – bardzo kolorowe, związane w dużej mierze z rolnictwem, zmianami pór roku czy konkretnymi chramami, świątyniami, nie są odgórnie narzucone, to społeczności lokalne je organizują.

 

Widowisko sakralne kagura, będące również rodzajem rozrywki, to rytuał, który nie umarł i istnieje w całej Japonii.

W filmie dokumentalnym „Mawari Kagura” występuje grupa aktorska z regionu Tohoku. To religijne święto jest wspólną zabawą z bóstwami. W dawnej Japonii wierzono w liczne bóstwa opiekuńcze, związane z przyrodą ożywioną i nieożywioną. W filmie można zobaczyć, jak wielowiekowy rytuał stapia się z życiem codziennym na północnych wybrzeżach wysp.

 

„Mawari Kagura”, reż. Endo Kano, Osawa Mirai, 2018

Kadr z filmu „Mawari Kagura”, reż. Endo Kano, Osawa Mirai, 2018

Aktorzy idą na górę Kuromori, na którą zostaje zaproszone bóstwo, by wejść w maski lwów przechowywane z czcią i używane do spektakli przypominających dawne europejskie misteria. Najstarsza zachowana maska pochodzi z ok. 700 roku, więc tradycja ta sięga co najmniej tego czasu.

Trupa aktorska składa się wyłącznie z mężczyzn szkolonych przez kolejne pokolenia. Gdy zbliża się wiosna, wędrują wybrzeżem północnej Japonii od wioski do wioski z przedstawieniami, goszczeni w domach, które stanowią doraźną scenę. Odprawiają rytuały oczyszczające domostwa ze złych duchów oraz zapewniające zdrowie i pomyślność jego mieszkańcom.

Kadr z filmu „Mawari Kagura”, reż. Endo Kano, Osawa Mirai, 2018

Odbywają się też modlitwy w formie kagury za zmarłych. Rytuałowi towarzyszy taniec i ascetyczna muzyka (bęben ręczny, flet i talerze). Oglądamy też rytuał chroniący przed pożarem lub modlitwę o dobre połowy (większość mieszkańców wybrzeży żyje z rybołówstwa) lub prośby o pokój na świecie.

Tym, co porusza widza w dokumencie, są kagury, które mają moc integrującą i pocieszającą mieszkańców po traumie przeżytej podczas trzęsień ziemi i tsunami. Jeden z rybaków mówi o tym tak: „Z roku na rok wszystko się zmienia, ale nie bóstwo Kuromori”. A jeden z aktorów twierdzi, że właśnie to „jak zawsze” jest czymś wspaniałym.

 

W dawnej sztuce Japonii element estetyczny dominował nad innymi. Na ile jest to widoczne dzisiaj?

Kadr z filmu „Oshin”, reż. Shin Togashi, 2013

Strona wizualna jest szalenie ważna zarówno w sztuce, jak i w życiu codziennym Japończyków. Przykładem jest praktykowana do dziś Droga Herbaty. W jej kultywowaniu ważne jest, by odpowiednio dobrać wystrój, kolory, stroje, utensylia.

Widać to też między innymi w sztuce układania kwiatów, ikebana, gdzie nie zawsze „więcej” znaczy „lepiej”. Nie jest to jednak jedyny styl estetyczny. W teatrze nō stawia się bardziej na prostotę, z kolei mieszczański kabuki jest kolorowy i pompatyczny.

Przywiązanie do estetyki widać też na co dzień. Ważne jest ładne skomponowanie posiłku.

 

W dobrej japońskiej restauracji potrawy będą dobrane kolorystycznie, a naczynia dopasowane do pory roku i serwowanych potraw.

Wszystko to ma być ucztą nie tylko dla podniebienia, ale i dla oka. Japończycy nadal noszą kimona na różne okazje, dobiera się je do okoliczności, wieku i miejsca w hierarchii społecznej.

 

Czy wyspiarski kraj odczuwa proces globalizacji w takim samym stopniu co reszta świata?

Kadr z filmu „Oshin”, reż. Shin Togashi, 2013

Przez to, że to kraj leżący na wyspach, wygląda to trochę inaczej, tym bardziej że Japonia miała w swojej historii długi okres izolacji od reszty świata, więc asymilacja nowych elementów następowała falami. Był okres, że Japończycy mocno chłonęli tradycje obcych kultur (poprzez Koreę czy Chiny), a potem następował okres zwiększania dystansu, kiedy te wchłonięte elementy przetwarzali na swój sposób.

Oczywiście współcześnie trudno uniknąć wpływów europejskich i amerykańskich, co widać w kulturze kulinarnej, sposobie ubierania się czy w pojawieniu się nowych świeckich tradycji w Japonii. Ciekawe jest obserwowanie, jak to, co zaczerpnęli z Zachodu, zjaponizowali i uczynili swoim. Japonia to z jednej strony kraj bardzo nowoczesny, z drugiej powraca się do tradycji Edo w estetyce, wzornictwie, filozofii życia. Edo przeżywa renesans.

 

„Oshin”, reż. Shin Togashi, 2013

Kadr z filmu „Oshin”, reż. Shin Togashi, 2013

W okresie intensywnej modernizacji Japonii (początek XX wieku) rozgrywa się akcja „Oshin”, opartego na serialu z lat 80., który pobił rekordy popularności w Japonii i kilkudziesięciu innych krajach.

Typowy wyciskacz łez, egzaltowany w sposobie wyrazu, jest ciekawym świadectwem emocjonalności narodu, który przy powierzchownej ocenie wydaje się tłumić i kontrolować na co dzień uczucia. Intensywność przekazu wydaje się odpowiadać bardziej na potrzebę wewnętrzną widzów, niż dostosowywać się do obowiązującego społecznie kanonu ekspresji.

Siedmioletnia dziewczynka musi podjąć pracę, bo w jej domu brakuje jedzenia. Film opowiada o twardym podziale na biednych i bogatych oraz o dramatycznej sytuacji kobiet w tamtych czasach. Czy tylko w tamtych? Pozostaje zagadką, czy słowa wypowiedziane w filmie traktować jako świadectwo przeszłości, czy jednak jako współczesny postulat posłuszeństwa wobec roli społecznej: „Kobiety nie pracują dla siebie. Pracują dla swoich rodziców, mężów i dzieci. Taki już los kobiet”.

 

Mówiłyśmy o różnicach kulturowych, a co nas łączy?

Może się to wydawać dziwne, ale Japończycy często zwracają uwagę na bliską im u Polaków emocjonalność. Mamy, jak wcześniej mówiłam, różne sposoby wyrażania emocji, ale Japończycy twierdzą, że na poziomie odczuwania jesteśmy podobni. Chodzi o nasze melancholijno-nostalgiczne nastawienie do życia. Dobrze odnajdują się w muzyce Chopina, odbierają ją jako nostalgiczną, skłaniającą do refleksji. Są też, podobnie jak my, gościnni. Łączy nas też pragnienie życia w pokoju i w zgodzie z innymi.

*RENATA WÓDKOWSKA z Wydziału Informacji i Kultury Ambasady Japońskiej w Warszawie


„Nieznane oblicza Japonii”, organizatorzy: Centrum Kultury ZAMEK, Kino Pałacowe, Ambasada Japonii i Japan Foundation, 15–17.02.2019.

 

CZYTAJ TAKŻE: Sprawy nie zawsze do śmiechu („Ale kino”)

CZYTAJ TAKŻE: Sputnik 2018. Festiwal Filmów Rosyjskich

CZYTAJ TAKŻE: Zarażać książką. Rozmowa z Jolantą Maćkowiak-Piasecką