fot. materiały prasowe, Złote Globy 2021

Nominacje do Złotych Globów 2021          

Z roku na rok Złote Globy zaskakują (i to zazwyczaj negatywnie). Nominacje dla filmu i telewizji, przyznawane przez Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej, najczęściej są dziwaczne i trudne do wytłumaczenia.

Sekretne jury (w liczbie około dziewięćdziesięciu! osób) przekłada celebryctwo nad jakość filmu czy serialu oraz grę aktorską (np. Jared Leto otrzymał nominację dla Najlepszego aktora drugoplanowego w filmie dramatycznym za karykaturalną grę w po prostu złym filmie „The Little Things”).

 

Zachowuje się jak bogate dziecko, które przekupuje rówieśników, aby byli jego przyjaciółmi.

Dodatkowo to dziecko ma wpojone rasistowskie i patriarchalne klisze. Od czasu do czasu stara się ten fakt ukryć (trzy z pięciu nominacji za Najlepszą reżyserię filmu dramatycznego przypadły kobietom), ale raczej nieudolnie (np. same białe kobiety nominowane są w kategoriach Najlepsza aktorka drugoplanowa w filmie dramatycznym i Najlepsza aktorka drugoplanowa w komedii lub musicalu). Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej na swojej liście zgromadziło tytuły i nazwiska, które idealnie oddają charakter nagrody Złotego Globu. Zatem mamy filmową wagę ciężką, która na pewno powalczy o Oscara. Są też znane aktorki i popularni aktorzy z przeciętnych produkcji (wspomniany Leto, parodiujący geja James Corden w „Balu” czy Glenn Close z „Elegii dla bidoków”). 

 

Trudno w to uwierzyć, ale tegoroczne nominacje w kategoriach telewizyjnych wyglądają znacznie gorzej.

Poniżej zajmę się właśnie nimi. Jakie są największe zaskoczenia? Kto powinien wygrać? Kogo zabrakło?

materiały prasowe, serial "Mogę cię zniszczyć"

Zignorowanie „Mogę cię zniszczyć”

I to na całej linii! Najważniejszy serial zeszłego roku, który chwalili zarówno krytycy_czki, jak i widownia przeszedł bez echa wśród członków_iń Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej. Przypomnijmy, że produkcja w wybitny i nowatorski sposób opowiada o gwałcie i radzeniu sobie z jego konsekwencjami, a także przedstawia perspektywę młodych czarnych ludzi (często drugiego pokolenia imigrantów) we współczesnym Londynie.

 

Michaela Coel nie tylko oparła scenariusz serialu na własnym doświadczeniu napaści na tle seksualnym, ale też go współreżyserowała i zagrała główną rolę Arabelli.

Towarzyszyła jej utalentowana drugoplanowana obsada (na czele z Weruche Opią i Paapą Essiedu), która nie została zauważona przez jury. Potrzebujemy, by etniczna różnorodna, zwłaszcza kobieca, reprezentacja w telewizji była jak najbardziej widoczna.

materiały prasowe, serial "Emily w Paryżu"

Nominacja dla „Emily w Paryżu” i Lily Collins

Zważywszy na liczbę rocznie wypuszczanych tytułów, nominacyjna przewaga Netflixa była do przewidzenia. Jednak wyróżnień dla „Emily w Paryżu” nikt się nie spodziewał.

 

To durny serialik o Amerykance, która leci do Paryża, aby… nauczyć jak być influencerami_kami (!) i przy okazji powiela wszystkie możliwe stereotypy dotyczącymi Francuzów.

Po filmie „Mank” wiemy, że Lily Collins umie grać, ale czy wybija się ponad przeciętność jako social media ninja Emily? Śmiem wątpić. Natomiast Christina Applegate i Linda Cardellini z „Już nie żyjesz”, Issa Rae z „Niepewnych” czy Maya Erskine i Anna Konkle z „PEN15” TAK, a właśnie ich miejsce zabrała nominacja Collins. Pominięto nie tylko wymienione powyżej seriale, ale też inne wyśmienite hity, jak „Co robimy w ukryciu” (jedna z moich ulubionych produkcji, o wampirach-nieudacznikach ze Staten Island) czy „Remy” (pokazujący perspektywę młodego muzułmanina w USA).

materiały prasowe, serial "Ratched"

Byle co, ważne, że od Ryana Murphy’ego

Nieustannie wzrastająca w Hollywood popularność Murphy’ego dziwi jak nominacja dla Nicole Kidman za „Od nowa” (chyba dostała ją za liczbę kilometrów przebytych podczas scen, w których chodzi i myśli po ulicach Nowego Jorku). Producent, reżyser i scenarzysta niedawno wypuścił „Ratched” (to tylko jeden z tytułów, który w zeszłym roku wyszedł spod jego ręki. Widzowie_dzki mieli okazję oglądać też „Hollywood” i wspominany „Bal”, oba równie złe). Serial jest fantazją na temat tytułowej siostry Ratched, kultowej negatywnej postaci z „Lotu nad kukułczym gniazdem”.

 

Jak każda produkcja Murphy’ego, ta też jest wizualnie przestylizowana. Bardzo szybko okazuje się, że jest równie pusta i wątpliwa moralnie.

Dlaczego siostra Ratched była takim katem dla swoich pacjentów_tek? Nie dlatego, że została wtłoczona w niesprawny system psychiatrii, ale przez… autohomofobię. Serial nie tylko zdobył nominację za Najlepszy serial dramatyczny (a mógł to być „Mogę cię zniszczyć” lub równie ważny „Mrs. America”!), jak również dla Sarah Paulson za tytułową rolę i Cynthii Nixon za Najlepsza aktorkę drugoplanową w serialu lub miniserialu.

materiały prasowe, serial "Stewardesa"

Dużo miłości dla Kaley Cuoco 

Zakończę wiadomością pozytywną! W mijającym roku zupełnie niespodziewane jednym z telewizyjnych hitów okazał się serial „Stewardesa” („The Flight Attendant”), a grająca główną rolę Kaley Cuoco z marszu stała się gwiazdą (również fryzura, którą nosi w tej produkcji). Aktorka wciela się w tytułową stewardesę wplątaną w morderstwo milionera, z którym spędziła noc. Cuoco wyśmienicie balansuje na granicy dramatu, thrillera i komedii. Została nominowana do nagrody za Najlepszą aktorkę w serialu komediowym lub musicalu. Sam serial również doczekał się wyróżnienia. Sezon drugi w przygotowaniu. Nie mogę się go doczekać!

 

 Gala rozdania 78. Złotych Globów obędzie się 28 lutego. Czy warto na nią czekać? Nie sądzę.