fot. Sławek Wąchała

Oddech i przestrzeń

„In Search Of” to wachlarz kolorów, przeżyć i emocji zbieranych w ciągu dziewięciu lat. Frazy, krótsze lub dłuższe temaciki, które pojawiają się na krążku, w jakimś sensie są interpretacją świata i moich wspomnień, określają moją wrażliwość – tak o debiutanckiej płycie mówi Agnieszka Maciaszczyk, wokalistka jazzowa.

SEBASTIAN GABRYEL: Niedawno ukazał się twój pierwszy krążek zatytułowany „In Search Of”. Nawiązując do jego tytułu – czego szuka w muzyce Agnieszka Maciaszczyk?

AGNIESZKA MACIASZCZYK: Prawdy.

 

A lubisz marzyć? Pytam, bo słuchając twoich utworów, moja wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach.

Marzę cały czas – i powolutku te marzenia spełniam. Sztuka śpiewania w dużej mierze opiera się na wyobraźni, oczywiście oprócz regularnej praktyki. W każdą frazę zawsze wkładam bardzo dużo serca.

W zapowiedzi płyty piszesz, że jest ona „malarska, ilustracyjna, niekiedy filmowa”. To ciekawe, bo odbieram ją dokładnie w taki sam sposób. Może gdybyś nie była wokalistką, zostałabyś malarką albo filmowcem?

Agnieszka Maciaszczyk Quintet, Blue Note w Poznaniu, fot. Sławek Wąchała

Dziękuję. Rzeczywiście, coraz częściej słyszę od słuchaczy i przyjaciół, że słuchając tej płyty, odpływają w zupełnie inną przestrzeń, że malują się przed nimi piękne, obrazy, że urzeczywistniają się znane uczucia…

Kiedy byłam małą dziewczynką, zawsze chciałam być – jak to wtedy mówiłam – piosenkarką lub aktorką [śmiech]. Kredki, farby i papier zawsze były bliskie mojemu sercu, gdyż mój tato jest artystą plastykiem. Zatem obcowanie ze sferą sztuki malarskiej czy graficznej było dość oczywiste. Odkąd podjęłam decyzję o nagrywaniu debiutanckiego krążka, zawsze chciałam te sfery połączyć… I chyba się udało [śmiech].

 

„In Search Of” to twoja „muzyczna interpretacja otaczającego nas świata”. Ty widzisz w nim naturę, miłość i wspaniałe, polskie krajobrazy. Zapewne część osób powie, że to wizja nieco wyidealizowana…

To jest moja wizja. Muzyka znajdująca się na płycie nie zamyka niczyich odczuć czy wrażeń w szufladce. Każdy znajdzie w tych utworach to, co jest mu w danym momencie potrzebne. Roztoczy własną interpretację. I odetchnie.

 

Gdybyś miała podsumować zawartość swojego debiutanckiego krążka, to co byś podkreśliła?

Agnieszka Maciaszczyk Quintet, Blue Note w Poznaniu, fot. Sławek Wąchała

„In Search Of” to wachlarz kolorów, przeżyć i emocji zbieranych w ciągu dziewięciu lat. Frazy, krótsze lub dłuższe temaciki, które pojawiają się na krążku, w jakimś sensie są interpretacją tego świata, który towarzyszy mi od wielu lat lub też wspomnień, które określają moją wrażliwość.

Opowiadam o jakichś konkretnych przeżyciach i doświadczeniach. Śpiewam o ludziach, którzy są blisko mnie lub byli. Te wszystkie czynniki mają wpływ na to, jaka jestem teraz i w dużej mierze zbudowały moją debiutancką płytę.

 

Porozmawiajmy o tekstach. Ich autorzy zdają się dzielić na dwa obozy – jedni wolą pisać je, zanim powstanie muzyka, drudzy to w niej znajdują natchnienie. Jak to wygląda w twoim przypadku?

W moim przypadku za muzyką często pojawiał się od razu tekst lub za słowami rodziła się pod palcami muzyka. Albo przynajmniej ich zalążki… Nie należę więc do żadnego z powyższych obozów, a może właśnie należę do obu naraz? [śmiech]. Staram się przyjmować to, co daje mi dana chwila. Wtedy czuję, że pozostaję wiarygodna.

 

Ktoś kiedyś powiedział, że noc to czas, który przyciąga słowa. Tobie również najlepiej tworzy się po zmierzchu?

Tak czasem jest. Wszystko zależy od nastroju, w którym się znajduję. Kiedyś rzeczywiście większość wierszy czy luźnych tekstów, zdań, pisałam w nocy. Ona niekiedy daje jednak więcej przestrzeni niż dzień pełen obowiązków oraz bodźców z zewnątrz. Choć i te bodźce często mocno inspirują, jak było właśnie w przypadku płyty „In Search Of”.

 

Urodziłaś się w Poznaniu, jednak od kilku lat jesteś związana z Trójmiastem. To jedno z centrów polskiego jazzu – tam wykluł się yass, stamtąd pochodzi wielu jazzmanów przecierających szlaki. Czujesz, że Gdańsk to twoje miejsce na świecie również pod względem muzycznym?

Mieszkam w Trójmieście z małymi przerwami prawie dziewięć i pół roku. Morze, które kochamy z moją mamą, daje oddech oraz przestrzeń. To zdecydowanie moje miejsce na świecie, pod warunkiem, że są obok ludzie, których kocham. To oni mnie najbardziej napędzają.

 

W twoim kwintecie grają Michał Ciesielski, Michał Bąk, Przemysław Jarosz oraz Szymon Łukowski. To świetni muzycy z otwartymi głowami. Jak współpraca z nimi przyczynia się do twojego rozwoju?

Oj, bardzo… Cała czwórka ma bardzo otwarte i piękne umysły oraz wielkie serca. To wrażliwcy. Wydaje mi się, że każdy z nas nauczył się czegoś od siebie nawzajem.

AGNIESZKA MACIASZCZYK – wokalistka, autorka tekstów oraz muzyki, urodziła się w Poznaniu. Wyróżniona absolwentka Akademii Muzycznej w Gdańsku, na kierunku jazz i muzyka estradowa, specjalność: wokalistyka jazzowa. Od dziewięciu lat związana z Trójmiastem. Wielokrotnie nagradzana w konkursach oraz festiwalach międzynarodowych. W 2014 roku wystąpiła na Ladies Jazz Festiwalu w Gdyni, w ramach Agnieszka Maciaszczyk Quintet. Jesienią tego samego roku zdobyła nagrodę specjalną pierwszej edycji Blue Note Jazz Competition w Poznaniu. Rok później zaśpiewała w finale Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Artystycznej „Wschody” w Lublinie. Na początku listopada 2015 roku zajęła drugie miejsce na Novum Jazz Festival. Jesienią 2016 roku zdobyła kolejną nagrodę na Blue Note Jazz Competition, tym razem zajmując drugie miejsce.

 

CZYTAJ TAKŻE: Proch na łyżeczce: „Dzienniki heroinowe” Nikkiego Sixxa

CZYTAJ TAKŻE: Muzyka bezcenna w Wielkopolsce #8. Aster, Podły, Ugory

CZYTAJ TAKŻE: Tęsknota za tym, czego nigdy nie będzie. Rozmowa z Michałem Kmieciakiem