fot. A. Pakentreger, Żydzi w Kaliszu w latach 1918 – 1939

Okruchy dzielnicy żydowskiej

O Żydach nad Prosną napisano kilka znaczących monografii i niezliczoną ilość artykułów. Krynicą wiedzy w tym temacie bez wątpienia można nazwać pracę Aleksandra Pakentregera „Żydzi w Kaliszu w latach 1918 – 1939”. Jednak wiedza ta wciąż się zmienia, a właściwie – powiększa.

Zwiększa się także ilość odkrytych artefaktów kulturowych po lokalnej społeczności żydowskiej. O swej żydowskiej tożsamości mówią już nie tylko kamienice i domy. Mówi o tym też ulica. Kalisz powojenny zbudowano w części z ruin i na ruinach lokalnej, prawie tysiącletniej, diaspory żydowskiej.

Na czym stoi pomnik emancypantki Marii?

Są lata 50. XX wieku. Kalisz od czasów wojny właściwie niewiele się zmienił. Kulturowe obyczaje z lat 40. wciąż utrzymują się na ulicach, w zachowaniu, czy w szafach kaliszan. Nie powstało jeszcze ani jedno znacznych rozmiarów nowe osiedle mieszkaniowe, bowiem zespół bloków przy ul. Bankowej – pierwszą powojenną mieszkaniówkę w Kaliszu, dopiero kreślą architekci na czele z inżynierem Frątczakiem.

 

Jest gdzie kwaterować. W okresie sześciu lat II wojny światowej, w Kaliszu zginęło prawie 30 tysięcy Żydów, zostawiwszy swoje domy i mieszkania w kamienicach. Zajmują je naturalnie inni.

Porównując mapę miasta z 1940 i 1950 roku, uwagę zwraca wyrwa w jego historycznym kształcie – nie ma już Starego Cmentarza Żydowskiego przy zbiegu Skalmierzyckiej z Nowym Światem. Chodź stwierdzenie, że go nie ma, jest tutaj niezgodne z prawdą, która dosłownie wychodzi na światło dzienne, od kilkunastu lat, w różnych częściach miasta.

Podczas swej kilkusetletniej obecności w Kaliszu, miejscowi Żydzi zapisali wspaniałe akapity w historii najstarszego miasta w Polsce. Przez pryzmat społeczności żydowskiej nad Prosną, dziś bardzo często widziana jest nekropolia przy ul. Podmiejskiej. Jednak to w historiografii znacznie cenniejszy jest Stary Cmentarz – znajdujący się przy Nowym Świecie. Został on założony w XIII wieku na wzgórzu pomiędzy wioskami Dobrzec i Rypinek, w miejscu zwanym: „Na czaszkach”, na terenie ograniczonym dzisiejszymi ulicami: Skalmierzycką, Handlową i Nowy Świat.

 

Zdjęcie Starego Cmentarza z 1939 roku. Poniżej fragmenty macew z cmentarza w kaliskim bruku, fot. ze zbiorów Hili Marcinkowskiej

Zdjęcie Starego Cmentarza z 1939 roku. Poniżej fragmenty macew z cmentarza w kaliskim bruku, fot. ze zbiorów Hili Marcinkowskiej

Chowano tutaj pod gwiazdą Dawida przez prawie sześć stuleci, aż do roku 1939, który jak zakończył byt nekropolii.

Hitlerowcy cały teren splantowali, usuwając macewy z ostatniej warstwy pochówkowej cmentarza. Warto zaznaczyć, że w religii żydowskiej po zapełnieniu cmentarza, nanosi się kolejną grzebalną warstwę ziemi grubości do 2 metrów. W 1946 roku, na mocy dekretu o mieniu opuszczonym i poniemieckim, grunt cmentarny został przejęty przez skarb państwa. W kolejnych latach teren ten został zabudowany – wzniesiono tu między innymi bloki mieszkalne, ośrodek szkolno-wychowawczy dla dzieci specjalnej troski oraz stację pogotowia ratunkowego.

 

Losy macew ze Starego Cmentarza, pokazują sploty nienawiści z antagonizmami i obojętnością.

Należy tutaj wspomnieć o umieszczeniu przez Niemców w brzegach Kanału Rypinkowskiego w Kaliszu – prawie dwóch tysięcy macew, wydobytych na przełomie XX i XXI wieku i przekazanych na Nowy Cmentarz Żydowski przy ul. Podmiejskiej w roku 1989 przez Fundację Rodziny Nissenbaumów.

Stary Kirkut, Nowy Świat…

Powróćmy jeszcze do piątej dekady XX wieku. Miejsce w którym dziś wznosi się gmach Wydziału Pedagogiczno–Artystycznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, było przed półwieczem usiane dołami i zabudowane z rzadka małymi kamieniczkami i drewnianymi chałupami. To tutaj, wraz z budową socrealistycznego osiedla Marchlewskiego przy Wale Staromiejskim i ulicy Bankowej, zaczęto wznosić nowoczesny Kalisz z zapleczem mieszkalnym i oświatą.

Promocja Kalisza na mapie Polski, jako wysokich lotów ośrodka szkolnictwa pedagogicznego, nabierała realnych kształtów poprzez wznoszenie murów Studium Nauczycielskiego. Placówka była oczkiem w głowie miejscowych włodarzy. Budowy nie mogły wstrzymać żadne okoliczności, tak więc nie wstrzymało jej nawet przypadkowe przeniesienie w to miejsce części Starego Kirkutu ze szczątkami pochowanych na nim naszych starotestamentowych braci.

Tłumaczy Hila Marcinkowska:

 

„Przed budową Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli przy Nowym Świecie, należało najpierw wyrównać teren pod inwestycję, zasypując doły i rozbierając walące się już wtedy domostwa. Piach niezbędny w tym celu, wzięto z Starego Cmentarza, odsłaniając pochówki sprzed setek lat, wykorzystując je wraz z piachem jako materiał budowlany dla postępującej po drugiej stronie ulicy budowy nowego kaganka oświaty.”

 

Historię starego cmentarza żydowskiego i jego powojennych losów dopowiada anonimowy właściciel nieruchomości na Zagorzynku, gdzie w ostatnim czasie znaleziono fragmenty macew z kirkutu:

 

„Na zaawansowanym etapie prac przy Studium Nauczycielskim, zaczęto przewozić ziemię z Kirkutu i zasypywać nią ostatni dół na placu budowy – tuż przy skrzyżowaniu Nowego Światu z Ułańską. W ziemi tej gołym okiem widać było szczątki ludzkie i fragmenty piaskowcowych macew. W końcu po kilku radach na budowie, dopuszczono w to miejsce rabina który zebrał kilka kości ludzkich i następnie zakopał go na Cmentarzu Żydowskim. Do końca wznoszenia kompleksu nauczycielskiego przy Nowym Świecie, z dawnego kirkutu, zwieziono kilkadziesiąt przyczep mas ziemi wraz ze szczątkami pochowanych tam osób i ich macew.”

 

Możemy przypuszczać, że do dnia dzisiejszego po północnej stronie Nowego Światu, pod powierzchnią ziemi na odcinku od Straży Pożarnej do skrzyżowania z Ułańską, znajdują się tony zakopanych w latach 50. i 60. macew ze starego kirkutu. Nie mniej barbarzyńsko postąpiono z częścią cmentarza, na której dziś wznoszą się bloki.

 

Budowa socrealistycznego budynku pogotowia przy ulicy Nowy Światna gruncie Starego Cmentarza Żydowskiego. Na drugim planie warstwy grzebalne cmentarza pozbawione macew, fot. ze zbiorów Wirtualnego Muzeum Fotografii Kalisza

Budowa socrealistycznego budynku pogotowia przy ulicy Nowy Światna gruncie Starego Cmentarza Żydowskiego. Na drugim planie warstwy grzebalne cmentarza pozbawione macew, fot. ze zbiorów Wirtualnego Muzeum Fotografii Kalisza

Ze wspomnień ich mieszkańców, oraz rodziców tych mieszkańców wynika, że podczas budowy fundamentów bloków, zwały ziemi ze szczątkami ludzkimi trafiały w miejsce, gdzie dziś wznosi się pomnik Marii Konopnickiej, a także na drugą stronę ulicy Ułańskiej – pod blok z niegdysiejszym obserwatorium astronomicznym.

Potwierdzają autentyczność tych przekazów także wspomnienia Stanisława Perlińskiego – lokalnego historyka. Nieruszone warstwy starych pochówków z terenu cmentarza, to dziś nieliczne tereny pomiędzy ulicą Handlową i Nowym Światem – między blokami a byłym Ośrodkiem Szkolno-Wychowawczym.

Tymczasem niedawno odkryte macewy z Zagorzynka trafiły w to miejsce w latach 60. XX wieku. Dziadek, udzielającego mi wywiad, po kryjomu wywiózł je z zasypywanego dołu pod dzisiejszym pomnikiem Marii Konopnickiej. Umieszczono je w podłodze – fundamencie wznoszonego budynku gospodarczego, gdzie przeleżały aż do 2017 roku. Po wydobyciu wszystkich i ich zabezpieczeniu, trafiły one na Nowy Cmentarz Żydowski, stając się kolejną cząstką mozaiki odzyskiwanego z ziemi i ścian budynków dziedzictwa Żydów kaliskich.

Tajemnice bruku

O tym że chodniki Kalisza kryją w sobie macewy, dowiadujemy się częstokroć. Przed odkryciem na Zagorzynku, natrafiono na dobrze zachowane fragmenty macew przy remontowanej kamienicy w alei Wolności. Te, właściciel nieruchomości – Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych, przewiózł na cmentarz żydowski przy ul. Podmiejskiej.

Projekt pt. „Odkrywamy tajemnice kaliskiego bruku”, kierowany w 2012 roku przez kaliski Oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, stał się pierwszym tak szeroko zakrojonym działaniem, mającym na celu dokumentowanie i katalogowanie dziedzictwa społeczności Żydów w Kaliszu. Dziś można rzecz, że dał on asumpt do bardziej odważnego zgłaszania podobnych odkryć pamiątek po naszych starotestamentowych braciach.

 

W październiku 2020 roku dokonano ostatniego jak do tej pory odnalezienia macew żydowskich pochodzących z najstarszego cmentarza żydowskiego w Polsce.

Zapewne u schyłku drugiej wojny światowej, lub tuż po zakończeniu działań wojennych, macewy przewieziono z kirkutu przy ulicy Nowy Świat i wyłożono nimi schody wejściowe do gmachu byłego więzienia w Kaliszu, przy ulicy Łódzkiej. Ulica ta według badań z lat wcześniejszych, na pokaźnej długości odcinku, wciąż kryje pod asfaltem setki, o ile nie tysiące macew.

Filigranowe historie pod kątem 45°

Przechodząc w posiadanie kolejnych osób, posesje na całym świecie, niczym biała karta (tabula rasa) są na nowo malowane, wyposażane, przystosowywane do potrzeb, przekonań i gustu ich nowych lokatorów. Wynika to z naturalnego dążenia do zaznaczenia i podkreślenia obecności nas w nowym miejscu.

 

Pozostałość po mezuzie przy ulicy Pułaskiego w Kaliszu, fot. zbiory własne autora

Pozostałość po mezuzie przy ulicy Pułaskiego w Kaliszu, fot. ze zbiorów autora

Ta stara jak ludzka cywilizacja zasada, znajduje potwierdzenie również przy żydowskiej tradycji wieszania na odrzwiach – mezuz.

„Dało się zauważyć dziwne wypukłości przy drzwiach” – zdarza się słyszeć z terenu całej Polski. Dzięki ogólnodostępnym mediom, o tych odkryciach przeczytać można i usłyszeć coraz częściej, także i w Kaliszu. Natrafiając na mezuzy lub ich ślady w starym budownictwie, spory odsetek tych, którzy znaleźli je w swoim otoczeniu nie zdaje sobie sprawy, czym dokładnie są przybite do framug drzwi małe pudełka. To echo pobytu dawnych mieszkańców.

Dla wielu Żydów tradycja umieszczania mezuz nie ma już ściśle religijnego wymiaru, lecz raczej kulturowy. Zamieszczając mezuzę, właściciele domu oznajmiają – to żydowska przestrzeń. Takie działanie znajduje swój wyraz również w religii katolickiej. Spoglądając na pojedyncze zachowane kropielnice w domach i mieszkaniach chrześcijan, widzimy dokładnie taki sam zamiar ich mieszkańców.

 

Mianowicie działanie mające na celu wskazanie religii, którą wyznają mieszkańcy domu za pomocą jej najważniejszej symboliki (w przypadku kościoła katolickiego) – oczyszczenia wodą święconą. Jak w przypadku wielu, również przy tej tradycji są pewne – nazwijmy to – wytyczne do jej przestrzegania.

Słowo „mezuza” w tłumaczeniu na hebrajski oznacza „odrzwia”, wskazując automatycznie na jej umiejscowienie. Jednak samo pudełeczko jest w tej tradycji drugorzędną sprawą. Istotniejsza jest zawartość mezuzy. Na niewielkim kawałku pergaminu o nazwie „klaf” wypisane powinny być dwa fragmenty codziennej modlitwy Żydów. Dodajmy – napisane ręcznie przez „sofera” i zajmujące dokładnie 22 linijki. Nie jest to łatwe przez istnienie wielu innych zasad wypisywania koszernego pergaminu. Wskażmy te najważniejsze: odpowiedni kształt liter, czarny, niezmywalny atrament i widoczne przez specjalny otwór w mezuzie słowo „wszechmocny”.

Przed drugą wojną światową na terenach II Rzeczypospolitej znajdowało się nie mniej niż kilka milionów mezuz, przybitych do drewnianych ościeżnic lub umocowanych do kamiennych portali. Dzisiaj to rzadki widok, niemniej również nad Prosną zauważalny. Gwarna kupiecka ulica, jaką była niegdyś Złota, do dnia dzisiejszego przypomina o tym, jaka społeczność zamieszkiwała tę część miasta.

 

Kalisz, ulica Złota. Mezuza przy framudze drzwi wejściowych do kamienicy, fot. ze zbiorów Hili Marcinkowskiej

Kalisz, ulica Złota. Mezuza przy framudze drzwi wejściowych do kamienicy, fot. ze zbiorów Hili Marcinkowskiej

Wewnątrz nieruchomości o numerze 30 znajdujemy chyba najlepiej zachowaną pozostałość po mezuzie. Pomalowaną i podniszczoną, prawdopodobnie w wyniku sprawdzania zawartości jej wnętrza.

W stojącej nieopodal kamienicy z trudem przychodzi rozpoznanie kształtu po innej mezuzie. W tym przypadku samo pudełko nie przetrwało do naszych czasów, lecz wciąż widoczne jest wgłębienie po nim i ślad po gwoździach. Większość z mezuz na obszarze Kalisza pochodzi z okresu międzywojnia. Setki, o ile nie tysiące podobnych pamiątek legło wraz z gruzami śródmieścia w 1914 roku, kiedy Kalisz spalili Prusacy.

Jednak nie tylko przy Złotej i w jej okolicy szukać należy opisywanego tutaj materialnego dziedzictwa Żydów kaliskich. Stojąc przy kaliskim II Liceum Ogólnokształcącym, zwróćmy uwagę na kamienicę ograniczoną blokiem, zapewne z lat 70. lub 80. oraz skwerem Tadeusza Kościuszki. Otynkowane, pomalowane elewacje mogłyby dać wrażenie, że budynek stoi tu od niedawna, jednak jeden szczegół powie nam o długiej historii tego miejsca i jego mieszkańców. To kolejne miejsce, gdzie znaleźć można pozostałość po mezuzach – tutaj na framugach klatki schodowej. Poszukiwania kolejnych zaprowadzą nas na osiedle Czaszki do mieszczącego się przy ulicy Adama Asnyka domu pod numerem 5.

 

Skąd zwyczaj wieszania mezuzy ukośnie?

Otóż jego korzenie sięgają XII wieku, kiedy to wynikł spór między dwoma sławnymi uczonymi żydowskimi. Ponieważ dwóch równie wielkich teoretyków religii mojżeszowej spierało się w kwestii, w której jeden z nich upierał się przy pionowym usytuowaniu mezuzy, drugi zaś przy poziomym, problem rozwiązano kompromisowo, postanawiając, że mezuza będzie zawieszana ukośnie, skłaniając się do wnętrza domu.

Pamiętaj na przeszłość

Mądrość pokoleniowa zawsze opiera się na doświadczeniach przeszłych pokoleń, których pamiątki winniśmy uszanować, bo stanowią o naszej historii, lepszej i gorszej, chcianej i niechcianej – ale prawdziwej, niezmiennej.

 

Charakterystyczne elementy żydowskiego jestestwa w Kaliszu są na ogół świadectwem zniknięcia tych ludzi. To pamiątki dramatu rodzin, którym rok 1939 zgotował tragiczny los.

Dziś z coraz większą uwagą spogląda się już nie tylko na opisywane tutaj osobliwe formy przy drzwiach, ale i historie z nimi związane. Skromnych rozmiarów pamiątki o ludziach utrwalone na murze czy też drewnianej framudze, współcześnie najczęściej mają postać wyłącznie śladu po bardzo istotnym elemencie tradycji żydowskiej. Liczba mezuz lub ich fragmentów drastycznie maleje, z wielu zresztą względów. Ze zwykłego przeoczenia, ale i umyślnych działań. Ochrona tych filigranowych dóbr kultury może być traktowana jako papierek lakmusowy naszego stosunku do wielokulturowej przeszłości Kalisza.