fot. Mariusz Forecki

Opatówek i początki polskiego przemysłu

Mało kto wie, że przed eksplozją rozwoju wielkiej Łodzi ziemią obiecaną polskiego przemysłu był Kalisz. Wkrótce po powołaniu Królestwa Polskiego w 1815 roku powstały tu pierwsze fabryki z prawdziwego zdarzenia i to właśnie tutaj uruchomiono pierwszą w Polsce maszynę parową.

Nowe przepisy ułatwiły osiedlanie się nowym mieszkańcom, a rządowe fundusze pomagały budować fabryki, kupować surowce, maszyny i urządzenia. A do najważniejszych ośrodków gospodarczych Europy było tu najbliżej w całym Imperium Rosyjskim. Rozwojowi sprzyjał też namiestnik Królestwa Polskiego, generał Józef Zajączek, zainteresowany tym jako właściciel dóbr w podkaliskim Opatówku.

KALISKIE ZAGŁĘBIE PRZEMYSŁOWE

Wśród pierwszych osadników znalazła się rodzina międzychodzkich sukienników – Repphanów. Oni to wznieśli w budynkach poklasztornych i dawnym młynie w Kaliszu. W latach 1824–1826 wielką fabrykę sukna w Opatówku wznieśli bracia Adolf i Edward Fiedlerowie – na sto krosien i prawie 500 pracowników. Szybko rozrosła się w nowoczesną fabrykę i po 12 latach zatrudniała aż 1000 pracowników. Było w niej wtedy 27 machin do gręplowania, 41 machin nożycowych do postrzygania, 20 nożyc ręcznych, 7 machin do trzepania wełny, 8 kotłów do farbowania, folusz z prasami i 58 krosien tkackich wraz z 10 różnego rodzaju przędzalniami. A w kilka lat później, w 1837 roku, sprowadzono tu pierwszą maszynę parową.

 

Repphanowie sprzedawali swoje sukna w całej Rosji. Mieli własne domy handlowe w Petersburgu i Moskwie. Ich wyroby docierały nawet do Chin.

Drugą wielką firmą była Wytwórnia Wełny Wilhelma Maya, produkującego maszyny włókiennicze w Kaliszu od 1823 roku. Zatrudniał on w najlepszym okresie ponad 100 osób i specjalizował się w produkcji cienkiego sukna wełnianego. Trzecim dużym producentem sukna była spółka Jana Henryka Classena, Karola Fischera i Fryderyka Pohla, przedsiębiorców z Wrocławia. Zatrudniali ponad 220 osób i mieli własną farbiarnię i drukarnię. Listę tę uzupełniała manufaktura wełniana, utworzona z inicjatywy Polaka – Wincentego Przechadzkiego – który wybudował swoją fabrykę w Opatówku.

Do tych przedsięwzięć przemysłowych w okolicach Kalisza dodać jeszcze należy ponad 200 niezależnych warsztatów sukienniczych. Jednocześnie pojawili się też producenci bawełniani i lniani. Produkowano więc masowo obrusy, serwety i chustki, pończochy i tasiemki. Powstały też 3 fabryki maszyn włókienniczych i dwie duże garbarnie. Oprócz tego działały trzy browary, fabryka parasoli i drukarnia. Pojawiły się także fabryki maszyn rolniczych i odlewnie żelaza.

 

Pod koniec XIX wieku nowy impuls rozwoju kaliskiego przemysłu dały fabryki haftów przemysłowych.

Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku, fot. Mariusz Forecki

Działało tu ponad 50 producentów zatrudniających prawie 2500 osób. Największe były fabryki Dawida Majznera i Feliksa Fraenkla zatrudniające po 300 pracowników.

Z czasem przemysł hafciarski stał się największy w całym Imperium Rosyjskim. Już przed I wojną światową zbudowano tu unikatowe maszyny pozwalające na prawie całkowitą automatyzację produkcji na wielkich maszynach pantografowych. Już wtedy wykorzystywano do programowania wzorów taśmy perforowane niczym w pierwszych komputerach!

Na początku XX wieku powstało kilka dużych fabryk koronkarskich, które w kilkanaście lat rozwinęły się tak, by zatrudniać 5000 osób. W tym czasie działało też kilka fabryk dziewiarskich, produkujących rękawiczki i pończochy, i wytwórnie nici i przędzy. Sławne były też wyroby kaliskiej manufaktury pluszu i aksamitu Mullerów.

Osobnej wzmianki wymagają kaliscy producenci zabawek z najbardziej znaną fabryką lalek i zabawek Szrajera, zatrudniającą 200 pracowników i wysyłającą swoje wyroby na cały świat.

KALISKIE FORTEPIANY

Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku, fot. Mariusz Forecki

Osobną dziedziną kaliskiej gospodarki, która z czasem uzyskała międzynarodową rangę, była produkcja instrumentów muzycznych. Pierwszy wytwarzał je w Kaliszu Jerzy Lindemann, który od 1823 roku produkował do 30 fortepianów rocznie. Miał on na miejscu już wtedy sporą konkurencję.

 

Od 1849 roku działał w Kaliszu Fryderyk Hinz, produkujący oprócz fortepianów również pianina i fisharmonie. Podobne firmy prowadzili Betting i Glandt.

W roku 1873 swoją firmę założył Gustaw Arnold Fibiger. Praktykował w znanych firmach europejskich, u Quandta i Bechsteina w Berlinie, Irmlera i Bluthnera w Lipsku oraz Seilera w Legnicy.

Kolejne pokolenia Fibigerów rozwijały fabrykę i prowadziły ją prawie do naszych czasów. Jednak szczyt jej rozwoju nastąpił przed I wojną światową, kiedy zatrudniała 200 fachowców i produkowała rocznie ponad 1000 instrumentów. Jeszcze przez wiele lat po II wojnie światowej produkowano tu fortepiany znanej marki Calisia. A ostatni z rodu Fibigerów był dyrektorem tej upaństwowionej fabryki.

MUZEUM HISTORII PRZEMYSŁU W OPATÓWKU

Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku, fot. Mariusz Forecki

Niewiele zostało z tych pionierskich czasów rozwoju przemysłu. Stoi jeszcze wiele poprzemysłowych budynków pełniących dziś zupełnie inne funkcje. Bardzo szczęśliwym zrządzeniem losu udało się w jednym z najstarszych i największych urządzić muzeum. Powstało ono w 1981 roku w budynkach dawnej manufaktury sukna Adolfa i Edwarda Fiedlerów.

Udało się uratować piękne, klasycystyczne jeszcze w swej najstarszej części, zabytkowe budynki fabryki. Mimo kilkudziesięciu lat opuszczenia i dewastacji można jeszcze dzisiaj podziwiać wspaniałą drewnianą konstrukcję wnętrz i autentyczną żelazną klatkę schodową. Szkoda, że w ekspozycji znajduje się tylko jedno skrzydło wyjątkowego obiektu. Reszta od lat czeka na udostępnienie. Ostatnio odrzucono wniosek o fundusze na ten cel.

 

Świetnie prezentuje się kolekcja zabytkowych maszyn. Ich architektura jeszcze dzisiaj budzi podziw.

Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku, fot. Mariusz Forecki

Dwieście tkanych jednocześnie koronkowych serwetek zdobnych w kwiatki i napis „W dniu ślubu” zastygło rozpięte na wieki na wielkiej maszynie. Głucha cisza wśród tych jazgotliwych urządzeń brzmi złowrogo. Pozostało tylko wspomnienie ich hałaśliwej pracy w filmie „Ziemia obiecana” Andrzeja Wajdy. Można jedynie pozaglądać do ich zadziwiających wnętrz z tysiącami finezyjnych połączeń o nieznanym już dzisiaj przeznaczeniu. Zamknięty na głucho rozdział historii techniki.

 

Na jednym z pięter podziwiać można prawie setkę fortepianów i pianin z dwustuletniej historii ich kaliskiej produkcji. Tylko jeden fortepian – ustawiony dumnie na honorowym miejscu – jest sprawny i można na nim koncertować. Stoi tak, żeby nikt nie mógł zarzucić, że to muzeum głuchej ciszy.

Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku

Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku, fot. Mariusz Forecki

Cóż, sympatyczny pracownik tej instytucji zdziwił się bardzo na moje pytanie, dlaczego nie restauruje się innych instrumentów. Muzeum ma tylko chronić i przechowywać dziedzictwo narodowe jak magazyn. Restaurowanie dawnych instrumentów zniszczyłoby rzekomo ich zabytkową materię. I nie ma na to pieniędzy. Fortepiany i pianina mają tylko błyszczeć jak wystrojone mumie.

Muzeum w małym Opatówku jest wyjątkowe i mało znane w Wielkopolsce. I chyba nawet jego pracownicy są zadowoleni z ciszy wokół tego miejsca. Chyba nie chcą, żeby zwiedzający im przeszkadzali, skoro na godzinę przed podanym w internecie czasem zamknięcia nikogo nie wpuszczają do środka. A godziny otwarcia muzeum w tygodniu – od 8.00 do 15.30 – są ustalone tylko dla ich wygody. Jak w magazynie.

 

CZYTAJ TAKŻE: Był sobie dwór

CZYTAJ TAKŻE: Dworzec jak katedra

CZYTAJ TAKŻE: Śliczny pałacyk teatru