fot. POLONA; fotoedycja: Marta Baszewska

Organicznicy na warsztatach

Piętnaście zdolnych osób wejdzie z butami i laptopami w życie postaci z czasów pracy organicznej. Wszystko po to, by te postaci z brązu odczepić od pomników i ławeczek, poluzować im muszki i gorsety.

Na każdy żywy organizm składa się wiele powiązanych ze sobą procesów, struktur i organów. Gdy wszystkie te elementy działają wspólnie, organizm harmonijnie się rozwija, jest wewnętrznie spójny i może efektywnie współpracować z otoczeniem. Tak samo można powiedzieć o społeczeństwie, traktując je wraz z procesami w nim zachodzącymi tak, jakby było żywym organizmem.

Taki sposób myślenia o społeczeństwie był bliski Augustowi Cieszkowskiemu (1814–1894) – wielkopolskiemu filozofowi, ekonomiście, działaczowi społecznemu i politycznemu. Miał on istotny wpływ na upowszechnienie się idei pracy organicznej w latach 30. i 40. XIX w. na terenie Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Metafora organiczna stała się wtedy punktem wyjścia do sformułowania konkretnego programu działań przez lokalnych edukatorów, reformatorów i społeczników.

OCALILI NAS PRACĄ

Zwolennicy programu organicznego – tacy jak Dezydery Chłapowski, Karol Marcinkowski, Karol Libelt, Maciej i Seweryn Mielżyńscy, Tytus Działyński, Hipolit Cegielski, Augustyn Szamarzewski, Heliodor Święcicki, Emilia Szczaniecka, Aniela i Zofia Tułodzieckie czy Zofia Rzepecka – zakładali stowarzyszenia działające na rzecz niezwykle szeroko rozumianej edukacji (m.in. Gostyńskie Kasyno, Bazar, PTPN). Realizowały one postulat wspólnego działania przedstawicieli różnych grup społecznych dla dobra organicznie rozumianej całości.

W ramach ich działalności, poprzez różne praktyki edukacyjne, umacniano tożsamość narodową Polaków, którzy nie mieli własnego państwa. Wspierano ich przedsiębiorczość, ucząc najnowszych metod handlu, rzemiosła i przemysłu, finansowano badania naukowe i popularyzowano ich wyniki. Zakładano biblioteki i czytelnie, prowadzono tajne lekcje języka polskiego. Powstawały teatry amatorskie, organizowano koła śpiewacze, chóry i stowarzyszenia sportowe. Mieszkańców wsi zachęcano do zrzeszania się w ramach kół gospodyń wiejskich oraz kółek rolniczych. Wydawano liczne periodyki o charakterze branżowym, np. „Poradnik Gospodarski”, „Przemysłowiec”, „Śpiewak”.

 

Wielkopolska nigdy nie zapomniała o swoich organicznikach. Cały czas chce być z nimi kojarzona, uchodzić za region nowoczesny, ale równocześnie przywiązany do tradycji.

Emilia Szczaniecka ratująca rannych na polu bitwy w 1831 r. Źródło: POLONA / Biblioteka Narodowa

Wielkopolanie chętnie nadają swoim ulicom, placom, parkom i instytucjom nazwiska organiczników. Znajomi mieszkają na Chłapowskiego w Śremie, ulubiony fizjoterapeuta przyjmuje w szpitalu im. Karola Marcinkowskiego w Gostyniu, na poznańskich Podolanach można zabłądzić, szukając ulicy Tułodzieckiej. A przed głównym budynkiem UAM warto przysiąść na ławeczce obok Święcickiego – porządnie odlanego z brązu.

Co jednak wiemy o tych postaciach – oprócz tego, że „wielkimi organicznikami byli”? Czy chcemy wiedzieć coś więcej? Czy w naszej wyobraźni Cieszkowski, Libelt czy Szczaniecka, są kimś więcej niż XIX-wiecznymi dżentelmenami oraz statecznymi damami? Czy zastanawiamy się, kto ukrywa się pod wąsami i surdutami, a kto pod sukniami z bufiastymi rękawami i stójką? Kim byli organicznicy „po godzinach”, o czym myśleli, kiedy nie dumali o pracy (organicznej), z kim spotykali się w niedzielne popołudnia, czy mieli inne marzenia poza edukowaniem społeczeństwa u podstaw?

PORTRETY POD OKIEM PISARZY I REPORTERÓW

Aby przybliżyć te postaci oraz odpowiedzieć na pytanie, czy idea pracy organicznej jeszcze na nas oddziałuje, Departament Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego zorganizuje warsztaty reportażu pt. „Szlak wolności od podstaw”.

 

To właśnie forma reportażu wymagać będzie od uczestników warsztatów pewnej dosłowności, odbrązowienia organiczników.

Karol Marcinkowski. Źródło: POLONA / Biblioteka Narodowa

Zaglądając za kulisy ich oficjalnych biografii, reportażyści będą mogli dostrzec, że właściciele starannie wyprasowanych surdutów i falbaniastych sukni mieli nie tylko głowy pełne pozytywistycznych ideałów, ale także uczucia i emocje tak bardzo podobne do naszych.

W uchwyceniu tych społeczno-obyczajowych subtelności uczestnikom warsztatów pomogą: Piotr Bojarski – pisarz i autor reportaży historycznych, Marcin Kącki – dziennikarz i redaktor „Dużego Formatu”, a także autor książek reportażowych, oraz Przemysław Semczuk – pisarz zajmujący się głównie historią PRL-u. Warsztaty odbędą się w dniach 15–18 sierpnia 2019 r. Najlepsze reportaże zostaną wydane.

Miejscem, w którym współcześni reportażyści spotkają się z historycznymi postaciami organiczników, będzie malowniczo położony wśród lasów między Ostrzeszowem a Ostrowem Wielkopolskim – i niedawno odnowiony – drewniany pałac myśliwski w Antoninie, letnia siedziba księcia Antoniego Radziwiłła (1775–1833), obecnie instytucja kultury Samorządu Województwa Wielkopolskiego.

Wnętrza pałacu, w którym kwitło życie towarzyskie i artystyczne XIX-wiecznej Wielkopolski (do pałacu w Antoninie dwukrotnie przyjechał też młody Fryderyk Chopin), mogą stać się dodatkową inspiracją dla autorów reportaży i skierować ich myśli w stronę mniej oficjalnych aspektów życia bohaterów pracy u podstaw.

 

Tekst ukazał się 3 sierpnia w dodatku Kultury u Podstaw do „Głosu Wielkopolskiego”, który można pobrać w zakładce naczytnik.

 

CZYTAJ TAKŻE: Szlakiem wolności od podstaw

CZYTAJ TAKŻE: Szlak jak rys Wielkopolan

CZYTAJ TAKŻE: Nauka potrzebuje przyjaciół. Rozmowa z Andrzejem Gulczyńskim, prezesem PTPN