fot. Mapa Wielkiego Księstwa Poznańskiego, 1820 r., Archiwum Państwowe w Poznaniu

Szlakiem wolności od podstaw

Wśród pierwszych entuzjastów pracy organicznej nieprzypadkowo znaleźli się byli żołnierze przegranego powstania listopadowego. Zrozumieli, że bez pracy u podstaw Polacy nie wygrają żadnego kolejnego zrywu. Wielkopolską drogę do wolności promuje ciekawy konkurs na Wielkopolski Szlak Pracy Organicznej.

 

Już w 1879 roku Michał Bobrzyński, reprezentant krakowskiej szkoły historycznej, zauważył: „Dążył naród do niepodległości dwoma drogami, drogą powstań orężnych i drogą pracy organicznej”. Wybitny polski historyk uznał, że obie drogi do wolności są równoprawne.

Szybko zrozumiano, że bez pracy organicznej nie byłoby nowoczesnego społeczeństwa polskiego. A modelowym społeczeństwem – właśnie dzięki wysiłkom organiczników – stała się społeczność zamieszkująca ziemie zaboru pruskiego.

NAJPIERW PRACA, NIE POWSTANIE

Zasady pracy organicznej wprowadził do powszechnego użytku August Cieszkowski, ziemianin, działacz społeczny i myśliciel z Wierzenicy. Podstawy ideologiczne i filozoficzne tego pojęcia wyłożył w dziele „Prolegomeny do historiozofii” z 1838 roku oraz w artykule „O skojarzeniu dążeń i prac umysłowych w W. Księstwie Poznańskim”, opublikowanym w 1843 roku.

 

Nazwy „praca organiczna” jako pierwszy użył Jan Koźmian, były podoficer powstania listopadowego, w artykule programowym zatytułowanym „Stan rzeczy w W. Księstwie Poznańskim”, opublikowanym w miesięczniku „Przegląd Poznański” w 1847 roku.

Ks. Jan Koźmian, źródło: Biblioteka Narodowa / Polona

Po nieszczęśliwym finale powstania listopadowego (1830–1831), w którym walczyło około dwa tysiące Wielkopolan, w zaborze pruskim uznano, że kolejność działań niepodległościowych powinna wyglądać inaczej. Najpierw należy rozpocząć „od podstaw”: wydźwignąć społeczeństwo cywilizacyjnie, wyedukować je i uodpornić na presję zaborcy, by dopiero nowoczesne, w pełni zorganizowane miało szansę w ewentualnym starciu zbrojnym.

W Wielkopolsce hasła takie padły na wyjątkowo podatny grunt. Przeprowadzona przez pruskiego zaborcę reforma agrarna (1811–1823) polegająca na uwłaszczeniu chłopów, zlikwidowała zasadnicze źródło dotychczasowych tarć między szlachtą a chłopstwem. Polskim działaniom sprzyjał też fakt powszechnego szkolnictwa na terenie zaboru pruskiego. W gimnazjach, takich jak np. św. Marii Magdaleny w Poznaniu, kształcili się przyszli propagatorzy nowych idei pracy organicznej. Kluczowy okazał się pęd do stowarzyszania się: do zawiązywania towarzystw i organizacji konsolidujących żywioł polski.

Z ŻOŁNIERZY ORGANICZNICY

„Przewodnik rolniczo-przemysłowy”, źródło: Biblioteka Narodowa / Polona

Już w 1835 roku powstało Kasyno Gostyńskie, pierwsza instytucja łącząca hasła ekonomiczne i narodowe. Założyli je: ziemianin z podgostyńskiej Goli, były oficer przegranego postania listopadowego, hrabia Gustaw Potworowski oraz Walerian Rembowski, również uczestnik powstania.

Wśród kilkudziesięciu członków Kasyna znaleźli się m.in. Edmund Bojanowski i Dezydery Chłapowski, niegdyś adiutant samego cesarza Napoleona, także były powstaniec listopadowy (gospodarzący nowocześnie w swoim majątku w Turwi), wreszcie doktor Karol Marcinkowski. Kasyno wydawało w Lesznie „Przewodnik rolniczo-przemysłowy” i założyło sieć wiejskich bibliotek.

 

Tak wytyczonym szlakiem podążyli kolejni entuzjaści pracy organicznej, tworząc Towarzystwo Agronomiczne (1837) i Centralne Towarzystwo Rolnicze (1844).

Aktywnie działali i przykładem świecili nie tylko ziemianie (m.in. Edward Raczyński, twórca szkoły rolniczej w Jeżewie), ale również drobnomieszczanie, lekarze (Karol Marcinkowski) czy przedstawiciele nauki (filozof Karol Libelt).

Portret Karola Marcinkowskiego, autor: Stanisław Łukomski. Źródło: Biblioteka Narodowa / Polona

W 1841 roku w Poznaniu powstało Towarzystwo Pomocy Naukowej, a 1842 – Bazar. Towarzystwo – napędzane przez Libelta i Marcinkowskiego – postawiło sobie za cel stworzenie stałej pomocy dla zdolnej, kształcącej się polskiej młodzieży. Bazar – miejsce spotkań oświatowych i kulturalnych – szybko stał się sercem polskiego Poznania. Ale nie tylko – w jednym z jego pomieszczeń swój sklep z „artykułami żelaznymi” otworzył Hipolit Cegielski, publicysta i erudyta. Tak rozpoczęła się jego błyskotliwa kariera, która doprowadziła go do potężnej fabryki, z powodzeniem konkurującej po jego śmierci z niemieckim magnatem przemysłowym.

Dziełem organiczników II połowy XIX wieku były m.in. sieć bibliotek ludowych, a także kółka rolnicze, czyli stowarzyszenia chłopskie.

 

Patronem kółek został Maksymilian Jackowski – niegdyś praktykant u generała Chłapowskiego w Turwi. Pod jego czujnym okiem liczba kółek wzrosła z 30 do 200.

Pocztówka z Turwi. Wydawca: Leonard Durczykiewicz, czas i miejsce powstania: 1906–1918 Czempiń. Źródło: Biblioteka Narodowa / Polona

W końcu XIX w. wielkie znaczenie zyskały spółki zarobkowe (tzw. oszczędnościowo-kredytowe organizacje spółdzielcze) rozwijane od lat 60. przez Towarzystwo Pożyczkowe w Poznaniu. Związek Spółek Zarobkowych – silny segment bankowy stworzony przez księży Augustyna Szamarzewskiego i Piotra Wawrzyniaka – pozwolił na obronę polskiego stanu posiadania oraz ograniczenie skutków germanizacji. A Polski Bank Ziemski (utworzony w 1888 roku) i spółki parcelacyjne skutecznie konkurowały z popieraną przez władze niemieckie Komisją Kolonizacyjną, wygrywając „najdłuższą wojnę nowoczesnej Europy”. 

ZAPROSZENIE NA SZLAK PRACY ORGANICZNEJ

 

O wielkopolskiej, niezwykle pracowitej drodze do wolności przypominać ma Wielkopolski Szlak Pracy Organicznej, który organizuje Samorząd Województwa Wielkopolskiego.

Właśnie rozpisano konkurs na opracowanie koncepcji szlaku, który ma edukować, służyć ruchowi turystycznemu i popularyzacji dziedzictwa kulturowego Wielkopolski. Do udziału zachęcają nagrody: autor/autorka najlepszej koncepcji otrzyma 50 tys. zł brutto, drugiej – 30 tys. zł brutto, a trzeciej – 20 tys. zł brutto.

 

Prace konkursowe można składać do 30 sierpnia 2019 roku włącznie. Szczegóły dotyczące konkursu można znaleźć na stronie www.umww.pl/konkurs-wielkopolski-szlak-pracy-organicznej.

 

CZYTAJ TAKŻE: 180 tysięcy pocisków – sprawdzone sowieckie rozwiązanie

CZYTAJ TAKŻE: Ostatni żart Tymfa

CZYTAJ TAKŻE: To nie był anty-Katyń