Widziałam w swoim życiu już wielu „Hamletów”, w różnych tłumaczeniach, w różnych reżyseriach kładących nacisk na inne wątki, z różnymi wariantami duńskiego księcia, który bywał zarówno przykładem przysłowiowego „hamletyzowania”, jak i zręcznym graczem, który przegrał tylko dlatego, że sam pogubił się w swojej grze, widziałam także takiego z główną rolą graną przez kobietę.