fot. Mariusz Forecki

Piromani mają depresję

Picie, ćpanie i palenie to obraz polskich akademików. Jest to jedyna możliwość socjalizacji. Według mnie ucieczka w narkotyki, czy w alkohol nie jest lekarstwem na depresję, bardziej stanowi jego substytut – mówi Emilia Teofila Nowak, autorka „Piromanów”.

KUBA WOJTASZCZYK: W „Piromanach”, twojej debiutanckiej powieści, piszesz o swoich rówieśnikach, dwudziestoparolatkach, którzy za wszelką cenę chcą odnaleźć się we współczesnym świecie. Co z nim jest nie tak?

EMILA TEOFILA NOWAK: Faktycznie, młodzi ludzie są zagubieni w dzisiejszym świecie. Najprawdopodobniej przez to, że jest im ciężko z samym sobą. Zdecydowanie problem leży po stronie wychowania, opierającego się na dwóch wariantach: albo wyrastamy w przekonaniu o byciu tytanem, który na pewno odniesie sukces, albo wręcz przeciwnie – słyszymy ogólniki, niedopowiedzenia, w stylu: Po studiach jakoś to będzie, będzie jakaś praca, jakoś się ułoży”. Młodym ludziom nikt nie mówi, że można być tym, kim się chce, ale nie przez własną wybitność, tylko dzięki ciężkiej pracy. Zderzenie z rzeczywistością nieuświadomionych absolwentów zwyczajnie powoduje choroby psychiczne.

W książce piszesz o stanach depresyjnych swoich bohaterów.

Depresja wśród młodych spowodowana jest brakiem drogowskazu, jaką drogą powinni podążać. Moi bohaterowie są sami, skończyli już przecież dwadzieścia parę lat i najwyższy czas się usamodzielnić. Uświadomienie sobie tego oderwania od dzieciństwa jest bardzo bolesne. Poza tym są zmuszeni sprostać oczekiwaniom, czy to państwa, które wymaga chociażby płacenia podatków, czy rodziców i ich wykreowanego obrazu idealnego dziecka. Druzgocące jest niespełnienie tych pokładanych w nich nadziei.

Twoi bohaterowie wiecznie imprezują, piją, biorą narkotyki. To jest ich walka z depresją? Trochę tego nie kupuję...

Picie, ćpanie i palenie to obraz polskich akademików. Jest to jedyna możliwość socjalizacji. Według mnie ucieczka w narkotyki, czy w alkohol nie jest lekarstwem na depresję, bardziej stanowi jego substytut. Poza tym alkohol jest nieodłącznym elementem życia w polskim społeczeństwie. W książce napisałam, że „Polakom jest wstyd dwóch rzeczy – nie narzekania i nie picia”. Nie spożywanie alkoholu ciągle wywołuje zdziwienie.

Z drugiej strony stosowanie używek jest skutkiem ubocznym socjalizacji dokonywanej na nas przez rodziców, którzy wpajają nam, że trzeba się dopasować. Tylko indywidualność może nas od tego uratować i zagwarantować sukces.

Chcesz powiedzieć, że twoja główna bohaterka, Lidia, jeżeli przestałaby imprezować, a zaczęłaby systematycznie się uczyć, to zostałby wyklęta przez znajomych?

Myślę, że tak. Jej otoczenie postawiłoby na niej krzyżyk. Lidia nie może sobie na to pozwolić, ponieważ inne osoby ją napędzają. Nawiązuje nowe znajomości, bo dzięki temu zapomina o własnych problemach.

Czyli niespełnieniu pisarskim.

Tak, taką wybrała drogę zawodową. Jednak wie, że czeka ją walka ze społeczeństwem, które pisanie odbiera jako hobby, a nie pełnoetatowe zajęcie. To bardzo trudne zadanie, możliwe do wykonania tylko wtedy, gdy jesteśmy w zgodzie z samym sobą. Dlatego też młodzi ludzie muszą dowiedzieć się, czy to, co robią w danym momencie, może zostać ich pracą, a przez to staje się warte podjęcia walki.

Może warto dać sobie spokój z oczekiwaniami innych? Nie jest to prostsza droga?

Tak. Olanie oczekiwań społeczeństwa mogłoby stanowić epilog „Piromanów”. Nie dopisałam go, ponieważ chciałam, by czytelnik mógł na to sam wpaść po przeczytaniu powieści. Pokazuję w niej, jak wygląda życie młodych ludzi, ale nie proponuję gotowych rozwiązań ich problemów. Odbiorca sam powinien wybrać, czy lepiej dać spalać się przez społeczeństwo, czy wypielęgnować w sobie mały ogień i kierować się jego pragnieniami. Być może to jest światełko w tunelu.

Brzmi patetycznie. Nie sądzisz, że problemem jest miasto, w którym żyją „Piromani”? Przecież Poznań właściwie nie wykorzystuje potencjału studentów i absolwentów, tym bardziej humanistyki, przez co popadają oni w marazm, czują permanentne niespełnienie. Nie łatwiej byłoby twoim bohaterom w Warszawie?

Nie wydaje mi się. Zagubienie studentów i absolwentów jest bardzo uniwersalne. Miejsce zamieszkania jest bez znaczenia. Gdy spojrzymy na Poznań, Warszawę, czy inne duże miasto na Ziemi, problemy będą podobne. Uważam Poznań za świetne miejsce dla młodych, oferujące im wiele kulturalnych inicjatyw. Stolica Wielkopolski ciągle się rozwija i śmielej stawia na moich rówieśników. Mogą oni sprawić, że Poznań, pod względem kulturalnym, przebije Warszawę. No, bo dlaczego nie? Skoro mieszka tam tak wielu ludzi, którzy ciągle ze sobą konkurują, to należy to wykorzystać i stworzyć kulturalną oazę w Poznaniu.

Ta uniwersalność pokoleniowa, o której wspomniałaś, widoczna jest też w stosowanych przez Ciebie odniesieniach. Nie bez przyczyny jedna z twoich bohaterek nosi imię Szoszana. Próbujesz przerobić postać wykreowaną w serialu „Dziewczyny”, mało tego – wykorzystujesz, przypisany do Shoshanny, podobny wachlarz emocji. Chcesz zostać polską Leną Dunham?

Absolutnie nie miałam takich intencji. Tworząc postać Szoszany w ogóle nie myślałam o „Dziewczynach”.  Szczerze? Jesteś pierwszą osobą, która mi uświadamia taką możliwość interpretacyjną. Konstruując tę postać inspirowałam się, zachowaniami i sposobem mówienia, mojej koleżanki Zuzanny, której imię wywodzi się od hebrajskiego imienia Szoszana.

Podpatrywałaś innych swoich znajomych?

Oczywiście! Mało tego – sami prosili mnie, bym umieściła ich w powieści! Godne zapisania są też rozmowy, zasłyszane w tramwajach, czy na ulicach. W rzeczywistości możemy zaobserwować tak wiele ciekawych sytuacji, że wyobraźnia staje się tylko dodatkiem do kreowania książkowych światów. Warto wszystko zapisywać, by w jakiś sposób upamiętnić te niecodzienne sytuacje. Tak też narodzili się „Piromani”.

EMILA TEOFILA NOWAK – urodzona w 1992 r. Wychowała się w Nowym Tomyślu, obecnie uczy się, pracuje i rozwija w Poznaniu. Self-made woman z zamiłowaniem do prozy Johna Irvinga, czerwieni i utworów Florence + The Machine. Publikując „Piromanów”, chciałaby zwrócić uwagę społeczeństwa na problem depresji wśród młodych ludzi, dać rozrywkę i pokrzepienie swoim rówieśnikom, a także zobaczyć, jak to jest być pisarzem

Za udostępnienie swojej przestrzeni dziękuję księgarni Bookowski w CK Zamku.