fot. Marta Baszewska (fotoedycja)

Polska Walcząca jest z Poznania

Znak Polski Walczącej to najbardziej znane polskie logo, jeden z symboli narodowych. Oficjalnie uznane przez Sejm za dobro narodowe i chronione prawem. Choć ma dopiero kilkadziesiąt lat, historie o jego powstaniu się wykluczają. Z perspektywy stolicy trudno się przyznać, że symbol ten pochodzi z Poznania, dlatego o jego prawdziwym projektancie niewielu pamięta.

Polskie władze konspiracyjne bardzo potrzebowały symbolicznego przedstawienia polskiego oporu i walki z okupantem. W Paryżu malowano na murach krzyż lotaryński, identyfikowany z ruchem Wolnej Francji generała Charles’a de Gaulle’a, w Norwegii znakiem oporu była litera „H” z wpisaną w nią siódemką, co przywoływało imię króla Haakona VII, uosabiającego opór przeciwko Niemcom, a Holendrzy używali skrótu OZO, od hasła „Holandia zwycięży”.

Powielenie na ziemiach polskich znaku „V” oznaczającego „victory” i wykreowanego przez Anglików w 1940 roku nie wchodziło w grę. Co prawda, używali go wszyscy zachodni alianci, a Churchill pokazywał gest rozsuniętych palców w każdym publicznym przemówieniu, ale propaganda niemiecka przejęła tę symbolikę. W samej Warszawie okupanci wznieśli na Adolf Hitler Platz sporych rozmiarów konstrukcję w kształcie litery „V”, by świętować pod nią kolejne wojenne triumfy…

„P” SPLECIONE Z „W”

Polacy szybko znaleźli świetną graficzną odpowiedź. Dwie splecione litery: smukłe „P” pośrodku oznaczające „Polska” i „W” w kształcie kotwicy u podstawy, jak „walka”, pojawiły się na warszawskich ulicach 20 marca 1942 roku. Łatwe do namalowania i czytelne dla każdego znaki na murach, słupach, pomnikach dawały nadzieję i były symbolem trwającego oporu.

Nie były malowane z jednego standardowego wzoru. Miały mnóstwo wersji, różniących się szczegółami. Zwłaszcza kotwica nabierała różnych kształtów. Jej podstawa kreślona była z dwóch półkoli albo z jednego. Ramiona rozchylały się na boki lub ostro wyginały do góry. Bywały krótsze lub dłuższe i miały tępe lub ostre zakończenia, czasem ścięte po skosie, czasem prosto, a kiedy indziej zaostrzone jak strzały lub przypominające liternicze szeryfy, kończące literę „W”.

Sama litera „P” bywała mniej lub bardziej smukła. Różnie kończono też poziome kreski brzuszka litery, przeciągając je poza pionowy element lub urywając równo z nim.

Ta wielorakość formy graficznej nie odbiera jednak znakowi jednoznaczności przekazu. Zarówno wtedy, gdy kłuł w oczy Niemców, a Polakom dawał nadzieję, jak i dzisiaj. Ponadczasowy i niedościgły wzór świetnego logo.

SUKCES MA WIELU OJCÓW

Oficjalny przekaz medialny kreujący obraz historii ponad faktami głosi, że znak Polski Walczącej zaprojektowała Anna Smoleńska, młoda, zdolna i oczywiście bohaterska dziewczyna, harcerka i studentka konspiracyjnej historii sztuki. Wygrała konkurs na ten znak, ogłoszony przez Biuro Informacji i Propagandy Komendy Głównej Armii Krajowej.

Polska Walcząca

Kwatera Batalionu AK „Zośka ”. Widoczny znak Polski Walczącej, tzw. kotwica, oraz symbol Grup Szturmowych Szarych Szeregów. Źródło: NAC

Powstało 27 propozycji, z których wybrano wstępnie dwie, dwa grunwaldzkie miecze i splecione litery „P” i „W”. Ostatecznie zwyciężyła znana wszystkim, stylizowana kotwica. Często tej informacji, na dowód jej prawdziwości, towarzyszy prosty rysunek techniczny, z wymiarami i z zaznaczonymi promieniami łuków, rzekomo autorstwa Anny Smoleńskiej.

I tu kończy się spójny i jednoznaczny przekaz. Obok relacji o zaprojektowaniu zwycięskiego znaku przez Smoleńską są także inne, mówiące o tym, że to była grupa harcerek albo grupa kobiet zorganizowanych w Wawrze, do których niekoniecznie należała Smoleńska.

Niezależnie od powyższego funkcjonuje równolegle historia, że znak zaprojektował warszawski plastyk Jan Sokołowski. Ktoś przypomniał sobie o tym nagle – po prawie czterdziestu latach. Żaden z tych przekazów nie ma jednak oparcia w dokumentach, co może wynikać z wymogów działania w konspiracji.

Zadziwia jedynie, że przez dziesiątki lat po wojnie, kiedy żyło wiele osób związanych z działaniami podziemnej propagandy Armii Krajowej, nie można było ustalić podstawowych faktów związanych z powstaniem symbolu polskiego oporu.

SYMBOL POLSKI WALCZĄCEJ POCHODZI Z POZNANIA

I tak ponarzekawszy, można by skończyć tę opowieść, gdyby nie pewien fakt często pomijany w tekstach na powyższy temat.

 

Otóż znak Polski Walczącej nie powstał wcale w 1942 roku, tylko piętnaście lat wcześniej. I nie w Warszawie, tylko w Poznaniu.

Tyle że znaczył zupełnie co innego. Był to sygnet, czyli logo Wydawnictwa Polskiego, działającego w okresie międzywojennym w stolicy Wielkopolski. Gotowy znak polskie podziemie użyło w nowym kontekście i nadało mu nowe znaczenie.

Polska Walcząca

F.A. Mitchell Hedges „Polowanie na wodne potwory”, Poznań 1927. Źródło: Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa

Jak do tego doszło, czytamy we wspomnieniach Ireny Rybotyckiej, córki właściciela Wydawnictwa Polskiego:

„Wspaniałe! Naprawdę idealne, kapitalny pomysł! Wiecie… POLSKA WALCZY – wiadomo, ale musimy jeszcze mieć swój symbol, emblemat, godło, znak rozpoznawczy, niby podpis czy pieczęć. Te dwa inicjały PW splecione graficznie jako własny znak. Otóż wasza firma «Wydawnictwo Polskie» ma te same litery początkowe «WP» jak nasze «PW». Spójrzcie na ten wasz znak na okładce: inicjały wystylizowane w kształt kotwicy (kotwica to symbol nadziei), nie wyobrażam sobie lepszego zestawienia tych dwóch liter, jak na tej waszej okładce.

Co byś powiedziała, gdybyśmy to użyli jako godło Polski Walczącej? […] – Czułabym się zaszczycona i uszczęśliwiona ponad miarę”.

Rozmowa między zaangażowanym w konspirację Jerzym Jabłonowskim, dawnym adiutantem Piłsudskiego, a Ireną Rybotycką miała miejsce w 1940 roku, prawie dwa lata wcześniej od opisywanego powyżej konkursu na znak Polski Walczącej. Dotyczyła książki F.A. Mitchella Hedgesa „Polowanie na wodne potwory”, wydanej w Poznaniu w 1927 roku. Na stronie poprzedzającej tytułową umieszczono sygnet Wydawnictwa Polskiego, splecione litery „P” pośrodku i „W” w kształcie kotwicy u podstawy znaku, o proporcjach dokładnie takich jak w rozrysowanym wzorcu późniejszego symbolu Polski Walczącej. Te znaki są identyczne, poza odwrotnym nachyleniem końców ramion kotwicy.

Nie ma tu mowy o przypadkowej zbieżności, „inspiracji” czy wpadnięciu na ten sam pomysł – niezależnie od siebie – przez różnych autorów. Jeśliby trzymać się wersji z przypisywaniem autorstwa Annie Smoleńskiej lub Janowi Sokołowskiemu, mielibyśmy do czynienia z ewidentnym plagiatem, kradzieżą cudzego pomysłu.

Wiele lat zajmowałem się analizowaniem rysunków i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Powielając te wersję historii, robimy tylko krzywdę dawno już nieżyjącym bohaterom.

WYDAWNICTWO POLSKIE

Wydawnictwo Polskie, dzisiaj już zapomniane, to jedna z najważniejszych instytucji kultury w międzywojennej Polsce. Założone w 1901 roku przez Rudolfa Wegnera we Lwowie, zostało po odzyskaniu niepodległości przeniesione do Poznania. Tu rozkwitło i rozrosło się na wielką skalę, wydając wiele książek rocznie, na niesłychanie wysokim, liczącym się w Europie, poziomie edytorskim – pięknie opracowanych plastycznie, na świetnym papierze i ze starannie zaprojektowanymi okładkami. Zwracają one uwagę do dzisiaj.

Polska Walcząca

Różne warianty sygnetu Wydawnictwa Polskiego. Źródło: oficjalna strona wydawnictwa

Znane są serie z pracami laureatów literackiej nagrody Nobla („Biblioteka Laureatów Nobla”, a także „Cuda Polski” poświęcone poszczególnym regionom kraju i miastom. Oprócz nich wymienić trzeba „Bibliotekę Autorów Polskich”, „Gawędy o Dawnym Obyczaju”, wybór pamiętników z XVIII i XIX wieku, „Świat Podróży i Przygód”, „Epopeje i Legendy”, „Monografie Wielkich Postaci i Okresów Dziejowych”.

Losy wydawnictwa w czasie II wojny światowej brzmią jak scenariusz sensacyjnego filmu. Mimo zajęcia firmy przez Niemców i wysiedlenia rodziny właściciela udało się mu uratować przed zaplanowanym zniszczeniem całą zawartość magazynów. Trzysta ton polskich książek, luźnych arkuszy drukarskich i czystego papieru –piętnaście wagonów kolejowych zostało wywiezionych do Warszawy, gdzie sprzedawano je przez całą okupację. Zadziwiające, że gdy znak Polski Walczącej krzyczał ze ścian warszawskich ulic, gestapo przeprowadziło rewizję w wydawnictwie i nakazało jedynie zamalować logo w książkach. Niemcy wiedzieli, co to za znak.

 

Po wojnie córka zmarłego właściciela próbowała uruchomić Wydawnictwo Polskie od nowa. Komunistyczne władze zagarnęły je w 1950 roku. Jeszcze do roku 1974 wydawnictwo działało na emigracji, w Londynie.

W ciągu wielu lat działalności zmieniał się kilkukrotnie znak graficzny wydawnictwa. Z początku bardziej przypominał wykaligrafowane „WP”. Z czasem litery zaczęły stanowić jednorodny ornament – z „P” wplecionym pośrodku stylizowanej litery „W”. Ta w 1927 roku przyjęła kształt kotwicy, symbolu trwania i nadziei, a jednocześnie pierwszej litery nazwiska właściciela, Rudolfa Wegnera.

W tym miejscu trzeba głośno przypomnieć prawdziwego autora tego znaku. To musiało być dzieło grafika – autora licznych ilustracji i okładek Wydawnictwa Polskiego, w tym właśnie „Polowania na wodne potwory” – Ernesta Czerpera. Wiemy o nim tylko tyle, że żył w latach 1899–1933.

A pierwowzór symbolu Polski Walczącej ukazał się drukiem w poznańskiej drukarni Concordia. Warto o tym pamiętać. Nie tylko w Poznaniu.

 

CZYTAJ TAKŻE: Pamiątki czasów pracy organicznej

CZYTAJ TAKŻE: Enigma, prezent na wagę zwycięstwa

CZYTAJ TAKŻE: Dom zbrodni przy Ritterstrasse