fot. Mariusz Forecki

Poznań to wciąż miasto chórów

Od: 19/09/2018

Do: 23/09/2018

Życzyłabym naszemu festiwalowi ogromu życzliwości ze strony wszystkich, którzy mogą pomóc mu się rozwijać. Wpisał się już na stałe w kalendarz wydarzeń artystycznych w naszym mieście – mówi Alicja Szeluga, twórczyni Trillme Festival i dyrygentka Chóru Dziewczęcego „Skowronki”.

SEBASTIAN GABRYEL: Trillme Festival, czyli Międzynarodowy Festiwal Chórów Dziewczęcych, określacie jako „jedyne tego rodzaju wydarzenie artystyczne w Europie”. Co stanowi o jego wyjątkowości?

ALICJA SZELUGA: Trillme Festival różni od innych festiwali fakt, że jego uczestnikami są wyłącznie chóry dziewczęce. W Europie istnieje ogromna liczba imprez chóralnych, ale biorą w nich udział różne rodzaje zespołów: chóry mieszane, młodzieżowe, chłopięco-męskie… Nie ma natomiast takiego, który skupiałby tylko i wyłącznie chóry dziewczęce. Na ich tle Trillme Festival – Międzynarodowy Festiwal Chórów Dziewczęcych to wydarzenie wyjątkowe, bez precedensu. Chóralistyka dziewczęca jest bardzo popularna w świecie. Powstaje coraz więcej chórów złożonych tylko z dziewcząt.

 

Trillme stwarza chórom dziewczęcym możliwość konfrontacji swoich umiejętności oraz spotkania z chórzystkami z innych krajów, które łączy ta sama pasja – miłość do muzyki.

Dwie poprzednie edycje festiwalu spotkały się z ogromnym zainteresowaniem, zarówno chórów, jak i słuchaczy, pokazując potrzebę organizacji tej imprezy.

 

Pomysłodawcą i gospodarzem festiwalu jest Chór Dziewczęcy „Skowronki”, działający pod pani dyrekcją. Nie ma wątpliwości, że to jeden z najbardziej cenionych i nagradzanych zespołów dziewczęcych w Europie. Co jest dla pani największym powodem do dumy?

Jestem dyrygentem z długim stażem, prowadzę chór już 27 lat. „Skowronki” pod moim kierunkiem wykonały prawie półtora tysiąca koncertów. Śpiewałyśmy na wielu scenach w Polsce, w prawie wszystkich krajach Europy, Stanach Zjednoczonych oraz Izraelu.

Moim najważniejszym koncertem był ten w Nowym Jorku. W 2015 roku „Skowronki” zostały zaproszone do wykonania pełnego, dwugodzinnego koncertu w jednej z najbardziej prestiżowych sal koncertowych świata – nowojorskiej Carnegie Hall. Koncert spotkał się z ogromnym aplauzem publiczności i zakończył aż kilkoma bisami. To był niewątpliwie powód do wielkiej radości. Cieszę się, że ciągle udaje mi się utrzymywać wysoki poziom wykonawczy chóru. Dojść na szczyt nie jest łatwo, ale nie spaść z niego przez prawie 30 lat, to jest dopiero wyczyn! Już od wielu lat „Skowronki” pod moją dyrekcją są cenione i rozpoznawalne w Polsce i Europie.

 

I nigdy nie było momentów kryzysu?

Alicja Szeluga – chórmistrz, pedagog, od 27 lat dyrygentka Chóru Dziewczęcego „Skowronki”, kształtująca jego profil brzmieniowy i repertuarowy

Były, ale niezwiązane z poziomem wykonawczym. Problemy dotyczyły personalnych sytuacji. Jak ten w 2012 roku, kiedy nastąpił chwilowy rozłam w zespole w związku z rezygnacją z pracy jednej z moich współpracowniczek. Wraz z nią odeszła z chóru spora część dziewcząt. Na szczęście udało mi się go bardzo szybko odbudować. Trzystopniowy system pracy chóru pozwolił mi w krótkim czasie uzupełnić lukę w grupie koncertującej poprzez przesunięcie dziewcząt z młodszej do starszej grupy. Jak pan zapewne wie, „Skowronki” to bardzo liczna grupa chórzystek.

 

Obecnie nasz zespół tworzy około 140 osób występujących w trzech grupach wiekowych.

To wyzwanie, ale również błogosławieństwo – nigdy nie mogę narzekać na brak chętnych do śpiewania. Dziewczęta z młodszych grup z niecierpliwością czekają, by dołączyć do grupy koncertowej.

 

Co warto powiedzieć o programie 3. edycji festiwalu? Przez kilka dni wystąpi na niej wiele chórów dziewczęcych. Zaśpiewają nie tylko w poznańskim ZAMKU, ale również w innych miejscach w mieście.

W tym roku uczestnikami festiwalu, obok Chóru Dziewczęcego „Skowronki”, będą: Chór Dziecięco-Młodzieżowy „Alla Polacca” z Warszawy pod kierownictwem Anny Bednarskiej, Chór Dziecięcy Gioia Di Cantare z Torunia prowadzony przez Renatę Szerafin-Wójtowicz oraz bułgarski Chór Dziecięcy „Dobri Hristov” z Warny pod dyrekcją Galiny Stanishevej. Po raz trzeci udział w festiwalu weźmie też Chór Dziewczęcy Poznańskiej Szkoły Chóralnej Jerzego Kurczewskiego kierowany przez Laurę Stieler.

Program festiwalowy jest bardzo bogaty. Tradycyjnie Koncert Inauguracyjny wypełni występ gospodarzy – Chóru Dziewczęcego „Skowronki”. W tym roku odbędzie się on 19 września o godz. 19 w Auli Nova poznańskiej Akademii Muzycznej. W czwartek i piątek (20 i 21 września) o godz. 19 zapraszamy do Sali Wielkiej Centrum Kultury ZAMEK, gdzie uczestnicy festiwalu zaprezentują się w dłuższym, półgodzinnym programie.

 

Obok koncertów festiwalowych, w harmonogramie znajduje się też wiele występów szkolnych, kościelnych, a nawet – nazwijmy to – miejskich.

Chóry będzie można usłyszeć nie tylko w salach koncertowych, ale również w szkołach, kościołach, a nawet na ulicach naszego miasta. „Trillme Street” to nasza outside’owa akcja muzyczna. Wychodzimy z muzyką do publiczności, do przypadkowo spotkanych ludzi. Doświadczenia poprzednich edycji pokazują, że uliczne koncerty chóralne, w wykonaniu sympatycznych uśmiechniętych dziewcząt, cieszą się sporym zainteresowaniem przechodniów. Wielu zatrzymuje się, słucha uważnie. Wśród nich są też tacy, którzy potem przyjdą na nasz koncert wieczorny. I o to właśnie chodzi w tym projekcie.

Wymiar edukacyjny festiwalu również jest dla nas bardzo istotny. Odnoszę wrażenie, że wśród młodzieży, nawet w tak rozśpiewanym i muzykalnym miejscu, jakim jest Poznań, chóry nie są zbyt popularne. Dlatego właśnie organizujemy koncerty w przestrzeniach szkolnych. Chcemy pokazać młodym ludziom, że chór to naprawdę interesująca forma aktywności muzycznej i spędzania wolnego czasu. Każdy z uczestników festiwalu wykona pełny, 45-minutowy koncert w jednym z pięciu poznańskich liceów (w I, II, III, VI i VIII LO) oraz w Szkole Podstawowej nr 82. W niedzielne przedpołudnie, 23 września, będzie można usłyszeć chóry w poznańskich kościołach, gdzie najpierw oprawią muzycznie msze święte, a potem zaśpiewają koncert.

 

Punktem kulminacyjnym festiwalu będzie Koncert Galowy. Co wydarzy się w jego ramach?

Koncert Galowy to wisienka na torcie Trillme Festival. Odbędzie się 22 września o godz. 18 w Auli Uniwersyteckiej. W jego pierwszej części każdy z zaproszonych zespołów zaprezentuje po trzy utwory, zaś w drugiej wykonają wspólnie utwór finałowy, zamówiony specjalnie na nasz festiwal. W tym roku będzie to „Songs of Salvation” – utwór na dwa duże chóry i zespół instrumentalny autorstwa Katarzyny Danel, poznańskiej kompozytorki młodego pokolenia. Łącznie zaśpiewa go ponad 300 osób! Nie mam wątpliwości, że ten koncert zrobi duże wrażenie na publiczności.

 

„Skowronki”, „Skowroneczki”, „Małe Skowronki”… Do którego z chórów ma pani największą słabość? [śmiech]

Edukacja muzyczna dziewcząt w moim zespole przebiega na trzech poziomach. Można powiedzieć, że działamy trochę na zasadzie szkoły chóralnej, w której „Małe Skowronki” są przedszkolakami, „Skowroneczki” to szkoła podstawowa, a „Skowronki” to licealistki i studentki. Najbardziej rozczulają mnie najmłodsze – „Małe Skowronki” [śmiech].

To takie oseski! [śmiech]

To prawda, początkowo są na scenie jeszcze bardzo nieporadne. Występując, rozglądają się, machają rękami do rodziców… To bardzo urocze [śmiech]. Swoim wdziękiem i naturalnością wzbudzają entuzjazm wśród słuchaczy. Średniaki – „Skowroneczki” – to dziewczynki w wieku od 9 do 12 lat, są już dojrzalsze, powiedziałabym: „bardziej opierzone”. Śpiewają dziecięcą muzykę wielogłosową. Dwie młodsze grupy: „Małe Skowronki” i „Skowroneczki” prowadzi Julia Łynsza. Najstarsza grupa, którą ja dyryguję, zwana „Skowronkami”, to dziewczęta w wieku 13–20 lat. Śpiewają w niej najbardziej wykształcone chóralnie dziewczęta. Wokalnie grupa prowadzona jest przez Marzenę Michałowską – opiekuna emisji głosu w naszym zespole. Z tą grupą można śpiewać już niemal wszystko. W jej repertuarze znajdują się utwory z różnych epok, napisanych w różnorodnej stylistyce, o wysokim stopniu trudności. To tak zwana grupa koncertująca, licząca około 55 osób.

 

Czy pani jest wymagającą nauczycielką? Jak mogą postrzegać panią dziewczęta? [śmiech]

Tak, jestem wymagająca. Wymagam wiele od dziewcząt, ale i od siebie. Podczas pracy przestrzegam pewnych, porządkujących nasze działania, zasad: gdy jest próba, wszyscy jesteśmy skoncentrowani na pracy, dajemy się z siebie maksimum, w myśl zasady, że próba musi być na 150 procent, by na koncercie zaśpiewać na 90.

 

Moim zadaniem jest zafrapować dziewczęta muzyką, nauczyć je, jak ją można zaśpiewać i zinterpretować, by wyzwalała w nich emocje i dawała radość słuchaczom.

Próby zawsze odbywają się w atmosferze przyjaźni i wzajemnego szacunku.

Jak mnie postrzegają dziewczęta? Trzeba by się ich zapytać [śmiech]. Chyba mnie lubią. Gdyby nie akceptowały moich metod pracy, gdyby nie podobało im się w zespole, to po prostu by odeszły, tymczasem śpiewamy razem już tyle lat… Myślę, że jestem dla moich dziewcząt autorytetem w dziedzinie muzyki, przyjacielem w trudnych sytuacjach, zastępuję im mamę na wyjazdach koncertowych. Dzięki emocjom wynikającym z muzykowania, ze wspólnych koncertów, wytwarza się między nami głęboka więź. Razem przeżywamy sukcesy, cieszymy się z wygranych konkursów chóralnych, martwimy się porażkami. Jeśli oczywiście są, bo ostatnimi czasy było ich bardzo mało [śmiech]. Moje serdeczne relacje z dziewczętami trwają często długo po zakończeniu ich kariery chóralnej. Regularnie spotykamy się co pięć lat na kolejnych jubileuszach chóru.

 

Pamięta pani chwilę, kiedy zafascynowała się muzyką chóralną? Poświęciła jej pani całe swoje życie.

Odkąd pamiętam, zawsze chciałam pracować z dziećmi. Dlatego, po skończeniu podstawowej szkoły muzycznej, gdy dostałam się do liceum muzycznego w Poznaniu, zdecydowałam się na kierunek pedagogiczny – rytmikę. Moja nauczycielka śpiewu w liceum zwróciła uwagę na mój głos i zaproponowała, bym dołączyła do chóru akademickiego. Wtedy właśnie połknęłam bakcyla chóralnego. Skończyłam studia chóralne, przez pierwsze lata po studiach pracowałam w różnych szkołach, prowadząc tam chóry i zespoły wokalne. Aż w końcu zostałam zaproszona do pracy jako dyrygent chóru „Skowronki”. W mojej pracy łączę to, co kocham najbardziej: muzykę chóralną i pracę z dziećmi i młodzieżą. Lubię pracować z dorosłymi, ale z dziećmi – uwielbiam! [śmiech].

Czy Poznań to wciąż „miasto chórów”? W jakich polskich miastach mamy dziś największą konkurencję?

To bardzo dobre pytanie. Poznań od wielu lat uważany jest za „miasto chórów”, bo to właśnie w Poznaniu zawsze istniały najlepsze zespoły chóralne, prowadzone przez wspaniałych chórmistrzów. Na ich czele stał, nieżyjący już dziś, profesor Stefan Stuligrosz. Czy jest tak nadal? Myślę, że tak.

 

Tradycja chóralna jest głęboko zakorzeniona w poznaniakach.

Mamy dobrze wykształconych dyrygentów prowadzących świetne chóry: wśród nich znakomite chóry akademickie, ciągle bardzo dobre chóry chłopięco-męskie, zespoły kameralne z Chórem Kameralnym Akademii Muzycznej na czele. Cieszę się, że wśród tych najlepszych wymienia się również chór, który prowadzę – Chór Dziewczęcy „Skowronki”. Konkurencja jednak nie śpi [śmiech]. W ostatnich latach pojawia się coraz więcej ośrodków, gdzie chóralistyka rozwija się w iście zawrotnym tempie. Myślę tu o Gdańsku, Warszawie, Wrocławiu, Białymstoku. Jestem jednak pewna, że wśród tych miast, Poznań zajmuje ciągle poczesne miejsce.

 

W jakim kierunku będzie rozwijać się Trillme Festival?

Chciałabym, żeby ta impreza była kontynuowana w sposób naturalny. Jeszcze mam do niej serce, siłę i chęci. Mam nadzieję, że zapału nie zabraknie również rodzicom moich chórzystek, skupionych w Stowarzyszeniu Przyjaciół Chóru Dziewczęcego „Skowronki”. To właśnie Stowarzyszenie jest organizatorem Trillme: pozyskuje fundusze, których, jak można się domyślić, zawsze brakuje, szuka sponsorów i wolontariuszy, dba o zakwaterowanie i wyżywienie. Praca rodziców chórzystek jest nieoceniona, bardzo im za nią dziękuję! Bez nich ten festiwal nie miałby racji bytu! Życzyłabym naszemu festiwalowi ogromu życzliwości ze strony wszystkich, którzy mogą pomóc mu się rozwijać. Trillme Festival wpisał się już na stałe w kalendarz wydarzeń artystycznych w naszym mieście. Świadczą o tym wypełnione po brzegi sale koncertowe, wysoki poziom wykonawczy wszystkich koncertów, a przede wszystkim uśmiech i radość na twarzach naszych uczestników. Poznań może być z nas dumny i wspierać tę zacną inicjatywę.

ALICJA SZELUGA – chórmistrz, pedagog, od 27 lat dyrygentka Chóru Dziewczęcego „Skowronki”, kształtująca jego profil brzmieniowy i repertuarowy. Chór pod jej kierunkiem koncertował we wszystkich krajach Europy, w Izraelu oraz w Stanach Zjednoczonych. Wraz z chórem zdobyła główne nagrody w 22 europejskich konkursach chóralnych. Najważniejsze z nich to Grand Prix Ogólnopolskiego Turnieju Chórów „Legnica Cantat” (2007), Grand Prix Międzynarodowego Konkursu w Ochrydzie w Macedonii (2011), Grand Prix w Międzynarodowym Konkursie Chóralnym w Freamunde w Portugalii (2016) oraz Grand Prix w Międzynarodowym Konkursie Chóralnym „InCanto Mediterraneo” w Milazzo na Sycylii (2017). Była kilkakrotnie wyróżniana jako osobowość artystyczna, zdobyła nagrodę dla najlepszego dyrygenta m.in. w Ohrid w Macedonii, Freamunde w Portugalii, Milazzo na Sycylii i Prewezie w Grecji. Nagrodzona Odznaką Honorową „Za Zasługi dla Województwa Wielkopolskiego”.

 

Trillme Festival odbędzie się w dniach 19–23 września 2018 w Poznaniu.

 

CZYTAJ TAKŻE: Amadeus: Śmiało patrzeć w przyszłość

CZYTAJ TAKŻE: Łukasz Pawlak: Jestem z innej bajki

CZYTAJ TAKŻE: Wszystkie drogi prowadzą do bluesa. Rozmowa z Henrykiem Szopińskim