fot. Maciej Krajewski vel łazęga poznański

Poznańska Garażówka – ćwiczenia z empatii

Wiosenną edycję Garażówki w Poznaniu zorganizowano na rzecz osób z doświadczeniem uchodźczym w Polsce. Zebrane pieniądze zostaną przekazane na Fundusz Solidarności. Wyprzedaż garażowa odbyła się już po raz siódmy.

SZCZEGÓLNY CHARAKTER

Zapał i odpowiedzialność ekipy garażówkowej, wspieranej formalnie przez Stowarzyszenie Lepszy Świat, robią wrażenie. Pierwszą akcję wyprzedawania nieużywanych lub stworzonych przez siebie rzeczy w celu zbiórki funduszy na pomoc zorganizowały osoby skupione wokół organizacji pracujących z migrantami i uchodźcami w Warszawie – wraz z mieszkającymi tam Syryjczykami.

Pomimo oczywistych przeciwności (głównie polityczno-społecznych) grupa działa w miarę regularnie, za każdym razem stając się coraz szersza i różnorodna. Rzecz jasna wyprzedaże dzieją się nieustannie i przy wielu okazjach. Okazuje się, że taka forma zbierania środków na – zwykle szlachetne – cele przynosi bardzo dobre skutki finansowe.

Lubimy się wymieniać, rozdawać swoje rzeczy, widzieć, że ktoś inny się z nich cieszy, szperać w kartonach pełnych staroci.

 

Garażówka, o której tu mowa, ma jednak ten szczególny wymiar – zebrane podczas niej środki trafiają bezpośrednio do organizacji zajmujących się pomaganiem osobom z doświadczeniem uchodźczym i migranckim.

Są to miejsca znajdujące się zarówno w najbardziej newralgicznych i potrzebujących wsparcia terenach – w Grecji, Turcji czy w Jemenie od kilku lat niszczonym przez wojnę domową, ale także bliższe nam geograficznie, jak np. teren przejścia granicznego między Polską a Białorusią, czyli Terespol–Brześć.

Jedna z organizatorek tak uzasadniała wybór, opisując warunki panujące w tym ostatnim miejscu:

„Tam nie ma obozu. Ludzie w Brześciu wynajmują pokoje, na małej przestrzeni żyje mnóstwo osób. Codziennie się pakują i jadą pociągiem do Terespola [ubiegać się o ochronę międzynarodową i azyl – przyp. red.]. Większość wraca tego samego dnia z niczym i znowu wynajmuje pokoje. I tak dzień w dzień. W najbardziej newralgicznych momentach koczują na dworcu” (więcej na ten temat w reportażu Moniki Prończuk pt. „Granica bezprawia, czyli jak Polska znęca się nad uchodźcami w Brześciu–Terespolu”, oko.press.).

System władzy granicznej, europejska i światowa struktura polityki migracyjnej ucieleśniana za pomocą takich organizacji jak Frontex, a wreszcie sama rzeczywistość obozowa i pogranicza sprawiają, że zawsze najpotrzebniejszym środkiem wsparcia są pieniądze. Działania organizacji pozyskujących odzież, zabawki dla dzieci czy inne produkty niezbędne do życia są ważne, jednak najistotniejsza często jest pomoc prawna, zabezpieczenie edukacji dzieci, opłacenie kosztów przewozów, biletów na komunikację, wsparcie w realizowaniu comiesięcznych opłat itp., co wiąże się z posiadaniem niezbędnych funduszy lub dostępem do nich.

MYŚL LOKALNIE, DZIAŁAJ GLOBALNIE (WYDANIE POZNAŃSKIE)

Dumą poznańskiej Garażówki jest zebranie ponad 100 tys. zł w ciągu 7 edycji. Choć w obliczu wydatków państwa na wojskowość czy nawet budżetu na rzecz polityki migracyjnej jest to suma dramatycznie niska.

Joanna Spychała i Joanna Pańczak, zaangażowane w przygotowania wyprzedaży, przyznają, że podjęcie decyzji o wyborze konkretnego celu zbierania bywa najtrudniejsze. Organizatorki kierują się osobistą znajomością danego miejsca czy tematu, informacjami o pracujących w danym miejscu osobach, ale także tym, czy i jak wybrana organizacja radzi sobie finansowo (czy jest odpowiednio zabezpieczona materialnie).

 

Wiosenna edycja Garażówki odbyła się na rzecz osób z doświadczeniem uchodźczym w Polsce. Pieniądze (konkretnie 10 419,50 zł zebrane w ramach zbiórki publicznej) zostaną przekazane na Fundusz Solidarności.

Jest to wspólna inicjatywa Konsorcjum organizacji społecznych działających na rzecz uchodźców i migrantów. Jej celem jest pomoc prawna migrantkom i migrantom, uchodźcom i uchodźczyniom, pokrycie kosztów ubezpieczenia i leczenia medycznego, zakup leków, pomoc w nagłych przypadkach, np. związanych z doznaniem przemocy fizycznej. Oprócz zebranej gotówki, jeszcze cenniejsza okazuje się solidarność, którą wspólnie okazują sobie „starzy i nowi” mieszkańcy Europy.

 

W czasie, kiedy państwo – z powodów politycznych lub zwykłej niechęci czy nieudolności – nie radzi sobie ze sprawami migracji, funkcję społecznego i strukturalnego rusztowania dla polskiej polityki migracyjnej stanowią aktywne organizacje pozarządowe. Między innymi dzięki takim oddolnym inicjatywom jak Poznańska Garażówka.

 

Osoby tworzące Garażówkę na co dzień pracują w instytucjach kultury, na uczelniach, firmach, w stowarzyszeniach i fundacjach, a organizacją tego szczególnego wydarzenia zajmują się jako wolontariusze – po godzinach.

Czas prywatny trzeba oczywiście dzielić z tym, który poświęca się na organizację wydarzeń czy pracę.

Przychodząc na „rezultat końcowy”, którym była Garażówka (w tej edycji na Wolnym Dziedzińcu Urzędu Miasta Poznania), na której widać było różnorodne stoiska, radość na twarzach kupujących i sprzedających, dzieci podczas zabaw – można przeoczyć ogrom pracy organizacyjnej i logistycznej, zwłaszcza pracy kobiet, bo to najczęściej właśnie one są zaangażowane w tego typu projekty.

 

Trzeba zaznaczyć, że inicjatywa Poznańskiej Garażówki nie opiera się wyłącznie na organizacji wydarzeń, podczas których można kilka razy w roku zakupić coś lub sprzedać z myślą o osobach, które dziś potrzebują pomocy. Działania Garażówki to także odbywające się przy okazji poszczególnych wyprzedaży spotkania edukacyjne, integracyjne, pokazywanie różnorodnych „wątków” kulturowych z Jemenu, Syrii, ale także spotykanie się z innymi osobami zaangażowanymi w tego typu pracę i wspólne działania nad tym, żeby zmieniać świat na lepsze.

Organizatorkom zależy na łączeniu przyjaznego klimatu, wspólnej pracy i poszerzaniu świadomości uczestników na temat toczących się konfliktów na świecie, ich przyczyn i skutków, a także na temat realnej sytuacji osób z doświadczeniem uchodźczym.

Nie bez przyczyny w rozmowie ze mną organizatorki przykładały dużą wagę do języka, którego używają do określenia swojej działalności. Podkreślają, że obecnie odchodzi się od stygmatyzującego określenia uchodźca/uchodźczyni, migrant/migrantka, nacisk kładzie się na fakt, że uchodźstwo czy migracja mogą być lub są doświadczeniem przemijającym, które może dotknąć każdego z nas, a osoby doświadczające tej sytuacji często są bardzo do nas podobni, mają podobne wykształcenie, zainteresowania czy światopogląd.

Tragiczna korelacja osobistych losów i globalnej polityki doprowadza część z nich do ucieczki, porzucenia swojego kraju, odcięcia swoich korzeni i wędrówki w poszukiwaniu stabilizacji i spokojniejszego życia.

POMAGANIE PRZEZ SPRZEDAWANIE I KUPOWANIE

Nie sposób pominąć faktu, że o ile wiele badań i sondaży wskazuje na to, że Polacy i Polki lubią pomagać i dzielić się z potrzebującymi, o tyle niechęć do cudzoziemców (zwłaszcza dotkniętych doświadczeniem uchodźczym czy muzułmanów) od kilku lat jest udziałem większości polskiego społeczeństwa. Tym bardziej niewiarygodne i niestereotypowe wydaje się być zaangażowanie poznaniaków i poznanianek w Garażówkę.

 

Zarówno ta edycja, jak i wszystkie poprzednie (m.in. te organizowane przed CK ZAMEK, a także te na placu Wolności czy na Uniwersytecie Artystycznym) cieszyły się ogromnym zainteresowaniem.

Zastanawia mnie, ilu z uczestników bierze udział w wydarzeniach z pełną świadomością celu, na który zostaną przeznaczone wydane przez nich pieniądze. Wprawdzie zapowiedzi internetowe i medialne za każdym razem zawierają tę informację, tym razem zabrakło ustawionego banera, na którym można byłoby zaznaczyć cel zbiórki.

 

Kto jednak chciał się zaopatrzyć w najbardziej niezwykłe przedmioty, ten mógł podczas Garażówki zaspokoić swoje najskrytsze zakupowe pragnienia. Czego tam nie było!

Zabawki (te nowsze i te retro), sztuka użytkowa, obrazy, biżuteria, książki, stare kultowe gazety, ubrania, buty, walizki, instrumenty, balony, zupa, kawa i ciasto. Istny targ różnorodności. Niektóre z publicznych instytucji kultury podarowały bilety i wejściówki na swoje wydarzenia, poszczególne poznańskie kawiarnie i bary włączyły się poprzez udostępnienie kuponów na swoje produkty.

Ucieszył mnie udział młodzieży w roli wolontariuszy i wolontariuszek oraz liczba osób biorących udział w wydarzeniu. Miły gwar i sympatyczna atmosfera nieco potęgowała niespokojną myśl o tym, że mamy szczęście żyć w kraju, w którym nie ma wojny, a na nasze dachy nie spadają bomby. Przez cały czas miałam też nadzieję, że dobry nastrój odwiedzających Garażówkę był spowodowany nie tylko przyjemnym spędzeniem czasu w niedzielę, ale również świadomością solidarności i gestem wyciągniętej ręki wobec osób dotkniętych wojennym nieszczęściem.

Spotykanie się w życzliwym gronie i w istotnym społecznie celu może służyć za ćwiczenie odbywające się na otwartych sercach – ćwiczenie z empatii.

 

Niezależnie od tego, ile udałoby się zebrać pieniędzy, ostatecznie to właśnie oddolna współpraca, wspieranie się pomimo granic i wbrew politycznym przeszkodom zyskuje najwyższą, niepoliczalną wartość.

Następna szansa na odwiedzenie i wsparcie Poznańskiej Garażówki już niedługo – 23 czerwca 2019 na placu Wolności w ramach Festiwalu Malta!

CZYTAJ TAKŻE: Solidarność międzygatunkowa. Rozmowa z Adamem Jastrzębskim, autorem wystawy „Transkultura hominidów + gibonów” 

CZYTAJ TAKŻE: Syria Macieja Moskwy

CZYTAJ TAKŻE: Przemyślmy nasze podróże przez życie, cz. I