fot. Mariusz Forecki

Przemyślmy nasze podróże przez życie, cz. I

Adaptacyjna, bezkompromisowa, efemeryczna, empatyczna, egalitarna, regeneracyjna, terapeutyczna, zrównoważona – to tylko niektóre określenia odnoszące się do „architektury przetrwania”.

ARCHITEKTURA PRZETRWANIA

Stanowi ona odpowiedź na kryzys cywilizacji Zachodu, przejawiający się rosnącym ryzykiem utraty dachu nad głową, powodowanym przez migracje czy ewakuacje ludności w związku z toczonymi wojnami oraz coraz częściej występującymi na Ziemi kataklizmami. W odniesieniu do drugiego ze wspomnianych zjawisk, teoretyczki związane z nurtem nowego materializmu podkreślają, że spektakularne objawy zmiany klimatycznej trudno dziś jednak nazwać naturalnymi.

Z uwagi na związany z działalnością człowieka na Ziemi charakter zmieniających się uwarunkowań zamieszkiwania planety, architektura przetrwania stanowi etyczną odpowiedź na skutki tejże działlności, a także pokazuje alternatywy. Z tego powodu jest ona zaliczana do sztuki odporności czy leczenia ran (The Art of Resilience), odnoszącej się do konfliktów i sprzeczności, jakie wygenerowała zachodnia cywilizacja. Należą do nich, na przykład, adaptacja i opór jako strategie funkcjonowania w pełnym przemocy otoczeniu coraz częściej pozbawiającym nas kontroli nad własnym życiem.

 

W interesujące mnie zjawisko wpisują się zatem różnego typu konstrukcje architektoniczne, których wspólnym mianownikiem jest sprzeciw wobec opresyjności stworzonego przez nas superzindustrializowanego, nowoczesnego świata.

W jego poczet zaliczyć można idylliczno-eskapistyczne namioty podróżników w odległych zakątkach świata, tymczasowe pomocowe konstrukcje mieszkalne związane z migracjami, przenośne schronienia przydatne podczas kataklizmów czy earthshipy, stanowiące przykład samowystarczalnej architektury mieszkalnej, której celem jest utrzymanie harmonii z otoczeniem oraz minimalizacja szkodliwego wpływu człowieka na środowisko.

SŁONECZNE ZIEMIANKI, MAN!

Earthshipy (sustainable housing) budują ekolodzy, artyści i wizjonerscy architekci, którzy dogłębnie przemyśleli swą krótkotrwałą podróż przez życie. Maciej Wójcik, założyciel Stowarzyszenia Earthshiplife, zaproponował polski odpowiednik terminu – „słoneczna ziemianka”.

Wójcik wzoruje się na gwieździe tego typu architektury, Mike’u Reynoldsie, który wydał książkę „Earthship. How to Build Your Own” (1990), krok po kroku przedstawiającą naprawczą strategię architektoniczną dla naszej planety. Amerykanin dowodzi w niej, że

 

„Earthship nie jest domem. Dom, który znamy jest nieaktualnym konceptem, nieprzydatnym dla ludzkiego życia na Ziemi. Z takim myśleniem nie starajmy się zrobić z Earthshipa domu. Earthship jest naczyniem, które zadba o nas w świecie jutra, kiedy przeludnienie i nadużycie staną się realiami, z którymi będziemy musieli się pogodzić”.

Reynolds przekuwa zaangażowaną poetykę w rzeczywistość. W tonie proroczego przebudzenia przez kolejnych jedenaście rozdziałów materializuje metaforę „niezależnego naczynia, które żagluje przez morze jutra”. Jego książka to rzeczowy instruktaż wnikający w arkana sztuki budowlanej domów powstających z odpadów – opon, puszek, butelek – i ziemi oraz przy minimalnym udziale maszyn czy zaawansowanych technik budowlanych. Dodatkowym atutem jego publikacji jest bogaty materiał ilustracyjny, na który składają się fotografie, wykresy oraz poglądowe rysunki, pokazujące anatomię earthshipa.

W rozdziale „Idea” czytamy o uniezależnieniu tego typu budownictwa od istniejących scentralizowanych systemów (energetycznych, wodnych, żywnościowych, pieniężnych etc.), o wymagającym zrozumienia funkcjonowaniu naszego środowiska i zasady wzajemnego powiązania ze sobą ziemskich stworzeń. W rozdziale „Lokalizacja” omawiane jest współdziałanie earthshipa z lokalnymi zjawiskami naturalnymi. Wpływ otoczenia przyrodniczego na specyficzną estetykę budowli, bazującą na opływowych kształtach zaczerpniętych z kosmicznego wzornika Ziemi oraz częściowym wtopieniu w naturalne formy omawiany jest w rozdziale „Dizajn”.

Reynolds uzmysławia nam również, że earthship jest organiczną strukturą, posiadającą szkielet, jednak zbytnia antropomorfizacja jego architektury nie jest przyszłościową strategią, o czym dowiadujemy się w kolejnym rozdziale. Rozdział „Materiały” mówi o potrzebie zredukowania naszych potrzeb. Bardzo ciekawy jest rozdział „Moduł U”, precyzujący koncepcję bezpiecznego schronienia czy „Istniejące earthshipy”, gdzie autor przedstawia kontekstowo prototypy tego typu budowli.

Swoim wieloletnim doświadczeniem Mike podzielił się również w filmie dokumentalnym, „Garbage Warrior” (2007), nakręconym w iście amerykańskim stylu w USA, Indiach i Nowym Meksyku. Poznajemy w nim charyzmatycznego bohatera o zmierzwionej wiatrem siwej czuprynie, przemierzającego pustynne drogi na motorze. Chociaż biurokracja rzuca mu kłody pod nogi, to jednak ostatecznie dobro zwycięża nad ciemnymi mocami oporu.

Trochę irytuje tendencyjność przeprojektowania mitu amerykańskiego kowboja na legendę ekologicznej architektury o newage’owsko charyzmatycznej osobowości.

Chociaż cieszymy się ze wszystkich triumfów bohatera, pojawia się jednak pytanie o to, jak ma się ten genderowy schemat do koncepcji architektury społecznej, w jaką wpisują się earthshipy i której tak gorącą zwolenniczką była Jane Jacobs, obrończyni dobrosąsiedzkich relacji w architektonicznym planowaniu miast Ameryki Północnej.

Szkoda zatem, że w cieniu prezentacji Reynoldsa pozostaje żona wizjonera, a także kolektywny charakter budowania – jakby zasada wzajemnego powiązania ze sobą form organicznych i architektonicznych nie przekładała się wystarczająco na obraz ludzi zaangażowanych w proces powstawania budownictwa przyszłości.

EMPATIA, TERAZ!

Wystawa „Empatia, teraz”, School of Forms w Poznaniu

Architektura przetrwania stała się tematem tak aktualnym, że Museum of Craft and Design z rocznym wyprzedzeniem zapowiada wystawę „Survival Architecture” (14.12.2019–20.05.2020), podczas której przedstawiona zostanie w kontekście społecznego aktywizmu w erze postępującej zmiany klimatycznej. Obecnie w Poznaniu w aż trzech miejscach można zobaczyć projektowe i artystyczne reprezentacje tego kulturotwórczego fenomenu.

W School of Form Uniwersytetu SWPS trwa obecnie wystawa „Empatia, teraz!”, której kuratorem jest Michał Bachowski, będąca efektem współpracy projektantów i naukowców. Miała ona premierę w trakcie Gdynia Design Days 2018, była też pokazywana w Galerii BWA Dizajn we Wrocławiu.

„Szkoła w skrzyni”

Spośród kilkunastu przedstawionych w Poznaniu przykładów otwarcia się projektantów na doświadczenia kryzysowe uwagę przykuwa projekt odbudowy szkoły w Jacmel na Haiti, autorstwa Macieja Siudy, Katarzyny Dąbkowskiej, Marty Niedbalec, Jerzego Mazurkiewicza, Kamila Rusinka i Łukasza Piasta. Jego autorzy zwracają uwagę na ekologię budynku, której sprzyjać ma wykorzystanie wody opadowej, a także proponują „optymalny układ konstrukcyjny dla zjawisk sejsmicznych”.

 

Z kolei zaprojektowana przez UNICEF „Szkoła w skrzyni” otwiera oczy na los dzieci, które dzięki niej mogą kontynuować naukę w trudnych okolicznościach.

Bas Timmer jest autorem projektu „Sheltersuit”, kurtki połączonej ze śpiworem, która ma pełnić funkcję schronienia dla osób pozbawionych domu. 

Domek z kart” autorstwa Jerzego Łątki wykonany jest z tymczasowych materiałów pochodzenia papierowego i projektowany m.in. z myślą o poszkodowanych przez katastrofy naturalne. Jego zaletą jest niski koszt wykonania, a także lekkość i mobilność konstrukcji.

Choć społeczne uwrażliwienie dizajnerów na palące problemy naszego świata cieszy, odpowiadając na konieczność jego długofalowego przeprojektowania, to oczywiście pojawia się pytanie o ryzyko związane z komercjalizacją ich innowacyjności. Ponieważ dziedzina projektowania bardzo mocno związana jest z prawami rynku, a z ekonomicznego punktu widzenia kryzys uchodźczy to sytuacja podaży przewyższającej popyt, refleksję nad dizajnem w roli strategicznego narzędzia pomocy humanitarnej trudno odłączyć od mechanizmów zmierzających do wygenerowania jego kolejnej złotej ery.

Tego typu obawy rodzi zresztą program Open Homes, realizowany przez Airbnb pod kierunkiem projektanta Camerona Sinclaira. W jego ramach uchodźcy mogą otrzymać darmowe zakwaterowanie. Tyle tylko, że Airbnb to globalna firma, która nie płaci podatków w krajach, w których świadczy usługi krótkoterminowego wynajmu, a jej polityka stanowi zagrożenie dla lokalnych rynków mieszkaniowych. Umieszczenie informacji o tym programie na wystawie „Empatia, teraz!” pokazuje zatem ambiwalencję związaną z niesieniem pomocy w kapitalistycznym świecie. O tym, jak stało się ono przemysłem na niespotykaną finansową skalę, rządzącym się prawami konkurencyjności, jest zresztą książka Lindy Polman – „Karawana kryzysu. Za kulisami pomocy humanitarnej” (2016).

Z kolei w Galerii Miejskiej Arsenał trwa wystawa Tatiany Wolskiej, „Matryca” (16.10–18.11), a w Rodriguez Gallery wystawa Michała Smandka, „Niebezpieczeństwo zbliżania się do granic” (12.10–14.11.2018). Tym stricte artystycznym projektom dotyczącym architektury przetrwania poświęcę drugą część tekstu.

 

Poniżej galeria zdjęć z wystawy: Empatia, teraz” zorganizowanej w School of Forms w Poznaniu.

CZYTAJ TAKŻE: Działka na Marsie
CZYTAJ TAKŻE: Ekstazy, orgazmy i toasty
CZYTAJ TAKŻE: W domowych pieleszach praca idzie sprawniej, cz. II