fot. Archiwum kompozytorki

Relacje żywych dźwięków

"W ciągu nadchodzących miesięcy mam wiele planów kompozytorskich, czas na kolejne utwory i intensywną pracę twórczą. Poza tym już w lipcu nagrywam moją pierwszą płytę monograficzną z utworami solowymi i kameralnymi" - mówi Ewa Fabiańska-Jelińska

Piotr Tkacz: Czy w czasie pandemii zmieniło się jakoś twoje słuchanie? Mam na myśli nie tylko podejście do muzyki, ale też słuchanie dźwięków otoczenia.

Ewa Fabiańska-Jelińska: Myślę, że tak. Moje słuchanie świata stało się chyba bardziej wyczulone, czujne, wrażliwe na najmniejsze bodźce i detale. Odrywając się od zgiełku, w jakim często żyjemy na co dzień, odkrywamy nowe przestrzenie. Codziennie stykam się z moim ulubionym krajobrazem dźwiękowym w czasie licznych spacerów do lasu. Udało mi się znaleźć pewne opustoszałe miejsce, to tam od kilku miesięcy zaczęły rodzić się nowe inspiracje.

PT: Opowiesz o tym więcej? Czy coś już może napisałaś od marca, czy raczej na razie gromadzisz inspiracje i czekasz?

Ewa Fabiańska-Jelińska, fot. z archiwum kompozytorki

Ewa Fabiańska-Jelińska, fot. z archiwum kompozytorki

EF-J: Staram się pracować regularnie, mówię o różnych obszarach mojej pracy artystycznej, naukowej i organizacyjnej. Jeśli chodzi o twórczość, to akurat w marcu zakończyłam pracę nad „Toccatą” na kontrabas i orkiestrę smyczkową oraz utworem „Relacje” na nietypową obsadę wykonawczą: kwartet wokalny, kwartet puzonowy, kwartet perkusyjny, chór, dyrygenta i publiczność.

 

Nie spodziewałam się, że temat relacji będzie aż tak aktualny w ostatnim czasie związanym z kwarantanną. Zaczęłam rozważać dogłębnie sferę relacji międzyludzkich. Czy już nie patrzymy sobie w oczy? Nie szukamy głębi i trwałości? Dlaczego technologia, która miała nam ułatwić codzienność i kontakt, okrada nas z prawdziwej bliskości z drugim człowiekiem?

PT: Pewnie, jak zwykle, to wszystko ma dwie strony i ta sama technologia pozwala np. nawiązać kontakt z ludźmi, do których inaczej bardzo trudno byłoby dotrzeć. Choćby umieszczanie utworów na YouTubie umożliwia zapoznanie się z nimi odbiorcom, którzy nie mieli możliwości usłyszeć ich na żywo. Może jest w tym jakiś pozytywny aspekt, który da się wykorzystać?

EF-J: Zgadzam się z tobą, jednak myślę, że w ciągu ostatnich miesięcy wiele osób odczuwa duże zmęczenie w związku z nieustannym wykorzystaniem technologii, co jest naturalne w obecnej sytuacji. Tęsknimy za obecnością drugiego człowieka.

Ewa Fabiańska-Jelińska, fot. z archiwum kompozytorki

Ewa Fabiańska-Jelińska, fot. z archiwum kompozytorki

 

Muszę jednak rzeczywiście docenić technologię chociażby za to, że umożliwiła mi nawet prawykonania moich utworów w ostatnich miesiącach kwarantanny.

PT: Jak myślisz, jak te wyjątkowe okoliczności mogą się przełożyć na nasze podejście do muzyki? Słychać głosy mówiące o powrocie do lokalności. Może warto byłoby odświeżyć koncepcję salonu muzycznego? Czy kameralne muzykowanie albo w ogóle przedsięwzięcia w „ludzkiej” skali mogłyby być jakimś sposobem na odzyskanie tego kontaktu, o którym wspominałaś? A może lato będzie sprzyjało koncertom plenerowym, to też mogłoby otworzyć na nowe ciekawe możliwości.

EF-J: Koncepcja salonu muzycznego jest wspaniałym pomysłem! Powinniśmy do niej częściej powracać w 2020 roku – czy to w przestrzeni zamkniętej, czy tak jak wspominasz, np. w koncertach plenerowych (także kameralnych). Myślę, że wszyscy bardzo tęsknią za kontaktem z żywą muzyką, spotkaniami z artystami, więc to idealna okazja do ożywienia kultury lokalnej, ale przy okazji również globalnej (możemy je np. transmitować).

Ewa Fabiańska-Jelińska, fot. z archiwum kompozytorki

Ewa Fabiańska-Jelińska, fot. z archiwum kompozytorki

PT: Wprowadź nas, proszę, w kompozycję „Passacaglia” poświęconą profesor Jadwidze Kaliszewskiej.

EF-J: Utwór „Passacaglia” powstał na prośbę znakomitego polskiego altowiolisty, profesora Lecha Bałabana, tak by uczcić pamięć o wybitnej polskiej skrzypaczce, pomysłodawczyni tzw. Szkoły Talentów w Poznaniu, ale także wspaniałym pedagogu. Kompozycja świadomie została przeznaczona na duet – skrzypce i altówkę jako symbol dialogu pomiędzy artystami, w którym wyrażone zostają różne rodzaje ekspresji. W tym wyobrażonym przeze mnie dialogu znajduje się miejsce zarówno na elementy dynamiczne, wirtuozowskie, jak i na liryzm, kantylenę i subtelność.

Ewa Fabiańska-Jelińska, fot. z archiwum kompozytorki

Ewa Fabiańska-Jelińska, fot. z archiwum kompozytorki

PT: Masz w dorobku sporo utworów kameralnych, one też są chyba dobrym sposobem na refleksję nad różnego rodzaju relacjami. Czy mogłabyś opowiedzieć na wybranych przykładach, jakimi kwestiami czy problemami zajmujesz się w swoich kompozycjach? 

EF-J: Można spojrzeć na moją twórczość pod kątem różnych kręgów inspiracji, które często się łączą, ale do każdego utworu staram się podchodzić zawsze bardzo indywidualnie:

    • Sfera sacrum, mistycyzm (m.in. cykl utworów „Medytacje”, „Chorał I” na kwartet puzonowy, „Mater Dei” na kwartet skrzypcowy, „Menojre” na wiolonczelę, „Offenbarungen und Eingebungen” na orkiestrę smyczkową, „Koncert” na altówkę i orkiestrę smyczkową)
    • Kwestie psychologiczne, problematyka relacji (m.in. wspominane „Relacje”, „Baby's Expressions” na saksofon altowy, „Passacaglia” na skrzypce i altówkę)
    • Folklor polski oraz folklor innych krajów (m.in. „Trzy tańce polskie” na trio marimbowe, „Trzy tańce polskie” na kwintet dęty blaszany,  „A-Gis tango” na altówkę, fortepian i wiolonczelę, „Arabeska” na flet i fortepian)
    • Inspiracja innymi dziedzinami sztuki (np. malarstwem – „Le Quai de Bercy” na fortepian, „Hommage a Marc Chagall” na kwartet smyczkowy; poezją i literaturą – „Sześć Mazurków do wierszy Jana Brzechwy” na fortepian, „There Are More Things” na skrzypce, flet, klarnet i fortepian, „Suita” na puzon i orkiestrę dętą; teatrem – „Dell’arte” na kwartet puzonowy)
    • Inspiracja tradycją, twórcze odwołania do przeszłości (m.in. „Toccata” na akordeon i fortepian, „Stabat Mater” na sopran, flet, skrzypce, wiolonczelę i klawesyn)
    • Odwołania do sonoryzmu i poszukiwanie interesujących rodzajów artykulacji, ciekawego brzmienia, eksperymenty z formą muzyczną (m.in. „Miniatures sonoristiques” na puzon preparowany, „Fantazja” na skrzypce i fortepian, „Confessiones” na kwartet smyczkowy, „Poemat SymFoniczny” na orkiestrę, „Reflexion” na klarnet i perkusję)
Ewa Fabiańska-Jelińska, fot. z archiwum kompozytorki

Ewa Fabiańska-Jelińska, fot. z archiwum kompozytorki

 

PT: A jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

EF-J: W ciągu nadchodzących miesięcy mam wiele planów kompozytorskich, czas na kolejne utwory i intensywną pracę twórczą.

 

Poza tym już w lipcu nagrywam moją pierwszą płytę monograficzną z utworami solowymi i kameralnymi przy współpracy z DUX-em, w trakcie przygotowań są wydania kolejnych partytur moich utworów w Polskim Wydawnictwie Muzycznym (m.in. „Toccata” na akordeon i fortepian oraz „Koncert” na altówkę i orkiestrę smyczkową).