fot. Krystian Daszkowski

Święto tęczowej społeczności

Sue Bartel, członkini Grupy Stonewall, opowiada o tegorocznej odsłonie poznańskiego Pride Weeku, czyli 8-dniowego festiwalu celebrującego społeczność LGBT+, którego zwieńczeniem jest Marsz Równości.

Jakub Wojtaszczyk: Pamiętasz poznańskie Marsze Równości jeszcze przed czasów Grupy Stonewall? Co się przez te lata zmieniło?

Sue Bartel: Na poznańskie Marsze Równości chodziłam od 13. roku życia. Odbywały się w listopadzie i obejmowały wiele grup marginalizowanych.

 

Nie walczyły zatem wyłącznie o prawa osób LGBT+. Były szeroko antydyskryminacyjne, miały na celu pokazać, że polskie społeczeństwo jest różne.

My jako Grupa Stonewall przejęliśmy organizację w 2015 roku. Już wtedy stawialiśmy na konkretniejszy przekaz działań na rzecz osób LGBT+. Zawsze będziemy wspierać inne grupy marginalizowane. Jednak uznaliśmy, że skoncentrowanie się na nieheteronormatywnej społeczności sprawi, iż nasze postulaty będą czytelniejsze. Zaczęliśmy komunikować Marsz Równości w nowej odsłonie. Przesunęliśmy też datę jego organizacji na cieplejsze miesiące. Początkowo był to wrzesień. Od kilku lat jest to końcówka czerwca i początek lipca.

 

Sue Bartel, fot. Krystian Daszkowski

Zależało nam na tych miesiącach, ponieważ nasza nazwa, Grupa Stonewall, pochodzi od wydarzeń, które w tym samym czasie miały miejsce w Nowym Jorku w latach 60. XX w. [seria spontanicznych demonstracji osób ze społeczności LGBT+ przeciwko nalotowi policji – przyp. red.]. Zmieniliśmy też formułę marszu, bardziej na zachodnią nutę.

Pochód stał się naszym świętem. Pamiętamy, że walczymy o prawa, ale chcemy, by ludzie zaznali trochę radości; żeby byli sobą i mogli za rękę przejść ze swoją osobą partnerską przez ulice Poznania. 

 

JW: Warto przypomnieć, że w pierwszym organizowanym przez Grupę Stonewall marszu udział wziął prezydent Jacek Jaśkowiak, jako pierwszy urzędujący prezydent polskiego miasta. Czy to wydarzenie zmieniło stosunek innych polityków i polityczek?

Marsz Równości w Gdańsku 2016, fot. nwm

SB: Rzeczywiście, po wielu namowach Jacek Jaśkowiak nie tylko objął patronatem Marsz Równości, ale był pierwszym prezydentem, który w nim uczestniczył. Od tego czasu rokrocznie w mieście wiszą tęczowe flagi. Po 2015 roku inni włodarze miast, między innymi Gdańska i Krakowa, wzięli przykład z Poznania. Czekamy na Warszawę. Wcześniej Hanna Gronkiewicz-Waltz zdecydowanie nie udzielała matronatu Paradzie Równości i nie brała w niej udziału. 

 

JW: Jak co roku ILGA-Europe opublikowała raport mierzący poziom równouprawnienia osób LGBT+ w Europie. Polska ponownie wylądowała na ostatnim miejscu w całej Unii Europejskiej. Jednak wbrew polityce mamy więcej marszów i parad w całej Polsce. Paradoks?

SB: Im bardziej władze kraju, przez kampanie nienawiści, które przy wyborach kierują w naszą stronę, będą przyciskać społeczność LGBT+, tym bardziej będzie się ona burzyć. Ludzie walczą, aby zwrócić uwagę na brak podstawowych praw.

 

Bardzo mnie wzrusza, kiedy w małych miejscowościach, jak Milicz, osoby zawiązują tęczową społeczność i wychodzą w niewielkich Marszach Równości.

To bardzo ważne, bo przestajemy mieć poczucie bycia stereotypowym „jedynym gejem w miasteczku/we wsi”. Osoby dowiadują się, że „takich jak ja” jest znacznie więcej i odważnie wychodzą na ulice. Im większa nienawiść, tym większa chęć protestu. 

 

JW: Grupa Stonewall w swoich akcjach nagłaśnia tragiczne realia młodzieży LGBT+ w polskich szkołach. Z jakimi jeszcze problemami stykają się osoby ze społeczności?

Sue Bartel, fot. Krystian Daszkowski

SB: Przede wszystkim osoby transpłciowe, zarówno przed korektą płci, jak i po, mają w dalszym ciągu problemy z funkcjonowaniem w Polsce. Przez wszechobecną transfobię trudno im dostać i utrzymać pracę. Jeżeli się to uda, często pracują poniżej swoich kwalifikacji. Zwracamy też uwagę na problem osób aseksualnych [aseksualizm – całkowite lub częściowe nieodczuwanie pociągu seksualnego w stronę innych – przyp. red.], które najczęściej padają ofiarami tzw. gwałtów naprawczych.

 

JW: Czym są gwałty naprawcze?

SB: Najczęściej członkowie rodziny lub ktoś bliski dokonuje gwałtów na takich osobach, aby „naprawić” ich tożsamość lub orientację. To często we własnych rodzinach spotyka też lesbijki. Tych problemów jest znacznie więcej, niż nam się może wydawać. To nie tylko brak związków partnerskich, małżeństw czy adopcji dzieci. Potrzebna jest edukacja na temat osób LGBT+, która może częściowo zniwelować postawy dyskryminujące. 

 

JW: Czerwiec to miesiąc dumy nieheteronormatywnej społeczności. Plaster na homofobiczną polską politykę. W Poznaniu mamy Pride Week. Czego możemy się spodziewać?

SB: Jak co roku pod koniec czerwca rozpoczynamy Pride Week, czyli nasz flagowy 8-dniowy festiwal, którego zwieńczeniem jest Marsz Równości.

 

fot. Krystian Daszkowski

Zaczynamy z przytupem, bo od balu vogue’owego, który obędzie się w Świętym Spokoju na Świętym Wojciechu.

Nigdy w tym miejscu nie organizowaliśmy eventu, ale co roku staramy się docierać do nowych przestrzeni. Świetnie sprawdziło się to w zeszłych latach, na przykład na KontenerART nad Wartą, gdzie wyświetlaliśmy film o osobach niebinarnych. Wiele widzów i widzek spoza bańki LGBT+ go zobaczyło, bo przypadkiem wpadli na event. W tym roku ogłosiliśmy nabór. Następnie z puli wybraliśmy te akcje, które wesprzemy finansowo i organizacyjnie. W taki sposób choć trochę oddajemy scenę osobom ze społeczności.

 

Mamy też wiele naszych hitów, jak tęczowy przejazd rowerowy ulicami miasta czy SoHo, czyli uliczną imprezę, która tym razem odbędzie się na Kwiatowej.

Planujemy Snacz Gejm, czyli satyryczny występ śmietanki polskich drag queen, które wcielają się w postaci z pierwszych stron gazet. Inne wydarzenie to Drag Up Your Pirde z line-upem bardzo znanych rodzimych drag performerek i performerów. Ten event odbędzie się na Plaży Wilda, gdzie również planujemy zorganizować Tęczowy Piknik przed Marszem Równości. Wilda to dzielnica, w której nas wcześniej nie było. 

 

fot. Krystian Daszkowski

JW: Jak będzie wyglądać tegoroczny Marsz Równości?

SB: Poznański Marsz Równości odbędzie się 2 lipca. Od 12.00 odpalamy wspomniany Tęczowy Piknik. O 16.00 rozpoczynamy przemarsz przez miasto. W zeszłym roku przez pandemię byliśmy zmuszeni zrezygnować z platform z muzyką. Zamiast tego powstały przystanki. W tym roku będzie formuła hybrydowa, łącząca oba te rozwiązania. Nad trasą jeszcze pracujemy. Jedno jest pewne –w tym roku Poznań znowu będzie tęczowy!

 

Poznań Pride Week 2022 potrwa od 25.06 do 3.07

Marsz Równości w Poznaniu odbędzie się 2.07

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
1
Świetne
Świetne
1
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0