fot. Mariusz Forecki

Winna Góra – nowa powieść Joanny Jodełki od dziś w odcinkach!

W każdy wakacyjny poniedziałek, środę i piątek będziemy publikować kolejne rozdziały powieści, której akcja rozgrywa się w Pałacu generała Jana Henryka Dąbrowskiego w Winnej Górze. Dziś prolog i rozdział pierwszy. Zapraszamy do lektury!

WINNA GÓRA

PROLOG

 

Szanowna Pani,

 

W odpowiedzi na nadesłane przez Panią pytanie informuję, że obraz Feliksa Sypniewskiego Ślub Barbary Chłapowskiej i generała Jana Henryka Dąbrowskiego jest własnością Muzeum Wojska Polskiego.

Nie wiem, czym podyktowana jest Pani troska. Wedle mojej wiedzy obraz nie opuszczał murów naszego muzeum przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Na wyraźne Pani życzenie (osobiście) dokonałam ponownych, dokładnych (!) oględzin.

Niestety, muszę Panią rozczarować. Przedstawiona na nim panna młoda nie ma żadnej brylantowej agrafy, broszy lub czegokolwiek innego, co by wyobrażało ten rodzaj biżuterii.

Jej ozdoby to: diadem, naszyjnik i kolczyki.

Być może ten prezent z okazji ślubu, jak Pani sugeruje, Barbara Chłapowska dostała już po uroczystościach. Ewentualnie nie pasował do uprzednio przygotowanego stroju.

 

Z poważaniem

Kurator Muzeum…

 

 

Joanna Jodełka, fot. P. Kasicki

Joanna Jodełka, fot. P. Kasicki

Halszka Nowicka po raz kolejny przeczytała nadesłaną odpowiedź. Znała już ją prawie na pamięć. I dalej nic z tego nie rozumiała. W końcu trzasnęła klapą laptopa i odsunęła go na skraj toaletki. Odchyliła się na krześle, by rozprostować kręgosłup, ale nie przyniosło jej to ulgi. Z tej pozycji widać było leżące na sofie zwłoki. Zwłoki przykryte zielonym kocem w kratkę, ale sama go rozłożyła, więc dokładnie wiedziała, co pod nim jest. Poza tym ten koc był przykrótki i wystawały spod niego czarne buty. Od razu było wiadomo, kto pod nim leży.

Zrezygnowała więc z odchylania się i ustawiła krzesło bokiem, tak by na wprost mieć pałacowe okno, a nie prowizoryczny katafalk. Westchnęła wyjątkowo głośno, pomasowała ręką strapione czoło, po czym znowu oparła łokcie o blat i podparła brodę rozcapierzonymi palcami. Poczuła się potwornie zmęczona. Miała wrażenie, że jej szyja sama nie utrzyma głowy, która zdawało się waży tonę. Chciała choć na chwilę zamknąć oczy, ale nie mogła zasnąć. Musiała czekać i czuwać. Zaczęła więc znowu wpatrywać się w zdjęty ze ściany obraz.

 

– Kopia. Może i bardzo dobra, ale tylko kopia – powtarzała sobie nieustannie.

Oryginał ciągle znajdował się w muzeum w Warszawie. Przed chwilą dostała potwierdzenie w przeczytanym mejlu.

Sama też tak myślała i nie było nic dziwnego w tym, że taka kopia znalazła się w Winnej Górze. Cała Winna Góra wraz z olbrzymim majątkiem dostała się generałowi Dąbrowskiemu z nadania Napoleona. Rezydowała tu jego żona Barbara, a do czasu wojny majątek był w rękach potomków Dąbrowskiego.

– Może ten obraz był tu od zawsze, namalowany według oryginału? Już dawno temu.

Przedstawiał przecież weselnego poloneza pary młodej, paradującej w otoczeniu gości. Barbara Chłapowska była rzeczywiście bardzo młodziutka. Pięknie ubrana. Miała na sobie dużo biżuterii… Ale nie na tę biżuterię Halszka patrzyła. Przecież nikomu w pałacu nie chodziło ani o ten obraz, ani o ten szykowny diadem czy naszyjnik. Cała afera rozpętała się o wyjątkowo cenną agrafę. Tak nazywano tę misterną zapinkę z wianuszkiem brylantów dookoła.

– Dlaczego znalazła się na kopii obrazu? I to tak ostentacyjnie wpięta w dekolt? A co najważniejsze i najdziwniejsze – dlaczego jest wymalowana tu na tym obrazie, który miała przed sobą, a na oryginalnym płótnie z muzeum jej nie ma?! Dwa identyczne obrazy… Niby identyczne! Różniły się przecież tym jednym, drobnym i niezwykle drogocennym szczegółem.

 

Nigdy wcześniej nie zwróciłaby na to uwagi. Nigdy nie przyglądałaby się przez lupę sukni sprzed ponad dwustu lat. Nigdy nie zauważyłaby tej agrafy, ba, nie wiedziała, że istnieje takie archaiczne już słowo oznaczające ozdobną zapinkę czy broszkę. A teraz w kółko myślała o tym wianuszku brylantów wręczonych żonie napoleońskiego generała. Sama nie znała się na biżuterii. Miała jedynie złoty łańcuszek z podkówką i parę kolczyków ze szklanych paciorków.

W końcu zmęczyła się wpatrywaniem w obraz. Zaczęła rozpamiętywać to wszystko, co się ostatnio zdarzyło. Wszystko po kolei, wraz z całym tabunem przedziwnych indywiduów, którzy wtargnęli do pałacu i zburzyli jej spokojną egzystencję.

I prawdopodobnie ktoś z nich jest mordercą! A co najgorsze, kompletnie nie miała pojęcia kto? I kto będzie następny?

Myśli plątały się w głowie. Czekała, patrząc w okno. W końcu zamknęła oczy. Próbowała jeszcze podnieść wzrok, ale bezskutecznie. Powieki przykleiły się do siebie. Łokcie podtrzymujące głowę powoli zaczęły rozjeżdżać się na boki. W końcu czoło opadło na toaletkę, a policzek przylgnął płasko do marmurowego blatu.

Zasnęła.

Nie obudził jej cichy zgrzyt wkładanego od zewnątrz klucza. Nie drgnęła również, gdy opadła w dół delikatnie naciskana mosiężna klamka…

 

Wszystkie rozdziały książki Joanny Jodełki pt. "Winna Góra" znajdziecie: tutaj