fot. Mariusz Forecki

Winna Góra – nowa wizytówka Wielkopolski

Pałac winnogórski to najlepszy w Wielkopolsce przykład stylu narodowego. Kilka dni temu, w piękny i pełen słońca jesienny dzień, 10 października, odbyło się w Winnej Górze uroczyste otwarcie nowego muzeum.

Za Środą Wielkopolską krajobraz staje się sielski. Jadę powoli starą kasztanową aleją. Droga kręci malowniczo. Jesienne słońce prześwietla wyzłocone korony drzew, a wielkie liście, kołysząc się nostalgicznie, opadają powoli na ziemię. Południowy wiatr przynosi swojski zapach wsi. Już niedaleko. Nagle widok otwiera się szeroko – w oddali, na niewielkim wzniesieniu, bielą ścian i czerwienią dachu lśni pałac. Wysoki, klasycystyczny portyk z czterema kolumnami zdaje się zapraszać do środka…

 

Winna Góra – miejsce niby wszystkim znane. Mieszkał tu nasz bohater narodowy, generał Jan Henryk Dąbrowski, powstaniec kościuszkowski, a potem twórca Polskich Legionów we Włoszech i dowódca wojsk napoleońskich.

Nie daje o nim zapomnieć tekst naszego hymnu, „marsz, marsz Dąbrowski, z ziemi włoskiej do Polski, za twoim przewodem złączym się z narodem”, i to powtarzany cztery razy w refrenie. Generał został też pochowany w Winnej Górze, w kościele nieopodal pałacu. Wszyscy to wiedzą, ale kto odwiedził to miejsce? Czy poza Wielkopolską ktoś pamięta, gdzie się ono znajduje? Autor pomnikowego przewodnika po dworach i pałacach Wielkopolski, Marcin Libicki, nie wiedzieć czemu, nazywa to miejsce Winnogórą, zamiast Winną Górą. Skąd ten błąd? Czy i nazwa miejsca nie jest powszechnie znana?

CO ZNACZY „WINNA GÓRA”?

Miejscowość ta nosi piękną i starą nazwę, związaną z tradycyjną w naszym regionie uprawą winorośli. Winogrona hodowano tu jeszcze w 1893 roku. Mało kto pamięta, że poznańskie Winogrady nie pochodzą od nazwiska dowódcy radzieckich służb specjalnych, tylko od książęcych winnic. Podobnie jak poznańskie i gnieźnieńskie Winiary. Już w 1246 roku książę Bolesław Pobożny nadał majątek Vineus Mons biskupowi Boguchwałowi z Poznania. Winna Góra była majątkiem kościelnym aż do 1796 roku, gdy rząd pruski dokonał kasaty dóbr kościelnych na rzecz skarbu państwa. Decyzją samego Napoleona zrabowany majątek został przekazany generałowi Janowi Henrykowi Dąbrowskiemu w uznaniu jego zasług. Nie wiedzieć czemu, po upadku Napoleona, Prusy uznały te ustalenia za obowiązujące.

W rękach potomków generała pozostała Winna Góra aż do 1939 roku. Najpierw władał tam syn generała, Bronisław Dąbrowski, uczestnik powstania wielkopolskiego w 1846 roku i Wiosny Ludów. Po nim winnogórskie włości przejęła jego siostra, Bogusława z Dąbrowskich Mańkowska. Tak majętność znalazła się w rękach rodu Mańkowskich, od 1887 roku hrabiów z nadania papieskiego. Gospodarzyli oni świetnie aż do 8 grudnia 1939 roku, kiedy to o poranku pod pałac zajechała czarna limuzyna, z której wysiadło czterech gestapowców. Oni to w trybie natychmiastowym i już na zawsze wyrzucili z majątku rodzinę właścicieli.

PAŁAC

Pierwszy, barokowy pałac w Winnej Górze powstał w latach 1760–1770 z inicjatywy biskupa Teodora Kazimierza Czartoryskiego. Nie była to jednak główna rezydencja duchownego – wolał bowiem mieszkać w Ciążeniu i Dolsku. Rezydencja, którą otrzymał Dąbrowski, prezentowała się dość skromnie – choć w zestawie było kilkanaście wsi i dwa miasta (Pyzdry i Środa), czyli razem ponad dwa i pół tysiąca hektarów.

 

W Winnej Górze stał budynek piętrowy, z piano nobile na wysokim parterze, z wejściem przez trzy wysunięte arkady i dwoma wieżowymi alkierzami po prawej stronie pałacu.

Generał stworzył w pałacu coś w rodzaju narodowego sanktuarium. W holu wisiały sztandary polskich jednostek wojskowych, ściany zdobiły malowidła ze scenami bitew z udziałem Polaków. Tu wisiał też znany obraz Jana Gładysza ukazujący wjazd generała Dąbrowskiego do Poznania. We wnętrzach eksponowano patriotyczne dokumenty i narodowe pamiątki. Na kolumnach stały popiersia wodzów, Napoleona, Jana III Sobieskiego i Stefana Czarnieckiego. Miał to być zaczątek planowanej „świątyni zwycięstwa”.

Również po upadku Napoleona w winnogórskim pałacu funkcjonował znaczący ośrodek polskiej myśli narodowej. Gościły tu znane postacie – Julian Ursyn Niemcewicz, Władysław Syrokomla i Henryk Sienkiewicz. Kolejny właściciel, Henryk Mańkowski, zgromadził w Winnej Górze liczący ponad 10 tysięcy monet zbiór numizmatyczny. Mieściły się tam również kolekcje napoleońskich pamiętników i szlacheckich pasów słuckich. Zbiory te zostały rozproszone i w dużej części zaginęły podczas wojny.

STYL NARODOWY

Na początku XX wieku Mańkowscy podjęli plan przebudowy podupadłej rezydencji. Nie odpowiadała ona wymogom czasów – na starych zdjęciach widać popękane, zawilgocone do pierwszego piętra mury pałacu. Zlecone ekspertyzy wykazały bardzo zły stan ścian i więźby dachowej. Wobec powyższego właściciele podjęli decyzję o rozbiórce starego budynku i postawieniu w jego miejsce zupełnie nowego, bez nawiązania do budynku pierwotnego. Moment był ku temu szczególny.

„Po spustoszeniach XIX wieku, zwłaszcza drugiej jego połowy, gdy tyle dworów padło ofiarą mody pseudogotyckiej lub tak zwanego stylu nadwiślańskiego, zachowany do naszych czasów typ dworu polskiego o zewnętrznej szacie XVIII wieku znów wraca do swych praw i zyskuje aprobatę ogółu” – pisano wtedy w krakowskim piśmie „Architekt”. Już wcześniej, bo w 1896 roku, książę Zygmunt Czartoryski opublikował w Poznaniu tekst o znaczącym tytule „O stylu krajowym w budownictwie wiejskim”. Autor napisał tę monografię dla ocalenia „próbki stylu krajowego w budownictwie, aby, kiedy da Bóg, że wody potopu opadną, ziomkowie mieli skąd brać wzory do odbudowania kraju – w stylu słowiańskim”. Wiadomo było, że rzecz idzie o styl narodowy, polski: „Dwór wiejski zatem nie w górę i na dół, lecz poziomo wzdłuż i wszerz rozpościerać się ma”. Miała to być polska odpowiedź na brutalną pruską politykę germanizacji, dotyczącą też architektury.

I powstawały nowe-stare rezydencje we wszystkich ziemiach dawnej Rzeczpospolitej, od Żmudzi po Wielkopolskę. W tej ostatniej całe serie takich siedzib przebudowali lub zaprojektowali na nowo wykształceni w podberlińskim Charlottenburgu wielkopolscy architekci: Roger Sławski i starszy od niego Stanisław Borecki. Ten ostatni przebudował pałace w Objezierzu, Jarogniewicach i w Turwi. Zbudował też pałacyk w Słomowie. Do niego to zwrócił się Henryk Mańkowski z prośbą o wzniesienie w Winnej Górze nowoczesnej siedziby ubranej w polski kostium historyczny, nawiązujący do form polskiego baroku i klasycyzmu.

 

W 1910 roku powstał w Winnej Górze nowy pałac, a właściwie dwór. Bardzo duży, właściwie trzykondygnacyjny budynek sprawiający wrażenie parterowego.

Dolna kondygnacja, wysoka suterena minimalnie zagłębiona w gruncie, ma duże okna jak zwyczajna kondygnacja mieszkalna. A kondygnacja górna schowana jest w dużym, łamanym, polskim dachu, z licznymi lukarnami. Do wnętrza prowadzą kamienne schody poprzedzające monumentalny, czterokolumnowy portyk w wysokim porządku, zwieńczony trójkątnym tympanonem. Wewnątrz dominował wysoki przez dwie kondygnacje hall, urządzony w stylu angielskim, z kominkiem i dwubiegowymi schodami i antresolą od frontu. Wnętrza były nowocześnie urządzone, z centralnym ogrzewaniem i łazienkami. Całość udała się architektowi nad wyraz.

Pałac winnogórski to najlepszy w Wielkopolsce przykład stylu narodowego. Tak udany, że doczekał się nawet swojej repliki w pobliskiej Chociczy, co zadziwiające, zbudowanej przez niemieckiego właściciela ziemskiego.

Rezydencji towarzyszyło ośmiohektarowe założenie ogrodowe z dwoma stawami i duży folwark.

MIT GENERAŁA

Nieopodal parku stoi barokowy kościół z XIX-wieczną kaplicą grobową generała Dąbrowskiego, zaprojektowaną przez Seweryna Mielżyńskiego. Tu złożono zwłoki narodowego bohatera. Wtedy, w 1818 roku, liczono na to, że tylko tymczasowo. Sądzono, że jego miejsce jest na Wawelu, ale zmumifikowane szczątki generała nie trafiły tam nigdy. Jego serce zawędrowało do Krakowa, potem trafiło do Poznania, Manieczek, aż całkiem niedawno znalazło swoje ostateczne miejsce na poznańskim Św. Wojciechu, w krypcie zasłużonych Wielkopolan.

Mit generała Dąbrowskiego nie miał tyle szczęścia, co mit Tadeusza Kościuszki czy księcia Józefa Poniatowskiego. Poza tekstem hymnu nie doczekał się godnej reprezentacji w wielkiej literaturze i malarstwie. Szkoda, bo zasługi Jana Henryka Dąbrowskiego są naprawdę wyjątkowe. To nasz najwybitniejszy dowódca wojskowy całego okresu zaborów, chociaż lepiej mówił po niemiecku niż po polsku. Wychowany został w duchu niemieckiej kultury, z matki Niemki. Niemiecka książka uratowała mu życie na polu bitwy – trzymał ją na piersiach, pod mundurem, gdy wbiła się w nią i zatrzymała na niej wroga kula. Niemieckie wychowanie nie przeszkadzało mu w byciu wielkim, polskim patriotą, choć ostatecznie poniósł klęskę jak wszyscy, którzy zawierzyli w dobre intencje Napoleona Bonaparte.

NOWE MUZEUM W WINNEJ GÓRZE

Po II wojnie światowej pałac w Winnej Górze, mimo że upaństwowiony, miał dużo szczęścia. Nieocenianą rolę odegrał w jego historii wybitny poznański naukowiec, profesor Władysław Węgorek, dyrektor Instytutu Ochrony Roślin, który w 1963 roku doprowadził do przejęcia majątku w Winnej Górze przez Instytut. Dekadę wcześniej profesor przyczynił się do uratowania pałacu w Turwi, a przez kolejne dziesięciolecia opiekował się pamiątkową winnogórską rezydencją.

W roku 2003 pałac, park i zdecydowana większość majątku została przez Instytut najpierw wydzierżawiona, a potem sprzedana fabrykantowi ceramiki łazienkowej ze Środy Wielkopolskiej, Stanisławowi Hybnerowi. On to przeprowadził w pałacu gruntowny remont i doprowadził budynek niemal do świetności. Rezydencja wygląda dziś jak za czasów przedwojennych właścicieli. Może z wyjątkiem malowidła na plafonie głównej sali w landrynkowych kolorkach i – paradoksalnie jak na producenta łazienkowej ceramiki – kiczowatych łazienek. W takim to stanie, w połowie ubiegłego roku, pałac w Winnej Górze wraz z parkiem trafił na rynek nieruchomości z ceną 13 milionów złotych.

 

Oferta zainteresowała Wielkopolski Urząd Marszałkowski. Jak tylko Marszałek w styczniu 2018 roku ujawnił swoje plany utworzenia w tym miejscu muzeum, Winna Góra obudziła się nagle z wieloletniego letargu.

Dziwnym zbiegiem okoliczności już w marcu zawitał tu sam prezydent Rzeczpospolitej, Andrzej Duda. Z inicjatywy Marszałka Marka Woźniaka, w czerwcu 2018 roku, udało się nabyć ten obiekt za bardzo atrakcyjną kwotę 9,5 miliona złotych. Decyzją sejmiku wojewódzkiego, w imieniu nas wszystkich. Z przeznaczeniem na muzeum wielkich Wielkopolan, Jana Henryka Dąbrowskiego, Józefa Wybickiego – muzeum naszej drogi do niepodległości.

Kilka dni temu, w piękny, pełen słońca, jesienny dzień, 10 października odbyło się w Winnej Górze uroczyste otwarcie nowego muzeum. Były piękne przemówienia jak w wielkich dniach patriotycznego wzmożenia dwieście lat temu. Merytoryczne – Marszałka – i najbardziej wzruszające – starszego pana, hrabiego Krzysztofa Mańkowskiego, potomka generała Dąbrowskiego, który mieszkał w winnogórskim pałacu przed 1939 rokiem. Jak za dawnych lat na antresoli wielkiego holu zagrała orkiestra. Pięknie odrestaurowane wnętrza były otwarte na oścież. W głównym apartamencie, na piętrze powiewające na wietrze zasłony w wielkich oknach obsiadły tysiące biedronek, wygrzewających się w ostatnich, ciepłych, słonecznych promieniach słońca. W parku za pałacem wylegiwał się jeleń o majestatycznym porożu. On jeszcze nie wie, co tu się będzie działo.

Od tego dnia pałac w Winnej Górze jest oddziałem świetnie funkcjonującego Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy. Tej Dobrzycy, gdzie Wybicki był administratorem i z której pochodzi poprzedni właściciel – Stanisław Hybner. Nadchodzi czas na przygotowanie nowych ekspozycji.

I ja tam byłem, dobrą kawę piłem i wykwintne kanapki jadłem. A pan hrabia, z laseczką w dłoni, siedział obok, w złoconym fotelu i się temu wszystkiemu przyglądał. Zamyślony.

Poniżej zdjęcia z otwarcia w pałacu w Winnej Górze muzeum poświęconego m.in. gen. Janowi Henrykowi Dąbrowskiemu i Legionom Polskim. Muzeum uroczyście otworzył Marszałek Województwa Wielkopolskiego Marek Woźniak.

CZYTAJ TAKŻE: Obrazki ze średniowiecznego komiksu
CZYTAJ TAKŻE: Chopin znów w Antoninie
CZYTAJ TAKŻE: Sikawki w kościele