fot. Materiały prasowe

Wobec nieuniknionego

Jakiś czas temu poznańska oficyna Albus, znana chociażby z „Etnogadek”, przewodnika po dawnych obrzędach i zwyczajach autorstwa Moniki Michaluk, Witolda Przewoźnego i Michała Stachowiaka, wydała „Tkaczkę chmur” Katarzyny Jackowskiej-Enemuo.

Ta nieobszerna książka skierowana do dziecięcego czytelnika traktuje o najbardziej poważnych sprawach i każe zastanowić się nad znaczeniem opowieści.

Co przetrwało w baśni

Literatura dawno już porzuciła funkcję bycia medium społecznych obrazów świata, wspólnotowych mitologii. Emancypując się, została wyrazicielką prywatnych wizji artystycznych. Pisarze mówią za siebie: proponują własne interpretacje rzeczywistości, własne mity, starając się sprawić, by ich siła przekonywania uczyniła je powszechnymi. Odrzucili rolę opowiadaczy wspólnoty utwierdzających jej wartości, nie pozbywając się jednocześnie marzenia o szczególnym znaczeniu swego wysiłku.

 

Chociaż „propagandowość” literatury wzbudza niesmak niewyrobionej nawet publiczności – by wspomnieć socrealistyczne przypadki sztuki – nie likwiduje pretensji pisarzy do posiadania szczególnych zdolności wglądu w mądrość. W swoistych interpretacjach świata, często bardzo ukryte i niejednoznaczne, obecne są elementy wcześniejszych „morałów” – objaśnień i ocen rzeczywistości.

Siła wspólnotowej wyobraźni osłabła. Indywidua, dla których jednym z nowoczesnych modeli jest figura artysty, nie chcą poddać się władzy zbiorowości, pragnąc jednocześnie wsparcia w złożonych okolicznościach życia. Stąd nieusuwalne napięcie. Niedająca się znieść sprzeczność.

Najwyraźniej jeszcze dawne funkcje przetrwały chyba w baśni. Uznawszy, że są przeznaczone dla dziecięcego odbiorcy, nieznającego jeszcze świata, jego zasad i własnego w nim miejsca, pozwalamy sobie go „oświecać”, bo tego potrzebuje.

 

materiały prasowe

materiały prasowe

W baśni, czy szerzej opowieści dla dzieci, czytelnie są rozdzielone jasne i ciemne strony, dobro i zło ma wyraźną postać. Jest to niezbędne dla uzyskania przez dziecko orientacji w rzeczywistości, a równocześnie przechowuje dawniejszą funkcję sztuki.

Te przygody literatury są częścią szerszego procesu modernizacji naszej kultury i społeczeństwa. Innym elementem tego ciągu zdarzeń jest stopniowe przekształcanie form więzi społecznych. Dawne związki rodowe, silne i wzmacniane bliskością zamieszkania, stopniowo słabły, gdy zwiększyła się ruchliwość społeczna. Miasta, gromadzące ludzi z różnych stron, różnego pochodzenia, tworzyć zaczęły własne, szczególne wspólnoty zatrudnienia, interesu. Skutkiem tego wątlała siła przekazu tradycji.

Prywatne obrzędy przejścia

Ta może nieco przydługa historia ma wiele morałów. Jednym z nich jest taki oto: staliśmy się samotnie bezbronni w wielu momentach życia, wcześniej będących częścią zbiorowych zabiegów zmniejszających napięcie, przywracających równowagę, pomagających uporać się z nieodwołalnym, na przykład przez opowieści.

Dzisiaj nie tylko zdani jesteśmy sami na siebie i ewentualnie swoich bliskich (bądź także profesjonalistów), starając się uporać z trudnymi doświadczeniami, dodatkowo nie mamy umiejętności i sposobów, by pomagać w takich razach dzieciom.

 

Milczymy wówczas.

Jednoczenie wyzywani przez nieuniknione, staramy się znaleźć narzędzia służące do sprostania sytuacji, wypracować odpowiedniki dawniejszych obrzędów przejścia – bardziej prywatne sposoby przechodzenia od jakiegoś „przed”, przez pustkę, do jakiegoś „po” – wiele razy w życiu.

Dorośli mogą wesprzeć się racjonalizacją, zawierzyć temu czy innemu bogu. Dziecku brak jeszcze do tego umiejętności, emocje – które często są dla małego człowieka zagadką – grają pierwszoplanową rolę. Nie da się ukoić smutku ani rozpaczy odwołaniami do rozumu. Jednak posługując się obrazem, przenośnią, opowieścią, można już tego dokonać.

 

„Tkaczka chmur” jest takim właśnie dla dzieci przeznaczonym, odbywającym się poprzez słowa i fabułę obrzędem przejścia przez trudne okoliczności śmierci.

To, co dorosłemu niełatwo jest przyjąć, tu z pełną powagą przybliżane jest dziecku. Nie ma tu argumentów, subtelnych rozróżnień i etycznych dylematów. Jest prosta opowieść o rodzeństwie rozdzielanym zbliżającą się śmiercią.

Powaga w traktowaniu młodego odbiorcy (a książka jest adresowana dla dzieci 5+) tkwi w nieumniejszaniu wagi jego odczuć, daniu mu prawa do pełnego ich spektrum. Jednocześnie otrzymuje on przepełnione czułą troską wsparcie w uznaniu tych uczuć i przyjęciu świata w trudnym fenomenie śmierci.

W literaturze dziecięcej szacunek dla młodego czytelnika i młodej czytelniczki jest już standardem. Nie ma w niej miejsca na lekceważenie i pobłażliwe uśmieszki nad naiwnością maluchów.

Ślady mitu

Książka Katarzyny Jackowskiej-Enemuo jest o tyle wyjątkowa, że z całym tym poważaniem dla dziecka opowiada o najtrudniejszym być może doświadczeniu egzystencjalnym, co nie ma chyba precedensu w polskiej literaturze dziecięcej. Przy tym śmierć to mimo wszystko jedna, choć być może najbardziej ostateczna, z wielu form utraty. Uczucia jej towarzyszące także nie są charakterystyczne tylko dla niej.

 

Dlatego też rola tej książki wykracza daleko poza oswojenie dziecka z tematem odejścia. Daje mu możliwość zyskania sposobów zmierzenia się z wszelkimi niedogodnościami losu.

„Tkaczka chmur” jest tym bardziej szczególną książką, że wywiedziona została z własnej straty autorki. Śmierć zabrała jej jedno dziecko, pozostawiając drugie. Opowiadanie historii tytułowej tkaczki chmur jest więc w istocie rodzinnym obrzędem przejścia. Próbą uporania się ze stratą.

 

Chociaż tego rodzaju okoliczności są osobne względem literatury, poświadcza to jednocześnie zamiar odzyskania jej utraconej funkcji, przywołania roli odgrywanej niegdyś przez mit. Ślady mitu widać tu zresztą wyraźnie.

Trzy Zorze jako odpowiedniki greckich Parek, przędących nić ludzkiego życia, trójkowa struktura narracji. Ta opowieść jest wprost wyrażoną tęsknotą za obrzędem godzącym ze śmiercią jako czymś niepojętym i nieuniknionym zarazem, za mitem nadającym jej sens. Napędza ją wiara w moc słowa i opowieści.

Nie jest to stwierdzenie gołosłowne – Katarzyna Jackowska-Enemuo jest opowiadaczką historii, bajarką, jak to dawniej mawiano. Śpiewa, gra, snuje gawędy – wraz z młodymi słuchaczami i słuchaczkami wchodzi w wywiedziony z wyobraźni świat i przeżywa z nimi opowieści. Czyni je realnymi i pomocnymi.

 

materiały prasowe

materiały prasowe

Integralną częścią historii jest ilustracja. Marianna Sztyma pozwala odbyć dziecku podróż, podążając obrazem za narracją w sugestywny sposób. To podróż w niemaskowany sposób wewnętrzna. Geografia wędrówki jest geografią żalu, gniewu, zwątpienia.

Książka została już doceniona nominacją do nagrody Książa Edytorsko Doskonała EDYCJA 2021, zaadaptowano ją również do potrzeb przedstawienia w Śląskim Teatrze Lalki i Aktora ATENEUM, a ilustracje do niej znalazły się na wystawie Bologna Children’s Book Fair.

Można doświadczyć tej opowieści też inaczej, zanurzyć się w nią razem z autorką, wydawnictwo bowiem przygotowało wersję audio.

 

Dzisiaj, w czasie wojny – odległej, a bardzo bliskiej poprzez medialne obrazy i obecność dotkniętych nią bezpośrednio uchodźców – ta niezwykła pozycja ma szczególne znaczenie.

Świat momentalnie stracił wcześniejszą względną przejrzystość, stał się teatrem absurdu. Codziennie liczone są kolejne ofiary walk; tym bardziej może to wzbudzać pytania i emocje dzieci. By pomóc im się z nimi zmierzyć i uporać warto sięgnąć po „Tkaczkę chmur”. Wraz z nimi przemierzyć drogę. Opowieść dawniej służyła wszystkim. I teraz każdemu może pomóc.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
2
Świetne
Świetne
1
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0