fot. Paweł Kosicki

Zburzyć zamek?

Jak potraktować Zamek Cesarski? Symbol buty, monumentalną manifestację niemieckiej władzy i okrutnej dominacji? Jak można go tolerować, szczególnie tuż po wojnie, kiedy większość Starego Miasta leży w gruzach?

I jak przełknąć kolejną zniewagę historii – fakt, że właśnie Zamek ocalał w bitwie o Poznań, kosztem bardziej patriotycznych zabytków obróconych w ruiny?

Zburzyć?

Czy można sobie pozwolić na taką absurdalnie kosztowną zachciankę, kiedy odbudowy wymagają szkoły i szpitale? Coś zrobić jednak trzeba – ukarać w jakiś sposób poniemieckie budynki za ich okupacyjną przeszłość. Zneutralizować bezczelność dawnej dzielnicy cesarskiej.

 

Trzeba sprowadzić ją do akceptowalnego formatu – obniżyć wieże zamku, pozbawić je spiczastych zwieńczeń, z siedziby Królewskiej Komisji Osadniczej usunąć rzeźby i zdobną kopułę.

Doprowadzić do stanu, jaki da się, w ramach kompromisu, zaakceptować. Przynajmniej tymczasowo.

Materialne ślady przeszłości

fot. P. Kosicki

fot. P. Kosicki

Wystawa w Śluzie Katedralnej zdaje relację ze szczególnego, newralgicznego dla historii miasta momentu, kiedy tuż po II wojnie światowej zburzone centrum miasta podnosiło się z ruin. Ta sytuacja wymagała całego szeregu decyzji architektów, konserwatorów, władz miasta, uruchamiała żywiołowe dyskusje w publicznej przestrzeni, gdzie ścierały się konkurencyjne poglądy na to, jak rozumieć materialne ślady przeszłości i jak tworzyć je na nowo, gdy oryginały legły w gruzach.

 

„Skala ówczesnych zniszczeń wymagała niestandardowego podejścia do kwestii odbudowy. Po wojnie wśród decydentów pojawiały się pomysły zastępowania zniszczonych zabytkowych dzielnic osiedlami mieszkalnymi, układami drogowymi czy przekształcania obiektów w tzw. wieczne ruiny. To, że w przypadku najcenniejszych obszarów wielkich miast takich jak Warszawa, Gdańsk czy Poznań tak się nie stało, jest w dużej mierze zasługą profesora architektury Jana Zachwatowicza” [z wystawy „Miasto (re)konstruowane”].

 

fot. P. Kosicki

fot. P. Kosicki

Strategia Zachwatowicza dawała jednocześnie ogromne pole do swobodnej interpretacji – chodziło tu o znalezienie idealnej formy, jaką zburzone zabytki powinny przyjąć, nie o rekonstrukcję stanu sprzed katastrofy:

 

„Ilość i jakość zabytków w Polsce nie pozwala na stosowanie zasad głoszonych przez kongresy konserwatorskie. Wieki świadomych zniszczeń, wieki własnych zaniedbań, tak dalece uszczupliły wartości zabytkowe w Polsce, że dla wydobycia ich potrzebne były specjalne metody i odmienne zasady. Za wszelką cenę trzeba było ratować przed ostateczną zagładą resztki dorobku kulturalnego, aby zaś te resztki miały jakiś sens i choć w pewnym stopniu mogły spełnić tę rolę, jaką wyznaczamy zabytkom w życiu narodu i w kształtowaniu jego kultury, należało dać im formę możliwie zbliżoną do ich formy właściwej. Oczywiście jest to w wysublimowanej nauce konserwatorskiej cofnięciem się o wiele dziesiątków lat, lecz na naszym gruncie jest jedynym możliwym sposobem postępowania” [J. Zachwatowicz, Program i zasady konserwacji zabytków, „Biuletyn Historii Sztuki”, 1946, nr 1, s. 48, cytat za materiałami z wystawy „Miasto (re)konstruowane”].

 

Przykład dylematów stojących za strategią odbudowy Zamku to tylko jeden ze szczegółowo opracowanych w Bramie Poznania przypadków. Kolejnym jest Stary Rynek.

 

fot. P. Kosicki

fot. P. Kosicki

Jak ukształtować zburzoną starówkę, kiedy to miejsce przyjmuje nową funkcję? Skoro Stary Rynek przestaje być rynkiem z kupcami i straganami, a ma się stać oddzieloną od codziennego życia turystyczną enklawą (bo takie były powojenne założenia transformacji tej przestrzeni) – jak należałoby zmodyfikować kształt i fasady kamienic? Utrzymać je w oryginalnej formie? Czy dopasować do nowych funkcji, luźno cytując charakter oryginalnych budowli?

Jak odbudować zbombardowaną katedrę? Do jakiego momentu w jej ewolucji się odwołać, żeby efekt najlepiej spełniał ambicje i oczekiwania mieszkańców? Rekonstruować barokowe detale czy podkreślić starszy, gotycki rodowód?

Kiedy na wystawie staniemy przed wielkimi afiszami zestawiającymi kilkanaście wersji jej kształtu – przestajemy traktować katedrę jak uświęcony, ponadczasowy monument. Staje się ona raczej jedną z możliwych wariacji – złożoną z klocków arbitralną fantazją konserwatorów na temat tego, jak powinna wyglądać świątynia idealna. Alternatywne kształty wieżyczek robią wrażenie części zamiennych, style architektoniczne dają się układać w dowolnych kombinacjach.

Jaką wartość mają kamienice wzdłuż Świętego Marcina i 27 Grudnia? Które historyczne budynki trzeba tu zachować, a które są tylko przeszkodą w modernistycznej transformacji tej części Poznania? Biblioteka Raczyńskich i Bazar, ale co jeszcze? Co powinna zastąpić nowoczesna zabudowa prowadząca w kierunku Alfy i Okrąglaka?

 

„Śródmieście w czasach powojennych nie było powszechnie uznawane za układ urbanistyczny warty zachowania. Pojedyncze obiekty oceniano jako wartościowe, ale pozostałą przestrzeń przewidziano do nowego zagospodarowania. Za koncepcjami przebudowy tego obszaru stał cel stworzenia modernistycznego miasta przyszłości” [z wystawy „Miasto (re)konstruowane”].

miasto (re)konstruowane

W ten sposób proces konstruowania architektonicznego dziedzictwa staje się samodzielnym tematem wystawy „miasto (re)konstruowane”. I nie chodzi tu o zwrócenie uwagi na fakt, że z czasem detale budynków poddawane bywają modyfikacjom albo całe kwartały miasta ewoluują, ale o to, że architektoniczne ingerencje mają swoje podłoże w przyjmowanych aktualnie wartościach. I to te wartości – społeczna atmosfera danego momentu, narodowe mity, chwilowe mody – fizycznie kształtują to, co uznajemy za zabytek przeszłości.

 

fot. P. Kosicki

fot. P. Kosicki

Gdy spojrzeć na architekturę w ten sposób – jako na wynik warunków, w jakich poddawana jest ciągłej reinterpretacji – traci ona swoją pozorną statyczność. Jasne się staje, że historyczne ślady przeszłości, jakie na co dzień oglądamy w przestrzeni Poznania, są konstruktami określonych czasów (i wcale nie chodzi tu o XVI czy XVII wiek) – są wynikiem charakterystycznych dla powojennego okresu strategii odnoszenia się do przeszłości.

 

„(…) powojenne oblicze architektoniczne i urbanistyczne miasta jest efektem wielkiej, intelektualnej pracy ludzi zaangażowanych w to dzieło. Na ostateczny efekt, powstały w wyniku ścierania się wielu konkurencyjnych koncepcji, wpłynęły zarówno odkrycia archeologiczne i konserwatorskie, jak i ówczesne przekonania czy oczekiwania społeczne i polityczne” [z wystawy „Miasto (re)konstruowane”].

 

Leżące w gruzach miasto było więc przestrzenią, w jakiej można było swobodnie rzeźbić, tworzyć historię od nowa – uwypuklając i adaptując jedne jej elementy, inne skazując na niepamięć.

Ale „Miasto (re)konstruowane” nie jest tylko ćwiczeniem z dekonstrukcji. Dzięki analizie architektonicznych detali ujawnia się historia zakulisowego ścierania się wartości, jakie w latach czterdziestych i pięćdziesiątych nadały określony charakter odbudowie.

 

fot. P. Kosicki

fot. P. Kosicki

To decyzje rekonstruktorów, urzędników i stan publicznej debaty w tamtym okresie zdeterminowały status poniemieckiej monumentalnej architektury czy kształt renesansu, z jakim mamy dziś do czynienia. Tego rodzaju narracja jest może mniej spektakularna niż dumna opowieść o Giovannim Baptyście Quadro, ale odkrywa coś o wiele ciekawszego.

Powojenna rekonstrukcja to moment wielkiej kampanii nadawania nowych znaczeń, jaka wiązała się z koniecznością przeformułowania przeszłości. Architektura była jednym z ważniejszych jej śladów, i właśnie architekturę trzeba było podporządkować nowym społecznym potrzebom. W powojennej odbudowie Poznania, jaką wystawa w Bramie Poznania prezentuje, nie idzie więc o heroiczny wysiłek podnoszenia miasta z ruin. Chodzi tu raczej o fakt, że przyjmowane na wiarę elementy naszego dzisiejszego otoczenia są faktycznie wytworami ciągłego procesu adaptacji i reinterpretacji, zmieniają swoje formy i właściwości tak, aby sprostać przyjmowanym historycznie ambicjom. Architektoniczne zabytki są jedynie odbiciem tego, jak decydujemy się rozumieć przeszłość, i mimo swojej monumentalnej formy – są materiałem bardzo plastycznym, dostosowują się niespodziewanie łatwo do tych ewoluujących w czasie wartości.

 

fot. P. Kosicki

fot. P. Kosicki

Miasto (re)konstruowane
Śluza Katedralna Bramy Poznania ICHOT
wystawa czynna od 1 grudnia 2020

Scenariusz:  Maksym Kempiński
Konsultacja merytoryczna: dr Iwona Błaszczyk
Aranżacja:  KPS.ARCHI
Identyfikacja graficzna: Stwory Studio
Koordynacja: Anna Pikuła, Maksym Kempiński
Produkcja: Centrum Turystyki Kulturowej TRAKT

Wystawa funkcjonuje obecnie w przestrzeni wirtualnej, na stronach www Bramy Poznania można znaleźć pliki pdf prezentujące fragmenty ekspozycji i teksty z wystawy. Osobiście wystawę będzie można zwiedzić po zniesieniu obostrzeń pandemicznych.