fot. Emilian Prałat, Zadrzewienia śródpolne przy granicy pól w okolicach Rogaczewa Wielkiego, 2020

Kultura i krajobraz – dzieło Generała z Turwi

Zaczynając rewolucję agrarną, która przyniosła mu poczesne miejsce w dziejach Wielkopolski, Dezydery Chłapowski miał 25 lat. Przez ponad 60 kolejnych pielęgnował dzieło swej determinacji i niebywałej pracy. Był prekursorem nowoczesnego rolnictwa, ale i obserwatorem jego przeobrażeń przez ponad połowę wieku, co dało mu możliwość rewizji swoich poglądów.

Gdy w 1813 roku wracał, zrezygnowawszy ze służby u boku Napoleona jako jego osobisty adiutant, zastał rodzinny majątek – Turew – horrendalnie zadłużony, przestarzały pod względem gospodarowania, ale i sposobu postrzegania i myślenia o rzeczywistości. Był nie tylko świadomy potrzeby zmian, lecz także szczerze chciał je zrealizować.

 

Umarł w 1879 roku, mając za sobą 91 lat życia. W ostatniej drodze towarzyszyli mu bliscy, przyjaciele i osoby darzące go szacunkiem oraz – niczym bierny obserwator – wyjątkowy i unikatowy wówczas w skali Wielkopolski i całej Polski zaborowej krajobraz, który sam w znacznej mierze ukształtował.

Dezydery Chłapowski, fot. zbiory rodziny Chłapowskich

Dezydery Chłapowski, fot. zbiory rodziny Chłapowskich

Dzisiaj to najważniejszy i najbardziej widoczny element spuścizny Chłapowskiego. Zadrzewienia śródpolne i śródleśne, aleje łączące poszczególne majątki, malownicze kępy drzew w morzu zieleniejących zbóż, niewielkie stawy i oczka wodne pojawiające się wśród pól – to główne elementy wyjątkowego ekosystemu, który powstał w okolicach Turwi niemal 200 lat temu.

Wiedza i mądrość Generała

Omawiając wyjątkowość zadrzewień śródpolnych w krajobrazie Wielkopolski, przywołać należy fakt, iż już w XVI wieku na obszarze Żuław Wiślanych pojawiały się wierzbowe nasadzenia wokół pól, wprowadzane tam przez menonickich osadników. Wróćmy jednak do Chłapowskiego.

Porzuciwszy karierę wojskową u boku Bonapartego, Dezydery Chłapowski przejął rodzinny majątek. Zanim jednak formalnie zaczął nim zarządzać, udał się do Anglii i Szkocji, podówczas obok Niemiec przodujących nomen omen na polu rolnictwa. Kierowany ekonomicznym pragmatyzmem, chciał przenieść na grunt polski metodę angielskiego płodozmianu.

 

W piątym rozdziale swego podręcznika pt. "O rolnictwie", poświęconym zaprezentowaniu angielskiego modelu kultury rolnej, osobny fragment poświęcił Chłapowski Ogrodzeniu, czyli właśnie zedrzewieniom śródpolnym.

Nim jednak je omówił, zwrócił uwagę, że z tradycją obsadzania pól zadrzewieniami spotkał się już w Meklemburgii i Holsztynie. Tam jednak były zjawiskiem odosobnionym, w Anglii zaś stanowiły nieodzowny element kultury rolnej. Charakteryzując je, omawiał oddziały (pola), wskazując, iż:

 

Wrota  z topoli włoskiej między polami, fot. Emilian Prałat, 2020

Wrota z topoli włoskiej między polami, fot. Emilian Prałat, 2019 (niedawno zostały wycięte)

Każdy z tych oddziałów żywym płotem cierniowym otoczony, jest opatrzony wrotami tak, że w dzień i w nocy bydło, owce i konie pasterzy nie potrzebują. Nareszcie kliny, które się po oznaczeniu regularném oddziałów tworzą lub powstają, zasadzają się różnemi drzewami, a to porządkiem takim, żeby pola od szkodliwych wiatrów zasłonionemi były, a jednak przewiew powietrza, tam gdzie jest potrzebnym, działać mógł z tém większą siłą, że jest ściśniętym pomiędzy gaikami.

 

W Anglii i Szkocyi tym sposobem uporządkowane pola nadają tym krajom postać angielskiego ogrodu. Nie dla saméj tylko piękności życzyłbym widzieć takie rolnictwo u nas zaprowadzone, ale także dla wielkich korzyści, które z niego wypływają, i o których, w ciągu tego pisma, rodaków moich starać się będę przekonać (1).

 

Gdy słowa opisane powyżej zaczął Chłapowski wcielać w życie, spotykał się nie tylko z niezrozumieniem, ale i oporem, głównie ze strony robotników pracujących w jego majątkach.

 

Przekonanie ich do skuteczności i celowości nasadzeń było tym trudniejsze, że na pełne efekty ich obecności należało czekać około 12 lat, jak wylicza w swym podręczniku.

Zadrzewienia śródpolne z lotu ptaka, fot. Starostwo Powiatowe w Kościanie, 2012

Zadrzewienia śródpolne z lotu ptaka, fot. Starostwo Powiatowe w Kościanie, 2012

Pierwsze pięć do siedmiu lat wymagało wytężonej pracy, robót melioracyjnych oraz ustawicznego dbania o młode nasadzenia.

 

Dodawał zaraz Chłapowski: „Przecież należy zacząć z mniejszym lub większym pośpiechem podług możności każdego, ponieważ korzyści z pól ogrodzonych są jeszcze znaczniejsze, niż praca około nich” (2).

 

Omawiając rodzaje ogrodzeń, które widywał na Wyspach, zwłaszcza zaś w hrabstwie Norfolk, odnotował: „Ogrodzenia są trojakie: drewniane, kamienne i żywe. Te ostatnie uważam za najlepsze (…)” (3).

 

Powodem pozytywnej oceny zadrzewień była nie tylko większa łatwość w ich stworzeniu, ale również szereg korzyści, o których mowa będzie nieco dalej.

 

Płoty żywe najwięcej przygotowawczej pracy i starania wymagają, dopóki nie dorosną. Kamienne i drewniane raz założone, są natychmiast, że tak powiem, doletniemi, żywe zaś przeciwnie długo zostają w niedoletności i dlatego potrzebują opieki; ale kiedy przy dobrem założeniu i opiece wyjdą z tej niedoletności, staną się najtrwalszemi i najpiękniejszemi płotami. Do takich zatem chodowania [sic!] zachęcić pragnę, i o sposobie ich dochowania się pomówię (4).

Zielone płoty, zielone wrota... 

Kwitnąca Robinia akacjowa - jeden z najbardziej charakterystycznych gatunków spotykanych w zadrzewieniach Chłapowskiego, fot. Emilian Prałat

Kwitnąca Robinia akacjowa - jeden z najbardziej charakterystycznych gatunków spotykanych w zadrzewieniach Chłapowskiego, fot. Emilian Prałat 2020

Chłapowski zachęcał do sadzenia zadrzewień – „płotów” – z akacji (robinii), grabów, świerków, wiciokrzewów, głogu i „wszystkich drzew i krzewów, które się dadzą obcinać” (5). Wcześniejsza praktyka rolna stosowana Wielkopolsce zakładała istnienie dużych pól, z rzadka rozdzielonych drogami, rowami i lasami. Właściwa dla tej szerokości geograficznej płaskość krajobrazu skutkowała wywiewaniem z pól cennych składników mineralnych i organicznych. Zwiększone parowanie wody w połączeniu z intensywną praktyką drenowania powodowały, że mimo dużych nakładów, uzyskiwane plony nie należały do największych.

 

Stopniowo narastający w ostatnich latach proces stepowienia Wielkopolski, istniał już w czasach Chłapowskiego, stąd podjęte przez niego środki zaradcze.

Pierwsze nasadzenia wprowadził przy drogach prowadzących między polami do folwarku Wronowo oraz do Rogaczewa i dalej do Kopaszewa. Na południe od Turwi, za folwarkiem, wytyczone zostały dwie drogi mające wspólny początek i stopniowo odsuwające się od siebie. Obsadzone zostały lipami i dębami. Dęby sadzono rzadziej, w stosunkowo równych odległościach, w wyniku czego powstawały bardzo regularne aleje.

Pojawiające się w cytowanym fragmencie „wrota” były niczym innym jak nieobsadzoną, najczęściej południową stroną pola. Występowały jednak również autentyczne „wrota”, powstające przez parzyste nasadzenia złożone ze strzelistych topól włoskich, tworzących niezwykle malownicze „drzewiaste portale”.

 

Niegdyś w okolicach Turwi było ich wiele, obecnie ostatnie zachowane uległy zniszczeniu.

Zadrzewienia śródpolne między Turwią a Wronowem, fot. Emilian Prałat

Zadrzewienia śródpolne między Turwią a Wronowem, fot. Emilian Prałat 2020

Na północ od Turwi, przy wczesnośredniowiecznym grodzisku, rosną najstarsze i zarazem jedne z najszerszych, nasadzeń złożonych w większości z robinii. Szerokie dukty ocienione są rosłymi drzewami o spękanej korze, które w okresie kwitnienia tworzą jeden z najbardziej malowniczych zakątków Wielkopolski. Współcześnie objęte są ochroną prawną.

Dbajmy o to, co dla nas zrobił

Do dzisiaj zadrzewienia śródpolne i śródleśne odgrywają istotną rolę nie tylko ekologiczną, ale i estetyczną, co jest na ogół niedocenianym elementem spuścizny Chłapowskiego.

Wielkopolska odznacza się niską lesistością, jednak za sprawą zadrzewień pojawia się złudzenie dużej ilości terenów leśnych.

 

Zadrzewienia stanowią zarazem korytarze ekologiczne, poprzez które zwierzyna leśna może swobodnie się przemieszczać, znajdując w nich schronienie.

Równie ważna jest ich rola jako naturalnych barier powstrzymujących negatywne skutki erozji wietrznej gleby. Nasadzenia wyznaczały mniejsze pod względem obszaru pola, które dzięki drzewiasto-krzewiastym barierom rozbijającym podmuchy silnego wiatru zabezpieczały teren przed wywiewaniem cennych składników mineralnych.

 

Najważniejszą jednak funkcją zadrzewień – niezwykle aktualną współcześnie – było magazynowanie wody.

lan zadrzewień śródpolnych na terenie Parku Krajobrazowego im. D. Chłapowskiego, rys. Dyrekcja Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego, 2017

Plan zadrzewień śródpolnych na terenie Parku Krajobrazowego im. D.
Chłapowskiego, rys. Dyrekcja Parków Krajobrazowych Województwa
Wielkopolskiego, 2017

Zarośla zapewniały cień i spowalniały parowanie wody, a ponadto rośliny gromadziły ją w głębszych warstwach gleby, dzięki czemu żyźniejsze były same pola. Podobną rolę odgrywały śródpolne i śródleśne oczka wodne i stawy zakładane przez Chłapowskiego i jego następców. Niewielka wydawałoby się retencja wody miała niebagatelne znaczenie w utrzymaniu mikroklimatu pól.

 

Rozpoczęte blisko dwa stulecia temu zabiegi Generała przyczyniły się do spowolnienia procesu stepowienia Wielkopolski.

Funkcjonujące jako bariera biogeochemiczna zadrzewienia niwelowały również negatywne skutki postępującej chemizacji upraw. W kontekście wyraźnie rolniczego charakteru wielkopolskiej gospodarki była i jest to nadal niezwykle ważna korzyść płynąca z zadrzewień.

Intensyfikacja zmian klimatycznych stanowi dla dzieła Chłapowskiego wyzwanie. Chociaż nadal pasy zarośli i pasy drzew pełnią swoją funkcję, to jednak z coraz większymi trudnościami.

 

Dlatego też tak ważne jest przede wszystkim dbanie o istniejące zadrzewienia, ale również wykonywanie nowych nasadzeń.

Najwięcej nowych powstało w okresie powojennym aż do lat 90. minionego wieku. Ogromne w tym zasługi mieli profesorowie Zdzisław Wilusz i Jerzy Karg.

 

Dzisiaj do zadrzewień powoli się wraca. Mówią o tym przedstawiciele władz – skądinąd w sposób niemalże odkrywczy, co niestety pokazuje, jak niewielka jest wiedza na temat tego, co zapoczątkował Dezydery Chłapowski – wskazując na korzyści dla środowiska.

 

I dobrze. Lepiej późno niż wcale. Mówiąc o konieczności powstrzymania zmian klimatycznych, o potrzebie zwiększenia retencji wody w ekosystemie, trzeba koniecznie przywoływać postać Generała i jego dzieło. Dzieło, które jest trwalsze niż każdy pomnik, którego zresztą Chłapowski do dzisiaj się nie doczekał… i gdyby żył, to z pewnością ucieszyłby się z tego faktu.

  1. Dezydery Chłapowski, O rolnictwie, Poznań 1854, s. 198.
  2. Tamże.
  3. Tamże, s. 201.
  4. Tamże.
  5. Tamże, s. 202