fot. Mariusz Forecki

Amadeus – na dobre zakończenie

Od: 15/04/2018

Finał 50. sezonu artystycznego Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus odbył się z wielkim przytupem. Swoje zasługi mieli w tym zaproszeni goście: sopranistka Barbara Tritt, a przede wszystkim Carlo Torlontano – wirtuoz rogu alpejskiego, którego unikalne brzmienie jest pełne majestatu i oryginalności. Koncert odbył się 15 kwietnia w Auli Uniwersyteckiej.

Występ Amadeusa w ramach jubileuszowego sezonu miał szczególny charakter. Był ostatnią okazją do posłuchania orkiestry przed październikiem, a na dodatek odbył się z udziałem dwóch naprawdę wyjątkowych artystów.

WYJĄTKOWI: TRITT I TORLONTANO

Trudno określić inaczej Barbarę Tritt – sopranistkę dobrze znaną poznańskiej publiczności, w swoim dorobku koncertowym mającą wiele recitali solowych, wykonanych nie tylko w Polsce, ale również poza granicami kraju. Jej wykonania partii solowych w dziełach kantatowych i oratoryjnych od lat cieszą się uznaniem melomanów ceniących nie tylko dzieła okresu baroku, ale również te całkiem współczesne. Z kolei Carlo Torlontano to światowej sławy Włoch, który zasłynął w Europie mistrzowską grą na rogu alpejskim, czyli instrumencie pierwotnie służącym pasterzom do przekazywania sobie sygnałów, a obecnie coraz częściej pojawiającym się również w salach koncertowych…

DOSTOJNOŚĆ I PROSTOTA

Jak przyznaje Torlontano, w brzmieniu tego instrumentu zakochał się od pierwszego usłyszenia: „Promowaniu rogu alpejskiego, jego tradycji i repertuaru, poświęcam większość swojego czasu. Moim głównym celem, który nazywam «swoją misją», jest podróżowanie z rogiem alpejskim po całym świecie, tak aby ludzie mogli cieszyć się pięknymi i poruszającymi melodiami granymi na tym rzadko spotykanym instrumencie” – podkreśla muzyk.

O wyjątkowości rogu alpejskiego, którego długość może sięgać nawet 4 metrów, świadczy przynajmniej kilka rzeczy. Choć można z niego wydobyć zaledwie 15 tonów, to przeznaczone mu kompozycje pisali choćby Mozart, Wagner czy Strauss.

Carlo Torlontano: róg alpejski

 

Jego dźwięk można usłyszeć, stojąc w odległości nawet 10 kilometrów, jednak by móc go wydobyć, potrzeba sporej pary w płucach.

Trudno się dziwić, że mimo dość wymagającego charakteru tego instrumentu, przypominającego nieco „naszą” trombitę czy ligawkę, jego potencjał dostrzega coraz więcej zawodowych muzyków. Jego brzmienie to uosobienie dostojności, powagi, a także ludowej prostoty i naturalności.

Barbara Tritt: sopranistka

FINEZJA, NIEPOKÓJ, ŻYWIOŁOWOŚĆ

Zanim publiczność przekonała się o tym na własne uszy, Amadeus pod batutą Anny Duczmal-Mróz przedstawił Motet „In furore” RV 626 Antonio Vivaldiego. Orkiestra umiejętnie uwypukliła wielki indywidualizm włoskiego kompozytora. Szczególnie zachwyciło otwierające, pełne żywiołowości Allegro – In furore iustissimae irae oraz następujące po nim Recitativo w wykonaniu Trittgniewne, choć z odrobiną wytchnienia w kontrastującej sekcji środkowej. Na uwagę zasługiwała również druga aria, Largo – Tunc meus fletus, utrzymana w tonie już o wiele bardziej pozytywnym i poruszającym, w której głos solistki zdawał się stapiać z dźwiękiem skrzypiec. Całość została zwieńczona znacznie różniącym się od pozostałych części Allegro – Alleluia, będącym idealną przestrzenią dla wokalnej maestrii solistki. Nie mniej interesująca okazała się interpretacja Sinfonia G-dur „Pastoritia” Antona Zimmermanna, w której – nomen omen – pierwsze skrzypce grali nie tyle muzycy Amadeusa, ile okazały róg Torlontano. Jego jowialne brzmienie doskonale wpasowało się w klasycystyczną estetykę jednego z najbardziej pionierskich dzieł drugiej połowy XVIII wieku.

Wysłuchanie jego wykonania wiązało się z dużą satysfakcją, jednak utwór okazał się jedynie przedsmakiem tego, co czekało na publiczność. To The Great Horn of Helm Giovanniego D'Aquila okazał się najmocniejszym punktem w programie.

 

Największym walorem tej dość oszczędnej kompozycji jest jej nastrój – melancholijny, przejmujący, by nie powiedzieć kasandryczny.

Sekcja smyczkowa wprowadziła aurę nieznośnego niepokoju, a złowróżbny i stanowczy sygnał alpejskiego rogu zdawał się zwiastować coś niedobrego, co razem dało naprawdę piorunujący efekt. Trudno nie wspomnieć również o finałowym przedstawieniu finezyjnego, a czasem i nieco żartobliwego Divertimento, którego autorem jest Béla Bartók – węgierski kompozytor, ale też jeden z prekursorów etnografii muzycznej. Poznaniacy z całą mocą zaznaczyli kontrast, chyba w największym stopniu stanowiącym o sile tego utworu, w którym motywy ludowe towarzyszą żywo dialogującym ze sobą, na modłę barokowego concerto grosso, solistami i orkiestrą. Z czym zmierzą się jej członkowie za kilka miesięcy? To pozostaje zagadką, można jednak śmiało liczyć, że koncerty zaplanowane na 7, 14 i 21 października także okażą się zaskakujące.

 

Koncert Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus pod batutą Anny Duczmal-Mróz, z udziałem sopranistki Barbary Tritt oraz wirtuoza rogu alpejskiego Carlo Torlontano, odbył się w niedzielę 15 kwietnia o godz. 18 w Auli Uniwersyteckiej w Poznaniu (ul. Wieniawskiego 1). Koncert odbył się pod Patronatem Honorowym Marszałka Województwa Wielkopolskiego Marka Woźniaka.

 

CZYTAJ TAKŻE: Amadeus: Śmiało patrzeć w przyszłość