fot. Mariusz Forecki

Ambient dla otwartych umysłów

Jest cała masa artystów, którzy nagrywają bardzo dobrą muzykę do szuflady, tymczasem miernota lansuje się w radiu, w telewizji, na koncertach. Winni są przede wszystkim menadżerowie klubów i szefowie labeli – mówi Przemysław Rychlik, szef artystyczny Made In Kalisz Festival i Gostyń Avant Festival.

SEBASTIAN GABRYEL: Pamiętasz ten moment, w którym po raz pierwszy pomyślałeś o zorganizowaniu ambientowej imprezy w naszym regionie? Ambient ro wymagający gatunek, wiele osób twierdzi nawet, że trudno nazwać go muzyką [śmiech]. Można powiedzieć, że porwałeś się z motyką na słońce…

 

PRZEMYSŁAW RYCHLIK: Zanim zostałem organizatorem, bywałem na koncertach ambientowych, słuchałem tej muzyki, nawet ją nagrywałem, dzięki temu poznawałem to środowisko. Wiesz, jest takie przysłowie, że „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, i tak samo było u mnie na poletku ambientowym.

Tworząc ten rodzaj muzyki i obcując z nim na koncertach, któregoś dnia postanowiłem spróbować swoich sił i sam zorganizować koncert ambientowy. Poszedłem jednak po całości, bo od razu zabrałem się za festiwal [śmiech]. Wiedziałem, że to nie będzie proste, ale znając ówczesne realia Kalisza i sceny eksperymentalnej w tym mieście, nie zastanawiałem się długo. Decyzja zapadła bardzo szybko. Ten moment pamiętam do dziś.

 

Made In Kalisz Festival odbędzie się już za dwa dni, 16 marca, w pubie Urwany Film. Tym razem jego gwiazdą będzie Alles. Kto jeszcze wystąpi w ramach nadchodzącej edycji?

Ta edycja będzie najbardziej zróżnicowana ze wszystkich dotychczasowych. W tym roku przekrój muzyczny jest szeroki – od awangardy jazzowej po techno. Gwarantuję, że tego dnia nie będzie osoby w Urwanym Filmie, która nie potrafiłaby znaleźć czegoś „w swoim klimacie”.

Wystąpi DrogaDo – bardzo nastrojowy i nostalgiczny projekt, czasem zbliżający się nawet do poezji śpiewanej, Bitu – bardzo młody zespół, grający jazz połączony z elektroniką, funky i klasycznym rockiem, Burma Project – ambient pełną gębą, jednak Marcin Burmiński sporo poszukuje i eksperymentuje, co sprawia, że jego muzyka jest bardzo głęboka w swoim przekazie.

 

Przemysław Rychlik, fot. Mariusz Forecki

Nie zabraknie też projektu MarcoFreezer – również ambientowego, jednak stawiającego na elektronikę i bardziej bezkompromisowego.

Wystąpi też EKK, będący unikatowym, jednoosobowym projektem, wykonującym muzykę inspirowaną m.in. soundtrackami do gier i filmów o przyszłości. Łączony projekt Wrathu + Mała Fuzja to również bardzo nieszablonowe rzeczy. Duet tworzy muzykę eksperymentalną, elektroniczną i instrumentalną – to bardzo ciekawa hybryda bez gatunkowych ram. Z kolei Casper Levy to już bezkompromisowe techno i electro house połączone z dubstepem. A na deser – tak jak wspomniałeś – gwiazda wieczoru, czyli łódzki duet Alles, grający głównie minimal, electro i anarcho-wave.

 

Skąd pomysł, by od najbliższej edycji Made in Kalisz przestał być lokalną imprezą? To wina deficytu artystów w naszym regionie czy po prostu potrzeba rozwoju?

Przemysław Rychlik, fot. Mariusz Forecki

W Kaliszu i regionie co rusz pojawiają się nowe, często świetne zespoły eksperymentalne, takie jak wspomniany Bitu. Myślę, że spokojnie zebrałbym line-up z artystów lokalnych. Rozszerzenie formuły z regionalnej na ogólnopolską wynika z chęci występowania projektów oraz zespołów tego czy innego nurtu z innych regionów Polski.

 

Codziennie otrzymuję zgłoszenia z prośbą o zorganizowanie koncertu lub chociaż wyrażenie opinii o materiale. Pewnego dnia stwierdziłem, że przecież im również mogę dać szansę.

Chcę ją dać wszystkim, bez ograniczeń terytorialnych. Dlaczego nie mogliby zagrać na imprezie, która jest już rozpoznawalna i ma swoją ideę? Swoją drogą, świetną zabawą podczas Made in Kalisz Festival jest głosowanie publiczności na ulubiony zespół czy artystę, który zdobywa „awans” w postaci występu na Kalisz Ambient Festiwal podczas jego jesiennej gali.

 

No właśnie, porozmawiajmy o twoim drugim festiwalu. Dlaczego Kalisz Ambient Festiwal przeistoczył się w Gostyń Avant Festival? Kaliskie Centrum Kultury i Sztuki przestało być dobrym miejscem dla ambientu?

Przemysław Rychlik, fot. Mariusz Forecki

To nigdy nie było dobre miejsce dla ambientu. I nie będzie, jeśli instytucją nadal będą rządzić ludzie, którzy rządzą nią teraz. Wiadomo, miejsce tworzą ludzie, a skoro są to ludzie, którzy nie mają pojęcia o kulturze, to podchodzą do tematu rutynowo i szablonowo, na dodatek licząc na absurdalne zyski.

To oczywiste, że instytucje kultury muszą na siebie zarabiać, że nie wystarczy sama dotacja z tego czy innego urzędu. Jednak przy tworzeniu budżetu rocznego takiej instytucji jej pracownicy powinni zastanowić się, czy nie warto dofinansować perspektywicznego festiwalu, którego marka i nazwa miasta jest widoczna niemal w całej Polsce i na który przyjeżdżają ludzie z różnych jej regionów.

 

To oni przez dwa dni wspierają infrastrukturę miasta, a po udanej imprezie chwalą miasto w miejscach, w których mieszkają na co dzień.

Wystarczy tylko odpowiednia osoba na odpowiednim stanowisku – mająca otwarty umysł i taka, której będzie zależeć również na jakiejś idei. Dlatego właśnie przeniosłem KAF do Gostynia, bo w Gostyńskim Ośrodku Kultury „Hutnik” pracują ludzie, którzy są otwarci, znają się na rzeczy i zależy im na szerokim promowaniu kultury.  

 

W związku z przeniesieniem festiwalu do Gostynia w sieci rozpętała się mała burza. Jak się w tym odnajdujesz?

Dla mnie przykre jest to, że człowiek odpowiedzialny za ten stan rzeczy chowa głowę w piasek i udaje, że nic się nie stało. Panie dyrektorze CKiS w Kaliszu, to pan jest odpowiedzialny za to, że KAF-u nie będzie w tym mieście. Pan nie chciał tego festiwalu już po pierwszej jego edycji, bo liczył pan na nie wiadomo jakie zyski, a ja od samego początku próbowałem pana uświadomić, że pewnych ideowych przedsięwzięć nie można przeliczać na pieniądze.

 

Zauważyłem, że w nazwie imprezy, która 14 września również odbędzie się w nowej formule, słowo „ambient” zastąpiło słowo „avant”. To słuszny krok? Wiemy już, że w ramach 8. edycji Gostyń Avant Festival koncert zagra Daniel Spaleniak. To twórca bardziej folkowy niż ambientowy…

Idzie nowe. W jakimś sensie zamykam pewien etap funkcjonowania tego festiwalu. Można powiedzieć, że ta impreza dostaje teraz drugie życie, rodzi się na nowo. To, co było, już nie wróci, ale jest jeden wspólny mianownik KAF-u i GAF-u – tym mianownikiem jestem ja. A skoro jestem ja, to duch festiwalu pozostaje i będzie nadal… „Avant” oznacza nowe, odważne, nieszablonowe i mniej ambientowe podejście. Stąd Daniel Spaleniak [śmiech].

W zapowiedzi czytamy, że „festiwal jest odpowiedzią na rosnące zainteresowanie muzyką alternatywną i eksperymentalną oraz na rosnącą liczbę młodych wykonawców, którzy bezskutecznie dobijają się do bram wielu festiwali i koncertów”. Co twoim zdaniem jest głównym powodem takiego stanu rzeczy?

Młodym wykonawcom trudno jest zaistnieć gdziekolwiek. Artysta, który nagra demo, nawet bardzo dobre demo, praktycznie nie ma żadnego wsparcia. Ludzie z branży muzycznej nie wyciągają pomocnej dłoni, niczego nie robią bezinteresownie. Wiesz, ja siedzę w branży muzycznej już dobre dwadzieścia lat i doskonale wiem, jak to się odbywa.

Jest cała masa artystów, którzy nagrywają bardzo dobrą muzykę do szuflady, tymczasem miernota lansuje się w radiu, w telewizji i na koncertach, za grube pieniądze. Niestety, winni są przede wszystkim menadżerowie klubów i szefowie labeli, którym wygodniej jest skupiać się na tych, których uwielbiają tłumy. Te z kolei są ogłupiane przez mass media, które narzucają trendy muzyczne. A tłum przyjmuje to wszystko bezrefleksyjnie i tak koło się zamyka.

 

Po tym smutnym wniosku, czas na pytanie natury intymnej [śmiech]. Gdybyś miał wskazać swoje trzy ulubione albumy z muzyką ambient, to co byś wymienił? U mnie królują dwie części „The Disintegration Loops” Williama Basinskiego, „Zeit” Tangerine Dream i – zapewne z sentymentu – najnowsza w tym zestawie „Replica” Oneohtrix Point Never.

Przede wszystkim ponadczasowy, dwupłytowy album Pink Floyd „Ummagumma”, album Osjan „Rytuał dźwięku i ciszy” oraz „White” Igor Krutogolov. Chyba mamy inne podejście do ambientu… [śmiech]

 

*PRZEMYSŁAW RYCHLIK – szef artystyczny Made in Kalisz Festival oraz Gostyń Avant Festival (dawnego Kalisz Ambient Festiwal), manager muzyczny, animator kultury, gitarzysta i nauczyciel gitary.

CZYTAJ TAKŻE: Paluch: Czerwień i platyna

CZYTAJ TAKŻE: Muzyka bezcenna w Wielkopolsce #9

CZYTAJ TAKŻE: Rock and roll nie skacze za burtę. Rozmowa z Robertem „Robsonem” Wojciechowskim