fot. materiały prasowe

Paluch: Czerwień i platyna

Jakie to uczucie wydać album, który w zaledwie sześć dni pokrywa się pierwszą platyną, a zaraz później kolejną? Sukces „Czerwonego dywanu” Palucha irytuje zwłaszcza tych, którzy wciąż nie mogą się pogodzić, że hip-hop jest najczęściej słuchanym gatunkiem muzycznym w Polsce.

Gdyby ktoś uznał, że to jedynie subiektywna opinia – z pomocą przychodzą tabelki. Liczby nie kłamią: polski hip-hop dominował we wszystkich ubiegłorocznych zestawieniach OLiS-u (oficjalna lista sprzedaży detalicznej polskiego Związku Producentów Audio-Video), o czym krzyczały nagłówki wielu internetowych serwisów. Na pierwszym miejscu listy figurowało przynajmniej piętnastu jego przedstawicieli. Gdyby chcieć ułożyć ich alfabetycznie, przegląd otwierałby Bonson z albumem „Bonson postanawia umrzeć”, a zamykał Young Multi z płytą „Trapstar”. W środku listy znajdowaliby się również tacy raperzy jak Guzior („Evil_Things”), duet PRO8L3M („Ground Zero Mixtape”) czy Słoń – poznański wirtuoz horror rapu („Mutylator”).

ŚMIERDZĄCE JAJO

To pewne, że wielu zjadaczom kultury te pseudonimy niewiele mówią – nierzadko o wiele mniej niż nazwiska popowych wykonawców, których krążki często sprzedają się znacznie gorzej, a którzy z (nie)wiadomych względów mają zapewnioną stałą, „odgórną” promocję ze strony mainstreamowych stacji radiowych i telewizyjnych. Ich właściciele chyba wciąż nie potrafią zaakceptować, że Polacy już od dawna słuchają „nie tego, co trzeba”.

W wykonaniu mainstreamu „linia programowa” jest klasycznym przykładem oderwania od rzeczywistości – tego samego, które towarzyszy Fryderykom czy festiwalom w Sopocie i Opolu. Ich strategia jest jak scenariusze reklam proszków do prania – lata 90. dawno minęły, a pomysły nie zmieniły się o jotę. Dzięki Bogu, odsetek osób, które dają się programować na „radiowe przeboje”, jest coraz mniejszy.

Dlaczego tyle o tym piszę akurat w kontekście nowego albumu poznańskiego rapera Palucha? Cóż, moją inspiracją byli niezawodni internetowi komentatorzy, którzy na Facebooku i w rozlicznych serwisach newsowych wyrazili swoje dość niezrozumiałe niezadowolenie z nominacji „Czerwonego dywanu” do tegorocznych Bestsellerów Empiku.

„Podwójna platyna za «Czerwony dywan» już jest, ale czekamy na potrójną” – przyznaje Łukasz „Paluch” Paluszak, który w chwili publikacji tego tekstu ma już zapewne na swoim koncie 90 tysięcy sprzedanych egzemplarzy nowego krążka. Jego zawartość to koronny dowód na to, że można robić rap typowo uliczny – w domyśle „od chuligana dla chuliganów” – a przy tym nie skazywać się na niebyt.

Łukasz „Paluch” Paluszak

Analizując dość przepastną już dyskografię tego najpopularniejszego obecnie poznańskiego rapera (obok Pei i DonGuralEsko), łatwo dojść do wniosku, że drogę na tytułowy czerwony dywan pokonywał bez większych kompromisów.

Słychać to na debiutanckim krążku „Życie jest piękne”, ale też na późniejszych albumach, takich jak „Biuro ochrony rapu” (od którego Paluch zaczerpnął później nazwę dla swojej prężnie rozwijającej się wytwórni i marki odzieżowej), „Syntetyczna mafia” czy „Lepszego życia diler”, jak i płytach z ostatnich lat – „Ostatni krzyk osiedla” i „Złota owca”.

 „Ostatni krzyk osiedla dziś odwiedzi wszystkie domy, otwórz okno, niech to niesie na salony brudny bruk” – dziś wiemy, że te wersy okazały się prorocze.

GRAFFITI W WERSALU

 

Nie będzie przesadą powiedzieć, że „Czerwony dywan” to najlepszy i najbardziej przemyślany materiał w całej karierze Palucha.

Łukasz „Paluch” Paluszak

I nic dziwnego, że to właśnie za jego sprawą raper nie jest mile widziany przez większość naszej szeroko pojętej śmietanki towarzyskiej.

Jak czytamy w zapowiedzi: od strony lirycznej album w dużej mierze skupia się na „świecie show-businessu i wszechobecnej potrzebie atencji, która występuje już nie tylko wśród kolegów z branży, ale dotyczy całego dzisiejszego pokolenia”.

Tekst z „Ładnych, smutnych ludzi” sprawia, że każdy z nas ma ochotę uderzyć się w pierś: „Wszystko przemija w godzinę, wszystko przemija w minutę, to daje ulgę na chwilę, atencja lekiem na smutek. Ekrany oświetlą ciemność – ładni, smutni ludzie… Ekran zapewnia im jedność – ładni, smutni ludzie...”.

Gdyby jednak ktoś martwił się o moralizatorskie zapędy rapera, to warto podkreślić, że u Palucha wszystko jest po staremu: „Znowu piję na mej ulubionej ławce, ale na twojej dzielni. Robię sobie tutaj, ziomek, mały spacer, z okien leci Krzyk Osiedli” („Spłata”).

 

Pozostając sobą, raper uderza w polską politykę, Kościół i każdego hipokrytę, który wszedł mu w drogę.

Bez względu na to, jak niekryształowy byłby on sam, to rym po rymie pokazuje swoją niechęć do „świata ściemy”, w którym dziś żyjemy. „Zgniłe myśli kwitną sobie w spiłowanych rogach, zamiotą pod dywan, jeśli prawda niewygodna” – rapuje w „Nowej Polsce”.

Na „Czerwonym dywanie” brylują również goście. Za muzykę odpowiadają: APmg, Sergiusz, 2K, Michał Graczyk, Hubi, Julas, SoDrumatic, Gibbs, YoungVeteran$ oraz Benjay, którzy wykonali kawał roboty, polerując „brukowe” beaty na wysoki połysk.

Łukasz „Paluch” Paluszak

Wiele dobrego można powiedzieć również o raperach zaproszonych na płytę. Wśród nich są nie tylko Joda, Szpaku i Kobik – reprezentanci wytwórni Palucha, ale też PLK oraz Słoń, który nieomal ukradł Paluchowi „Balans”, za sprawą linijek w stylu: „Ty w modnych ciuszkach się starasz wyglądać niczym bankomat, my w balaklawach jak Hamas, robimy napad na bank”.

A skoro już o tym mowa, to duży plus za coraz lepszy warsztat Palucha, którego flow pozostawia dziś naprawdę niewiele do życzenia. Jego lekko zachrypnięty, surowy wokal sprawdza się zarówno przy siarczystym „punchach” w środku zwrotek, jak i w refrenach, w których autor lubi sobie czasem ponucić (rewelacyjne „Sidła”). Co najważniejsze, zwykle bez karykaturalnego, a jakże modnego obecnie auto-tune’a…

„Nie pasuje mi kopiowanie 1:1, bez żadnego filtra. Brakuje mi stylu, wszyscy zaczynają rapować tak samo” – podkreśla raper, który mimo pasma sukcesów wciąż pozostaje wierny dawnym ideałom. Tak trzymać!

 

CZYTAJ TAKŻE: Muzyka bezcenna w Wielkopolsce #9

CZYTAJ TAKŻE: Peja: Inne życie, inny rap („25_godzin”)

CZYTAJ TAKŻE: Raz, Pięć Dwa! Chłopaki mają „Czyste szumienie”