fot. Paweł Kosicki

Atlasy Nowych Topografii

Wystawa w poznańskiej Galerii Centrala prezentuje przegląd projektów fotograficznych komentujących antropogeniczne przestrzenie. To katalogi kształtowanych przez człowieka krajobrazów, odbicia przemysłowych ingerencji, monumentalnych założeń budowlanych czy społecznych procesów determinujących nasze otoczenie.

Za pomocą metodycznej, zdystansowanej i powtarzalnej dokumentacji realizują się tu autorskie komentarze dotyczące miejsc, w których funkcjonujemy na co dzień, a które ze względu na ich pozorną banalność niełatwo zauważyć. Z oprowadzania autorskiego po wystawie relację zdaje Michał Sita.

 

Anka Gregorczyk: Gdy zastanawiałam się, jak tę wystawę zaprojektować, odwołałam się do słynnej ekspozycji z 1975 roku: „New Topographics: Photographs of a Man-Altered Landscape” – wystawy definiującej nowy na tamte czasy nurt fotografii dokumentalnej. Miejsca zwyczajne, typowo amerykańskie przestrzenie, stały się świadectwem procesów kulturowych i społeczno-ekonomicznych, jakie kształtowały rzeczywistość Stanów Zjednoczonych lat siedemdziesiątych.

Atlasy nowych topografii, fot. Paweł Kosicki

 

Również tu, w Galerii Centrala, autorów łączy skupienie na krajobrazie rozumianym jako konstrukcja tworzona, modyfikowana i dramatycznie zmieniana przez człowieka.

Zaprosiłam fotografów, których od dawna obserwuję, czujących i myślących podobnie, tworzących społeczność bardzo aktywnie odwołującą się do tradycji Nowej Topografii. Każda z tych osób pracuje gdzieś indziej, używa różnych sposobów obrazowania, ale wszystkich łączy charakterystyczny szacunek i zainteresowanie krajobrazami. To krajobrazy stają się pretekstem do głębszej refleksji na temat ludzkiej aktywności i obecności w przestrzeni. Nie są to więc obiektywne fotografie miejsc. Przeciwnie. Subiektywność tych projektów fotograficznych staje się bardzo oczywista, kiedy poświęci się im nieco uwagi. Stoi za tymi fotografiami potrzeba autorskiego komentarza, zdającego sprawę z doświadczania banalnych widoków, jakie ze względu na ich powszedniość trudno zauważyć.

Łukasz Szamałek: Takie są moje zdjęcia, powstałe w 2018 i 2019 roku podczas dwutygodniowych podróży przez Łotwę. Zbiorniki, które dawniej służyły do przechowywania wody, dzisiaj są już tylko konstrukcjami, na jakich można zamocować kamerę albo anteny komunikacyjne. Zacząłem przyglądać się tym wystającym ponad horyzont budowlom. Dziwne, nieprzystające do monotonnego, nizinnego, sielskiego krajobrazu Łotwy, dominujące nad przestrzenią. Szukałem obiektów wiszących nad głowami mieszkańców, wprowadzających niepokój.

Atlasy nowych topografii, Łukasz Szamałek, fot. Paweł Kosicki

Anka Gregorczyk: Jednocześnie właśnie te wieże stały się pretekstem do przedstawienia łotewskiego krajobrazu.

 

Przykuwają uwagę, ale dzięki temu możemy zauważyć też ich otoczenie – miejski czy prowincjonalny krajobraz, najbardziej zwyczajny z możliwych.

Tego typu sceny inaczej nie mogłyby się pojawić w naszej świadomości, i tylko dzięki obcemu, pionowemu obiektowi, ogniskującemu uwagę fotografa, stają się widzialne.

Atlasy nowych topografii, Jerzy Nosek, fot. Paweł Kosicki

 

Kolejny projekt – Jerzy Nosek skupia się na górniczej architekturze Górnego Śląska i jej relacji z przestrzenią mieszkalną. Pyta: jak konstrukcje służące do przesyłu węgla, budynki związane z przemysłem, wchodzą w relacje z miejscami codziennego funkcjonowania? Czy i jak da się w ich otoczeniu mieszkać? W obliczu nadchodzącego schyłku przemysłu wydobywczego to również dokumentacja pewnych realiów przestrzennych, które już niedługo będą musiały się dramatycznie zmienić.

 

 

Atlasy nowych topografii, Paweł Starzec, fot. Paweł Kosicki

Paweł Starzec fotografuje wieże obserwacyjne nadal stojące na linii dawnej granicy między wschodnimi i zachodnimi Niemcami.

Jak podaje autor, na odcinku tysiąca czterystu kilometrów wybudowano w równych odległościach 529 zestandaryzowanych obiektów, zrealizowanych według tego samego projektu. Dokumentował ich współczesne losy w przededniu trzydziestolecia upadku żelaznej kurtyny.

Maciej Leszczyński tworzy typologię obiektów industrialnych obecnych w Trójmieście. Fotografuje je w bardzo określony sposób, charakterystyczny dla rzetelnej fotografii architektury.

 

Używa obiektywu z korekcją perspektywy, by można się skupić na formie i charakterystyce budowli, bez niepotrzebnych wizualnych dystorsji.

Atlasy nowych topografii, Tomasz Lewandowski, fot. Paweł Kosicki

Z podobną uwagą i troską do przestrzeni podchodzi Tomasz Lewandowski, gdy stara się zdefiniować „polski krajobraz” złożony z najbardziej banalnych i oczywistych sytuacji, fotografowanych wielkoformatową kamerą z intencją wydobycia tych miejskich krajobrazów z niewidzialności.

Narracja krajobrazu

Adam: Ja natomiast pokazuję zdjęcia wyłamujące się z tych metodycznych kolekcji. Chociaż spokojnych, powtarzalnych zdjęć przestrzeni robiłem wcześniej bardzo dużo, tu pracuję chyba inaczej. Jeżdżę do Skandynawii, gdzie mieszka mój tata, i tam fotografuję intuicyjnie, bardzo dużo. Zauważyłem w tej szwedzkiej prowincji jakiś mroczny element – opuszczone miejsca, wyludnione przez tych, którzy wyjechali do miast. Nieco dystopijny klimat, kojarzący się z kryminałem. Fotografuję ilustracje do takiej wyimaginowanej powieści, osadzonej w zwyczajnej codzienności. To widoki, jakich mógłby doświadczyć jakiś lokalny policjant, jadący odciąć wisielca z drzewa.

Atlasy nowych topografii, Adam Wilkoszarski,, fot. Michał Sita

Anka: Zależało mi, żeby twoje zdjęcia znalazły się na tej wystawie, bo narracja, za którą podążasz, definiuje jednocześnie szwedzkie przedmieścia – przeciętne, zbyt zwykłe, by w innych warunkach zwrócić na nie uwagę. One właśnie stanowią scenerię, w której twoja opowieść się realizuje.

Adam: Jednak w tej historii o wiele mniej istotne staje się pokazywanie rzeczywistości, prawdy, miejsca.

 

Prawdopodobnie z setek zdjęć na koniec wybiorę kilka, które ułożą się w pewną intuicyjną opowieść.

Spróbuję w fotografii, opartej na dokumentalnych zapisach przestrzeni, zawrzeć dodatkowy element narracyjności, który uniezależnia się od miejsca i czasu.

Michał Sita: Ta procedura fotografowania chyba bardzo się różni od klasycznej procedury Nowej Topografii? Gdybyśmy usunęli albo dodali jedno nowe zdjęcie do zestawu Adama, całość poważnie zmieni swój charakter. Pojawia się tu po prostu narracja. Typologiczne kolekcje zdjęć, powtarzalne portrety wież obserwacyjnych lub budynków przemysłowych, nie zmienią swojego znaczenia, gdy pojawi się tam kolejna ilustracja wykonaną zgodnie z przyjętą z góry zasadą.

Zasady fotografowania

Adam: Lubię takie zasady. Kiedy pracowałem w agencji, fotografowałem jedzenie, nauczyłem się, że światło musi padać zawsze z lewej strony z góry – wtedy zdjęcie wygląda naturalnie. Raz się sprawdzi, że to działa, i nie trzeba już kombinować..

Drugą stroną zasad jest jednak to, że ograniczają. Rzecz, jaka została mi w głowie po studiach fotograficznych w Poznaniu, to uwagi profesora Chojnackiego, który nie cierpiał, kiedy przychodziliśmy do niego z gotowym założeniem. Mówił: rób zdjęcia, patrz, co cię spotka i dokąd cię to zaprowadzi. Miało to sporo sensu. Kiedy się zafiksujesz na poszukiwaniu ilustracji do założenia przyjętego z góry, możesz nie zauważyć czegoś bardzo ciekawego, co mogłoby cię poprowadzić w kierunku, jaki nie przyszedłby ci wcześniej do głowy.

W projektach tworzących kolekcję, czyli takich, jakie wprost odwołują się do tradycji Nowej Topografii, metoda jest najważniejsza, właśnie ona determinuje czym taki fotograficzny projekt ostatecznie się stanie.

 

Decyzja, jakiego rodzaju obiekty zbieramy, podejmowana jest na samym początku.

Anka: Ale o to właśnie chodzi! Po to znalazły się tu zdjęcia Adama. One ilustrują coś, co jest bardzo ważne również w innych zestawach – pokazują bardzo jasno autorski i subiektywny sposób konstruowania wizerunków przestrzeni. O wiele czytelniej ilustrują wrażeniowe podejście do krajobrazu, skupienie się na detalach, które stają się widzialne tylko dzięki decyzji fotografa, podejmowanej całkowicie arbitralnie. Dokładnie to samo, tyle że za pomocą innego wizualnego języka, wymagającego więcej uwagi, mniej spektakularnego, dzieje się w pozostałych zestawach – one wbrew pozorom nie skupiają się na prezentacji przestrzeni, ale na jej konstruowaniu i interpretacji.

Atlasy nowych topografii Anka Gregorczyk, fot. Paweł Kosicki

 

W taki sposób robiłam swoje zdjęcia. Podłożem do tego projektu były spektakularne zmiany krajobrazu wywołane z jednej strony przez huragan z sierpnia 2017 roku, a z drugiej przez budowę trasy S5.

Procesy zachodzące wzdłuż drogi, którą pokonywałam pomiędzy Poznaniem a rodzinną Bydgoszczą, zachęciły mnie do obserwacji dalszych zmian nie tylko środowiskowych, ale również społecznych czy architektonicznych, począwszy od wkopania się w powierzchnię gruntu, zmiany środowiskowe, przez burzenie domów, budowanie nowych obiektów inżynieryjnych, po gotowe struktury drogowe i nowe relacje społeczne. Będąc obecna na różnych etapach jego przemian, poznawałam i nadal doświadczam tymczasowości tych krajobrazów.

Atlasy nowych topografii, Anka Gregorczyk, fot. Paweł Kosicki

Z jednej strony to proste ilustracje pokazujące proces budowy drogi, ale z drugiej pozostawiają wrażenie nadzwyczajnej skali tej ingerencji, czegoś spektakularnego, ujawniającego się w sytuacji zupełnie banalnej.

Łukasz: A są tu też wyjątkowe miejsca, jak dwustumetrowy odcinek, na który trzeba było nawieźć półtora miliona metrów sześciennych piachu. Normalnie taka ilość wystarczyłaby do budowy pięciu kilometrów drogi. A tu powstały przekopy, wycięto las, zabetonowano fragment rzeki, by dało się zbudować zjazd. Przejazd przez taki dwustumetrowy odcinek zajmuje ułamek sekundy – i tak zwykle takiego miejsca doświadczamy. Anka przyjrzała się mu bliżej.

Atlasy nowych topografii, Karol Pałka, fot. Paweł Kosicki

Anka: Banalny z pozoru obraz zawiera te właśnie informacje. Równie subiektywnie pracuje Karol Pałka – dokumentuje wybrane pozostałości po komunistycznym reżimie: wnętrza schronów, sanatoriów, hoteli, słynne dzieło socrealizmu – budynek dyrekcji huty imienia Lenina. Opuszczone, w trakcie zmian właścicieli, w przeddzień nadania im nowej funkcji.

To fotografie bardzo silnie wpisujące się w kontekst nowej topografii, chociaż wprowadza w nią coś nowego – zdecydowana estetyka wymusza na nas emocjonalną reakcję. Taki autorski wkład jest bardzo ważny, chociaż oddala się od kanonu neutralności.

Atlasy nowych topografii, Karol Pałka, fot. Paweł Kosicki

Tak właśnie postrzegam sens współczesnych odniesień do nowej topografii – to meandrowanie pomiędzy wrażeniami. Ma na celu stworzenie osobistej opowieści o tym, co widzimy i czujemy. Fotografowie konstruują swoje obrazy przestrzeni bardzo świadomie, komentując tym samym sztuczny, wytworzony przez ludzi charakter krajobrazów, o jakich opowiadają. Bo te krajobrazy to nie jest po prostu coś naturalnego, co widzimy wokół. To konstrukcja, stworzona przez ludzi kompozycja. Fotografia komentująca taki świat musi być równie arbitralna i subiektywna.

 

Atlasy Nowych Topografii, wystawa w galerii Centrala, plac Cyryla Ratajskiego 6a Poznań, 03.07 – 13.08.2021
artyści i prezentowane projekty: Anka Gregorczyk (Krajobrazy Tymczasowe), Maciej Leszczyński (bez tytułu), Tomasz Lewandowski (mono PL), Jerzy Nosek (Near by), Karol Pałka (Gmach), Paweł Starzec (9 wież granicznych), Łukasz Szamałek (Dominanta), Adam Wilkoszarski (bez tytułu)