fot. Nikodem Biegowski

Betonowa wyspa

„W niektórych krajach zaproponowano wprowadzenie w szkołach osobnego przedmiotu dotyczącego zmian klimatycznych. W Polsce nie możemy liczyć na aż tak duży krok, ale przydałby się chociaż jeden rozdział w podręczniku od geografii” — mówią licealiści z poznańskiego II LO, którzy stworzyli projekt „Urban Love Island”.

Czym jest miejska wyspa ciepła?

Jakub Jezierski: Zjawisko, które polega na tym, że temperatura w centrum miasta jest o kilka, kilkanaście stopni wyższa niż temperatury na przedmieściach i terenach od miasta oddalonych. W przypadku Poznania jest to bardzo widoczne, ponieważ centrum miasta jest gęsto zaludnione.

 

Jak ona wpływa na otoczenie?

J.J.: Skutków jest wiele, m.in. zdrowotne. Jeśli temperatura w mieście jest podwyższona, to w czasie gorącego lata mamy do czynienia z falą upałów, a przez to dochodzi do zwiększonej ilości udarów i ogólnie złego samopoczucia oraz spadku produktywności.

Aleksandra Cegłowska: Też śmiertelność jest podwyższona, wzrasta o nawet 14% latem. Grupy szczególnie narażone to dzieci oraz osoby starsze.

A.C.: Istnieją również skutki z pozoru nieoczywiste. Na przykład w Warszawie w centrum zlokalizowane jest bardzo wiele szpitali, a podwyższona temperatura, szczególnie w okresie letnim, może wpłynąć na zmianę sposobu przechowywania leków. W placówce robi się za ciepło, więc temperatury pomieszczeń nie spełniają odpowiednich wymogów. Taka zmiana narazi szpitale na dodatkowe koszty oraz trudności logistyczne.

J.J.: Innym skutkiem jest zwiększone użycie energii elektrycznej, wydaje się więcej pieniędzy na klimatyzację. Cykl podwyższonego zużycia prądu z kolei może spowodować blackouty w mieście. I, jak wiadomo, klimatyzacja też produkuje ciepło, kiedy ochładzamy mieszkania czy generalnie budynki.

 

Jak temu wszystkiemu przeciwdziałać?

Weronika Biegowska: Jest dużo sposobów, przede wszystkim musimy żyć bardziej świadomie i ekologicznie. Ciekawym rozwiązaniem są też tak zwane zielone dachy, które poprzez odbijanie promieni słonecznych obniżają temperaturę. Mniej zabudowań betonowych, a więcej zieleni i zbiorników wodnych w centrum również działa korzystnie na warunki życia w mieście.

J.J.: Ciemne powierzchnie absorbują więcej ciepła, dlatego ważne jest, aby dachy budynków były albo zielone, albo pokryte białą farbą. Oczywiście władze miasta powinny przeciwdziałać „ubetonowaniu” centrów i prowadzić zrównoważoną politykę zabudowania. I — jako że zanieczyszczenie powietrza również wpływa na wzrost temperatury — przydałaby się jednolita strategia dotycząca przeciwdziałania zanieczyszczeniu.

Weronika Biegowska, fot. Nikodem Biegowski

Weronika Biegowska, fot. Nikodem Biegowski

A.C.: Jak już Kuba wspomniał, powinno się montować refleksyjne dachy, czyli takie, które odbijają promienie słoneczne. Warto, żeby były zrobione z blachy lub roślin. Zielone dachy są stworzone z pokrywy roślinnej. Zieleń prowadzi do skutecznej ewapotranspiracji (parowania terenowego – przyp. red.) i powoduje znaczące ochłodzenie budynku. Mimo że jednorazowo jest to spory wydatek, to z biegiem czasu taki dach obniża zużycie prądu na chłodzenie budynku. Na ratuszu w Chicago funkcjonuje taki zielony dach i nie dość, że cieszy oko, to obniża temperaturę.

 

Myślicie, że jest to możliwe, by miasto podjęło odpowiednie kroki?

W.B.: Myślę, że ludzie są coraz bardziej świadomi, a rosnąca temperatura w centrum skłoni pozostałych do zastanowienia się nad tym, co się dzieje.

J.J.: Właśnie w poprzednim roku wiele miast doświadczyło fali upałów. Na wielu portalach ukazały się artykuły o „betonozie miast”, która doprowadza do braku wody, większej ilości udarów i innych komplikacji zdrowotnych. Świadomość klimatyczna mieszkańców miast jest coraz większa, także wśród młodzieży, co nas bardzo cieszy.

W.B.: Tak, powstaje więcej projektów klimatycznych. Jest to temat coraz bardziej powszechny. Poznań jako miasto opublikował już strategię walki ze zmianami klimatycznymi i została w niej ujęta miejska wyspa ciepła.

 

Skoro już mamy teorię, to porozmawiajmy trochę o praktyce. Powiedzcie o początkach waszego projektu „Urban Love Island”.

W.B.: Obecnie temat zmian, jakie zachodzą na naszej planecie, staje się coraz bardziej powszechny, odbywają się strajki klimatyczne, w których sami uczestniczyliśmy, coraz częściej się słyszy się o globalnym ociepleniu. Podobnie jak o tym, że nasza przyszłość jest niepewna. Wtedy zapala się lampka ostrzegawcza i chce się coś z tym zrobić. Tym bardziej że zmiany klimatyczne najbardziej dotkną właśnie naszej generacji.

Aleksandra Cegłowska, fot. Nikodem Biegowski

Aleksandra Cegłowska, fot. Nikodem Biegowski

A.C.: Poprzedniego lata, kiedy poczuliśmy upał w centrum miasta, zaczęliśmy się zastanawiać, co jest przyczyną i dlaczego tak się dzieje. Zaczęliśmy dowiadywać się na temat miejskiej wyspy ciepła coraz więcej nowych rzeczy.

J.J.: Cała nasza trójka nie mieszka w ścisłym centrum Poznania. Czujemy, że w miejscach, gdzie jest więcej zieleni, nie ma tylu budynków i betonu, temperatura jest niższa. Kiedy natknęliśmy się na temat wyspy, uznaliśmy, że jest on w Polsce nieznany, a na Zachodzie, na przykład w Stanach czy Niemczech, istnieją oficjalne strategie miast, jak temu przeciwdziałać.

 

Trafiliście z tym tematem na olimpiadę „Zwolnieni z teorii”. Jak to wyglądało?

J.J.: Musieliśmy zarejestrować nasz projekt na portalu tej olimpiady. Została nam przydzielona mentorka, która wyjaśniła, co należy zmienić, aby „Urban Love Island” spełniał założenia. Aktualnie jesteśmy na drugim etapie, podczas którego musimy przedstawić dokładny plan naszych przyszłych działań. Teraz osoby ze „Zwolnionych z teorii” oceniają to, co do tej pory zrobiliśmy.

 

Możecie zdradzić, co planujecie?

J.J.: Nasz projekt ograniczony jest kategorią „reklama społeczna”, czyli uświadamianie innych. Dlatego skupiamy się na kampanii w social mediach, bo uważamy, że jest to najskuteczniejsza metoda upowszechniania wiedzy.

A.C.: Stworzyliśmy prezentację, która bardzo kompleksowo przedstawia ten temat. Staramy się ją pokazywać, na razie w różnych klasach w naszym liceum, a w przyszłości w zaprzyjaźnionych szkołach.

Jakub Jezierski, fot. Nikodem Biegowski

Jakub Jezierski, fot. Nikodem Biegowski

J.J.: Mamy też zamiar kontaktować się z władzami miejskimi. Myślimy o petycji do Ministerstwa Środowiska. W projekcie nie mamy ograniczeń terytorialnych, ale na razie skupiamy się na działaniu lokalnym i upowszechnianiu wiedzy na temat miejskiej wyspy ciepła. Chcemy uzyskać jak najwięcej odbiorców.

 

Wspomnieliście, że temat zmian klimatycznych jest coraz popularniejszy wśród waszych rówieśników. Spotykacie się tylko z pozytywnym odbiorem?

W.B.: Na początku zazwyczaj jest zdziwienie, ponieważ większość osób po raz pierwszy słyszy o zjawisku miejskiej wyspy ciepła. Po zaskoczeniu jest miejsce na poparcie.

J.J.: Nie spotkaliśmy się z krytyką, być może dlatego, że temat jest bardzo ważny społecznie. Kontaktowaliśmy się z wieloma osobami, które zajmują się środowiskiem miejskim, m.in. z Frankiem Sterczewskim, który udostępnił nasz profil.

A.C.: Pojawiły się też osoby, które zdawały sobie sprawę, że w centrum jest cieplej, ale nie wiedziały, co z tym zrobić. Po naszych postach zapowiedziały, że zaczną wprowadzać niektóre rozwiązania.

 

Macie naśladowców?

J.J.: Myślę, że nie mamy naśladowców, tylko to my naśladujemy osoby aktywne klimatycznie, które są w naszym wieku. W naszej szkole aktywnie działa Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, wiele osób organizuje spotkania i na nich przemawia. Chcemy dołożyć cegiełkę do walki ze zmianami klimatycznymi. A z tego względu, że interesujemy się tematyką społeczną, uznaliśmy, iż w taki sposób będziemy mogli efektywnie się spełniać.

 

Czy szkoła wspiera wasze działania? A może zmiany klimatyczne uciszane są brakiem czasu w podstawie programowej?

A.C.: W naszej szkole jest wielu uczniów i nauczycieli, którzy są świadomi problemu klimatycznego, z jakim zmaga się społeczeństwo. W szkole nie ma problemu z promowaniem inicjatyw takich jak MSK. Warto wspomnieć również, że wszyscy starają się segregować odpady. Dodatkowo ja i Kuba wybraliśmy geografię jako jeden z naszym rozszerzonych przedmiotów, a w naszym podręczniku cały dział poświęcony jest zmianie klimatu.

J.J.: Ale należy wspomnieć, że jesteśmy uczniami programu z międzynarodową maturą, więc nasza podstawa programowa jest trochę inna niż ta polska. W naszej kładziony jest nacisk na zmianę klimatyczną.

A.C.: Tak też trafiliśmy na temat miejskiej wyspy ciepła i zaczęliśmy go zgłębiać.

 

Czas na zmianę polskiej podstawy programowej?

J.J.: Tak, ponieważ nie kładzie się w niej nacisku na zmianę klimatu, nie wspomina się o globalnym ociepleniu; a jeżeli już, to tylko jako o przyczynie procesów migracyjnych i pozostawia się ten temat niezgłębiony. Moim zdaniem reforma jest bardzo potrzebna, chociaż nie jestem pewien, czy przy obecnym rządzie się coś takiego uda.

W.B.: W niektórych krajach zaproponowano wprowadzenie osobnego przedmiotu dotyczącego zmian klimatycznych. Nie jestem pewna, czy w Polsce możemy liczyć na aż tak duży krok, ale może chociaż jeden rozdział w podręczniku od geografii.

A.C.: Uważam, że od najmłodszych lat powinno wspominać się o tym problemie, bo to właśnie nowe pokolenia będą tymi, którzy najmocniej odczują zmianę klimatu i to na ich barkach spoczywa dalsze rozwiązanie tego problemu.

J.J.: Podstawa programowa matury międzynarodowej w jakimś sensie powinna być wzorem do tego, o czym mówi się w klasach z maturą polską. Ten temat powinien licealistów zainteresować.

 

Wiem, że zabrzmię jak bardzo stary człowiek, ale za moich czasów geografię na maturze wybierali leserzy, między innymi ja. Dlaczego wy ją wybraliście? Znak czasów?

J.J.: Geografia na maturze międzynarodowej skupia się głównie na aspektach geopolitycznych i społecznych, prawie w ogóle nie ma geografii fizycznej, czyli ukształtowania terenu czy różnych obiektów geograficznych, co nas zupełnie nie interesuje, a co dominuje w polskiej maturze. My badamy procesy. Sam nie miałem wątpliwości, że chcę właśnie ten przedmiot rozszerzać, chociaż oczywiście słyszałem, że jest on relatywnie łatwy. Uważam, że program tego przedmiotu jest naprawdę bardzo ciekawy.

A.C.: Tematy omawiane na lekcjach z pewnością przydadzą nam się w przyszłości. Uważam, że aspekt przestrzeni i geopolityki przejawia się w wielu dziedzinach życia.

 

A ty, Weroniko? Co poszerzyłaś w liceum?

W.B.: Jestem na ekonomii. Wszyscy też uczymy się biologii, jednak nie w zakresie rozszerzonym.

 

Myślicie, że w obecnych czasach potrzebujemy polskiej Grety Thunberg?

A.C.: W dobie globalizacji nie jest ona konieczna.

W.B.: Ta prawdziwa dociera do Polski.

J.J.: Zrozumienie jej nie jest w ogóle problemem, a idee są raczej znane. Mamy też wspominany Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, choć jest on na razie bardziej działaniem kolektywnym, nie ma lidera, który by się na nim wybił. Jeżeliby on się pojawił, to na pewno byłyby plusy i minusy tego faktu. Wiadomo, że taka osoba jest bardzo medialna, eksponuje siebie, co może przynieść korzyści, ale i straty dla tego ruchu. Dlatego też uważamy, że bardzo silny ruch kolektywny na razie w Polsce wystarcza.

 

Czy Greta jest waszą idolką? Inspirujecie się jej słowami?

W.B.: Wszyscy ją popieramy, jej ogólne idee oraz cel, do którego dąży. Podziwiam jej odwagę, ale nie wiem, czy gdybym kiedykolwiek zdecydowała się tak głośno mówić o problemie klimatycznym, użyłabym takich samych słów, metod i czy towarzyszyłyby mi te same emocje. Ale oczywiście sam cel jest absolutnie zbieżny z tym, do czego my dążymy.

A.C.: Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, w jaki sposób Greta rozpoczęła strajki klimatyczne. Należy jej się za to duży szacunek i gratulacje. Jestem przekonania, że jej osoba, jej przemówienia i aktywizm na pewno dotarły do wielu niedowiarków lub pobudziły młodych do działania.

J.J.: Opinie są oczywiście podzielone. Sami zauważamy, że czasami Thunberg gubi się w metodach, którymi osiąga założone cele, ale ona jest bardzo młoda, a i błędy się przecież zdarzają. Trzeba przyznać też, że w jej kierunku skierowana jest ogromna kampania hejtu i często na jej temat słyszy się tylko negatywne rzeczy. Te źródła należy dobrze analizować i pamiętać, że cel Grety jest jak najbardziej okej dla przyszłości naszej planety.

 

Co w takim razie przed wami?

J.J.: Prezentacje w zaprzyjaźnionych liceach: „Marcinku”, „Marynce” i „Trójce”.

W.B.: Tak, na razie szukamy szkół, w których mamy znajomych, aby szybciej i łatwiej móc trafić do tych placówek. Mamy nadzieję, że później dotrzemy do innych.

J.J.: Symultanicznie rozszerzamy nasze profile w mediach społecznościowych. Teraz bardziej skupiliśmy się na Instagramie, bo wiemy, że tam jest większa liczba młodych osób.

A.C.: Piszemy posty, w których skupiamy się na przyczynach i skutkach miejskiej wyspy ciepła. Nagłaśniamy potrzebę walki z globalnym ociepleniem.

 

 

WERONIKA BIEGOWSKA – uwielbia podróżować, poznawać nowe miejsca, smaki i zwyczaje. Pasjonuje ją szeroko pojęta sztuka, a szczególne miejsce w jej sercu ma kultura frankofońska. Spełnieniem jej marzeń byłyby studia we Francji.

ALEKSANDRA CEGŁOWSKA – interesuje się językami, szczególnie angielskim oraz hiszpańskim. Uwielbia podróżować, fascynuje ją kultura, język oraz kuchnia danego miejsca. W wolnym czasie zajmuje się fotografią oraz amatorskim gotowaniem. Jedno z jej zainteresowań to debatowanie na konferencjach Model United Nations w różnych Polskich miastach. Marzy o wyjeździe na studia do Wielkiej Brytanii lub Stanów Zjednoczonych.

JAKUB JEZIERSKI – interesuje się geopolityką i pracą organizacji międzynarodowych (szczególnie Unii Europejskiej i ONZ). Pasjonują go też języki obce, stara się uczyć ich samemu w wolnych chwilach. W przyszłości chciałby studiować za granicą, np. w Wielkiej Brytanii lub Holandii.