fot. Materiały prasowe

Czym dzisiaj jest nadzieja

Wydawnictwo Media Rodzina opublikowało niedawno książkę sygnowaną nazwiskiem Jane Goodal „Księga nadziei”. To w zasadzie zapis rozmów przeprowadzonych ze znaną brytyjską przyrodniczką przez Douglasa Abramsa.

Choć zasłynęła w latach siedemdziesiątych swoimi badaniami nad szympansami, mimo szacownego wieku, nadal aktywnie działa na rzecz przyrody. Podtytuł głosi, że to „podręcznik przetrwania w trudnych czasach”.

Katastrofa klimatyczna

Książką tą Jane Goodal włącza się w dyskusję o katastrofie klimatycznej. Tak, z coraz mniejszymi wątpliwościami, skłonni jesteśmy opisywać sytuację ziemskiego globu. Na razie informacje dostępne w przestrzeni publicznej tworzą wrażenie problemu odległego, nierzeczywistego nawet.

 

Przez wielu ostrzeżenia o zbliżaniu się realnego niebezpieczeństwa traktowane są jako efekt spisku, a przynajmniej nadmiarowego i niepotrzebnego czarnowidztwa.

Dlatego może łatwo na to przystać, że stosunkowo słabo jeszcze doświadczamy skutków antropocenu. Jesteśmy – cokolwiek by myśleć – w bardzo uprzywilejowanej pozycji. Mieszkamy w kraju – według kategorii używanych przez ONZ – wysoko rozwiniętym i stąd cała technologiczna otoczka związana z taką pozycją skutecznie nas chroni przed drastycznymi doświadczeniami. Są one jednak udziałem innych społeczeństw. Naszym mogą stać się niebawem.

Rzeczywistość dziadków i wnuków

Jane Goodal włącza się w tę dyskusję z perspektywy długoletniej badaczki przyrody i aktywistki. Ta perspektywa właśnie – kilkudziesięciu lat obserwowania zjawisk i prób ich zrozumienia – jest może największą wartością książki. Współcześnie starość nie ma najlepszej prasy. Kultura podkreśla witalność i wiąże ją z młodością, zmiany technologiczne tworzą pokolenie tubylców cyfrowego świata, wykluczając zeń często pokolenia starsze.

 

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe

Rzeczywistość wczoraj, w którym zadomowieni są dziadkowie, wydaje się niezmiernie odległa od dzisiejszej, będącej siłą rzeczy naturalnym środowiskiem wnuków.

Wydaje się, jakby doświadczenie wyprowadzane z długiego życia i refleksji nad rzeczywistością nie miało znaczenia i zastosowania. Jakby świat rozdzielił się na dwie części niemające ze sobą nic wspólnego, z których jedna zmierzcha bezpowrotnie i bez pozostawania jakiegokolwiek realnego i cennego dziedzictwa.

Antropocen jednak zmienia sytuację. Okazuje się, że świat jest jeden, a rozległe doświadczenie może mieć swoją wartość. Ponadosiemdziesięcioletnia Goodal udowadnia to, podejmując dyskusję nad stanem świata i propagując aktywną postawę. Z niesłabnącym zapałem i zaangażowaniem dostrzega potrzebę mówienia jeszcze wyraźniej niż wcześniej o wspólnym świecie ludzi i zwierząt – wszystkich stworzeń zamieszkujących Ziemię.

Czyni to przekonująco o tyle, że na co dzień nie mieszka w Europie, a w Afryce. Wciąż też przemierza kontynenty, spotykając się z mieszkańcami różnych krajów i regionów, mając dzięki temu dość szeroki ogląd sytuacji.

Czy jakoś to będzie…

W obliczu realnego zagrożenia dla wszystkich mieszkańców Ziemi, jakim jest ekologiczna katastrofa całego systemu ziemskiego, łatwo popaść w marazm. Ulec pokusie rezygnacji z podejmowania jakichkolwiek działań – bo przecież skala problemu przerasta możliwości jednostkowej interwencji. Nikt nic nie może zrobić, by naprawić klimat, zapobiec wymieraniu różnych gatunków zwierząt i roślin, rosnącemu zanieczyszczeniu środowiska.

Owa apatia jest rewersem charakterystycznego dla naszej dzisiejszej kultury wyniesienia na piedestał jednostki. A jeżeli tak, to ześlizgnięcie się w zwątpienie w sens nawet małych wysiłków jest zrozumiałe i nieuchronne niejako. Niedostrzegalna jest też wówczas perspektywa wysiłków i działań zbiorowych.

 

Równie łatwo zdać się na puste w gruncie rzeczy „jakoś to będzie”. Zwalnia ono od odpowiedzialności za sytuację i podejmowania działań mogących ją zmienić.

Nadzieja pobrzmiewająca w owym „jakoś to będzie” – że będzie dobrze, że wszystko się ułoży, a wszystkie Kasandry tego świata uznają swoją pomyłkę i przeproszą za wzniecanie niepotrzebnego lęku – ta nadzieja nie przyniesie rozwiązania. Może tylko obezwładnić, z góry skazując na klęskę.

Nadzieja

Jane Goodal rozumie nadzieję inaczej – jest to dla niej aktywne szukanie rozwiązań. Uporczywa niezgoda na bierność. Działanie dla zmiany sytuacji, którą rozpoznaje się jako dotkliwie niedogodną. Daje w rozmowach z Douglasem Abramsem świadectwo skuteczności takiej postawy we własnym życiu – żywienia nadziei i czynienia jej rzeczywistym motorem różnych wysiłków. Dzięki temu była w stanie dokonać tak wiele. Pokazuje na dziesiątkach przykładów skuteczność tego myślenia.

 

Cała książka zbudowana jest tak, by uwidocznić różne przestrzenie, z których czerpać można nadzieję i przekuwać ją w działanie.

Podczas rozmowy wyraźnie nazywa się przyrodniczką, nie naukowczynią czy badaczką. Uznaje, że nauka była dla niej ograniczająca o tyle, że narzuca – konieczny skądinąd – dystans względem przedmiotu badań, a ona nigdy nie potrafiła patrzeć na przyrodę bez emocji. Świat, w którym człowiek jest tylko gościem, częścią większej całości, z którą powinien układać sobie relacje w trosce nie tylko o swój los, ale także innych mieszkańców, był jej zawsze bliższy i bardziej swojski niż naukowy dystans względem rzeczywistości. Poznawcza separacja względem otoczenia była dla niej krępująca i ograniczająca. 

Dzisiaj sytuacja jest już inna – i to także dzięki Jane Goodal. Jej badania nad szympansami pokazały tych naszych kuzynów jako posiadających inteligencję, nawiązujących relacje społeczne i emocjonalne z innymi przedstawicielami swojego gatunku. To, co jest jednym z wymiarów posthumanizmu – zniesienie radykalnej, nieprzekraczalnej granicy między nami, uprzywilejowanymi, myślącymi i stąd przewyższającymi wszystkie inne istotami a resztą świata, na rzecz uznania wzajemnej bliskości, a stąd wynikających też zobowiązań – to także zasługa Jane Goodal.

Rozmowy z Jane Goodal

Swoje rozmowy z Jane Goodal Douglas Abrams rozpoczął jeszcze w 2019, a zakończył w 2021 roku. Pandemia przerwała je na jakiś czas, narzuciła rygor zdalnych kontaktów, stała się też tematem samych rozmów i potwierdzeniem dla czynionych obserwacji i przypuszczeń.

 

Abrams – który wcześniej wydał książkę napisaną z Desmondem Tutu, jednym z architektów pokojowego zniesienia apartheidu w RPA i z Dalajlamą – jest przyjaznym rozmówcą, wchodzi w bliską relację i umiejętnie prowadzi rozmowę.

Czyni to tekst czytelnym dla różnorodnego odbiorcy. W tym przypadku łatwość odbioru jest dużą zaletą. Potrzebne są książki i artykuły, które czyniłyby temat przyszłości bliższym każdemu bez wyjątku – bo wszystkich to dotyczy. Naukowych opracowań jest wiele, ale niezbędne są teksty pokazujące problem przystępnie.

Świadectwo życia Jane Goodal, jej doświadczenie, wielokrotnie ujawniające się podczas tych rozmów, uwiarygodniają proponowane rozwiązania i czynione diagnozy. Co nie znaczy, że z każdą jej refleksją czy opinią trzeba czy można się zgadzać. Daje jednak pole do dyskusji.

„Księga nadziei” to dobra lektura wprowadzająca w temat tym bardziej, że z gruntu konfrontując z niełatwymi kwestiami, pokazuje też, jak ważne jest działanie. Że ono daje podstawę do patrzenia z nadzieją w przyszłość.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
1
Świetne
Świetne
2
Smutne
Smutne
2
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0