fot. materiały organizatorów

Gnieźnieńska Latarnia niezależnej kultury

Idea zrodziła się w 2018 roku w głowie jednego człowieka – Jakuba Dzionka, który bardzo szybko zaraził nią innych. Dziś Latarnia na Wenei w Gnieźnie to centrum kultury w plenerze i coraz ważniejsze miejsce spotkań. Pełne przyjaznej atmosfery, twórczego ducha i oddolnej współpracy.

LIGHTHOUSE ZNACZY LATARNIA

Wszystko zaczęło się od spacerów, bo Latarnia to projekt „wychodzony” przez Jakuba Dzionka, który przyznał, że nad jeziorem Jelonek w Gnieźnie – zwanym potocznie Weneją – bywa praktycznie codziennie. Istotna była też jego rozmowa z Bogdanem Bentynem – o tym, jak uratować jezioro i okolicę.

 

Bogdan Bentyn (czyli pan Boguś) to lokalny społecznik i happener, który w widowiskowy sposób zwraca uwagę na realne problemy w mieście. A że Weneję trzeba ratować, wiedzą wszyscy.

Dewastowane kiedyś przez działalność przemysłową jezioro, obecnie ginie ze uwagi na niski poziom wody. Stąd też hasło – dewiza pana Bogusia, a także lokalnych aktywistów walczących ze skutkami zmian klimatycznych – „Trzeba podnieść poziom wody w Wenei!”.

Kiedy więc Jakub Dzionek, animator kultury i organizator licznych muzycznych imprez, a także członek stowarzyszenia Ośla Ławka, przekonał pozostałe osoby ze swojej organizacji do idei plenerowego ośrodka kultury – zaczęło się poszukiwanie miejsca i środków na jego stworzenie.

W znalezieniu miejsca pomogły wspomniane spacery i rozmowa, a idealną przestrzenią okazał się fragment terenu należącego do gnieźnieńskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Natomiast finanse pochodziły od firmy VELUX, która ma swoją fabrykę w Gnieźnie i z okazji jubileuszu 20-lecia istnienia – w ramach programu „Velux Lighthouse” – przekazała grant na rzecz realizacji tego pomysłu. Nazwa „Lighthouse” na tyle spodobała się pomysłodawcom miejsca, że postanowili ją spolszczyć i dopisać do niej potoczną nazwę jeziora.

Latarnia na Wenei, Gniezno

Latarnia na Wenei, Gniezno, materiały organizatorów

Kolejnym krokiem było rozplanowanie działań, uzyskanie wszelkich pozwoleń i stworzenie miejsca. Zarząd PWiK udostępnił część swojej działki nad wodą i wtedy ruszyły prace na rzecz stworzenia kulturalnej Latarni. Działania te, podejmowane po godzinach pracy lub nauki, zajęły społecznikom niemal miesiąc – od dnia 26 maja 2018 roku, kiedy nastąpiło wręczenie symbolicznego czeku z kwotą dofinansowania Jakubowi Dzionkowi i prezesowi Oślej Ławki, Pawłowi Bąkowskiemu, do momentu oficjalnego otwarcia, które odbyło się 27 czerwca 2018 roku i miało formę pikniku.

ZASTĘP LUDZI I BOGACTWO POMYSŁÓW

Tak niecodzienne i oryginalne miejsce zaczęło przyciągać ciekawych ludzi. W działalność Wenei, jako jeden z pierwszych, wciągnął się Paweł „Bąkol” Bąkowski, który poza szefowaniem stowarzyszeniu Ośla Ławka, animuje lokalnie kulturę, bywa muzealnikiem oraz raperem znanym jako Szegetz.

Latarnia na Wenei, Gniezno

Latarnia na Wenei, Gniezno, materiały organizatorów

Następnie ideą zaraził się duet Siksa, a szczególnie jego punkowa performerka Alex Freiheit, która poza kreowaniem zjawiskowych i kontrowersyjnych występów na scenie postanowiła współtworzyć wizerunek Latarni. Natomiast Marta Karalus-Kuszczak, edukatorka ze Starego Ratusza będącego filią Miejskiego Ośrodka Kultury – jako Konstancja Konewka – przeprowadziła jedne z pierwszych warsztatów dla dzieci pt. „Śmieciowe zabawki”. (Najmłodsi podczas nich mogli sami zrobić zabawkę z odpadów). Nie może również ujść uwadze działalność Marii Bąkowskiej zwanej przez lokalne środowisko – z uwagi na zamiłowanie do warzyw i ziół – Panią Rukolą, która między innymi pomaga młodszym społecznikom w dyżurach w Latarni.

W Latarni odbywały się warsztaty pt. „Bębniarski krąg” poprowadzone przez Bąkola, zajęcia taneczno-ruchowe z Agnieszką Kryst, choreografką, która pomiędzy występami w Nowym Jorku a pracą nad układem do kolejnego spektaklu znalazła czas, by pokazać, na czym polega świadomy ruch. Oprócz tego wiedzą o kocich zwyczajach dzieliła się zootechniczka Daria Kamińska, o gimnastykę języka dla najmłodszych zadbała Magda Smolarek z Logokreacji, a Dawid Marchlewicz pokazał, jak w praktyce oglądać świat do góry nogami, stając na rękach.

To oczywiście nie wszystkie inicjatywy, było ich o wiele więcej! Odbyło się między innymi wspólne malowanie muralu, do którego animatorzy Latarni zaprosili młode osoby z Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii oraz artystów – graficiarzy, znanych jako Andrzej Poprostu i Mike Ortalion. Powstał mural nawiązujący do miejsca – z postaciami, które płyną łódką i rozświetlają drogę latarniami.

PROFESJONALIZM ZE SPOŁECZNYM SERCEM

„Jakoś tak się zdarzyło, że entuzjazm ludzi nas zaraził do tego, żeby w tym roku także rozpocząć działania na Wenei. Przede wszystkim ludzie bardzo chwalili i licznie uczestniczyli w różnych warsztatach” – wyznała na tegorocznej konferencji prasowej przed otwarciem miejsca Alex Freiheit.

„Nad Weneją ponownie zaczyna świecić Latarnia” – napisał jeden z dziennikarzy w lokalnym tygodniku. W praktyce oznaczało to, że po kilku miesiącach przerwy społecznicy wrócili do działania, a ich aktywność – choć podobna do ubiegłorocznej – okazała się zupełnie inna.

Na zmianę wpłynęły przede wszystkim dwa czynniki: pozyskane granty i coraz więcej zaangażowania w podejmowane inicjatywy. Pieniądze dla Latarni pochodzą między innymi z Urzędu Miasta Gniezna, a pozyskano je w ramach projektu o wdzięcznej nazwie „LATOŚ”.

 

Na scenie Latarni występują już nie tylko lokalni muzycy, bo do Gniezna przyjechali między innymi multiinstrumentalista i kompozytor Wacław Zimpel oraz punkowa kapela podwórkowa Hańba.

Latarniane warsztaty mieszczą w sobie spektrum kulturowej aktywności, począwszy od nauki dawnych tańców poprzez zajęcia związane z ociepleniem klimatu, a skończywszy na podstawach didżejowania, jazdy na rolkach czy kręcenia filmów na 8-milimetrowej taśmie.

W Latarni odbywają się również spotkania autorskie z twórczyniami i twórcami literatury, takimi jak Ilona Witkowska, Jakub Ćwiek czy Katarzyna Wągrowska, pokazy filmowe, a także zajęcia sportowe. Wszystkie te przedsięwzięcia podejmowane w Latarni zaczęły się układać się w cykliczny, spójny program dzięki działaniom Mai Jagielskiej z Oślej Ławki.

Jedno się nie zmieniło – Latarnia cały czas pozostaje miejscem otwartym dla wszystkich, gdzie wstęp na większość wydarzeń jest darmowy lub za symboliczną opłatą. W tym miejscu dziś bije społeczne serce Gniezna.

 

CZYTAJ TAKŻE: Lato pełne odkryć

CZYTAJ TAKŻE: Na jednego solistę. „Karaoke” Dawida Junga

CZYTAJ TAKŻE: Katedra na celowniku